22. Festiwal Szekspirowski: nagość, motocykle oraz hektolitry wody, czyli efektowny i efekciarski początek

Pierwszy dzień 22. Festiwalu Szekspirowskiego w Gdańsku zapamiętamy na długo - najpierw zaskoczył Janusz Józefowicz swoją współczesną, futurystyczną interpretacją „Romea i Julii”, potem zachwycili aktorzy z Theater Freiburg w spektaklu „Sen nocy letniej” Eweliny Marciniak. Mocne rozpoczęcie zaostrza apetyt na więcej - festiwal potrwa do 5 sierpnia 2018 r.

22. Festiwal Szekspirowski: nagość, motocykle oraz hektolitry wody, czyli efektowny i efekciarski początek
A
A
data publikacji: 28 lipca 2018 r.
Natasza Urbańska jako Rosalina - wirtualna postać, do której wzdycha Romeo zanim poznaje Julię, w spektaklu Romeo i Julia  w reż. Janusza Józefowicza
Natasza Urbańska jako Rosalina - wirtualna postać, do której wzdycha Romeo zanim poznaje Julię, w spektaklu "Romeo i Julia" w reż. Janusza Józefowicza
Fot. Przemek Szalecki / www.gdansk.pl

Chyba nie można było sobie wymarzyć bardziej imponującego otwarcia Festiwalu Szekspirowskiego w Gdańsku - aż dwa spektakle z nurtu głównego mogli zobaczyć widzowie podczas inauguracji tegorocznej, 22. edycji, w piątek, 27 lipca. Obie produkcje przygotowano z niezwykłym rozmachem, firmowały je nazwiska znanych reżyserów, a w razie, gdyby nie były one wystarczającym wabikiem - postarano się, by publiczność przyciągnęły słowa klucze: „pierwszy musical w historii festiwalu” (de facto drugi, ale o tym później), „nagość”, „technologia 3D”.

Swoją interpretację Szekspira jako pierwszy zaprezentował w Gdańsku Janusz Józefowicz, wraz ze swoim zespołem z warszawskiego Studia Buffo - teatru, którego wizytówką jest legendarny pierwszy polski musical „Metro”. Między innymi dlatego otwierający festiwal dramat „Romeo i Julia”, w reżyserii i z choreografią Józefowicza budził pewne oczekiwania. Tym większe, że spektakl zapowiadano jako „najnowocześniejszy pod względem technicznym, pierwszy na świecie i jedyny w Polsce wodny musical w 3D”, kusił więc trójwymiarową rzeczywistością, jakiej jeszcze w teatrze nie widzieliśmy.

Przepych i przesyt dominował w musicalu Studia Buffo
Przepych i przesyt dominował w musicalu Studia Buffo
Fot. Przemek Szalecki / www.gdansk.pl

Rzeczywiście, widzowie „Romea i Julii” w teatrze otrzymują okulary 3D i... kompletnie gołą scenę. Tradycyjną scenografię zastępuje cyfrowa - przygotowane przez studio Platige Image (odpowiedzialne m.in. za nominowaną do Oscara w 2003 roku „Katedrę”) grafiki prezentujące futurystyczne przestrzenie, podwodne miasto, dachy wieżowców, bogato zdobione wnętrza pałacowe czy klubowe, na których tle występują aktorzy - trzeba przyznać, że daje to wszystko spektakularny efekt przestrzenny i pozostawia niezapomniane wrażenie bycia współuczestnikiem sztuki.

Właśnie dla tej szumnie zapowiadanej technologii i jej użycia w teatrze warto zobaczyć ten spektakl - w ramach ciekawostki. Na uznanie zasługują też aktorzy i tancerze - znakomicie wyszkoleni, niezwykle sprawni w tym co robią, nie pozwalający sobie na jeden fałszywy ruch czy dźwięk, kierowani zdecydowaną ręką dobrego choreografa, jakim jest Józefowicz. Czuć w tym broadwayowski sznyt, wywodzący się z wieloletniego doświadczenia dyrektora artystycznego Studia Buffo w tworzeniu musicali.

Mocną stroną spektaklu były sceny zbiorowe - aktorzy i tancerze warszawskiego teatru są bardzo dobrze wyszkoleni
Mocną stroną spektaklu były sceny zbiorowe - aktorzy i tancerze warszawskiego teatru są bardzo dobrze wyszkoleni
Fot. Przemek Szalecki / www.gdansk.pl

Na tym niestety mocne strony tego spektaklu się kończą - reżyser, który już po raz czwarty sięgnął po „Romea i Julię”, podobnie jak podczas poprzedniej inscenizacji i tym razem przenosi konflikt dwóch zwaśnionych rodów, których członkowie zakochują się w sobie, do świata przyszłości. Bohaterowie są „uwiązani” do swoich telefonów (najnowszy model w tym świecie to iPhone 64), nawiązują wirtualne znajomości, a wyznania miłości przekazują sobie poprzez SMSy. Sam zaś Romeo jeździ, a nawet lata na motocyklu, a „truciznę" bierze od dilera (w tej roli raper Pono).

