• Start
  • Wiadomości
  • Mówią o niej „dusza człowiek”. Irina Shvets odnalazła drugi dom w Gdańsku

Mówią o niej „dusza człowiek”. Irina Shvets odnalazła drugi dom w Gdańsku

„To jest dusza człowiek” – tak o Irinie Shvets mówią uczestniczki zajęć rękodzielniczych, które przychodzą do Domu Sąsiedzkiego Jaśkowa 7, by pod jej czujnym okiem tworzyć małe dzieła sztuki. Nie chodzi tu tylko o naukę filcowania, makramy czy szydełkowania – Gdańszczanki razem pracują, śmieją się, rozmawiają i wspierają się nawzajem. Nic dziwnego, że zarówno o mieście, jak i o swojej pracy Irina mówi jak o „drugim domu”. Ten pierwszy zostawiła w mieście Chmelnyckij w Ukrainie, gdy na początku marca 2022 roku musiała uciekać z synem z ojczyzny.
18.06.2026
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl

ZOBACZ REPORTAŻ:

 


Kilka dni po tym, gdy 24 lutego 2022 roku, rozpoczęła się inwazja Rosji na Ukrainę, Irina Shvets wraz z synem Danielem ruszyła w drogę do Polski. Najpierw był Rzeszów, gdzie mieszka jej siostra, lecz tam było trudno o znalezienie stałego dachu nad głową. Stamtąd udali się na północ, a wszystko za sprawą jednego telefonu.

– Nie wiedziałam, co mam robić. Zadzwoniłam do swojej koleżanki Natalii z klasy jeszcze ze szkoły. Ona już dawno przyjechała do Polski i mieszka tu z rodziną. Powiedziała mi: „Irina, ja mogę ci pomóc tylko tu, w Gdańsku, musisz przyjechać z Rzeszowa”. Myśleliśmy tylko przez 5 minut i uznaliśmy, że no tak, trzeba jechać – wspomniała Irina w rozmowie z gdansk.pl

Nowy rozdział w życiu Iriny i jej syna rozpoczął się od zamieszkania u pani Hani, która stała się dla nich przybraną mamą oraz babcią. Wspólnie spędzili trzy lata. 

– Dostałam tu nową rodzinę. Pierwsza została w Ukrainie. Drugą znalazłam po przyjeździe tutaj, ale jest jeszcze jedna, którą zyskałam w pracy w Gdańsku – oznajmiła.

Gdańsk gospodarzem międzynarodowej Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy

Gdańsk drugim domem

Irina przyznała otwarcie, że Gdańsk stał się dla niej i jej syna jak drugi dom.

– Bardzo lubimy Gdańsk. Stał się dla nas naprawdę drugim domem. Nie myślimy o wyjeździe. Syn, Daniel, uczy się teraz w Zespole Szkół Morskich, gdzie czeka go pięć lat nauki. Nie wiem, jak i kiedy skończy się wojna, ale chciałabym, żeby on zapuścił tu korzenie. Ja na pewno zostaję tutaj – już do samej emerytury – stwierdziła Irina.

Irina od blisko czterech lat związana jest ze Stowarzyszeniem Morena. Rozpoczynała jako wolontariuszka. Prowadziła Darmowy Sklep dla uchodźców z Ukrainy, koordynowała wolontariat międzynarodowy i dbała o sprawną organizację pomocy. 

– Ja powolutku, można powiedzieć, wchodziłam w tę trzecią rodzinę [przyp. red. chodzi o pracę w Stowarzyszeniu Morena]. Mieli do mnie mnóstwo cierpliwości. Czytać i pisać to jedno, ale trzeba było przecież rozmawiać i uczyć się języka polskiego. A ludzie bywają różni i nie każdy od razu potrafi to zrozumieć. Zawsze będę im wdzięczna. Czuję się tak, jakbym znała ich całe życie – powiedziała Irina. – Kiedy ktoś wyświadcza ci dobro i pomaga w takim momencie, to czujesz, że też musisz się odwdzięczyć – pomóc im albo podać to dobro dalej, komuś innemu – dodała. I to dobro widać w jej codziennej pracy jako animatorki.

Zajęcia z makramy. Dwie kobiety pracują przy stoliku.
Jak zaznaczyły uczestniczki, prowadząca jest cierpliwa, ale potrafi również zdyscyplinować grupę
gdansk.pl

Praca, która wypływa prosto z serca

Obecnie Irina prowadzi warsztaty rękodzielnicze w Domu Sąsiedzkim Jaśkowa 7 – od makramy i filcowania, po szydełkowanie i robótki na drutach – łącząc kreatywność z budowaniem relacji i integracją.

