• Start
  • Wiadomości
  • Pisklęta i młode zwierzaki: pomyśl, zanim zaczniesz ratować. PORADNIK

Pisklęta, podloty i młode zwierzaki: pomyśl, zanim zaczniesz ratować. PORADNIK

Gdy wiosną i latem rodzą się pisklęta i młode ssaki, Gdańskie Centrum Kontaktu codziennie odbiera zgłoszenia od mieszkańców szukających pomocy dla zwierzątek, które ich zdaniem porzucili rodzice. Tymczasem interweniując, często zamiast ratować młode, stajemy się ich porywaczami, wyrywając je z życia w naturze i skazując na stres (często kończący się śmiercią) i dorastanie w niewoli. - Zastanów się dwa razy, nim zabierzesz młode zwierzę - apeluje Małgorzata Stachurska z Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt Ostoja.
( Publikacja: 07.06.2022 )
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Jeż w ogrodzie OSTOI
Jeż w ogrodzie "Ostoi"
Pomorski Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt "Ostoja"

"Porzucony" jeż lub pisklę - czy na pewno? 

- Mieszkańcy dzwonią do nas najczęściej już po fakcie. Przynieśli do domu pisklę, czy małego jeża i pytają, co mają teraz zrobić - mówi Dorota Grott, główny specjalista w Gdańskim Centrum Kontaktu. - Z wielu historii wynika, że były to niepotrzebne interwencje, wynikające z braku świadomości.

Wszystkie dzikie ptaki i małe ssaki z terenu Trójmiasta i województwa pomorskiego - i te, które ludzie naprawdę ratują, i te zabrane bez potrzeby, trafiają do Pomorskiego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt "Ostoja" w Pomieczynie (więcej na ten temat i urodzinowej zbiórki na potrzeby remontu ośrodka w ramce pod tekstem). 1 czerwca br. fundacja obchodziła dziesiąte urodziny. Przez wszystkie lata uratowała i przywróciła na wolność ponad 14 tys. dzikich pacjentów. Z roku na rok "hospitalizacji" jest coraz więcej, w dużej mierze na skutek niepotrzebnych interwencji podejmowanych przez niewyedukowanych znalazców. Nieświadome odbieranie zdrowych młodych rodzicom, które bywa tak stresujące, że nie da się ich odratować, wpływa na śmiertelność podopiecznych ośrodka - wynosi ona 40 proc.

Coraz więcej zwierząt w mieście. Michał Targowski odpowiada dlaczego

Młody zając wraca na wolność
Młody zając wraca na wolność
Fot. Maja Stawiska/PORDZ "Ostoja"

Zabrano je, bo były młode

W marcu do "Ostoi" trafiają pierwsze młode zające i wiewiórki. W szczycie sezonu rozrodczego, który rozpoczyna się z początkiem maja i trwa do lipca, w “Ostoi” przebywa jednocześnie nawet 250 dzikich maluchów. Garść szczegółowych statystyk z maja 2022:

  • W pierwszych dniach miesiąca w Ośrodku przebywała jedna młoda wrona i cztery sroki, po tygodniu przybyło 11 nowych podlotów pierwszego gatunku i siedem drugiego. Pomocy wymagały tylko trzy z ptaków.
  • Pod koniec miesiąca na wolność przywrócono sześć odchowanych zajęcy. Tylko jeden z nich potrzebował leczenia po pogryzieniu przez psa, reszcie nic nie dolegało, były po prostu młode.

- Ludzie coraz częściej potrafią odpowiednio zareagować i zanim zabiorą zwierzę, dzwonią do nas i dopytują się, czy powinni to zrobić - mówi Małgorzata Stachurska, z-ca kierownika Pomorskiego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt "Ostoja". - Wciąż jednak jest duży odsetek porwań młodych, zwłaszcza piskląt w okresie lęgowym, najczęściej podlotów: kosów, kawek, wróbli, śpiewaków czy wron. To bardzo ważne, by dwa razy zastanowić się, zanim podejmiemy młode zwierzę. Nawet jeśli mamy je już w domu, wciąż można spróbować odnieść je na miejsce i obserwować, czy nie pojawią się jego rodzice. Kiedy młode trafi do nas, jest już na to za późno.