Pomimo takiego fabularnego wybiegnięcia kilkadziesiąt lat od dzisiaj w przyszłość, Józefowicz zdaje się jednak nadal pozostawać raczej w przeszłości. Sceny tańca w wodzie, która przez cały niemal spektakl spada kaskadami, przywodzą mimowolne skojarzenia z kultowym filmem „Flashdance” z 1983 roku - co samo w sobie nie jest złe, choć brakuje temu świeżości - ale już złoty strój Nataszy Urbańskiej wcielającej się w rolę wirtualnej istoty to wyraźna inspiracja zbroją Dody, w której piosenkarka występowała w 2011 roku, już wtedy będąc „nieco” passé. Wszystko to sprawia, że pomimo najnowocześniejszych technologii, spektakl tkwi jeszcze w poprzedniej epoce.

Widowiskowa scenografia ukazywała się widzom po założeniu okularów 3D
Widowiskowa scenografia ukazywała się widzom dopiero po założeniu okularów 3D
Fot. Przemek Szalecki / www.gdansk.pl

Także powierzchowne potraktowanie jednego z problemów współczesnego świata, jakim jest zerwanie więzi społecznych kosztem zachłyśnięcia się nowymi technologiami i życiem w wirtualnym świecie, oraz włożenie w usta młodych bohaterów stereotypowych dialogów o seksie, telefonach i imprezach, wskazuje na to, że Józefowicz sam nie do końca rozumie „pokolenie Z” (określane przez socjologów jako Generacja R, czyli Robotic Natives), które próbuje zilustrować.

Nie był to co prawda pierwszy musical w historii Festiwalu Szekspirowskiego - pierwszym, dziś już nieco zapomnianym, był „Sen nocy letniej” w reżyserii Wojciecha Kościelniaka, prezentowany w Teatrze Muzycznym w Gdyni - jedno jest jednak pewne, „Romeo i Julia 3D” w repertuarze tego wydarzenia to bardzo ważny krok dla samego festiwalu. Jest odważnym wyjściem poza dotychczasowe ramy programowe i sięgnięciem po nowego odbiorcę, który jak dotąd teatr omijał szerokim łukiem. Czy to dobry kierunek zmian - na to organizatorzy festiwalu muszą odpowiedzieć sobie sami.

Ewelina Marciniak w swoim Śnie nocy letniej  jak zawsze zachwyca myśleniem obrazami
Ewelina Marciniak w swoim "Śnie nocy letniej" jak zawsze zachwyca myśleniem obrazami
Fot. Przemek Szalecki / www.gdansk.pl

Zupełnie innym spojrzeniem na Szekspira był prezentowany tego samego wieczoru w Teatrze Wybrzeże spektakl „Sen nocy letniej” w reżyserii dobrze znanej w Gdańsku Eweliny Marciniak, odpowiedzialnej m.in. za „Amatorki” czy „Portret damy”. Podobnie jak w przypadku „Romea i Julii 3D”, i tu mamy do czynienia z widowiskową produkcją z rozmachem, utrzymaną jednak w zupełnie innym tonie - całość odznacza się delikatnością i finezją, grana jest lekko, a jednocześnie na poziomie tekstu przemycane są głębsze treści - artystyczne manifesty, pytania o sens sztuki, ale i zagadnienia społeczne - związane z cielesnością czy zjawiskiem patriarchatu.

Największy zachwyt budzi bogata, rozbudowana scenografia typowa dla spektakli Marciniak, przygotowana przez Katarzynę Borkowską, tu przywodząca na myśl renesansowe obrazy spod ręki mistrzów. Wyraźne są inspiracje dziełem „Narodzin Venus” Botticellego, ale i... filmem „Toni Erdmann”, nominowanym do Oscara 2017 jako najlepszy film nieanglojęzyczny.

Spektakl stanowi nawiązanie do Narodzin Wenus  Botticellego. Opowiada o miłości i różnych siłach, które w nas drzemią
Spektakl stanowi nawiązanie do "Narodzin Wenus" Botticellego. Opowiada o miłości i różnych siłach, które w nas drzemią
Fot. Przemek Szalecki / www.gdansk.pl

Marciniak przez cały spektakl zgrabnie żongluje konwencjami, bawiąc się z widzem, trochę jednak też go przemęczając - nadmiarem motywów, symboli, intelektualnych treści przemieszanych z gagami. Jest tu gęsto od znaczeń i tropów kulturowych, dla których szekspirowska fabuła jest tylko punktem wyjścia - nieuważny widz łatwo się zgubi, a może nawet znudzi.

Był to pierwszy spektakl tego festiwalu zrealizowany przez polskiego reżysera za granicą - Marciniak przygotowała go z niemieckim zespołem Theater Freiburg (podczas festiwalu zobaczymy jeszcze „Miarkę za miarkę” Jana Klaty zrealizowanym z Divadlo pod Palmovkou (Teatrem pod Palmą) z Czech). I śmiało można powiedzieć, że był to strzał w dziesiątkę - niemieccy artyści zachwycili kunsztem i aktorską precyzją, zapewniając 22. Festiwalowi Szekspirowskiemu bardzo dobry, ambitny początek.

22. Festiwal Szekspirowski trwa do 5 sierpnia 2018 r. Program: Festiwal Szekspirowski 2018: podpowiadamy, na które spektakle warto zwrócić uwagę.

Agata Olszewska (0)
www.gdansk.pl
agata.olszewska@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Agata Olszewska (0)
www.gdansk.pl
agata.olszewska@gdansk.pl
więcej tekstów autora