– Bardzo podoba mi się to, co robię. Cieszę się nie tylko z samych zajęć, ale też z tego, że przychodzą na nie ludzie, z którymi można po prostu porozmawiać. Odwiedzają mnie najróżniejsze osoby. Kiedy coś wspólnie tworzymy i widzę, że im się to podoba, a potem słyszę od nich słowa wdzięczności, to czuję ogromną satysfakcję. Myślę sobie wtedy: „Aha, skoro sprawia im to radość, to znaczy, że jestem na swoim właściwym miejscu”. To jest praca, która wypływa prosto z serca. Moje poprzednie zajęcie było dość monotonne i ciche [przyp. red. Mieszkając w Ukrainie, Irina pracowała w urzędzie pracy, zajmując się dokumentami], a to tutaj nigdy mnie nie zmęczy – podkreśliła.

Irina zwróciła uwagę, że na zajęcia przychodzą osoby niezwykle szczere i otwarte. Nigdy nie dały jej odczuć, że bariery językowe mogą być problemem. Jeśli nie potrafi czegoś dokładnie wytłumaczyć słowami, po prostu pokazuje to manualnie i wtedy wszyscy od razu rozumieją. 

Część swoich umiejętności wyniosła jeszcze z dzieciństwa, kiedy uczyła się robić na drutach i szydełku. Resztę opanowała już jako dorosła kobieta, rozwijając swoje pasje. 

– Tutaj mogę w pełni wykorzystać to, co już umiem. A nawet jeśli czegoś jeszcze nie potrafię, to bardzo łatwo mogę się tego nauczyć lub po prostu spróbować – dodała.

Filcowe szale i torebka leżą na stole
Irina prowadzi warsztaty rękodzielnicze w Domu Sąsiedzkim Jaśkowa 7 – od makramy i filcowania, po szydełkowanie i robótki na drutach
gdansk.pl

„To jest dusza człowiek”

Odwiedziliśmy Irinę podczas warsztatów z makramy. Uczestniczki podkreśliły w rozmowie z gdansk.pl, że zajęcia są dla nich „czymś więcej”. To tutaj się integrują, rozmawiają, wspierają i inspirują. Ich siłą napędową do działania jest Irina. 

– Ona ma w sobie magnetyzm, ale przede wszystkim jest niezwykle utalentowana. Pokazuje nam różne techniki, a my patrzymy, co robi, i same chcemy się tego nauczyć – powiedziała Danuta.

Jak zaznaczyły uczestniczki, prowadząca jest cierpliwa, ale potrafi również zdyscyplinować grupę.

– Przede wszystkim pani Irina to jest naprawdę dusza człowiek – stwierdziła Katarzyna.

Zajęcia w Domu Sąsiedzkim Jaśkowa 7 odbywają się bez przerwy letniej. To duży atut, który mocno podkreślały uczestniczki. Na warsztaty chodzą chętnie, a jedynym problemem bywa dla nich... brak czasu.

– Gdybym miała go więcej, to byłabym tu cały czas – dodała Danuta. 

Kobieta siedzi i tworzy makramę. Obok niej sznuki.
Danuta przyznała, że gdyby miała więcej czasu, to uczestniczyłaby we wszystkich zajęciach
gdansk.pl

Nic dziwnego – w końcu poznają tu nowe osoby, budują relacje, uczą się ciekawych rzeczy, a na samych zajęciach panuje niepowtarzalny klimat. Irinie bardzo zależy na domowej atmosferze. Chciałaby, żeby uczestniczki czuły, że wychodzą z jednego domu i przychodzą do drugiego. 

– Te zajęcia mają też formę terapeutyczną. Nie każdy przecież czuje się danego dnia dobrze, każdy ma jakieś problemy zdrowotne czy osobiste. Kiedy siedzisz sam w domu, ciągle o tym myślisz. A tutaj przychodzisz, zapominasz o wszystkim – dodała Jola.

Zdaniem uczestniczek Irina jest filarem tego miejsca. To jej warsztat i charyzma przyciągają kolejne osoby, które szybko stają się stałymi bywalczyniami.

– Dowiedziałam się o zajęciach od koleżanki. Mówi do mnie: „Słuchaj, mieszkasz we Wrzeszczu, a tam się coś dzieje przy ul. Sobótki”. Ja na to: „Co?! Dwie ulice ode mnie, a ja nic o tym nie wiem?”. No i zaczęłam chodzić na malarstwo, na ceramikę, aż w końcu odkryłam panią Irinę – naszą kochaną Irinkę. Kiedy zobaczyłam, jak robi filcowanie na mokro, na początku tylko podglądałam i myślałam sobie: „Ale nuda, co te dziewczyny tam robią?”. Ale jak sama poszłam na zajęcia i zobaczyłam, jakie są z tego efekty, to przepadłam! Szalik gonił szalik, robiłam prezenty, czapki, torby – po prostu wszystko. I tak chodzę do tej pory, już od ponad dwóch lat – powiedziała Danuta.

Aktualne informacje na temat oferty zajęć znaleźć można na profilu Domu Sąsiedzkiego Jaśkowa 7 na platformie Facebook, telefonicznie pod numerem telefonu 515 151 802 lub mailowo pisząc na adres: domsasiedzki@morena.org.pl

Dom Sąsiedzki Jaśkowa 7 we Wrzeszczu zaprasza na nowo

TV

Montaż konstrukcji kładki