Big Cyc 1988-2018. 30 lat naśmiewania się z systemu [ROZMOWA]

Grupa Big Cyc powstała w 1988 roku w akademiku w Łodzi. Jest jednak związana z Gdańskiem osobą Krzysztofa Skiby, autora tekstów i wokalisty. Skiba wspomina początki grupy w czasach późnej “komuny” oraz mówi, jak zespół będzie obchodził 30 urodziny.

Big Cyc 1988-2018. 30 lat naśmiewania się z systemu [ROZMOWA]
A
A
data publikacji: 12 stycznia 2018 r.

Krzysztof Skiba - gdański element Big Cyca
Krzysztof Skiba - gdański element Big Cyca
Jerzy Pinkas/ Gdansk.pl

Sebastian Łupak: W 1988, w czasach chylącej się ku upadkowi “komuny”, wasza nazwa, Big Cyc, była szokiem. Pierwszy koncert też...

Krzysztof Skiba: Byliśmy studentami w Łodzi. W 1988 zrobiliśmy prowokację. Na koncert nieznanego zespołu przyszłoby może paru kolegów, więc wymyśliliśmy rodzaj prowokacji: że niby koncert jest tylko dodatkiem do turnieju biustów. To był dobry wabik, bo przyszło ponad 50 dziennikarzy. Wtedy to była sensacja! Wcześniej władze PRL stosowały politykę seksualności zapiętej na ostatni guzik. Jak aktorka pokazała pośladki w filmie, to tłum walił do kina i czekał na tę scenę. Niestety, kiedy oświadczyliśmy, że żadnych biustów nie będzie, że to studencka zgrywa, że będzie tylko ostry punk rock, to wszyscy uciekli. Została tylko młoda reporterka “Trójki” Monika Olejnik oraz dziennikarz z pisma “Itd”. Olejnik zrobiła z tego reportaż radiowy i zrobiło się o nas głośno. Potem ruszyliśmy w pierwszą trasę pod nazwą “Objazdowa akademia z okazji 75. rocznicy powstania damskiego biustonosza”. Za własne pieniądze nagraliśmy w pierwszym prywatnym studiu nagraniowym w Polsce - Izabelin Andrzeja Puczyńskiego - trzy piosenki i daliśmy je do radia. Były to Rozgłośnia Harcerska i “Trójka”. Pierwszym naszym przebojem był “Kapitan Żbik”, później “Berlin Zachodni”, no i "Piosenka góralska"…

Tej nie pamiętam. Góralska?

- Piosenka o ZOMO. Udawaliśmy, że jest o góralach, ale aluzja była czytelna. To była parodia “Kuligu” Skaldów: “Jada wozy jadą, w górze coś im mryga/ hej, nie uciekajcie ludzie, to próżna fatyga/ Wszyscy są młodzieńcy, wszyscy uśmiechnięci/hej, wszyscy wyglądają jak niebiescy święci..."

To był przełom lat 1988/89. Komuna wciąż istniała, wciąż istniało ZOMO i wciąż można było solidnie dostać pałką, czy trafić do aresztu...

- Niszczono pomnik Feliksa Dzierżyńskiego na placu Dzierżyńskiego w Warszawie. Były zadymy i demonstracje. Pałowano młodzież. To był chaos, nikt nie wiedział, co się dalej stanie. W tym czasie, w 1990 roku, ukazała się nasza pierwsza płyta: na kasecie i na winylu, bo mało kto miał wtedy odtwarzacz kompaktowy. Łączny nakład - milion egzemplarzy! Na okładce Lenin z irokezem. 12 hitów w stylu hardcore lambada...

Skiba w bluzie Big Cyca w ciekawy sposób świętującej fakt stworzenia przez polski MSZ państwa San Escobar
Skiba w bluzie Big Cyca w ciekawy sposób świętującej fakt stworzenia przez polski MSZ państwa San Escobar
Jerzy Pinkas/ Gdansk.pl

Wy byliście w opozycji, ale chcieliście raczej wyśmiać i wyszydzić system, niż się z nim bić…

- Młodzież była rozczarowana, bo solidarnościowe podziemie proponowało msze za ojczyznę i składanie wieńców, manifestacje bogoojczyźniane. Pod koniec lat 80. panował rodzaj apatii, wielu osób miało dosyć protestowania i strajków. I wtedy we Wrocławiu młodzi ludzie zaczęli przebierać się za krasnoludki z ramach tzw. Pomarańczowej Alternatywy. I to już był happening, bo gdy ZOMO-owiec goni krasnoludka, to jest happening. Albo, gdy milicja zgarnia do radiowozu gościa przebranego za Misia Uszatka. Ja w Dzień Dziecka w żółtych kalesonach wszedłem w Łodzi na dach kiosku Ruchu i rzucałem w milicjantów landrynkami. W sądzie oni zeznają, że rzucałem landrynkami. Ja mówię, że przede wszystkim nie rzucałem, tylko częstowałem, a po drugie - nie landrynkami, tylko krówkami ciągutkami. Taka krówka ciągutka to był wtedy towar luksusowy. Stało się po nie w kolejce. Pół godziny trwała przed sądem dyskusja, czy to były landrynki, czy krówki ciągutki, a może jednak cukierki toffee? Biegałem też po ulicy Piotrkowskiej z transparentem “Galopująca inflacja”. Gdy milicja mnie aresztowała, NZS wydał oświadczenie, że milicja zatrzymała galopującą inflację w Polsce. Robiliśmy kolarski Wyścig Zbrojeń zamiast Wyścigu Pokoju. “Armia Radziecka z tobą od dziecka” - kpiny z militarnych zapędów Układu Warszawskiego. Były więc jednocześnie i happeningi uliczne i muzyka Big Cyca. Zapisałem się wtedy do wszystkich możliwych organizacji: do Niezależnego Zrzeszenia Studentów (NZS), do Wolności i Pokoju (WiP), do Ruchu Społeczeństwa Alternatywnego (RSA). Założyłem też Galerię Działań Maniakalnych. Każda z tych organizacji była nieliczna, ale okazało się, że system się nas bał. A do tego była muzyka: graliśmy jako Big Cyc koncert w Łodzi. W trakcie wykonywania piosenki “Kapitan Żbik pomoże ci”, przyszli ZOMO-wcy, którzy najpierw - mądrze - aresztowali akustyka. Prąd wyłączony, muzyka ściszona, a milicjanci ściągnęli mnie ze sceny, wrzucili do radiowozu i tam pobili pałkami. To był czerwiec 1988. 1 czerwca stałem na kiosku Ruchu, a 9 czerwca grałem ten koncert. I ta sama załoga ZOMO dwa razy mnie zwinęła.

