• Start
  • Wiadomości
  • Intel wciąż rośnie w siłę w Gdańsku. Jaka będzie przyszłość polskiego oddziału giganta?

Intel wciąż rośnie w siłę w Gdańsku. Jaka będzie przyszłość polskiego oddziału giganta?

Trwająca rozbudowa gdańskiego kampusu Intel Technology Poland zakończy się otwarciem nowych laboratoriów w 2023 roku. O tym, jak gdańskie centrum rozwojowo - badawcze informatycznego giganta zmieniało się i rosło wraz z ewolucją technologii na świecie; o pierwszych krokach w stronę hardware`u i wreszcie o tym, dlaczego “Polish engineering rocks” - mówi Ryszard Dyrga general manager Intela w Polsce, związany z obecnością korporacji w Gdańsku od samego początku.
( 07.02.2022 )
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Ryszard Dyrga general manager Intela w Polsce
Ryszard Dyrga general manager Intela w Polsce
Fot. Intel

 

Izabela Biała: - Z początkiem 2021 roku Intel ogłosił kolejną rozbudowę centrum badawczo-rozwojowego w Gdańsku. Minął rok i budynek osiągnął już docelową wysokość. Jak Intel doszedł do tego momentu rozwoju, startując od 200 pracowników w 1999 roku, osiągając obecnie 3 tysiące, z perspektywą zatrudnienia kolejnych 400 osób?

Ryszard Dyrga, general manager Intela w Polsce: - Każdy kolejny wzrost następuje od momentu osiągnięcia pewnego poziomu inwestycji, a my zaczynaliśmy w 1999 roku praktycznie od zera, czyli od wspomnianych 200 osób, które Intel przejął wykupując firmę Olicom. Przez pierwsze sześć lat, pełnych wzlotów, upadków i zakrętów, pracowaliśmy nad nowym standardem związanym z architekturą urządzeń dla sieci komórkowych, tworzyliśmy to rozwiązanie wspólnie z firmą Siemens. Ale w 2005 roku, kiedy produkt był prawie gotowy, Intel zdecydował się sprzedać tę technologię. Pojawił się dylemat, czy centrum R&D w Gdańsku ma “pójść” za tą transakcją, czy też mamy zostać w Intelu i robić co innego. Podjęto decyzję, że zostajemy i obraliśmy za cel grafikę komputerową.

 

Intel rozbudowuje gdańską siedzibę, zapowiada m.in. projekty dotyczące sztucznej inteligencji

 

Z sieci komórkowych na grafikę? To chyba zupełnie inne tematy? 

- Zgadza się. W Intelu zmiana technologii, czy wejście w nową, jest traktowane niemal jak akwizycja i trzeba przejść wewnętrzne audyty. Nasza metodologia tworzenia software’u od początku stała na wysokim poziomie (m. in. dlatego Intel wykupił Olicom wraz z zespołem) i była cały czas udoskonalana, audyt był więc pomyślny, ale pozostało wyzwanie, jak zostać partnerem istniejących już w Intelu zespołów graficznych, nie mając wystarczającej wiedzy w tej dziedzinie. Pokazaliśmy wtedy siłę gdańskiego oddziału.

 

W jedności siła?

- Typowe podejście w zespołach programistów to poleganie na indywidualnościach, które z biegiem czasu przełamią barierę ograniczonej wiedzy i pociągną za sobą resztę. My postanowiliśmy zorganizować masową edukację, żeby podnieść wiedzę całego zespołu od razu. Założyłem się z managementem w Stanach, że za dwa lata będziemy partnerem do dyskusji, ale oni uśmiechali się tylko. Jednak już po 18 miesiącach rozpoczęliśmy dyskusję, jakie zadanie czy część projektu powinno trafić do Gdańska. Było to bardzo ambitne, bo zadania wyznaczone naszemu zespołowi spinały pewien obszar prac nad oprogramowaniem software 3D. 

 

Management z centrali był w szoku?

