• Start
  • Wiadomości
  • Kto, jak nie my! Gdańskie Wody pomagają wodociągowcom w Ukrainie. Rozmowa z Ryszardem Gajewskim  

Kto, jak nie my! Gdańskie Wody pomagają wodociągowcom w Ukrainie. Rozmowa z Ryszardem Gajewskim  

- Spotkanie z przedstawicielami ukraińskich wodociągów  było dla mnie wstrząsające. Relacja ludzi, którzy w bombardowanych miastach starają się utrzymać ciągłość dostaw dla mieszkańców budzi podziw dla ich odwagi - mówi Ryszard Gajewski, prezes spółki miejskiej Gdańskie Wody, który zaangażował się w pomoc Ukrainie i skrzykuje specjalistów, którzy pomogą przy odbudowie.  
( Publikacja: 19.03.2022 )
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Mężczyzna w średnim wieku stoi oparty o barierkę
Ryszard Gajewski, prezes miejskiej spółki Gdańskie Wody o pomocy Ukrainie: Znamy się na dostarczaniu wody, odprowadzaniu ścieków, zabezpieczeniach przeciwpowodziowych. Kto, jak nie my!
Fot. Jerzy Pinkas/gdansk.pl

 

 

Alicja Katarzyńska: Pana list otwarty do polskich inżynierów i techników o pomoc w odbudowaniu Ukrainy po wojnie przyniósł skutek, zgłosili się specjaliści? 

Ryszard Gajewski: - Kiedy usłyszałem przemówienie prezydenta Zelenskiego, który mówił “odbudujemy każdy dom i każdą ulicę”, zdecydowałem się działać. Widzimy, co dzieje się w Ukrainie, nasza pomoc jest ograniczona, jesteśmy często bezsilni. Pomyślałem, że jako inżynier mogę się włączyć w pomoc i dać właśnie to, co jako inżynier umiem robić najlepiej. Chętnie pojechałbym tam jako wolontariusz, żeby pomóc odbudowywać ich wodociągi, żeby jak najszybciej wróciła normalność. Pomyślałem, że może być nas więcej chętnych inżynierów i po prostu napisałem taki list. Ubocznym tego skutkiem było to, że zgłosił się do mnie Jurij Zherlitsyn, szef ukraińskiej Ukrvodokanal Ekologia, który akurat był w Polsce i jest członkiem Stowarzyszenia Wodociągów Ukraińskich zrzeszającego wszystkie wodociągi z Ukrainy, to zaowocowało spotkaniem online, o czym powiem później. A na list w ciągu tygodnia odpowiedziało dwudziestu różnych polskich specjalistów, którzy są gotowi jechać pomagać po wojnie. 

 

Jednak na razie końca wojny nie widać, czy nasi inżynierowie mogą pomóc inaczej, zaspokoić teraz te wojenne potrzeby Ukrainy?  

- Na tym naszym spotkaniu online połączyliśmy się z ludźmi z Kijowa, był między innymi Anatolij Sagacz z Sumi Vodokanal, prezes wodociągów miasta Sumy, gdzie sytuacja jest szczególnie trudna. Tam toczą się ciężkie walki, także w Czernichowie, w Mariupolu. Wszyscy ludzie wodociągów są na służbie, pełnią rolę taką jak żołnierze. Proszę pamiętać - kryzys humanitarny się nie pogłębia, dopóki jest dostarczana do domów woda, to jest w ogóle kluczowe z punktu widzenia ludności cywilnej - woda jest pierwszym podstawowym dobrem w takich sytuacjach, drugim energia elektryczna. I oni tam na linii frontu usuwają awarie, są przecież przerwy w zasilaniu, wszystko trzeba uruchamiać od nowa, to jest naprawdę duży wysiłek. Ich świadectwo było wstrząsające, mówili też oczywiście o potrzebach, ich lista jest już sporządzona. 

 

 

Jakie to są potrzeby? 

- Na stronie Izby Gospodarczej “Wodociągi Polskie” jest zakładka, w której pomoc i finansowa, i sprzętowa jest określona. To raczej pomoc, którą mogłyby nieść instytucje, czy firmy, bo to na przykład agregaty prądotwórcze, motopompy, opaski naprawcze do naprawy rurociągów, szafy automatyki, mierniki jakości wody, środki do dezynfekcji wody. Jedna firma może dać to, druga tamto i jeden czy dwa tiry mogłyby pojechać.

Trzeba dodać, że w całej tej sytuacji oni sobie świetnie radzą, w przyszłości to my się będziemy uczyć od nich, jak działać w kryzysowych sytuacjach. Przedsiębiorstwa wodociągowe utrzymują się z opłat mieszkańców - teraz oczywiście te opłaty spadły, choć i tak jestem w szoku, że w ogóle ktokolwiek płaci za wodę, a robi to 30 procent mieszkańców. No więc ledwo wystarcza na wynagrodzenie pracowników i już nie ma pieniędzy na sprzęt, materiały a tego idzie teraz dużo więcej. W normalnym czasie w mieście dziennie była jedna awaria, teraz jest ich dziesięć. Rosjanie celowo niszczą wodociągi, więcej wody idzie też do gaszenia pożarów. Żeby zapewnić dostęp do dobrej  wody pitnej i ciągłość odprowadzania ścieków, wodociągowcy pracują z narażeniem życia, nawet po kilkadziesiąt godzin bez przerwy. 

 

Plany na najbliższe tygodnie?

- Mamy w planach zorganizować kilka spotkań z przedstawicielami wodociągów z Ukrainy dotyczących naszej dalszej pomocy. Będziemy dalej się starali pomagać. Jako Polacy przekazujemy dary, leki, żywność, kamizelki kiuloopdpore, nasza pomoc może nie jest taka “mainstreamowa”, ale mamy poczucie, że bardzo ważna. Każdy rodzaj naszej pomocy sprawia, że żołnierze którzy tam walczą są zmotywowani do walki, jest ważna pod kątem psychologicznym. Świadomość, że przyjedziemy tam jako inżynierowie polscy, napewno jest  dla nich wsparciem psychicznym. Nie ma co kalkulować, trzeba działać, nawet najmniejszy ruch ma sens.  

 

List otwarty Ryszarda Gajewskiego, prezesa Gdańskich Wód

Koleżanki i Koledzy!


Zwracam się do wszystkich inżynierów i techników: POMÓŻMY ODBUDOWAĆ UKRAINĘ PO WOJNIE! ZADEKLARUJMY SWOJĄ POMOC JUŻ DZIŚ! W tych trudnych chwilach dajmy Ukrainkom i Ukraińcom dodatkowe wsparcie i nadzieję na lepsze życie po wojnie, zapewniając, że pomożemy im odbudować kraj z wojennych zniszczeń, gdy tylko ta inwazja się zakończy.


Proszę Was o zgłaszanie swojej chęci i gotowości do wolontariackiej pomocy w odbudowie Ukrainy. Sam już dziś deklaruję pełne zaangażowanie.


W ostatnich latach wielu Ukraińców żyło i mieszkało z nami w Polsce. Swoją pracą pomagali nam budować nasz kraj i nasz dobrobyt. Po wojnie, by mieszkańcy mogli wrócić do normalnego życia, infrastruktura w ukraińskich miastach będzie wymagała szybkiej odbudowy. Znamy się na dostarczaniu wody, odprowadzaniu ścieków, zabezpieczeniach przeciwpowodziowych. Kto, jak nie my!