Koniec dramatu
Podkulony ogon, przygarbiony tułów, położone uszy, przestraszone, ale ufne spojrzenie. Beżowy psiak po zdjęciu koca z klatki, w której przejechał blisko 500 km w dostawczaku fundacji Judyta, wygląda na zestresowanego. Nic dziwnego, wraz z pięcioma towarzyszami podróży (i niedoli) spędził w drodze sześć godzin. Zwierzaki przyjechały z likwidowanego schroniska „Kocham Psisko” w Mąkosach Nowych pod Radomiem. Dzień wcześniej, w czwartek, 22 stycznia, do Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt „Promyk” w Gdańsku dotarła pierwsza piątka tamtejszych psów.
- Od kilku tygodni trwa likwidacja tego schroniska. Dzięki współpracy z trójmiejskimi schroniskami, między innymi ze schroniskiem „Promyk” w Gdańsku, udało się bezpiecznie zwierzęta ulokować w miejscach, w których rozpoczną nowe życie – mówi Marta Słodnik z fundacji dla szczeniąt „Judyta”, która prowadzi akcję ratunkową. - To było schronisko prywatne, które z dniem 31 grudnia zeszłego roku zakończyło działalność, a psy zostały, więc cała Polska rzuciła się na pomoc. „Promyk” przyjął 11 psów, „Ciapkowo” w Gdyni przyjęło 4 psy i „Sopotkowo” - 6, za co bardzo, bardzo dziękujemy.
Ostra zima dla zwierząt w "Promyku" nie straszna
Sytuacja w likwidowanym schronisku stała się dramatyczna, gdy jego właściciel trafił do szpitala i nadeszły tęgie mrozy. Jak opowiada Marta Słodnik, psy przebywały w nieogrzewanych boksach i budach, był problem z zamarzającą wodą. W schronisku przebywało około 280 psów. Właściciel placówki prosił w mediach społecznościowych o pomoc i zaopiekowaniem się zwierzakami. Fundacja „Judyta” przejęła 90 z nich.
- Kiedy weszły tam fundacje, wolontariusze zajęli się psami i zaczęli przede wszystkim je karmić. Na tę chwilę w „Kocham Psisko” zostało jeszcze sześć psów. Ostatni transport planujemy na poniedziałek (26 stycznia - red.), więc szukamy miejsca dla tych sześciu ostatnich biedaków – dodaje przedstawicielka fundacji na Trójmiasto.
Nowy dom
Po przeniesieniu do jednego z boksów w „Promyku”, „Beżowy” odprężył się, obwąchał wszystkie kąty i oznaczył teren. Zaczął nawet merdać ogonem i podszedł do kraty boksu obok, by zapoznać się z sąsiadem.
- Nowi podopieczni „Promyka” są przestraszeni i potrzebują czasu, by poczuć się bezpiecznie, jednak już teraz widać ich duży potencjał adopcyjny. Dlatego wierzymy, że bardzo szybko znajdą nowe, kochające domy – mówi Emilia Salach, dyrektorka Gdańskiego Ogrodu Zoologicznego, który administruje Schroniskiem Promyk.
Całą jedenastkę czekają dwa tygodnie kwarantanny. Obecnie są w trakcie przeglądu weterynaryjnego.
- Psiaki sprawiają bardzo dobre wrażenie – są zadbane, futro mają błyszczące, ząbki są ładne, ewentualnie z odrobiną kamienia – tłumaczy Anna Madejek, lekarz weterynarii w „Promyku”. - U nas standardem jest to, że na dzień dobry psiaki są czipowane. Tutaj akurat kilka piesków już czipy miało, ale kilka jest też niewykastrowanych. Psy są teraz szczepione na choroby zakaźne, odrobaczane, odpchlane i zabezpieczane przeciwko pchłom, kleszczom i innym pasożytom wewnętrznym. Jeden psiak wykazywał lęk i bał się bardzo wejść do gabinetu, ale jak poczuł dobrą, mokrą karmę, zaraz wszedł i dostał imię „Danio Metoda na Głoda” – śmieje się lekarka.
Uratowali 66 psów krzywdzonych w pseudo hodowli
Po zakończeniu kwarantanny, kiedy pracownicy schroniska i wolontariusze będą mogli zacząć chodzić z psami na spacery, okaże się jakie mają one charaktery.
- Na tę chwilę nie zauważyłam, żeby któryś z nich wykazywał się agresją. Wydaje mi się, że będą fajnymi towarzyszami – dodaje Anna Madejek.
Osoby zainteresowane adopcją lub wsparciem materialnym dla nowych podopiecznych proszone są o kontakt ze Schroniskiem Promyk.
- Naszym priorytetem jest, aby ten „trzeci dom”, do którego trafią nasi nowi podopieczni, był już tym ostatecznym i szczęśliwym. Każdy z tych psów ma swoją historię i bagaż doświadczeń, dlatego proces adopcyjny będzie prowadzony z dużą starannością – podsumowuje dyrektorka Emilia Salach.
Pozytywne wyniki kontroli w schronisku
W związku z nagłaśnianymi w ostatnim czasie w mediach ogólnopolskich nieprawidłowościami w funkcjonowaniu niektórych obiektów zajmujących się opieką nad bezdomnymi zwierzętami, gdańskie schronisko „Promyk” również zostało objęte kontrolami.
Placówka regularnie poddawana jest kontrolom prowadzonym zarówno przez fundacje i organizacje społeczne działające na rzecz ochrony zwierząt, jak i przez Powiatowy Inspektorat Weterynarii. Ostatnie z nich dotyczyły przede wszystkim dobrostanu zwierząt w warunkach zimowych i nie wykazały żadnych nieprawidłowości ani zastrzeżeń.