Teatr Miniatura udanie kontynuuje próbę opowiadania o wojnie dzieciom. NIezwykle trudny temat zespół teatru podjął już poprzez wzruszającą opowieść “Lot Maksymiliana”. To także opowieść z perspektywy dziecka, choć w tym w przypadku dziecka-gołębia, który musi odnaleźć się w dramatycznych realiach wybuchu II światowej “nie swojej” wojny. To wyjątkowa lekcja historii, tak żywej szczególnie w Gdańsku.
Nauka latania. Wzruszający spektakl Miniatury w Muzeum II Wojny Światowej
W wojennej zawierusze
“Kiedy tata zamienił się w krzak” to próba ujęcia tematu w zdecydowanie bardziej współczesny sposób. W obliczu trwającej wojny w Ukrainie, zaognienia konfliktu na Bliskim Wschodzie i bezpośrednio w Gazie nietrudno sobie wyobrazić, co czują miliony dzieci dotkniętych wojną. Wyobrazić łatwo, ale jak o tym opowiedzieć?
Historia stworzona przez Holenderkę Joke van Leeuwen uniwersalnie nie sugeruje wprost o który konflikt zbrojny chodzi. Główna bohaterka, Toda (w tej roli charakterna Magdalena Gładysiewicz) dowiaduje się jedynie, że ścierają się “ci” i “tamci”, a tata (szczególnie uroczo wypadający w roli cukiernika Piotr Srebrowski) powołany do wojska musi “wyjechać, by pomóc bronić jednych przed drugimi”, a w dodatku kryć przed wrogami przebrany za.. krzak. Choć brzmi to co najmniej naiwnie, to czy nie właśnie tak dzieci rozumują wojnę? Że świat dzieli się na jednych i drugich, tych złych i tych dobrych, tylko… jak rozpoznać, którzy są którzy?
Rozstanie z tatą to newralgiczny moment spektaklu i szczególnie mocno wybrzmiewa wprost tekst “Wojenki” Lao Che z płyty “Dzieciom”. “Gdyby do nas przyszła, kłamałbym że wyszłaś, że na świat nie przyszłaś, kłamałbym jak popadnie, choć kłamać, córeńko nieładnie…” (i z pewnością porusza bardziej dorosłą część widowni, poza tym, pomysł dodania do spektaklu “okołowojennych” piosenek to udany zabieg reżyserski).
Wspomniana Toda tymczasem zostaje z babcią, która przeżyła już przynajmniej jedną wojnę. Szybko obmyśla plan ratunkowy dziewczynki: Toda musi wyjechać za granicę - do kraju, w którym mieszka i pracuje jej mama. Tyle tylko, że… mamy praktycznie nie zna, a na domiar złego w trakcie przeprawy gubi jej adres.
Odwaga największą siłą
Choć droga (nomen omen), im dalej w las, tym wydaje się trudniejsza i coraz bardziej przerażająca, odważna Toda nie traci hartu ducha i potrafi odnaleźć się w każdej sytuacji: napotykając roztrzęsionego Nikogo z walczącego wojska, zagadkowego generała w stanie spoczynku czy dziwne, choć bardzo zabawne zapasowe babcie gotowe z miejsca zaopiekować się dziewczynką.
Toda, dzięki swojej odwadze, wychodzi obronną ręką ze zderzeń z obcymi ludźmi i własnymi wyobrażeniami. Historia kończy się dobrze, choć dziewczynka musi odnaleźć się w zupełnie innej, znów niełatwej do zrozumienia rzeczywistości. Na szczęście, pod czułymi skrzydłami mamy i z czekającym na nią i na lepsze czasy kochającym tatą.
“Kiedy tata zamienił się w krzak”, to mimo swojej “teledyskowości” (bo każda scena stanowi tu osobną etiudę) ostatecznie pełna czułości opowieść o radzeniu sobie z trudnymi emocjami: strachem, niepewnością, zagubieniem i rzeczywistością, która wywraca znany świat dosłownie do góry nogami. Dorosłych poruszy, dzieci (uwaga: spektakl przeznaczony dla widzów od 10. roku życia) nieraz rozbawi, ale zostawi także z pouczającą lekcją.
Egzamin holenderski dla młodych rowerzystów. Pierwszy taki w Trójmieście