- Pewnie tak, a nasz zespół grafiki rósł na przestrzeni lat. Obecnie pracuje w nim kilkaset osób. Inwestycja w grafikę rozwinęła naszą infrastrukturę. Na potrzeby wyłącznie tego teamu powstał budynek IGK2 na terenie naszego kampusu. W 2007 roku sięgnęliśmy po nowe wyzwania – opracowania firmware’u i software'u dla koprocesora. To była inwestycja w obszarach technologicznych: zarządzanie platformą i procesorem, technologie transmisji wejścia/wyjścia (USB, thunderbolt, WiFi), przetwarzanie dźwięków i obrazów (acoustic and image processing), czy też podstawowe rzeczy jak BIOS. Ta część naszej działalności zmienia się, bo zmieniają się poszczególne standardy, ale zatrudnienie tutaj cały czas utrzymuje się na poziomie kilkuset osób.

Do tego czasu wszystkie nasze działania koncentrowały się w obszarze PC (komputerów osobistych), ale w 2009 roku weszliśmy także w obszar serwerów, co z kolei zaowocowało najbardziej okazałym budynkiem na naszym kampusie – IGK3.

 

Wizualizacja IGK6, czyli szóstego budynku na kampusie Intela w Gdańsku przy ul. Słowackiego 173
Wizualizacja IGK6, czyli szóstego budynku na kampusie Intela w Gdańsku przy ul. Słowackiego 173
mat. Intel

 

No to brakuje nam jeszcze genezy powstania budynków IGK4 i 5 i związanych z tym projektów, które wpłynęły na kolejne zwiększenie zatrudnienia.

- Olbrzymi zwrot dla centrum w Gdańsku nastąpił w 2016 roku. Było to związane z modyfikacją strategii Intela; dotychczas Intel operował w obszarze rynku PC i data center i był dominującym dostawcą w tym zakresie. Zmiana strategii na data centric otworzyła nowe, szersze obszary inwestowania jak na przykład internet rzeczy, pamięć nieulotna itp. Rozkwit internetu rzeczy, po dwóch falach rozwoju internetu generującego masę danych, był naturalnym mechanizmem. Internet rzeczy to cyfrowa sieć tworzona przez połączone ze sobą przedmioty i zarazem sieć łącząca się ze światem fizycznym. Urządzenia w tej sieci mogą się łączyć z internetem i ze sobą nawzajem na kilka różnych sposobów i są wokół nas codziennie, zaczynając od tych, których używamy sami (np. smartwatche, akcesoria Smart Home jak termostaty czy roboty sprzątające), po maszyny przemysłowe, inteligentne budynki, urządzenia medyczne i wiele innych. Szacuje się, że w 2021 roku w sieci internetu rzeczy współpracowało ze sobą ponad 20 miliardów urządzeń. Ten rozwój z kolei pociągnął za sobą zwiększenie infrastruktury serwerowej, pecetowej, itd. ponieważ kolosalna ilość danych, wytworzona przez te miliardy urządzeń musi być opracowana szybko.

Co ważne, ta zmiana na rynku technologicznym nastąpiła w połączeniu z trzema punktami zwrotnymi w ewolucji technologicznej na świecie w ogóle. Przede wszystkim chodzi o sztuczną inteligencję – dojrzałość tej technologii doszła do takiego poziomu, że zaczęła być powszechnie używana. Nastąpiła również transformacja sieci komputerowych, co oznaczało dla nas powrót po jedenastu latach do projektów dotyczących tego obszaru. Trzecim punktem zwrotnym była migracja częściowa z chmury obliczeniowej (cloud) na brzeg sieci internetowej (intelligent edge). Te nowe trendy technologiczne spowodowały bardzo znaczący wzrost zatrudnienia w Gdańsku. Nasz kampus poszerzył się wówczas o dwa budynki przejęte od Young Digital Poland (IGK4 i IGK5), Intel wykupił także pierwsze trzy budynki na własność i wynajęliśmy dodatkowe pomieszczenia w biurowcu Tryton w centrum miasta. Do tego wszystkiego w 2020 roku podjęto decyzję o budowaniu następnego budynku – IGK6, dla 1,5 tysiąca pracowników. 

