Teatr Wybrzeże. “Śmierć białej pończochy”, czyli jak można opowiadać historię

Teatr Wybrzeże po raz kolejny udowodnił, że działa znakomicie jako zespół. Reżyser Adam Orzechowski niebanalny tekst Mariana Pankowskiego opakował w dobrze zbudowane, wyraziste role, wsparł muzyką ilustrująca emocje na scenie, pokreślił minimalistyczną, ale trafną scenografią. Premiera odbyła się 24 marca 2018 roku.

Teatr Wybrzeże. “Śmierć białej pończochy”, czyli jak można opowiadać historię
A
A
data publikacji: 26 marca 2018 r.
W roli Jadwigi Magdalena Gorzelańczyk
W roli Jadwigi Magdalena Gorzelańczyk
Dominik Paszliński/gdansk.pl

Tak to jest, kiedy władza próbuje sterować zbiorową pamięcią wskazując artystom tematy obowiązkowe. Za dużo sztuki współczesnej? Mają być dzieła historyczne? Dobrze. Artyści zabierają się do pracy.

W gdańskim Teatrze Wybrzeże, dyrektor Adam Orzechowski proponuje widzom “Śmierć białej pończochy” Mariana Pankowskiego. Sztuka wystawiana jest w ramach cyklu Dramat Polski: Reaktywacja, przypominającego już nieco zapomniane XX-wieczne dramaty polskie. Po ciekawej “Kreacji” Ireneusza Iredyńskiego, której premiera odbyła się w 2016 roku, przyszedł czas na dzieło Pankowskiego.

Sztuka opowiada o losach Jadwigi, XIV-wiecznej królowej Polski, której jest patronką, ale też apostołką Litwy, świętą Kościoła katolickiego kanonizowaną przez Jana Pawła II - “naszego” papieża. Ale myliłby się ktoś sądząc, że to sztuka “bogobojna”, chwaląca “siłę oręża polskiego”. Pankowski był urodzonym szydercą. Być może to osobiste doświadczenia sprawiły (Pankowski był więźniem obozów koncentracyjnych podczas II WŚ), że podejmując tematy historyczne unikał patosu, nie celebrował jej ani nie idealizował. W sztuce “Śmierć białej pończochy” zakurzone niepamięcią fakty również odarł z nagromadzonych przez wieki warstw interpretacyjnych mitów i patriarchalnej narracji, na pierwszy plan wysuwając los dziewczyny zaplątanej w wir wielkiej polityki.


W sztuce na pierwszy plan dramaturg wysuwa los dziewczyny zaplątanej w wir wielkiej polityki
W sztuce na pierwszy plan dramaturg wysuwa los dziewczyny zaplątanej w wir wielkiej polityki
Dominik Paszliński/gdansk.pl

Kim więc jest święta Jadwiga Pankowskiego? To nie Jadwiga Andegaweńska, córka króla Węgier i Polski, która poślubiła wielkiego księcia litewskiego Władysława Jagiełłę czym przypieczętowała unię polsko-litewską, uczyniła z poganina chrześcijanina, a z pogańskiej Litwy - katolicki kraj (w konsekwencji powstało potężne państwo, przeciwwaga dla rosnącego w siłę Państwa Krzyżackiego, chroniące Litwę przed Rusią).

To młodziutka dziewczyna, jeszcze dziecko, wychowana na zachodnią modłę, wykształcona, mówiąca w kilku językach, religijna i pierwszy raz w życiu zakochana, zmuszona do związku ze starym satyrem. Wprawdzie z Wilhelmem Habsburgiem wiązał ją tylko ślub dynastyczny, zawarty, gdy oboje byli kilkuletnimi dziećmi, ale Jadwiga idealizowała księcia. Jagiełłę zaś uważała za odrażającego barbarzyńcę. Jej zdanie nie miało jednak znaczenia. Polityka i religia - jako funkcja tej polityki - wyznaczyły jej inną rolę.


Litwini i ich władca Jagiełło to dla młodziutkiej Jadwigi brutalni barbarzyńcy
Litwini i ich władca Jagiełło to dla młodziutkiej Jadwigi brutalni barbarzyńcy
Dominik Paszliński/gdansk.pl

Przytaczając historię Jadwigi autor nie zmienia faktów, lecz harcuje na poziomie obrazów i języka jak na wytrawnego ironistę przystało, bezlitośnie mieszając sacrum z profanum. A Adam Orzechowski mu wtóruje nie gorzej na poziomie interpretacyjnym.

Kiedy niewinna Jadwiga ściska misia, Jagiełło (w tej roli jednocześnie władczy i uległy, groźny i groteskowy Krzysztof Matuszewski) w rozpiętym kożuchu wypina owłosioną klatę. Eteryczna, miesza słowa niemieckie z łaciną, jurny Jagiełło - grzmi wulgarnym językiem. Ona siedzi z podkulonymi nogami na tronie, on wjeżdża na scenę na czarnym rumaku wyposażonym w ogromne przyrodzenie z okrzykiem “dupajtis-rypajtis”.

