• Start
  • Wiadomości
  • Najlepsi fachowcy zapewnią wsparcie psychologiczne rodzinom w Nowym Porcie

Najlepsi fachowcy zapewnią wsparcie psychologiczne rodzinom w Nowym Porcie

O nowym programie wsparcia prowadzonym dzięki rewitalizacji, o przedsiębiorstwach społecznych dającym stabilną pracę osobom zagrożonym wykluczeniem i o parkingach, gdzie roszczenia kierowców są zawsze uznawane - o tym wszystkim rozmawiamy z Dominikiem Kwiatkowskim, prezesem Fundacji Społecznie Bezpieczni.
08.09.2026
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Dominik Kwiatkowski na trzech portretach - trzyma się za głowę, gestykuluje i usmiecha
Dominik Kwiatkowski, prezes Fundacji Społecznie Bezpieczni
fot. Marek Krześniak / BRG

Marek Krześniak: Jakie znaczenie dla Nowego Portu ma nowy projekt rewitalizacji społecznej realizowany m.in. przez waszą Fundację Społecznie Bezpieczni?

Dominik Kwiatkowski: To kolejna edycja działań rewitalizacyjnych, które realizujemy w tej dzielnicy, ale tym razem projekt ma nieco inną formułę. Koncentrujemy się przede wszystkim na zdiagnozowanych potrzebach zdrowotnych mieszkańców, a szczególnie na wsparciu zdrowia psychicznego. Chcemy zaoferować szeroką pomoc psychologiczną i psychoterapeutyczną dla mieszkańców Nowego Portu, niezależnie od wieku.

Ile osób skorzysta?

Wsparciem bezpośrednim obejmiemy 150 osób. To bardzo duża grupa. W ramach projektu planujemy m.in. szkoły dla rodziców, terapię indywidualną, terapię grupową oraz terapię par. Przy okazji tego projektu mogę się pochwalić, że będziemy współpracowali z uznanymi na świecie certyfikowanymi specjalistami, którzy posiadają międzynarodowe uprawnienia do pracy psychoterapeutycznej. Cieszymy się, że udało nam się już zebrać taki zespół. 

To polscy specjaliści?

Tak. To Polacy posiadający najwyższe kwalifikacja, certyfikaty i uprawnienia uznawane międzynarodowo. Dla nas jest to gwarancja jakości ich pracy i bardzo się cieszymy na tę współpracę, bo po raz pierwszy jako fundacja, będziemy korzystać z takiego wsparcia. 

Wspomniał pan, że to odpowiedź na zdiagnozowane potrzeby mieszkańców. W jaki sposób je określono?

Potrzeby były rozpoznawane już na etapie planowania projektów rewitalizacyjnych. Natomiast tematyka, którą będziemy się zajmować, czyli wsparcie w zakresie zdrowia psychicznego dla mieszkańców Nowego Portu, jest już powszechnie uznana za wyzwanie cywilizacyjne. I dotyczy to nie tylko dorosłych, jak się kiedyś wydawało, nie tylko dzieci i młodzieży, ale całych szerokich grup.

My we współpracy z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Rodzinie prowadzimy już projekt „Wygrana Rodzina”, który w małym zakresie dotyczy także wsparcia psychologicznego na terenie Nowego Portu. Pomagamy ośmiu rodzinom i widzimy, jak duże są ich potrzeby w tym zakresie. Więc skoro obserwujemy to nawet  w tak niewielkiej grupie, to proszę sobie wyobrazić, co się stanie, kiedy zaczniemy rekrutować kolejne osoby do tej liczby 150 uczestników. 

Trzy zdjęcia z wejściem do małego białego budynku
Wejście do budynku. Z zewnątrz nie widać, że wewnątrz jest naprawdę duża sala
fot. Marek Krześniak / BRG

Czy nabór dla mieszkańców jest już otwarty? 

Nabór jeszcze nie jest otwarty, ponieważ rekrutujemy resztę personelu. Natomiast można powiedzieć, że nabór już jest prowadzony, ponieważ we wspomnianym projekcie „Wygrana Rodzina” już pojawiają nam się diagnozy konkretnych środowisk, a tam nie możemy udzielić takiego wsparcia, jakie byśmy chcieli - na przykład nie możemy przeprowadzić długoterminowej psychoterapii

Czyli są osoby, które znacie i wiecie, że potrzebują takiego wsparcia?

Tak. Mamy listę, na której jest kilka osób już zdiagnozowanych.

Kto jeszcze będzie mógł skorzystać z tego wsparcia? To projekt dla wszystkich?

Zgodnie z założeniami projektu wsparcie jest skierowane do mieszkańców Nowego Portu. To społeczność licząca ponad 10 tysięcy osób, więc potencjalnych uczestników jest bardzo wielu.

