• Start
  • Wiadomości
  • Bałtyk wciąż w depresji. Ale morze pomału wraca na plaże

Bałtyk wciąż w depresji. Ale morze pomału wraca na plaże

Tej zimy mieliśmy do czynienia z najniższym od przynajmniej 140 lat poziomem Bałtyku – średnio o 67 cm niższym od normy. „Ucieczkę morza” spowodowały długotrwałe silne wiatry wschodnie, wypychające hektolitry wody przez Cieśniny Duńskie do Morza Północnego. Skutki wciąż możemy obserwować na naszych poszerzonych plażach. Jednak jak informuje Instytut Oceanologii PAN z Sopotu, powrót morza, czyli wlew wody, już się rozpoczął.
30.03.2026
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Styk morza i plaży, po której idzie mężczyzna. W tle widać molo.
Poziom morza jest wyraźnie niższy od normy
Fot. Przemysław Kozłowski / www.gdansk.pl

Najniższy poziom morza w historii

„Poczuj się jak Mojżesz i przejdź suchą stopą po dnie morza” – tak mógłby brzmieć obecnie slogan reklamowy polskiego Wybrzeża. Każdy kto wybierze się na plażę, zauważy „na oko”, bez używania urządzeń pomiarowych, że jest ona szersza, a poziom wody znacznie niższy niż zwykle. Tam gdzie jeszcze jesienią pluskały się ryby, dziś można bezpiecznie spacerować w butach. Inaczej mówiąc, Bałtyk jest w depresji, czyli jego poziom jest niższy niż globalny poziom oceanów. W kulminacyjnym momencie, 5 lutego br. na wodowskazie Landsort–Norra odnotowano ponad 67 cm poniżej średniej wieloletniej – w skali całego basenu oznaczało to ubytek ok. 275 km³ wody. Był to najniższy poziom Morza Bałtyckiego w historii jego badań, czyli od roku 1886.

Jak pisaliśmy w artykule „Najniższy w historii poziom wody w Bałtyku”, przyczyną był długotrwały wyż i silny wiatr ze wschodu, które wypychały wodę przez Cieśniny Duńskie w kierunku Morza Północnego. Takie zmiany poziomu wody w basenach półzamkniętych, jak Bałtyk są cykliczne, a wymiana wody pożądana. Powrotny wlew z Morza Północnego oznacza bowiem napływ wody bardziej słonej, gęstszej i lepiej natlenionej, co jest korzystne dla ekosystemu.

Plaża, brzegiem morza idzie kilka osób, z prawej strony molo.
Ubytek wody najbardziej widoczny jest przy molo
Fot. Przemysław Kozłowski / www.gdansk.pl

Woda zaczyna wracać

Jak informuje Instytut Oceanologii PAN z Sopotu, powrót wody do Bałtyku już się rozpoczął.

„W danych z Basenu Arkońskiego od 17 lutego rejestrowany jest wyraźny sygnał adwekcji wód o podwyższonym zasoleniu (~22 PSU), podczas gdy w fazie odpływu wartości wynosiły ok. 8 PSU. To klasyczny początek wlewu: różnica poziomów między Morzem Północnym a Bałtykiem (gradient barotropowy) uruchamia transport masy w kierunku wschodnim. Najnowsze dane obserwacyjne potwierdzają kontynuację zjawiska. Po początkowej fazie wlewu w lutym obserwujemy kolejny istotny impuls hydrologiczny. Od 16 marca w Basenie Arkońskim notowany jest intensywny napływ wód o wysokim zasoleniu. Jest to bezpośredni skutek wyrównywania poziomu wody z Morzem Północnym, a tym samym wzmożonego napływu do Bałtyku. Co kluczowe, sygnał ten, charakteryzujący się podwyższonym zasoleniem i zawartością tlenu, dotarł już do Basenu Bornholmskiego. Oznacza to, że woda skutecznie pokonuje kolejne progi podmorskie, kierując się w stronę głębszych partii Bałtyku.” – czytamy na profili FB IO PAN.

Po mokrym piasku na plaży chodzą ludzie, nad nimi latają ptaki.
Tam gdzie jesienią pluskały się ryby, dziś można spacerować suchą stopą
Fot. Przemysław Kozłowski / www.gdansk.pl

Czas na zieleń! Miasto sadzi pierwsze w tym roku drzewa

Kiedy poziom morza wróci do normy?

Zapytaliśmy zatem naukowców, kiedy poziom wody w Zatoce Gdańskiej wróci do normy.

- Wlew póki co jest jest dość spokojny i powolny, ponieważ ten wyż, który powodował całą sytuację, długo się utrzymywał nad Bałtykiem i był dosyć rozległy. A jak już przesunął się dalej w kierunku wschodnim, to z kolei go przyblokował kolejny wyż i sytuacja trochę rozciągnęła się w czasie. Tak więc jeszcze nie wiemy, jak potoczy się sytuacja. Może być to faktycznie jeden z większych wlewów, ale z drugiej strony, jeżeli dalej będzie się ta sytuacja atmosferyczna powtarzać, no to może być rozwleczony w czasie i nie być aż tak duży jak myślimy – tłumaczy Daniel Rak z IO PAN i dodaje, że również dlatego nie można jeszcze oszacować kiedy podniesie się woda na naszych plażach.

Już rok z Gdańską Kartą dla Drzew. Jak to działa?

Póki co można więc nadal cieszyć się spacerami suchą stopą po dnie morskim i obserwować te niezwykłe zjawisko.

 

 

TV

Sportowy Gdańsk: Tenis stołowy