W spektaklu wszystko jest zarysowane grubą kreską - żarty rubaszne, kostiumy ironiczne - doczepiane owłosione klaty wojów, obnażająca kreacja królowej matki, demoniczno-farsowy wizerunek Krzyżaka. Makiaweliczny, manipulujący Krzyżak to postać w pointach i z wąsem a’la führer (zabawny Jakub Mróz).

Wymowę kolejnych scen podbija mocna symbolika. Krucha, przerażona dziewczyna sprzedana przez biskupa i panów krakowskich Litwinom (za unieważnienie małżeństwa strona austriacka od litewskiej zażądała 200 tysięcy dukatów) jest ubierana - opakowana na naszych oczach jak towar w lateksowy kombinezon.

Złożona w ofierze na ołtarzu ojczyzny, prowadzona jest na sznurku jak jagnię na rzeź.

Akt małżeński staje się brutalnym gwałtem na brudnym barłogu, a tarzająca się w piachu para ma pod plecami ogromny podświetlony krzyż. To miejsce stanie się potem jej grobem.

Królową matkę zagrała Dorota Androsz
Królową matkę zagrała Dorota Androsz
Dominik Paszliński/gdansk.pl

Umowne gesty są istotą teatru, tu potęgują sprawnie nasze współczucie dla cierpienia dziewczyny, w którą wciela się Magdalena Gorzelańczyk. Rola Jadwigi jest wymagającą i sensualna, ale poradziła sobie z nią bardzo dobrze. Z zapartym tchem śledzimy jej dramat, w cieniu którego toczy się historia. Los dziewczyny zajmuje nas bardziej niż polityczne zwycięstwa czy intrygi.

Takie ujęcie jest wartościowe szczególnie, kiedy na dzień przed premierą przez Polskę idą marsze kobiet w obronie swoich praw, nadając opowieści o Jadwidze uniwersalny przekaz. Nie było to nawet intencją reżysera, ale jak zgodził się przed premierą - dynamika zmian w społecznej i politycznej przestrzeni wciąż nas zaskakuje.

Teatr Wybrzeże po raz kolejny udowadnia, że działa znakomicie jako zespół. Dobrze zbudowane, wyraziste role wspiera muzyka świetnie ilustrująca emocje na scenie - jest groźna, punkowa, nawet gdy cytuje starosłowiańskie pieśni obrzędowe. Całość pokreśla minimalistyczna, ale trafna scenografia. Spektakl rozpoczyna się może nieco ospale, ale z każdą minutą akcja nabiera tempa. To może być zresztą grzech premiery.

Można powiedzieć, że Teatr Wybrzeże realizuje pomyślnie postulat więcej polityki historycznej w sztuce. Tylko że przeciw harvesterom narracji władzy stawia lekką jazdę ironii. Sun Tzu, autor „Sztuki wojny”, były z takiego podejścia zadowolony.

Marian Pankowski

ŚMIERĆ BIAŁEJ POŃCZOCHY


Reżyseria: Adam Orzechowski

Dramaturg: Radosław Paczocha

Scenografia, kostiumy, światło: Magdalena Gajewska

Projekcje, video: Eliasz Styrna

Muzyka: Marcin Nenko

Asystent reżysera: Dorota Androsz

Inspicjent - sufler, Agnieszka Szczepaniak


W spektaklu występują: Magdalena Gorzelańczyk - Jadwiga, Krzysztof Matuszewski - Jagiełło, Dorota Androsz - Matka Jadwigi, Agata Woźnicka - Szpiegini, Wilhelm i Inne, Jakub Mróz - Krzyżak alias Pątnik, Robert Ninkiewicz - Biskup, Maciej Konopiński, Marcin Miodek, Grzegorz Otrębski, Piotr Witkowski - Wojowie, Posłowie Litewscy, Młociarze, Kusznicy, Dusiciele, Marcin Nenko - Muzyka Na Żywo alias Błazen Królewski.


Premiera: 24 marca na Dużej Scenie

Kolejne spektakle: 25, 27, 28 marca oraz 14 i 15 kwietnia na Dużej Scenie


Historia w Teatrze Wybrzeże. Jadwiga - święta, królowa Polski czy odarte z marzeń dziecko?

Teatr Wybrzeże. "Bella Figura" - mocny spektakl dla dorosłych i świetni aktorzy

"Szarutek" z charyzmą. Nowa książka Magdaleny Grzebałkowskiej - o Krzysztofie Komedzie

Anna Umięcka (0)
www.gdansk.pl
anna.umiecka@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Anna Umięcka (0)
www.gdansk.pl
anna.umiecka@gdansk.pl
więcej tekstów autora