ZOBACZ NASZ FILM O PAWLE ADAMOWICZU
7. rocznica śmierci prezydenta Gdańska - program wydarzeń
13 stycznia (wtorek)
- 10.00 – Dzień Patrona / Uniwersyteckie Liceum Ogólnokształcące im. Pawła Adamowicza
- 16.00 – rozpalenie serca ze zniczy / Plac Solidarności
- 17.00 – ogłoszenie laureata Nagrody im. Pawła Adamowicza / Instytut Kultury Miejskiej, Targ Rakowy 11
- 19.00 – złożenie kwiatów przy tablicy pamiątkowej / plac pomiędzy Katownią a Złotą Bramą
- 19.30 – modlitwa międzywyznaniowa / Bazylika Mariacka
Tak zginął Paweł Adamowicz
13 stycznia 2019 roku Paweł Adamowicz został ugodzony nożem podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Uczestniczył właśnie w Światełku do Nieba - wzruszającej uroczystości, która co roku w naszym kraju jednoczy ludzi dobrej woli. Tamta tragedia była i nadal jest częścią wojny kulturowej, jaką “Prawdziwi Polacy” - dziwnie przypominający najgorsze cechy międzywojennej endecji - wypowiedzieli zwolennikom budowy Polski, która chce być przyjaznym domem dla wszystkich, bez względu na narodowość, przynależność światopoglądową, orientację seksualną.
Paweł Adamowicz. Życie i los Gdańszczanina
O ŚMIERCI PREZYDENTA ADAMOWICZA:
Zamach na prezydenta Gdańska był jednocześnie atakiem na wszystko, co od lat 90-tych symbolizuje WOŚP: bezinteresowność, wrażliwość na potrzeby chorych i cierpiących, gotowość do współnego obywatelskiego działania. Paweł Adamowicz uwielbiał uczestniczyć w tych styczniowych kwestach ulicznych. Być może największą “winą” Jerzego Owsiaka - jako twórcy WOŚP - jest to, że pod świeckimi sztandarami wszedł na terytorium dobroczynności, zarezerwowane tradycyjnie dla struktur kościelnych.
Do dziś Owsiak pomawiany jest o czerpanie nienależnych korzyści, posiadanie iluś tam domów i wielkich bogactw - choć został niejednokrotnie i wnikliwie prześwietlony przez swoich wrogów.
Do dziś można spotkać polityków Zjednoczonej Prawicy, którzy chwalą się tym, że na WOŚP pieniędzy nie dają. Ludzie, którzy chętnie deklarują swoją katolicką wiarę, w przypadku Jerzego Owsiaka jakoś nie czują się zobowiązani do przestrzegania Dekalogu - choć jest tam przecież napisane, by nie mówić fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu.
O WYROKU NA STEFANA WILMONTA:
Podobnie jak z Jerzym Owsiakiem - ale dużo brutalniej - obchodzono się z Pawłem Adamowiczem. Jako polityczny przeciwnik był solą w oku swoich adwersarzy. Swoje znaczenie miał symboliczny potencjał Gdańska: miejsca wybuchu II wojny światowej i narodzin “Solidarności”. Paweł Adamowicz szczerze przejęty tą spuścizną utworzył Europejskie Centrum Solidarności; co roku, 1 września, czcił pamięć obrońców Westerplatte; zdecydował o przeznaczeniu miejskich gruntów pod budowę Muzeum II Wojny Światowej.
Jako gdańszczanin z urodzenia i uczestnik demokratycznej opozycji w PRL miał bardzo osobisty stosunek do tych spraw.
W roku 2006 usłyszał - podobnie jak wielu innych - z ust Jarosława Kaczyńskiego słynne przemówienie pod Bramą nr 2 Stoczni Gdańskiej. “Oni stoją tam, gdzie ZOMO, my stoimy tam, gdzie wtedy”. Ten cytat brzmiał tak absurdalnie, że mało kto potraktował go inaczej, niż chęć lidera PiS, by sprawić przykrość politycznym przeciwnikom. Tymczasem był to sygnał do zmiany przebiegu granic podziału na dwa wrogie plemiona. Odtąd obywatele naszego kraju przestawali dzielić się na ludzi “Solidarności” i “komuchów” - stawali się “Prawdziwymi Polakami” lub "zdrajcami" i “lewakami”. Do tych ostatnich zostali zakwalifikowani Lech Wałęsa i Donald Tusk.
ALESANDER HALL O PAWLE ADAMOWICZU:
Paweł Adamowicz nie chciał być zamkniętym w żadnej z tych szufladek. Miał szacunek dla wszystkich, którzy przyczynili się do upadku PRL i odzyskania przez Polskę wolności. Lech Wałęsa był szczególnie ważny, jako legendarny lider Sierpnia i noblista. Prezydent Gdańska umiał szanować też tych, którzy za "komuny" byli po drugiej stronie barykady, ale dobrze zapisali się na polskiej drodze do demokracji - jak Aleksander Kwaśniewski.