"To nie jest sytuacja niebezpieczna". Wilk w mieście - skąd się wziął, tłumaczy biolog z UG

Zanim zabierzesz zwierzę - napisz, zadzwoń

Małgorzata Stachurska podkreśla, że "Ostoja" stara się zapewnić każdemu zwierzęciu jak najlepsze warunki, ale nawet najlepsza opieka nie zastąpi rodziców. 

W każdym przypadku przed podjęciem decyzji kluczowa jest dłuższa obserwacja młodego zwierzęcia i jego najbliższego otoczenia.

- Najczęściej ewidentnie widać, czy zwierzę potrzebuje pomocy. Jeśli ktoś nie jest pewien, może do nas zawsze zadzwonić w godzinach pracy, albo napisać na naszym profilu na Facebooku (namiary w ramce w dolnej części artykułu - red.), przysłać zdjęcie, pomożemy ocenić sytuację - zachęca Małgorzata Stachurska. - Można też zadzwonić na Straż Miejską. Wielu strażników jest przeszkolonych w zakresie pomocy dzikim zwierzętom i podejmują interwencję, gdy zajdzie taka potrzeba.

Trzeba pamiętać, że zespół "Ostoi" ma mnóstwo pracy, opiekując się swoimi pacjentami i nie zawsze można liczyć na to, że dodzwonimy się za pierwszym razem.

Akcja wiosna - 300 młodych dębów na Zaspie oraz ambulans dla Ekopatrolu straży miejskiej

Sroki to jedne z młodych wronowatych często ratowane  przez ludzi
Sroki to jedne z młodych wronowatych często "ratowane" przez ludzi
Fot. Maja Stawiska/PORDZ "Ostoja"

Kiedy zwierzę wymaga pomocy człowieka:

  • gdy jest ranne
  • gdy leży bezwładnie na boku
  • gdy ma na ciele widoczne larwy much (przypominają ryż)
  • gdy ptak ma braki w upierzeniu
  • gdy ptak siedzi na ogonie
  • gdy ptak ma opuszczone jedno lub oba skrzydła

za Fb "Ostoi"

Podloty strzyżyków, które trafiły do Pomorskiego Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt OSTOJA w ubiegłym roku
Podloty strzyżyków
Pomorski Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt "Ostoja"

 

Pisklęta i podloty

Nieopierzone pisklę, które wypadło z gniazda to nie jest normalna sytuacja. Warto wówczas rozejrzeć się, czy gdzieś w pobliżu nie znajduje się gniazdo - wówczas można tam pisklę odłożyć (to mit, że nie można go dotknąć). Kiedy gniazdo jest wysoko, można spróbować posadzić młode na gałęzi i obserwować, czy nie pojawią się jego rodzice. Uwaga! W przypadku nieopierzonych piskląt jaskółek i jerzyków interwencja jest niezbędna - ptaki tych gatunków nie interesują się młodymi poza gniazdem.

Warto pamiętać, że jeśli ptaszek wymaga pomocy, nie należy transportować go w klatce dla ptaków (w panice może sobie uszkodzić skrzydła, połamać pióra), lecz w zamkniętym kartonie, z zapewnionym dopływem powietrza.

Jeśli ptaszek jest już opierzony, skacze po ziemi i podlatuje, jest to podlot uczący się życia. Jego rodzice siedzą w pobliżu i pilnują go, to normalna sytuacja. Żeby upewnić się, że wszystko jest w porządku, trzeba obserwować podlota przez dłuższy czas (nawet do dwóch dni!), czy są przy nim dokarmiające dorosłe ptaki.

W lipcu do “Ostoi” szczególnie często niepotrzebnie trafiają podloty mewy srebrzystej. Te ptaki chętnie lęgną się na dachach i regularnie schodzą na ziemię, bo jest im na górze za gorąco. Podloty mew nie mają jeszcze rozwiniętych lotek.