Jak dotrzeć do osób, które potrzebują takiej pomocy? Wyobrażam sobie, że ze wsparciem psychologicznym jest tak, że jak człowiek wie, że go potrzebuje to już jest nieźle, ale wielu nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Jak odszukać takich ludzi?

To jedno z najważniejszych wyzwań dla naszych dwóch wysoko kwalifikowanych psychoterapeutów, którzy będą pracowali nad tym na bieżąco. Widzę tu też ogromną rolę dla animatora społeczności lokalnej, który na co dzień spotyka się z mieszkańcami Nowego Portu oraz dla asystenta uczestników projektu. Te dwie osoby, pracując tutaj na terenie dzielnicy, nawet w takich nieformalnych sytuacjach będą w stanie zauważyć, że są takie potrzeby. Czasami widzimy, że ktoś jest bardziej przygnębiony, smutny, może dziecko nie reaguje na jakieś komunikaty… Przy wsparciu specjalistów na pewno będziemy w stanie zadziałać i zaproponować pomoc.

Dodatkowo mamy też to doświadczenie ze wspomnianego ponadrocznego projektu „Wygrana rodzina”, który tu prowadzimy. Dzięki temu wiemy, że z rekrutacją nie będzie problemu, bo jesteśmy w stanie dobrze określić potrzeby mieszkańców. 

Trzy zdjęcia z pomieszczenia na wejściu do budynku. Jedna ściana zielona, druga żólta
Wnętrze budynku przy ul. Floriańskiej 3. Całość zaadaptowano na potrzeby fundacji w ramach projektu rewitalizacji Nowego Portu
fot. Marek Krześniak / BRG

Czy nowy projekt zakłada również kontynuację wcześniejszych działań Fundacji Społecznie Bezpieczni?

Tak. Kontynuujemy przede wszystkim działalność Klubu Aktywnego Mieszkańca, który prowadzimy od około ośmiu lat. To miejsce bardzo popularne wśród mieszkańców Nowego Portu. Mogą tu przyjść w określonych godzinach i spędzić fajnie czas, uczestnicząc w zajęciach artystycznych, rękodzielniczych, muzycznych czy sportowych. Czasami to także wsparcie mentora. Co ważne, my zawsze dobieramy trenerów do potrzeb uczestników naszych zajęć. Pytamy uczestników, co byłoby dla nich ciekawe i po jakimś czasie wracamy do nich z odpowiednią ofertą. Tak było w poprzednim etapie rewitalizacji. Teraz kontynuujemy te działania w ramach projektu miejskiego, który  nazywa się Klub Aktywnego Mieszkańca. Teraz wzmocnimy Klub w nowym projekcie rewitalizacji, ponieważ będzie tu działał asystent uczestników projektu i animator społeczności lokalnej, który będzie zbierał informacje o potrzebach mieszkańców, diagnozował problemy i proponował różnego rodzaju formy wsparcia lub integracji.

Warto też podkreślić, że także szkoły dla rodziców organizowane przez naszą fundację w poprzednich latach cieszyły się bardzo dużym zainteresowaniem, dlatego w nowym projekcie przygotowaliśmy rozszerzoną ofertę i zamierzamy ją wdrożyć jeszcze w tym roku.

Dobrze znacie mieszkańców Nowego Portu, bo działacie tu od dawna…

Od 2009 roku, czyli już ponad 17 lat! Fundacja Społecznie Bezpieczni powstała 17 lat temu tutaj w tym budynku, przy ul. Floriańskiej 3. W poprzednim etapie rewitalizacji ta nasza siedziba została wyremontowana, bo wcześniej nie wyglądało to tak porządnie.  Tu była stara fabryka rękawiczek lateksowych i prezerwatyw. W hali, na dole odbywał się cały proces produkcyjny. My przejęliśmy te pomieszczenia. Tu realizujemy nie tylko projekty finansowane ze środków unijnych, ale również te pozaunijne, w tym także międzynarodowe, bo korzystamy z różnych grantów. Od początku działamy też na polu ekonomii społecznej, czyli staramy się pozyskiwać środki, miejsca i budować „małe biznesy”, które pozwolą na zatrudnianie naszych podopiecznych, czyli osób zagrożonych wykluczeniem społecznym.

Na czym polegają te działania?

