Jest miejski myśliwy. Nie po to, by strzelać do zwierząt

Dzikie zwierzęta z gdańskich lasów coraz chętniej korzystają z łatwego źródła pożywienia, jakim są miejskie śmietniki. Żeby temu zaradzić powołano stanowisko myśliwego miejskiego, który we współpracy z Nadleśnictwem Gdańsk stosuje różne “pokojowe” metody zatrzymania zwierzyny w lesie.

Jest miejski myśliwy. Nie po to, by strzelać do zwierząt
A
A
data publikacji: 19 stycznia 2016 r.

Wygląda sympatycznie, ale lepiej nie oglądać go z bliska. Dzik zwabiony do odłowni przy ul. Piastowskiej podczas akcji odłowu dzików w Gdańsku w lutym 2013 r.
Wygląda sympatycznie, ale lepiej nie oglądać go z bliska. Dzik zwabiony do odłowni przy ul. Piastowskiej podczas akcji odłowu dzików w Gdańsku w lutym 2013 r.
Jacek Szymański

Niepozamykane w altanach śmietnikowych kubły i nieogrodzone trawniki to wspaniała stołówka - zwłaszcza dla dzików, ale także dla lisów czy jeży.

Spotkanie, szczególnie z przedstawicielami pierwszego z wymienionych gatunków, może być dość stresujące - dlatego od lat prowadzone są w Gdańsku działania zapobiegające regularnym wizytom tego rodzaju. Dotychczas odpowiadali za nie wspólnie: Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miejskiego w Gdańsku oraz Eko-Patrol Straży Miejskiej. 

Począwszy od stycznia 2016 r. całość zadań w tym zakresie przejął WBiZK. Jeden z pracowników wydziału - umownie zwany “miejskim myśliwym”, etatowo zajmuje się wszystkimi aspektami obecności dzikich zwierząt w mieście.

Tak wygląda odłownia dzików.
Tak wygląda odłownia dzików.
Jacek Szymański

Jeden myśliwy do wszystkiego

Miejski myśliwy po broń może sięgnąć jedynie w ostateczności (np. w sytuacjach wymagających skrócenia męki rannych zwierząt). Ma prawo dokonać również tzw. odstrzałów redukcyjnych, w sytuacji gdy populacja danej zwierzyny zacznie być niebezpieczna dla mieszkańców (chodzi głównie o ekspansję dzików). Do jego zadań należą m.im. spotkania z mieszkańcami - np. działkowcami i zarządami spółdzielni – podczas których tłumaczy jak właściwie ogrodzić uprawy, czy też jak zabezpieczyć śmietniki przed wścibskimi czworonogami.

„Miejski myśliwy” pracuje w godzinach dziennych, natomiast dyżury nocne i weekendowe pełnią - jak dotychczas - myśliwi zakontraktowani przez miasto.

Na co dzień ten jedyny w swoim rodzaju gdański urzędnik zajmuje się nęceniem zwierząt na specjalnych obszarach położonych z dala od siedzib ludzkich. We współpracy z leśniczymi urządza dla nich np. specjalne poletka zaporowe na obrzeżach dzielnic, zwłaszcza na styku miejsko-leśnym. Po wysypaniu ziaren kukurydzy i zbóż poletko jest przeorywane, żeby do karmy dobrały się nie ptaki, ale dziki, które mają zwyczaj buchtować (czyli ryć) w ziemi poszukując pożywienia. Pola z karmą znaleźć można m.in. w leśnictwie Matemblewo i Renuszewo.

- W mieście nie możemy orać gleby, ale wrzucamy pokarm np. w trzcinowiska i chaszcze: na Stogach, w Górkach Zachodnich, na Przeróbce na Morenie - wylicza Tadeusz Bukontt, dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego UMG. - Staramy się przyzwyczaić w ten sposób zwierzęta do miejsc, w których zawsze znajdą pożywienie, możliwie z dala od siedzib ludzkich. Nie jest to łatwe, bo dziki są mądre i idą “na łatwiznę”, a wiedza o tym gdzie najłatwiej o pokarm przekazywana jest z pokolenia na pokolenie przez lochy.

Piątka dzików odłowiona w lutym 2013 r. przy ul. Piastowskiej. Ciekawe co u nich słychać?
Piątka dzików odłowiona w lutym 2013 r. przy ul. Piastowskiej. Ciekawe co u nich słychać?
Jacek Szymański

Zwierzęce statystyki

Najbardziej opornych amatorów łatwego pożywienia odławia się i wywozi w kaszubskie lasy. Na terenie Gdańska największym problemem są dziki - rocznie ok. 50 osobników tego gatunku wymaga odłowu.

Drugie tyle zwierząt jest niestety ofiarami wypadków i zazwyczaj ginie, lub wymaga uśpienia. Tereny miejskie chętnie odwiedzają również sarny i lisy (ok. 50 interwencji rocznie). Sporadycznie pojawiają się również kuny, borsuki i jenoty, a nawet bobry. Kilkanaście interwencji rocznie dotyczy ptaków - przede wszystkim łabędzi, bocianów, mew i jastrzębi.

Warto przy okazji przypomnieć, że usuwaniem martwych zwierząt - czy to dzikich czy udomowionych - zajmuje się specjalna firma utylizacyjna, która współpracuje z Dyżurnym Inżynierem Miasta i Zarządem Dróg i Zieleni w Gdańsku. Dyżurny Inżynier Miasta przyjmuje zgłoszenia przez całą dobę pod numerem: 58 52 44 500.

Na podstawie materiałów prasowych Biura Prasowego UMG - oprac. IB