PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Skiba, Jachimek czy Giza? Kto dobrze obstawił wynik finału Ligi Europy? Zobacz na gdansk.pl

Skiba, Jachimek czy Giza? Kto dobrze obstawił wynik finału Ligi Europy? Zobacz na gdansk.pl
Krzysztof Skiba, Szymon Jachimek i Abelard Giza będą naszymi rozmówcami w specjalnym programie poświęconemu finałowi Ligi Europy UEFA w Gdańsku. Trzy wywiady wideo będą do obejrzenia na gdansk.pl od godz. 18.00. Rozmowy dotyczyły futbolu, ale też siłą rzeczy życia artystów w czasie pandemii. Każdy z naszych gości obstawił też wynik meczu Manchesteru United z Villarealem. Kto był najbliżej, przekonamy się wieczorem.
Nz. (od lewej) Szymon Jachimek, Krzysztof Skiba i Abelard Giza
Nz. (od lewej) Szymon Jachimek, Krzysztof Skiba i Abelard Giza
zdj. gdansk.pl i Krzysztof Mystkowski/KFP,


Rockman i artysta kabaretowy Krzysztof Skiba to umiarkowany miłośnik futbolu, podobnie jak inni nasi rozmówcy związani Trójmiastem - Szymon Jachimek i Abelard Giza, również artyści kabaretowi. Chociaż, kiedy się z nimi rozmawia, to okazuje się, że ich futbolowa wiedza i kibicowanie nie jest tak do końca przeciętne. Abelard Giza był na przykład na trybunach meczów Polski z Portugalią, zarówno w Polsce jak i w Portugalii, pojechał tez kibicować naszej drużynie na Euro do Austrii. Szymon Jachimek natomiast należy do grona zagorzałych fanów piłki nożnej i nawet próbował bezskutecznie zdobyć bilet na mecz finałowy Manchesteru United z Villarealem. Szymon Jachimek ma swoja ulubioną drużynę, a Krzysztof Skiba był nawet ambasadorem Euro 2012 w Gdańsku.

- Jestem kibicem i starałem się zdobyć bilety na finał Ligi Europy, ale nie jestem kibicem fanatycznym. Przyznam, że w ostatnich latach, kiedy tych meczów jest mnóstwo, trochę mój entuzjazm do wielkiej piłki osłabł. Bardzo sobie cenię piłkę na żywo, bo wyjście z domu, razem z 9-letnim synem to w ogóle świetna sprawa. Sprawia mi to wielką frajdę, szczególnie, że mamy swoje małe męskie rytuały. Bycie na stadionie, obserwowanie akcji i tego wszystkiego, co się dzieje dookoła, podsłuchiwanie kibiców obok jest często rozkoszą dla uszu. - mówi Szymon Jachimek.

- Jestem gdzieś pośrodku. Kiedyś oglądałem ćwierćfinały, półfinały Ligi Mistrzów, Euro i Finały Mistrzostw Świata. Liga Europy może mniej mnie interesuje, ale finał zapowiada się ciekawie – wspomina Abelard Giza i dodaje, że był w swoim życiu na bardzo różnych meczach. - Byliśmy z Szymonem na meczu Bałtyk Gdynia kontra Nielba Wągrowiec. Pojechaliśmy do Wągrowca, bo Szymon jest fanatycznym kibicem Bałtyku, a mnie to bardzo rozczula to jego kibicowanie, więc byliśmy i w Gdyni i na wyjeździe. To było super.

- Każdy facet w Polsce, albo prawie każdy facet jest nie dość, że miłośnikiem futbolu, ale co więcej znawcą futbolu. Kiedyś rozmawiałem na ten temat z Jerzym Dudkiem, słynnym polskim bramkarzem i on powiedział, że najgorsi są ci znawcy piłki nożnej. Oni, kiedy rozmawiają już z jakimś zawodowym piłkarzem, z precyzyjną dokładnością zadają mu pytania w stylu: „Dlaczego 3 lata temu w meczu z Argentyną, w 15 minucie rzuciłeś się w lewo, a nie w prawo?”. To analizowanie każdego z takich zagrań staje się dosyć męczące ze względów towarzyskich. Przyznam, że należę raczej do przeciętnych oglądaczy piłki nożnej – mówi Krzysztof Skiba.

Każdy z naszych gości porównuje też widowisko sportowe do artystycznego i nie ukrywa, że marzy o tym, by wreszcie odblokowana została całkowicie branża koncertowo-rozrywkowa. Obostrzenia oczywiście utrudniają pracę zarobkową artystom, ale też – jak zauważają rozmówcy – odbijają się na relacjach międzyludzkich. Bardzo bowiem ciężko nawiązać kontakt ze zdziesiątkowaną publicznością, która dodatkowo ukrywa twarz za maseczkami. Puste krzesła źle działają zarówno na piłkarzy, jak i na artystów.