 

22 lata temu dla Intela w Gdańsku pracowało 200 osób, obecnie ponad 3 tysiące z perspektywą dalszego wzrostu zatrudnienia
22 lata temu dla Intela w Gdańsku pracowało 200 osób, obecnie ponad 3 tysiące z perspektywą dalszego wzrostu zatrudnienia
Fot. Intel

 

No właśnie - IGK6 to najnowsza inwestycja i po raz pierwszy w historii Intela w Polsce realizowana z udziałem środków europejskich. Na budowę i wyposażenie obiektu otrzymaliście 50 mln zł dofinansowania ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego z programu Inteligentny Rozwój. Czy start był uzależniony od tej decyzji?

- Bezwzględnie był uzależniony, a ze źródeł rządowych wiem, że była to największa dotacja udzielona dotąd w Polsce z tego programu. Prace budowlane idą zgodnie z harmonogramem. Oddanie obiektu do użytku planowane jest na połowę 2023 roku. Zespoły pracujące teraz w Trytonie planujemy przeprowadzić na kampus po zakończeniu budowy, ale nie wykluczam, że będziemy dalej wynajmować tam powierzchnie dla nowych inwestycji. Widząc obecne trendy, nasz rozwój będzie większy niż to było planowane w momencie podjęcia decyzji o budowie IGK6.

 

Plany budowlane nie nadążają za tempem rozwoju technologii?

- Zdecydowanie nie. Gdański Intel dzisiaj to przede wszystkim software, ale zaczynamy też inwestować w hardware. Mamy już pierwsze projekty w tym zakresie, nieporównywalnie małe w stosunku do software'u, ale planujemy ten obszar rozwinąć. To będzie, powiedzmy, kolejny punkt zwrotny w naszej ewolucji, ponieważ realizowanie zadań z zakresu software i hardware pozwoli nam skupiać całe projekty w naszych rękach. To jest nam bardzo potrzebne i wygląda na to, że będziemy w stanie takie zadania realizować. Mamy w tej chwili perspektywę na kilkuset osobowy wzrost w obszarze hardware. To jest ambitny plan, ale musimy być też realistami. Rynek jest jaki jest, trzeba mu pomóc, trzeba go kreować, ale znalezienie od ręki tylu programistów nie jest łatwe.

 

Wizualizacja lobby budynku IGK6
Wizualizacja lobby budynku IGK6
Mat. Intel

 

No właśnie - mówi Pan o kreowaniu rynku pracy. Czy stawiacie wobec tego także na osoby bez wyuczonego zawodu programisty? Macie taki swój wewnętrzny uniwersytet i jego absolwentów, którzy weszli do waszego zespołu IT z odległym od informatyki wykształceniem? To jest w ogóle możliwe?

- Mamy swoje programy edukacyjne i naszą wewnętrzną akademię, ale one są zogniskowane na naszych pracownikach i każdy z nich może w nich uczestniczyć.

Wejście pracownika nietechnicznego w obszar inżynierski to są przypadki wyłącznie spontaniczne. Jeden z takich przykładów to nasza pracowniczka Agnieszka, wykształcona artystka muzyk, na początku pracowała u nas jako administrator zespołu. Podobało jej się to, co robią koledzy i zmieniła profil pracy na kierunek techniczny. Najpierw pracowała jako software legal compliance, później jako scrum master, obecnie jest inżynierem menedżerem – jest w stanie zarządzać zespołem inżynierów. 

Drugi przykład to Natalia, absolwentka finansów i rachunkowości. Dołączyła do Intela na staż w swoim zawodzie, ale praca inżynierów bardzo ją interesowała, postanowiła więc spróbować swoich sił w programowaniu. Uczyła się przy wsparciu bliskich i jednego z naszych zespołów inżynierskich, do którego w końcu przeszła. To niesamowite, że współpracownicy zdawali sobie sprawę, iż Natalia dopiero zaczyna, ale docenili jej determinację. Po stażu otrzymała propozycję stałej pracy. Co ciekawe wybrany początkowo język programowania nie do końca odpowiadał jej oczekiwaniom, więc zmieniła kierunek i zespół, i to też się udało. Dajemy więc możliwość startu od samego początku i wspieramy pasje.

 

Cieszy mnie, że obie przytoczone przez pana historie dotyczą kobiet. Od siedmiu lat razem z Fundacją Edukacyjną Perspektywy realizujecie w Gdańsku program stypendialny “Nowe technologie dla dziewczyn”, zapraszając do siebie rokrocznie 25 studentek. Jak pan ocenia siłę tego programu po latach? Czy i w jakim sensie jest on opłacalny dla Intela?