Zwierzęta w mieście – czy i jak dokarmiać zimą żyjące w Gdańsku ptaki. ROZMOWA

Lisek znaleziony kilka dni temu w Rumi przy ruchliwej ulicy. Ma 3-4 tygodnie
Ten lisek ma 3-4 tygodnie
Pomorski Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt "Ostoja"

Lisy

Lisy dawno przestały być zwierzętami typowo leśnymi, można je spotkać nawet w centrum miasta. Kiedy młode, nieporadne szczenię jest poza norą, to sygnał, że coś może być nie tak - dopiero baraszkujące “młodziaki” opuszczają rodzinne gniazdo. Młode mogło zostać wyciągnięte z nory przez psa. Może być też tak, że matka jest w trakcie przenoszenia miotu w inne miejsce. Trzeba obserwować czy lisica wróci po szczenię, sprawdzić czy gdzieś w pobliżu nie potrącił jej samochód - wtedy młode potrzebuje pomocy, podobnie jeśli samotne szczenię jest blisko ruchliwej drogi.

 

To wiewiórkowe maleństwo naprawdę potrzebowało pomocy - jego matka padła ofiarą kota
To wiewiórkowe maleństwo naprawdę potrzebowało pomocy - jego matka padła ofiarą kota
Pomorski Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt "Ostoja"

 

Wiewiórki

Niestety, wiewiórki często padają ofiarą kotów, ale nie zawsze samotne młode jest sierotą. Jeśli mała wiewiórka znajduje się na ziemi, trzeba posadzić ją na gałęzi i obserwować przez dłuższy czas, czy wróci po nią matka.

 

Zajączki zaczynają przychodzić na świat już w styczniu
Zajączki zaczynają przychodzić na świat już w styczniu
Pomorski Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt "Ostoja"

 

Zające

Najczęściej spacerowicze znajdują na łące samotne zajączki i myślą, że opuszczony maluch potrzebuje pomocy. Tymczasem to naturalna sytuacja - kiedy matka idzie na żer, rozprasza młode po terenie, dzięki temu drapieżnik nie złapie wszystkich. Zajęczyca przychodzi karmić młode tylko dwa razy dziennie. Jeśli zobaczymy zajączka, nie wolno go dotykać (młode jest bezwonne, dzięki czemu unika drapieżników, pozostawiając na nim swój zapach, narażamy je na niebezpieczeństwo)! Należy szybko odejść, by swoim zainteresowaniem nie zwabić drapieżników.

Podczas spacerów po łąkach psy powinny być w kagańcach - do “Ostoi” często trafiają pogryzione przez nie młode zajączki (pisaliśmy o takim przypadku na początku artykułu).

 

Podlot puszczyka odchowany w OSTOI
Podlot puszczyka odchowany w "Ostoi"
Pomorski Ośrodek Rehabilitacji Dzikich Zwierząt "Ostoja"

 

Jeże

Samica jeża także zostawia swoje małe same w trawie i idzie szukać pożywienia. Trudno ją czasem zauważyć, ale jeżyki najczęściej są pod opieką. Jeśli jednak młode maszeruje przy ruchliwej drodze, albo trafi np. na parking podziemny (a były już takie przypadki), to znaczy, że wymaga pomocy.

Właściciele ogrodów powinni uważać przy wiosennych porządkach. Często w stosie zeszłorocznych liści gniazduje jeżowa rodzina. Zdarza się, że gorliwy ogrodnik niszczy takie gniazdo. “Ostoja” apeluje, by pozwolić jeżowej mamie na odchowanie młodych (jeże przychodzą na świat od połowy maja do początku jesieni). Warto pamiętać, że jeż w ogrodzie to nasz sprzymierzeniec - chętnie żywi się ślimakami.