Tworzymy miejsca pracy dla osób, które mają trudności z odnalezieniem się na rynku pracy. Są to między innymi osoby z niepełnosprawnościami czy osoby w trudnej sytuacji życiowej, przez co trudno byłoby im się odnaleźć w zwykłej firmie, a u nas dostają wsparcie, opiekę i prostsze prace. Od ponad sześciu lat prowadzimy parkingi społecznie odpowiedzialne. Sprzątamy też cały stadion Polsat Plus Arena i wszystko co jest wokół niego. To teren o powierzchni 25 hektarów. Nasi podopieczni codziennie tam sprzątają, koszą trawę, wywożą śmieci. Obsługiwaliśmy wszystkie dotychczasowe eventy na terenie pod stadionem. I ta działalność bardzo nas cieszy, bo stała współpraca pozwala zapewnić naszym podopiecznym stabilne i długoterminowe zatrudnienie.

Na pewno stabilizacja jest lepsza niż prace dorywcze. 

Mamy obecnie cztery osoby, które są zatrudnione w wymiarze godzin zbliżonym do pełnego etatu. Natomiast w sezonie dodatkowo zatrudniamy 10, 12 a nawet więcej osób.

Trzy zdjęcia dużej pustej sali. Z lewej strony lustra, z prawej składana ściana
Wielkie lustra na sali świetnie sprawdzają się podczas zajęć ruchowych. Jedna ściana jest składana i umożliwia połączenie dwóch sal w jedną wielką
fot. Marek Krześniak / BRG

Parkingi społeczne. Fundacja Społecznie Bezpiecznie jest znana z ich prowadzenia. One są chyba nie tylko w Nowym Porcie?

Nie, tu współpracujemy z Gminą Miasta Gdańska, szczególnie z Gdańskim Zarządem Dróg. Często razem szukamy takich miejsc, które potencjalnie mogłyby nadawać się na parking, nawet mały, dbać o to miejsce, ale też pobierać tam opłaty i częściowo przekazywać je na cele charytatywne zgodnie z zasadą solidarności. Od razu dodam, że my na naszych parkingach nie jesteśmy krwiożerczymi poborcami opłat. Praktycznie zawsze uznajemy roszczenia klienta, jeżeli wynika to z jakiegoś niedopatrzenia czy innego ludzkiego błędu. Bardzo często anulujemy mandaty, jeżeli ktoś do nas dzwoni z wyjaśnieniami na czym polegał problem. Dla nas sam potencjalny zysk z parkingu nie jest celem samym w sobie. 

Nie boi się pan, że jak teraz o tym napiszemy, to ludzie będą to wykorzystywać i nadużywać waszego zaufania? 

Zapraszamy. Powiem szczerze, że tych reklamacji jest niewiele – na ponad 100 tysięcy parkujących na kwartał, mamy może 4 odwołania, więc raczej się tego nie obawiam. Wszystkie reklamacje rozpatrujemy indywidualnie. Nasze parkingi udostępniamy także organizacjom pozarządowym np. na różnego rodzaju eventy. Wtedy parking zamykamy, nie pobieramy opłat, a organizacje pozarządowe wykorzystują plac na potrzeby wydarzenia miejskiego, tak jak ostatnio w Oliwie, Stowarzyszenie Stara Oliwa na swój festyn.

Jak w zwykłe dni funkcjonuje taki parking? Jest parkometr czy ktoś zbiera opłaty? 

To zależy, bo mamy parkingi, gdzie nasi pracownicy zbierają opłaty, a mamy też takie, gdzie współpracujemy z firmą obsługującą parkometry. Natomiast trzeba zaznaczyć, że wszędzie mamy takie same stawki, jakie obowiązują w mieście. Nie wychodzimy poza strefy płatnego parkowania, nie zmieniamy stawek, nie podnosimy ich, żeby mieszkańcy i turyści wiedzieli, że to są takie same opłaty jakie obowiązują w danej dzielnicy i nie ma tu miejsca na jakieś wymyślanie czy ekstra zarobek. 

Trzy zdjęcia z dużej sali i zbliżenia na metalowe kraty konstrukcji dachowej
W tej sali mieściła się kiedyś hala produkcyjna wyrobów lateksowych. Zachowano metalowe elementy konstrukcji dachu
fot. Marek Krześniak / BRG

Jakie inne działania prowadzicie w Nowym Porcie?

Realizujemy również projekt integracji migrantów we współpracy z Wydziałem Rozwoju Społecznego. Obejmuje on wsparciem 72 osoby i jest zaplanowany na trzy lata. Rozpoczęliśmy działania w marcu i co miesiąc organizowane są różnego rodzaju działania integrujące. Teraz przechodzimy już do fazy wsparcia w zakresie doradztwa zawodowego, pomocy w poszukiwaniu pracy, pomocy w przekwalifikowaniu się. I tutaj w naszej siedzibie te działania się odbywają. 

Czy projekt jest skierowany do obywateli Ukrainy?