- Jest to program skierowany do maturzystek i studentek studiów inżynierskich i magisterskich. Mogą wziąć w nim udział osoby studiujące na wszystkich uczelniach technicznych i pięciu najlepszych wydziałach informatycznych uniwersytetów w Polsce. Z każdym rokiem obserwujemy wzrost zainteresowania programem i bardzo nas to cieszy. Źródłem jego sukcesu jest połączenie wsparcia mentorskiego z finansowym. Jako Intel opracowujemy ośmiomiesięczny plan programu i zadania merytoryczne, na bieżąco też weryfikujemy starania uczestniczek programu. Nasi doświadczeni pracownicy występują w roli mentorów i dzielą się swoją wiedzą i pasją, wspierając uczestniczki w zakresie rozwoju kariery zawodowej. Fundujemy również stypendia w wysokości 12 000 złotych dla każdej uczestniczki. Wspieranie i rozwój talentów programistycznych jest w DNA naszej działalności prospołecznej. Wiemy, że ma to realne przełożenie na rynek pracy w sektorze IT, bo poszerzamy go o nową pulę talentów. Jeśli chodzi o Intel, od początku programu zatrudniliśmy 82 stypendystki na staże, a później 22 z nich przeszły na stałą pracę. Liczymy na to, że co roku te liczby będą rosnąć.

Widzimy, że program ma ogromny wpływ na uczestniczki, same podkreślają, że zmienił ich życie, i że dzięki mentorom mogły czerpać wiedzę i poszerzać horyzonty, ale też inspirowały się nawzajem. Program “Nowe technologie dla dziewczyn” był inspiracją do powstania kolejnych programów takich jak “IT4She”, czy “Women in tech camp”. Cieszymy się, że inspirujemy innych i wspólnie pomagamy młodym kobietom rozwijać skrzydła w nowych technologiach, i jesteśmy bardzo z tego dumni.

 

Październik 2015 roku - pierwsza edycja programu stypendialnego “Nowe technologie dla dziewczyn”, które Intel razem z Fundacją Edukacyjną Perspektywy realizuje w Gdańsku
Październik 2015 roku - pierwsza edycja programu stypendialnego “Nowe technologie dla dziewczyn”, które Intel razem z Fundacją Edukacyjną Perspektywy realizuje w Gdańsku
Fot. Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

 

Historie takie, jak dwóch wspomnianych pracownic Intela, które startowały w programowaniu z zupełnie innych dziedzin, czy program stypendialny, to działania wymagające czasu, a wy teraz już chcecie zwiększyć zatrudnienie o 200 osób. Możliwości pomorskich uczelni są właściwie stałe, oczywiście są jeszcze inne uczelnie w Polsce. Czy jest jeszcze potencjał siły roboczej dla Intela w naszym kraju, czy należy go szukać na Ukrainie? Na Białorusi?

- Jest jeszcze potencjał. W naszej międzynarodowej organizacji mamy oczywiście także pracowników z Ukrainy i Białorusi, natomiast jeśli chodzi o budowanie zespołu dla hardware’u, w Gdańsku są dwie, trzy firmy, które pomagają kreować talenty w tym obszarze. Większa dostępność talentów jest na południu kraju: w Katowicach, Wrocławiu, Krakowie i tam sięgamy. Nie wykluczone, że będziemy musieli otworzyć jakiś oddział również na południu Polski, ale to perspektywa jeszcze dwóch lat.



Myślałam, że “za czystym powietrzem” wszyscy przyjadą do Gdańska.

- Ja też, ale się zdziwiłem. Niestety, mobilność w Polsce wciąż jest problematyczna. Ludzie są u nas bardzo związani ze swoim miejscem zamieszkania, czynnik ekonomiczny pewnie też odgrywa dużą rolę. Społeczeństwo nie jest tak bogate jak w Stanach, czy w Niemczech, gdzie można sobie pozwolić na relokację, kupno nowego mieszkania lub wynajem. 