 

Kontakt z Pomorskim Ośrodkiem Rehabilitacji Dzikich Zwierząt OSTOJA


Telefon interwencyjny, czynny w czasie pracy ośrodka - pn. - pt. w godz. 9 - 15.30; sb - nd. w godz. 9-15

606 907 740

Profil “Ostoi” na Fb

Adres Ośrodka

Słupia 30c

83-305 Pomieczyno (Hejtus)


Znalezione dzikie zwierzę potrzebujące pomocy można dostarczyć do Ośrodka w godzinach jego pracy lub do:

- Przychodnia Weterynaryjna Zwierzyniec (codziennie w godzinach 8.00 – 19.00), ul. Kartuska 249, Gdańsk

- Klinika Weterynaryjna 24h (codziennie w godz. 8.00-21.00), ul. Stryjska 25, Gdynia Redłowo

Zwierzę można pozostawić bezpłatnie w tych klinikach dzięki dofinansowaniu z  WFOŚiGW w Gdańsku. Otrzyma tam pierwszą pomoc weterynaryjną, a następnie trafi do "Ostoi". Nie trzeba umawiać się telefonicznie na przyjazd.


Zbiórka urodzinowa na remont i działalność

"Ostoja" nieustannie potrzebuje wsparcia, by móc prowadzić swoją działalność na rzecz ratowania dzikich zwierząt, które po odchowaniu czy wyzdrowieniu wracają do natury. Aktualna zbiórka crowdfundingowa prowadzona jest także na cel remontu wysłużonego ośrodka. Organizatorzy:

Pozyskaliśmy pożyczko-dotację z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Gdańsku  na kwotę 365 tys. zł, na rozbudowę Ośrodka, termomodernizację oraz remont części pomieszczeń, niestety galopujące ceny spowodowały, że nie uda nam się dokończyć wszystkiego w zakładanym budżecie. 

Zamiast się cieszyć nową odchowalnią dla dzikich zwierząt i wyremontowanym gabinetem, utknęliśmy w martwym punkcie. Sezon lęgowy za pasem, a jeszcze trzeba wykończyć wnętrze budynku, wyremontować gabinet i nową wolierę szpitalną.

Prowadzone są też zbiórki rzeczowe, więcej na ten temat na profilu Ośrodka na Fb i jego stronie internetowej, która jest skarbnicą wiedzy na temat dzikiej fauny Pomorza.

Sarny

Zaraz po urodzeniu sarnia mama „porzuca" swoje koźlę. Jeśli urodziła więcej niż jedno młode, rodzeństwo nie przebywa w jednym miejscu - może je dzielić od siebie nawet pół kilometra. Ta strategia i niewydzielanie przez sarnięta zapachu, podobnie jak u zajęcy zwiększa ich szanse na przeżycie, a sarnia mama, choć jej nie widzimy, z pewnością jest w pobliżu swoich dzieci. Odwiedza je tylko dwa razy dziennie w porze karmienia, unika częstszych kontaktów, by nie przekazać im swojego zapachu doskonale znanego drapieżnikom. Jeśli jednak maluch będzie w zagrożeniu, matka z pewnością mu pomoże.

Jerzy Krefft rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku mówi, że sporadycznie zdarza się, by mieszkańcy spacerujący po lesie zwracali się do leśników z prośbą o pomoc w sprawie ratowania młodych dzikich zwierząt.

- My również apelujemy, by nie zabierać zwierząt z lasu - zaznacza Jerzy Krefft i przytacza ku przestrodze własną historię sprzed kilkunastu lat. - Jechałem z moją małą córeczką przez leśną drogę i napotkaliśmy na leżącą na niej sarnę, która nie wstała na nasz widok. Dziecko poprosiło mnie, żebym ją ratował. Zabraliśmy zwierzę ze sobą. Następnego dnia sarna zdechła, okazało się, że była chora na wściekliznę. Cała rodzina przeszła serię bolesnych szczepień, ledwo ubłagałem, żeby nie uśpili naszego psa. Warto zastanowić się, zanim zbliżymy się do zwierzęcia, o którym nic nie wiemy... Jeśli ktoś podczas spacerów trafi na pozornie samotne młode, może podejść do najbliższego leśnictwa i poinformować leśniczego o tej sytuacji.