Adamowicz czuł się i faktycznie był głęboko wierzącym katolikiem, człowiekiem Kościoła. To wręcz anegdotyczne, że gdy wyjeżdżał w zagraniczną delegację, prosił swoją sekretarkę o sprawdzenie, gdzie w obcym mieście znajdzie najbliższy kościół.
Jednocześnie uważał, że jako prezydent ma obowiązek budować różnorodność Gdańska - stąd jego decyzja, by osobiście uczestniczyć w Paradzie Równości, ramię w ramię z osobami nieheteronormatywnymi. Stąd też potrzeba, by stworzyć w Gdańsku możliwości integracji dla imigrantów i imigrantek.
OGŁOSZENIE WYROKU:
Wszystko to sprawiło, że Paweł Adamowicz otrzymał łatkę ideologicznego przeciwnika. Wciąż w PiS miał przyjaciół, ale coraz trudniej było z nimi rozmawiać. Te relacje runęły po katastrofie smoleńskiej. Zginął prezydent Lech Kaczyński i towarzyszące mu osoby, w tym przyjaciele Pawła Adamowicza - wśród nich wpływowy poseł PiS, Przemysław Gosiewski.
Katastrofa smoleńska zamieniła dotychczasowy konflikt w polsko-polską zimną wojnę. Kto nie wierzył, że był to zamach - nieodwołalnie stawał się wrogiem. Paweł Adamowicz nie wierzył.
Zdobycie władzy w kraju przez PiS w 2015 roku wyznaczyło nowe - zupełnie bezwzględne - zasady walki politycznej.
Paweł Adamowicz - choć należał do grona najwybitniejszych i najbardziej zasłużonych samorządowców w kraju - nie był już wystarczająco polski. Jako prezydent Gdańska stał się jednym z głównych celów ataku. W kampaniach hejtu celowała TVP, kierowana przez Jacka Kurskiego - też gdańszczanina, kolegę z młodzieńczych lat w antypeerelowskiej opozycji. Negatywnych publikacji o prezydencie Gdańska były setki.
OSTATNIA SKARBONKA DLA WOŚP:
Władze państwowe próbowały odebrać miastu ECS, ale ze względów prawnych to się nie udało.
Zdołały jednak zabrać Westerplatte - bo uznano że Paweł Adamowicz nie dość dobrze dba o ten teren. Decyzję podjął Sejm. Liderzy PiS chcieli mieć Westerplatte na swój użytek jako miejsce narodowego kultu - i dopięli swego. Czuli się tym bardziej do tego uprawnieni, że Paweł Adamowicz według ich narracji:
- chciał odbudować niemieckość Gdańska (dawni niemieccy mieszkańcy miasta jako patroni tramwajów; obrona Guntera Grassa, gdy wyszło na jaw, że jako 16-latek wstąpił do Waffen-SS).
- chciał oddać Gdańsk na pastwę imigrantów, głównie islamskich
- demoralizował dzieci szkolne i młodzież, wspierając środowiska LGBT+ i promując edukację seksualną
- był aferzystą z mieszkaniami rzekomo kupionymi w podejrzanych okolicznościach (co badała prokuratura, ale część opinii publicznej wydała “wyrok”, zupełnie nie czekając na decyzję sądu).
Gdy jesienią 2018 roku okazało się, że gdańszczanki i gdańszczanie znowu wybrali Pawła Adamowicza na prezydenta miasta - frustracja po stronie PiS była ogromna.
Gdy kilka miesięcy później prezydent Gdańska został zamordowany - wielu w całej Polsce poczuło satysfakcję. Gratulowali sobie, wznosili toasty. Cieszyli się, jakby ich ulubiona drużyna właśnie strzeliła bramkę. Tak było m.in. w Kościerzynie, gdzie jeden z radnych dzielił się radością z miejscowym przedsiębiorcą - co opisały media.
GDAŃSK W HOŁDZIE PREZYDENTOWI ADAMOWICZOWI:
Do dziś są wśród nas tacy, którym nie przeszkadza, że szkalując Pawła Adamowicza, stają się sojusznikami zbrodni, dokonanej przez kryminalistę. Zabójca Stefan Wilmont w śledztwie opowiadał o swojej wierze w dyktatora Jarosława Kaczyńskiego i jego pomocnika Zbigniewa Ziobrę.
Po siedmiu latach od tamtego wieczoru, 13 stycznia, brzmi to śmiesznie i żałośnie. Problem w tym, że Pawłowi Adamowiczowi nikt życia nie zwróci.