 

Jak zatem funkcjonujecie z dala od “prawdziwego zagłębia”?

- Mało jest w Intelu projektów scentralizowanych w jednym miejscu. To wynika z kilku przyczyn, ale na ogół decyduje o tym właśnie dostępność talentów. Większe projekty są robione przynajmniej w 4-5 lokalizacjach. Aspekt współpracy między zespołami, niezależnie od miejsca, w którym się znajdują, jest więc ogromnie istotny, mamy to w swojej kulturze. Nasza maksyma to “One Intel” – co oznacza, że dla osiągnięcia celu nasi pracownicy są otwarci do współpracy w każdej konfiguracji, układzie, interfejsie, który wymaga współpracy zdalnej. 

 

Maksyma korporacji One Intel  obowiązuje oczywiście także w Gdańsku
Maksyma korporacji "One Intel" obowiązuje oczywiście także w Gdańsku
Fot. Intel

 

Wobec tego byliście chyba dobrze przygotowani do pandemii covid-19? Skoro od zawsze bazowaliście na zdalnej, międzykontynentalnej współpracy.

- Pandemia rzeczywiście specjalnie nie wpłynęła na wyniki naszej pracy. W różnym wymiarze, to stwierdzenie jest prawdziwe dla różnych przedstawicielstw Intela na świecie, ale dla naszego jest prawdziwe w stu procentach. Zawsze mieliśmy najwyższą w Intelu kulturę automatyzacji walidacji. Polega ona na tym, że wytwarza się dodatkowe oprogramowanie testujące oprogramowanie właściwe, nad którym pracujemy. Można to robić zdalnie, uruchamiać przez naciśnięcie jednego guzika i później analizować wyniki. Jedynym problemem przy pracy zdalnej są laboratoria. Musimy mieć ludzi, którzy do nich przyjdą, zmienią konfigurację, wgrają nowe konfiguracje, nowe oprogramowanie itd., ale wprowadziliśmy dwuzmianowość, by odpowiadać na wytyczne związane z pandemią. To nie jest problem, radzimy sobie z tym. Aspekt, że od zawsze współpracowaliśmy z innymi zespołami, także oczywiście nam pomaga.

Wracając do wspomnianego już naszego dotychczasowego profilu “lokalizacji software’owej” - fakt, że od początku pracowaliśmy ze zdalnym zespołem hardware’owym także przyczynił się do praktycznego braku wpływu pandemii na wyniki naszej pracy.

 

W Polsce i w Gdańsku jest jeszcze potencjał rozwoju zatrudnienia w sektorze IT - uważa Ryszard Dyrga
W Polsce i w Gdańsku jest jeszcze potencjał rozwoju zatrudnienia w sektorze IT - uważa Ryszard Dyrga
Fot. Intel

 

Co ma pan na myśli?

- Kiedy coś nie działa w projekcie, hardware’owiec powie, że zawinił software’owiec i odwrotnie, i tak można „grać w ping ponga” przez kilka tygodni, jeśli nie ma się wypracowanych rozwiązań, jak takie rzeczy obchodzić. My je mamy i jesteśmy znani z tego, że nie czekamy aż dojdzie do sytuacji, kiedy jedni pokazują na drugich. W mniej dojrzałych zespołach jest to problem i póki nie posadzi się ich razem, w jednym pomieszczeniu, to się nie dogadają.

 

We wrześniu 2021 roku odwiedził was dyrektor generalny Intela Pat Gelsinger. Razem z nim na kampus zawitał premier RP Mateusz Morawiecki. Chodziło ponoć o wybór lokalizacji dla fabryki procesorów, którą Intel chce zbudować w Europie, wybierając spośród 70 lokalizacji na kontynencie, w tym trzech w Polsce. Można powiedzieć na ten temat coś więcej? 

- Pat Gelsinger prowadzi rozmowy w tej sprawie z Unią Europejską, jesteśmy w trakcie pozyskiwania danych z całej Europy. Pat wrócił do Intela po 15 latach pracy w innej firmie. Jego wizyta w Polsce była dla nas bardzo ważna, także dlatego, że miał możliwość odświeżenia swojej wiedzy o naszym oddziale, przez tyle lat wiele się w Gdańsku zmieniło. Niezależnie od tego, w której europejskiej lokalizacji powstanie fabryka, skorzystają na tym wszystkie kraje z regionu, ponieważ wpłynie to pozytywnie na dostępność procesorów.