Do wszystkich migrantów, ponieważ trzeba też powiedzieć, że nasza fundacja już od blisko 10 lat prowadzi Sopockie Centrum Wsparcia i Integracji Cudzoziemców. To jest punkt, w którym cudzoziemcy przebywający na stałe w Sopocie mogą uzyskać wsparcie – pomoc prawną, naukę języka, doradztwo zawodowe, czasami jakiś coaching, pomoc w znalezieniu mieszkania. I te doświadczenia przełożyliśmy na projekt wspierający migrantów w Nowym Porcie. Oczywiście tutaj, z jasnych przyczyn, dominują osoby z Ukrainy i Białorusi, natomiast w działalności naszej fundacji wspieramy także osoby z Filipin, Dominikany czy z Indonezji.

Czy był jakiś spektakularny przykład integracji, np. jakiś imigrant stał się lokalnym działaczem społecznym czy politycznym?

To bardziej pytanie do mojego kolegi, który pracuje w Sopocie, bo tam ta wielokulturowość jest bardziej wyraźna. Ale odpowiedzią może być to, że do pracy z migrantami też zatrudniamy migrantów. Naszym doradcą międzykulturowym jest osoba z doświadczeniem migracyjnym, która już nie ma bariery językowej, nie ma bariery kulturowej. Korzystamy z szeregu takich osób z doświadczeniem migracyjnym, które pracują na rzecz migrantów, bo one w mig łapią ich wyzwania i problemy i pewne niuanse, które nam mogą gdzieś tam uciekać.  W Sopocie zatrudniamy cztery takie osoby. Tutaj w Gdańsku na początku jedną i mamy jeszcze dwójkę wolontariuszy. 

Niedaleko waszej siedziby działa Youth Point prowadzony przez Stowarzyszenia 180 Stopni. Jak współpracujecie z nimi? Czy to jest konkurencja, czy to dwa osobne byty? Jak wy na to patrzycie? 

Youth Point również od dawna jest partnerem rewitalizacji w Nowym Porcie. Czasami korzystamy nawzajem ze swoich zasobów, np. Youth Point prowadził na naszej sali zajęcia. Na pewno nie jesteśmy konkurencją. Formuły naszej i ich pracy trochę się różnią. Również odbiorca jest nieco inny, bo Youth Point wspiera głównie osoby młode. My mamy bardzo szerokie spektrum uczestników. Oczywiście wspieramy młodych, ale też przychodzi do nas wielu seniorów i dorosłych, którzy chcą po prostu ciekawie spędzić czas. Myślę więc, że dobrze się uzupełniamy na terenie dzielnicy. 

Trzy zdjęcia z trawnikiem i drzewami za budynkiem. Na drzewie domek dla ptaków
Za budynkiem mieści się niewielki ogród, gdzie również mogą odbywać się zajęcia i spotkania
fot. Marek Krześniak / BRG

Jakie teraz są dla was największe wyzwania w Nowym Porcie? 

Największe wyzwania to pewnie inwestycje, które wkrótce się rozpoczną, bo według naszej wiedzy już niedługo za naszym oknem ma powstać pierwsza inwestycja w ramach Partnerstwa Publiczno-Prywatnego. Na pewno wyzwaniem jest ciągle kwestia tej części naszego budynku, która została spalona, gdy spłonęło stojące tu auto. Ciągle czekamy na naprawę elewacji, by móc wyremontować wnętrze i stworzyć tam gabinety psychoterapeutyczne. Na razie będziemy musieli wynajmować taki gabinet poza naszym budynkiem. 

Państwo jesteście tutaj w Nowym Porcie najbliżej mieszkańców jak się da. Proszę więc powiedzieć jaki oni mają stosunek do inwestycji w ramach Partnerstwa Publiczno-Prywatnego? Czy oni się tego boją, czy raczej na to czekają?

Trudno mi powiedzieć. Pamiętam, jak sam uczestniczyłem w konsultacjach planów rewitalizacyjnych, które uwzględniały PPP. No i wtedy było dużo obaw. Myślę, że tak jest przy każdej zmianie. Też trzeba pamiętać, że Nowy Port jest dość hermetyczną dzielnicą. I nigdy nie było tu przeprowadzonych tak wielu inwestycji naraz. Ja nie przypominam sobie zbyt wielu projektów budowlanych w Nowym Porcie. Nie chodzi mi o remonty dróg, czy odnawianie elewacji, ale budowanie czegoś od podstaw. Teraz nas to czeka i podejrzewam, że to może rodzić jakieś obawy. Z drugiej strony mieszkańcy od lat czekają na rozwój dzielnicy. Myślę więc, że wraz z postępem prac będzie można lepiej ocenić ich wpływ na lokalną społeczność.