W trzech zajezdniach Gdańskich Autobusów i Tramwajów można spotkać nietypowego „pracownika”. Jego zadanie jest niezwykle ważne - musi utrzymywać w ryzach gołębie, które swoimi odchodami potrafią niszczyć tramwaje i budynki. Myszołowiec towarzyski, bo to o nim mowa, odstrasza ptaki z terenów GAiTu już od kilku lat.
Panowie Marek i Paweł Bazydło, którzy są certyfikowanymi sokolnikami, zaprezentowali w zajezdni tramwajowej Wrzeszcz na czym polega praca drapieżnika.
Zadaniem pięcioletniego Harrisa Hawka o imieniu Bolo jest krążenie w powietrzu i wzbudzanie popłochu wśród innych ptaków. Działa pod czujnym okiem swoich opiekunów. Od samego początku był układany do płoszenia.
Myszołowiec jest wypuszczany w halach i innych pomieszczeniach. Po skończonej „zmianie” wraca na specjalną rękawicę trzymaną przez jednego z opiekunów.
Wykorzystanie technik sokolniczych
Jak podkreśla pan Paweł, nie chodzi tu o sokolnictwo w tradycyjnym znaczeniu, lecz o wykorzystanie technik sokolniczych. W sokolnictwie ptak jest układany do polowania, natomiast w tym przypadku używa się go tylko do płoszenia.
Szkolenie trwa zazwyczaj od kilku miesięcy do roku.
- Po półtora roku szkolenia ptak nabiera perfekcji. Ale jest to zwierzę, więc zaskoczyć może zawsze - zaznacza pan Marek.
Skomplikowana relacja
Miłość do ptaków drapieżnych trwa u pana Marka od szkoły podstawowej. Pierwszego jastrzębia miał w nastoletnim wieku. Pasją zaraził również swojego syna Pawła. Jak wygląda życie z myszołowcem towarzyskim?
- To jest dość skomplikowana relacja. Nie jest jak z psem czy kotem. On pozwala nam sobie towarzyszyć. My go karmimy, a on do nas wraca - wyjaśnia pan Paweł.
Sokolnicy zapytani o to, ile kosztuje taki ptasi drapieżnik, opowiedzieli dyplomatycznie: „Podobnie jak rasowy pies - wszystko zależy od kilku czynników, takich jak gatunek czy hodowla”.
Jaki był 2025 rok w gdańskim zoo?
Drapieżnik na straży GAiTu
Gdańskie Autobusy i Tramwaje współpracują z sokolnikami od prawie ośmiu lat. Pierwsze testy rozpoczęły się w lutym 2018 roku, a w maju ruszyły stałe wizyty drapieżnika, dzięki którym z budynków znikały gołębie. Dla ptaków był to sygnał, by trzymać się z daleka, a dla GAiTu, że metoda jest skuteczna. Współpracę więc rozszerzono, a wizyty skrzydlatego strażnika rozpoczęły się we wszystkich trzech zajezdniach.
Dzięki wizytom sokolników udało się wyeliminować problem z ptasimi odchodami w zajezdniach. W dłuższej perspektywie mogą one uszkadzać powłoki lakiernicze pojazdów, a co za tym idzie, narażać spółkę na koszty nie tylko mycia, ale też napraw pojazdów.
Bezpieczna metoda odstraszania ptaków
GAiT, zanim zawiązał współpracę z sokolnikami, korzystał z innych sposobów odstraszania ptaków, m. in. z metody dźwiękowej i wizualnej. Obie w długofalowym wymiarze nie były skuteczne, ponieważ gołębie przyzwyczajały się do tego, co miało je odstraszać i wracały.
Warto zaznaczyć, że obecna metoda nie przeszkadza mieszkańcom i nie zakłóca spokoju. W przypadku korzystania z metod dźwiękowych, emitowanie sygnałów lub nagrań byłoby konieczne przez całą dobę.
W każdej z trzech zajezdni (tramwajowe - Wrzeszcz i Nowy Port oraz autobusowa przy Al. Hallera) wizyty sokolników odbywają minimum dwa razy w tygodniu. Nie są to stałe dni. Harmonogram jest zmienny, aby uniknąć przyzwyczajania się ptaków do stałych godzin patroli.
Gdańsk będzie mieć najdłuższe tramwaje w Polsce. Przetarg na 20 pojazdów
Wszechstronny ptak łowczy
Harris Hawk jest jedynym z najbardziej wszechstronnych ptaków łowczych. To jedyny gatunek ptaka drapieżnego, który w swoim naturalnym środowisku poluje w stadach.
Jest łatwy do rozpoznania. Ma czerwono-rdzawe plamy na skrzydłach oraz ciemny ogon z dużym białym pasem na końcu.
Młode w przeciwieństwie do starych ptaków mają pstrokatą pierś, która w późniejszym okresie ciemnieje i staje się jednolicie brązowa - czytamy na stronie sokolnictwo.pl.
Ich naturalnymi drapieżnikami są szakale, dlatego mogą bać się psów. Nie przepadają też za nowościami.
- Z tego względu na nowych halach robimy kilka obchodów, zanim zaczną pracę, aby się zaaklimatyzowały - zaznacza pan Marek.
Myszołowiec towarzyski ma rozmiary porównywalne do jastrzębia. Jest przystosowany zarówno do lotu, jak i do polowań. Występuje przede wszystkim na obszarze od południowo-zachodnich terenów USA po Chile i środkową Argentynę, a w środowisku naturalnym zakłada gniazda między innymi na kaktusach.
Gdy przyjrzymy się z bliska myszołowcowi towarzyskiemu, możemy odnieść wrażenie, że jego głowa pozostaje nieruchoma, podczas gdy porusza się całe ciało. Wynika to z ograniczonej ruchomości gałek ocznych - stabilizacja obrazu odbywa się u ptaka głównie dzięki pracy szyi i mięśni głowy.
- Gdy myszołowiec towarzyski zacznie się koncentrować na swoim celu, nie spuści z niego wzroku. Musi stabilizować obraz w locie, żeby nie stracić ofiary z pola widzenia. Nawet najmniejszy błąd o kilka centymetrów może oznaczać, że będzie głodny - zaznacza pan Paweł.
ZOBACZ CAŁĄ GALERIĘ:
Sokolnictwo w Polsce
Choć sokolnictwo w Polsce ma bardzo długą historię i przechodziło okresy wzlotów i upadków, dopiero w latach siedemdziesiątych dwudziestego wieku zaczęło przeżywać swój renesans. Wówczas powołano Polski Klub Sokolników Polskiego Związku Łowieckiego „Gniazdo Sokolników”, którego celem jest kultywowanie sztuki sokolnictwa, popularyzowanie wiedzy o ptakach drapieżnych oraz wspieranie ich ochrony.
W Polsce osób posiadających uprawnienia sokolnicze, które pozwalają im legalnie hodować i wykorzystywać ptaki drapieżne w praktykach sokolniczych, jest stosunkowo niewiele - około 200.
Warto zaznaczyć, że sokolnictwo zostało wpisane na Reprezentatywną Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości UNESCO.
Jubileusz, wydarzenie, sukces. O czym przypominają nam tramwaje?