 

Ryszard Dyrga general manager Intela w Polsce, związany jest z firmą nieprzerwanie od 1999 roku
Ryszard Dyrga general manager Intela w Polsce, związany jest z firmą nieprzerwanie od 1999 roku
Fot. Intel

 

Jest pan związany z Intel Technology Poland nieprzerwanie od 1999 roku i od początku pracuje w jego kierownictwie. Te 22 lata to cała epoka w technologii informatycznej - z niemałym wkładem inżynierów polskiego oddziału globalnej korporacji…

- Sam jestem już rzeczywiście weteranem tej inżynierii (życie zawodowe rozpocząłem jeszcze w latach 80-tych) i jestem dumny z Polaków, bo reprezentują olbrzymią wartość merytoryczną. Wszyscy w Intelu chcą z nami współpracować.

Przez te lata wiele energii włożyliśmy w budowanie software’owych teamów. Teraz wchodzimy w hardware. Mamy już kilku specjalistów – od razu z feedbackiem, że to ekstraklasa i wszystko można z nimi robić. Polacy mają to inżynierskie nastawienie “can do” (da się zrobić -red.): innowacyjność, ciągłe dążenie do udoskonalania rzeczy plus profesjonalizm w tym, co robią – dojrzałość procesu.

Można robić software na kolanie jak wiele firm startupowych w Ameryce, ale to się potem mści, po szybkim wzroście następuje równie szybki spadek. Nasza inżynieria ma solidne podstawy proceduralne, co powoduje, że to co dostarczamy jest trwałe i się skaluje. A przede wszystkim jesteśmy powtarzalni. Są zespoły, które potrafią się zorganizować w momencie wyzwania, czy trudności - ale czy potrafią to zrobić za każdym razem i przy równie wysokim stopniu skomplikowania? To już wymaga metodologii i dyscypliny. W Polsce te aspekty są bardzo mocne i to widać, bo wielu tych gigantów korporacyjnych lokuje u nas swoje inwestycje mimo tego, że rynek jest wąski, mały. Polish engineering rocks! 

 

Wizualizacja bryły budynku IGK6 na kampusie Intela w Gdańsku, z prawej - istniejąca zabudowa firmy
Wizualizacja bryły budynku IGK6 na kampusie Intela w Gdańsku, z prawej - istniejąca zabudowa firmy
Fot. Intel
 
 

Te produkty Intela współtworzono w Gdańsku - wybrane projekty z portfolio Intel Technology Poland 

  • interfejs USB - software dla: pamięci USB, bezprzewodowych myszek, zewnętrznych mikrofonów na standardzie USB itp. opracowano w Gdańsku przy współpracy z hardware’owym teamem z Santa Clara w Stanach Zjednoczonych. 
  • kontroler wi-fi.: urządzenie, które pozwala na jak najszybsze połączenie laptopa albo PC z siecią WiFi
  • kontroler graficzny - dzięki niemu na ekranie komputera wyświetla się grafika gier i obraz filmowy
  • nowa generacja interfejsu łączności kablowej Thunderbolt - to projekt polsko – izraelski, Porty Thunderbolt ułatwiają podłączanie urządzeń do komputera
  • acoustic recognition, image recognition - rozpoznawanie przez urządzenie głosu i twarzy użytkownika lub odpowiedniej komendy (np. asystent głosowy). Są to rozwiązania oparte o sztuczną inteligencję (AI).
  • Intel® SGX to technologia, która umożliwia ochronę przed wieloma znanymi i aktywnymi zagrożeniami. Dodaje kolejną warstwę obrony, poprzez zmniejszenie powierzchni ataku systemu.
  • Open Vino - zestaw narzędzi ułatwiający optymalizację modelu „deep machine learning”, czyli głębokiego uczenia maszynowego. Deep learning to proces, w którym komputer uczy się wykonywania zadań naturalnych dla ludzkiego mózgu, takich jak rozpoznawanie mowy, identyfikowanie obrazów lub tworzenie prognoz