- Chciałbym, żebyśmy wrócili wszyscy do normalności, czy to ktoś pracuje w knajpie, czy na scenie, czy na stadionie, czy nawet na poczcie, żebyśmy już wszyscy widzieli swoje twarze, żebyśmy się widywali, żebyśmy mogli sobie iść razem pokibicować, ale też wypić piwko, czy pogrillować, czy pokąpać się w jeziorze. Fajnie, żeby zaczęło być już normalnie. Ta nasz absencja na scenach faktycznie jest trochę męcząca. Nie dość, że jest to kwestia pracy, finansów i normalnych życiowych rzeczy. Do kina powoli można się wybierać, na niektóre występy można, to jednak wciąż jest nienaturalne jak człowiek siedzi i śmieje się w maseczkę.

- Zdarzyło mi się w ciągu ostatniego roku występować na różnych eventach online i trzeba po prostu mocno zagryźć wargi, dojechać do końca i ufać, że to, co mam do powiedzenie, co mam do przekazania, jest jakkolwiek atrakcyjne, że tam po drugiej stronie ekranu są ludzie, którzy słuchają. Pewności się nie ma żadnej – mówi Szymon Jachimek.

- Mam nadzieję, że skoro wracają mecze i wracają duże wydarzenia sportowe, takie jak mecz Villarealu z Manchesterm United, że wrócą także koncerty i to duże. Pamiętamy takie gwiazdy jak Janifer Lopez czy Brian Adams. Mam nadzieję, że niebawem to życie koncertowe wróci. Odbywają się duże mecze i kultura także dostąpi tego zaszczytu, że będzie można występować przed żywą publicznością, a nie tylko w wersji internetowej – mówi Krzysztof Skiba. - Przepisy nie są do końca jasne. Spektakle mogą się odbywać, wydarzenia kabaretowe też, a koncerty nie. Wiele zespołów rockowych przekwalifikowuje się na kabarety. Big Cyc już od dawna nazywany jest kabaretem rockowym, w związku z czym już w czerwcu gramy koncert, ale gramy go jako kabaret.

Każdy z naszych rozmówców zwierza się też z tego, jak dba o formę. Aktywność fizyczna jest bowiem niezwykle ważna w życiu dojrzałego mężczyzny. Szymon Jachimek na przykład lubi ćwiczyć z internetowymi trenerami.

- Biegam i ćwiczę sobie z Ewą Chodakowską. To jest krępujące, bo ona mówi do oglądaczy – kobiet: „Trenuj, nie poddawaj się, będziesz miała fajne wcięcie w boku”. Dzieciaki obok mnie chichrają, że tata znowu ćwiczy z Chodakowską. Jest jeszcze Monika Chodakowska i z nią sobie również ćwiczę, tak, żeby się nie zapuścić. Lepiej już nie będzie, ale staram się, żeby nie było dużo gorzej – opowiadał Szymon Jachimek.

- Niestety mam dużą niechęć, nie lubię. Wolę poleżeć i poczytać niż pobiegać w tym czasie. Tutaj nie chodzi o to, że czytanie jest lepsze. Oczywiście ruch i zdrowy tryb życia jest super, ale mam niestety coś takiego, że nie chce mi się. Człowiek się zmęczy wyjściem do sklepu i ogarnianiem dzieciaków, więc jak mam skakać, biegać i podnosić ciężary... to nie bardzo. Ostatnio napisałem książkę. To był mój sposób na brak spotkań z widzami. Nosi ona tytuł „Zagłada i czekoladki: i rzeczywiście po takim okresie przy biurku, przy komputerze jakiś ruch przydałby się – mówi Abelard Giza.

- Ostatnio udało mi się schudnąć 30 kilogramów. Bez aktywności fizycznej nie byłoby na to szans. To było połączenie ostrej diety z ruchem. Kiedyś w szkole podstawowej trenowałem judo, a w liceum to zarzuciłem, ale miałem jakiś talent, bo najpierw chodziłem raz w tygodniu na treningi, potem trzy razy, a jak już miałem chodzić codziennie, to nie zgodziła się mama, bo stwierdziła, że nauka jest jednak ważna. Lubię wszystkie sporty wodne, żeglarstwo, kajaki, łodzie motorowe uwielbiam. Często turystycznie po Motławie jeżdżę motorówkami i oglądam Gdańsk, zresztą można jeździć ze mną - zaprasza Krzysztof Skiba.

Na koniec zapytaliśmy też naszych gości, jak obstawiają wynik finału Ligi Europy UEFA.

Abelard Giza: - Strzelam niech to będzie 3:2 dla Manchesteru United. A, co tam. Niech się dzieje niech będą bramki.

Szymon Jachimek: - Co wydarzy się wieczorem tego nie wiemy. Mimo wszystko myślę, że to będzie 3:1 dla Manchesteru United.

Krzysztof Skiba: - 2:1 dla Manchesteru, chociaż to jest takie wróżenie z fusów.


Rozmowy do wysłuchania w specjalnym studio gdansk.pl od godz. 18.00. Tam także m.in. rozmowy z fanami Villarrealu i Manchesteru United, przedstawicielami UEFA i gdańskiego stadionu.  

 

oprac. MWwww.gdansk.plredakcja@gdansk.pl