W wolnej Polsce też były problemy z waszą muzyką...

- Pamiętam, jak były przyznawane koncesje dla Radia Zet i RMF na początku lat 90. Była komisja Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, w której zasiadał Ryszard Bender - polityk ZChN, później Ligi Polskich Rodzin. Wyciągnął plakat Big Cyca z płyty “Wojna plemników”. A na nim zakonnica rozwiesza prezerwatywy na linkach do suszenia bielizny. I na tym plakacie było logo RMF. Zaczęła się zadyma: jak taka poważna stacja radiowa może firmować takie plakaty?! RMF mógł nie dostać koncesji przez nasz plakat! Tym się wtedy zajmowała poważna komisja…

A teraz? Gracie przecież utwór “Antoni wzywa do broni” o Macierewiczu...

- Robimy to, co robiliśmy od początku - satyrycznie i wesołkowato oceniamy rzeczywistość. Nagraliśmy płytę “Czarne słońce narodu”, gdzie na okładce jest Jarosław z kotem. Gramy utwór "Viva San Escobar" o Witoldzie Waszczykowskim, który przez Caracas leci na wakacje do San Escobar. Wcześniej nikt się nie obrażał, a teraz jest naprawdę straszny opór. Wszędzie, gdzie gramy, protestują radni PiS. Czy to plener, czy koncert klubowy, radni PiS protestują, że będzie obrażany Jarosław Kaczyński. Tylko w jednej miejscowości na południu Polski przyszedł wójt i powiedział, że on jest co prawda z PiS, ale możemy grać, to co chcemy, bo on cenzury nie popiera. Publiczność z reguły reaguje bardzo dobrze. Ale są koncerty, gdy publiczność bawi się świetnie do piosenki “Świat według Kiepskich”, ale na “Antoni wzywa do broni” jest wymowne milczenie. Kiedyś łączyło nas poczucie humoru, ale teraz nawet z tym jest problem.

Czołem Antoni! Skiba salutuje byłemu już szefowi MON
Czołem Antoni! Skiba salutuje byłemu już szefowi MON
Jerzy Pinkas/ Gdansk.pl

Ty jesteś z Gdańska. A reszta zespołu?

- Jesteśmy międzymiastówką rockandrollową. Gitarzysta i perkusista są z Ostrowa Wielkopolskiego, gdzie mamy naszą bazę. Ja jestem z Gdańska, klawiszowiec z Lublina, jeden z gitarzystów z Inowrocławia, menadżerka z Wrocławia, akustyk z Rzeszowa. W Gdańsku nagrywaliśmy mnóstwo teledysków z Yachem Paszkiewiczem, w Gdańsku z kolegą Pawłem “Konjo” Konnakiem - naszym konferansjerem - nagrywaliśmy program telewizyjny “Lalamido”. W Gdańsku założyłem, nieistniejące już niestety, Muzeum Polskiego Rocka. I jest nasza piosenka o Gdańsku: “Zawsze Gdańsk” ze słowami “Gdzie Wałęsa skakał przez płot…”

Jak będziecie obchodzić 30-lecie zespołu?

- Szykuje się dużo koncertów w Polsce. Ale będziemy też koncertowali w Niemczech, Belgii, Szwecji i USA dla Polonii. Na przełomie lutego i marca ruszamy w trasę po Polsce z Farben Lehre i Gutkiem. To trasa “Punk i Reggae Live”. W Gdańsku w marcu zagramy w klubie Parlament. Są reedycje płyt: po raz pierwszy ukazały się na winylu - wydane przez londyńską firmę Huzar Records - dwie płyty z lat 90, czyli “Wojna plemników” i “Miłość, muzyka, mordobicie”. To coś dla kolekcjonerów. Te płyty nie są tanie, ale to “wypasione” wydania. Będzie też płyta urodzinowa, która ukaże się w październiku. Na tej płycie wielu znanych artystów śpiewa piosenki Big Cyca w swoich wersjach. My dajemy im wolną rękę. Będą na tej płycie Enej, Kobranocka, Farben Lehre, De Mono, Video, młodzi hiphopowcy oraz kabaret Łowcy.B, który nagrał plażową wersję “Świata według Kiepskich”.

Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora