PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Inauguracja roku Lecha Bądkowskiego. Bliscy wspominają. ZAPIS TRANSMISJI I ZDJĘCIA

Inauguracja roku Lecha Bądkowskiego. Bliscy wspominają. ZAPIS TRANSMISJI I ZDJĘCIA
- Dla mnie szczególnie dziś ważna lekcja przekazana przez Lecha Bądkowskiego jest o tym, że można być rozsądnym, przyzwoitym i równocześnie odważnym - mówił Donald Tusk w piątek, 31 stycznia 2020 roku podczas inauguracji obchodów Roku Lecha Bądkowiego w Gdańsku. - A zdrowy rozsądek, umiarkowane poglądy i chłodny pomorski racjonalizm nie musi prowadzić do brzydkich kompromisów i udawania, że nie ma zła.
Miłosława Kosmulska przypomniałą o trudnościach dziadka z cenzurą, kłopotami jakie miał z wydawaniem swoich książek
Miłosława Kosmulska, wnuczka Lecha Bądkowskiego podczas uroczystości w Centrum św. Jana w Gdańsku przypomniała o trudnościach Bądkowskiego z cenzurą, o kłopotach jakie miał z wydawaniem swoich książek
Dominik Paszliński/gdansk.pl

 

Centrum św. Jana w Gdańsku w piątkowe popołudnie zapełniło się osobami, które Lecha Bądkowskiego znały, dla których był mentorem, nauczycielem, współpracownikiem, postacią której przemyślenia lata temu i dziś są szczególnie aktualne. Gości na inauguracji obchodów Roku Lecha Bądkowskiego w Gdańsku przywitał chór Discantus z Gowidlina pod dyrekcją Sławomira Bronka "Pieśnią wolnych gdańszczan". 

- Bohater jest szczególny i czas jest szczególny, w którym się spotykamy - rozpoczął prowadzący uroczystość profesor Cezary Obracht-Prondzyński. - Sto lat temu na świat przyszedł Lech Bądkowski, ledwie tydzień przed jego narodzinami wojsko polskie wkroczyło do Torunia. Pomorze po 150 latach wróciło w granice Rzeczypospolitej. Bądkowski był równolatkiem Pomorza w granicach Rzeczpospolitej. Bądkowski całe swoje życie poświęcił pracy na rzecz Gdańska, Kaszub, Pomorza i wolnej Polski. Jako żołnierz, pisarz a zwłaszcza jako obywatel. Można tych ról przywołać dużo więcej, są tu tacy, dla których był autorytetem, wychowawcą, mentorem, inspiratorem, publicystą, podróżnikiem. Na pewno był osobą bardzo ważną dla wielu i różnych środowisk. 

Krótkie wspomnienia o Lechu Bądkowskim, jego teksty i myśli wygłosili zaproszeni goście: Donald Tusk, Mieczysław Struk, Aleksandra Dulkiewicz, prof. Józef Borzyszkowski i Miłosława Kosmulska - wnuczka Lech Bądkowskiego.

 

Donald Tusk przypomniał, że Badkowski był jednym z tych nielicznych, którzy w 1968 roku mieli odwagę zabrać głos o dramatycznych wydarzeniach marcowych, nie pozwalał na milczenie, kiedy działo się zło.
Donald Tusk przypomniał, że Bądkowski był jednym z tych nielicznych, którzy w 1968 roku mieli odwagę zabrać głos komentując dramatyczne wydarzenia marcowe, nie pozwalał na milczenie, kiedy działo się zło
Domink Paszliński/gdansk.pl

 

Donald Tusk: Nie milczał, kiedy trzeba było krzyczeć

Jako pierwszy głos zabrał Donald Tusk, który w młodości był jednym z najbliższych współpracowników Lecha Bądkowskiego. 

- Jestem poruszony - mówił Donald Tusk w Centrum św. Jana. - Uczestniczymy w uroczystości ku jego czci, akademii, a pamięć mówi mi, że on kiepsko mieścił się w rytuałach. Nie jest dla mnie Bądkowski bohaterem z podręczników, ale kimś bardzo bliskim. Jeśli miałbym wymienić trzy osoby, które pełniły najważniejszą rolę, kiedy byłem młodym człowiekiem, byłaby to matka, wychowawczyni w szkole podstawowej i Lech Bądkowski, który w latach 80 zastępował mi ojca, mimo że znaliśmy się raptem trzy lata. Jeśli cokolwiek zrobiłem dobrego, to w bardzo dużej mierze jest to zasługa Bądkowskiego.

Każdy z zaproszonych gości czytał fragment tekstu Lecha Bądkowskiego z jego książek, przemyśleń, wywiadów które udzielał i dzielił się refleksją na ich temat. Donald Tusk mówił o byciu politykiem, a punktem wyjścia była wypowiedź z wywiadu, który Bądkowski udzielił Alinie Kietrys dla Muzeum Historii Literatury. Tłumaczy w nim Bądkowski m.in. dlaczego nie mógł być politykiem, podkreśla, że w jego sytuacji byłoby to zdradą sumienia polegającą na niemożności zajmowania własnego stanowiska w najważniejszych sprawach. 

Tusk przypomniał, że Bądkowski był jednym z tych nielicznych, którzy w 1968 roku mieli odwagę zabrać głos komentując dramatyczne wydarzenia marcowe, nie pozwalał na milczenie, kiedy działo się zło.

- Co dziś powiedziałby w czasie kłamstw tak wszechobecnych, buty i arogancji - mówił Tusk. - Najlepszym sposobem jego upamiętnienia, największym hołdem będzie to jeśli w Gdańsku i Polsce będziemy krzyczeć, kiedy trzeba, jeśli nie będziemy milczeć, gdy krzywdzeni będą potrzebować naszej pomoc. Nie pozwólmy na obojętność, kiedy szerzy się zło. 

Mieczysław Struk, marszałek województwa pomorskiego przypomniał działania Bądkowskiego na rzecz rozwoju samorządności. 

- Bądkowski zmarł w 1984 roku, nie doczekał samorządu terytorialnego w Polsce - powiedział Mieczysław Struk. - Na początku był to samorząd gminny, który powstał za czasów premiera Tadusza Mazowieckiego, potem premier Jerzy Buzek "powołał" samorządy regionalne i powiatowe. Kolejne rządy rozwijały konsekwentnie samorząd terytorialny i krajowy, ale jaką trzeba było mieć w owych czasach umiejętność przewidywania, osobiste przekonanie, żeby już wtedy pisać i mówić, że samorząd nie musi płynąć wbrew nurtom krajowym, że może znakomicie uzupełniać cele, które stawia państwo, że może je wzmacniać. 

 

Marszałek Mieczysłwa Struk podkreślił, że dziś idee Bądkowskiego udało się wdrożyć, a Polska gminna jest zupełnie inna niż przed laty.
Marszałek Mieczysław Struk podkreślił, że dziś idee Bądkowskiego udało się wdrożyć, a Polska gminna jest zupełnie inna niż przed laty.
Dominik Paszliński/gdansk.pl

 

Marszałek Struk podkreślił, że dziś idee Bądkowskiego udało się znakomicie wdrożyć, a Polska gminna jest zupełnie inna niż przed laty. Szczyci się rozwojem państwa i w jego rozwoju uczestniczy. Stwierdził, że reforma samorządowa była najważniejszą i najefektowniejszą spośród reform demokratycznych w Polsce. Podkreślił, że jeśli będziemy ograniczać samorządność, stawiać na władze centralne, zniweczymy to, co przez kilkadziesiąt lat udało się zrealizować.


Zobacz zapis transmisji:


Suwerenność myślenia konieczna u lidera

Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska mówiła o tym, jaki powinien być lider.  

- Jeszcze kilkanaście lat temu Bądkowski był bohaterem rodzinnych anegdot - mówiła Aleksandra Dulkiewicz. - Jestem dziewczyną ze Środmieścia, na spacerach mój tata wskazywał  mi miejsca "naznaczone" Lechem. Bardziej traktowałam go jako gdańską legendę niż człowieka z krwi i kości. Postanowiłam go poznać, bo widziałam jak dużą rolę odegrał w życiu innych. Najbardziej mnie fascynuje jego suwerenność myślenia. Mówił, że patriotyzm nie może być ślepotą na wady narodowe, afirmacją popełnionych błędów, pamiętam jego krytyczne zdanie o wybuchu Powstania Warszawskiego. 

 

Prezydent Dulkiewicz podkresliła, że najbardziej w Bądkowskim fascynuje ją suwerenność myślenia
Prezydent Dulkiewicz podkreśliła, że najbardziej w Bądkowskim fascynuje ją suwerenność myślenia
Domik Paszliński/gdansk.pl

 

Prezydent Dulkiewicz powiedziała, że ciekawym odkryciem były dla niej rozważania Bądkowskigo o Lechu Wałęsie, pisane w sierpniu 1980 roku. Bądkowski pisał o historycznym przypadku, który nie dał szans przyszłemu prezydentowi na naukę, przygotowanie się do roli. Zdaniem Bądkowskiego wyniesienie Wałęsy do roli lidera postawiło mu wymogi, którym mógł sprostać tylko geniusz. 

- Co więc czyni przywódcę? - pytała Aleksandra Dulkiewicz. - Od stycznia 2019 roku dla mnie to przede wszystkim praktyka jest prawdziwym sprawdzianem. Przewodzić to brać odpowiedzialność za innych, nadać sens zbiorowym wysiłkom, kierować się swoimi marzeniami, słuchać, poświęcać czas, starać się szukać tego, co łączy, nie dzieli, przy sojuszu rozumu i charakteru. Ale o tym kto staje się przywódcą, kto naprawdę powinien pełnić taką rolę, decydują ci, którym przewodzi i to czy w ich oczach staje się liderem.

Józef Borzyszkowski, były przewodniczący Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, przypomniał odważne i nowatorskie w czasach PRL myślenie Bądkowskiego, który postulował, aby obchody wybuchu II wojny i jej końca umacniały w nas wolę zrozumienia, żeby nie były okazją do rozjątrzania wrogich uczuć przeciw komukolwiek.

- Widział to wielkie Pomorze jako kraj wielu religii i kultur, to co dziś mamy w Gdańsku - mówił Borzyszkowski. - Podkreślał potrzebę istnienia w duchu europejskości, był wielkim patriotą Polski, ale jak najdalszym od nacjonalizmu i innych polskich "zalet".

Miłosława Kosmulska, wnuczka Lecha Bądkowskiego przypomniała o trudnościach dziadka z cenzurą, o kłopotach jakie miał z wydawaniem swoich książek, z czego zwierzał się w listach do przyjaciół. 

- Dziadek miał wieloletnie problemy z cenzurą - wspominała Miłosława Kosmulska. - Kiedy w sierpniu 80 wybuchł strajk w stoczni, dziadek wiedział, że to wydarzenie niezwyklej wagi. Przeczuwał, że związkowcy, żeby wygrać, potrzebują pomocy intelektualistów. I "przyprowadził" ich do stoczni. W trakcie negocjacji z rządem dziadek uczestniczył we wszystkich rozmowach, ale najbardziej zaangażował się w negocjacje dotyczące cenzury, przestrzegania wolności słowa. Po przemianie ustrojowej w Polsce po 1990 roku mieliśmy nadzieję, że wolność słowa mamy raz na zawsze, a swoje zdanie możemy wyrażać, kiedy chcemy i na każdy temat. Jak bardzo okazuje się to złudne, zaczynamy się przekonywać. Okazuje się, że dziś propaganda jest lepsza od wiadomości i daje lepsze skutki od opinii publicznej. Dziadek mówił, jeśli na jedną szale rzucisz złoto, na drugą ideały, to złoto przeważy. Okazuje się, że to prawda uniwersalna. Jego tekst z 1978 roku jest znów przerażająco aktualny. Czy takiej Polski  oczekiwał Bądkowski?

Profesor Cezary Obracht-Prondzyński podsumowując uroczystość przypomniał, że Lech Bądkowski nieustannie namawiał, zachęcał, przymuszał, aby myśleć o przyszłości.

- Jego własne doświadczenie biograficzne mówiło mu, że trzeba patrzeć w przyszłość odważnie, bez bojaźni, a tym bardziej bez rąk bezradnie zwieszonych czy też z opuszczonymi głowami - podkreślił profesor Obracht-Prondzyński. - Bądkowski, Pomorzanin z krwi i kości, z ducha i z mentalności mówi nam: trzeba myśleć, brać odpowiedzialność, szukać odpowiedniego języka, budować własny pozytywny program i przekonywać doń ludzi. W sumie nic nowego. Ale Rok Lecha Bądkowskiego staje się nie tylko wyjątkową okazją, aby tym tropem podążać, jest także zobowiązaniem - zobowiązaniem, przed którym stoi przede wszystkim nasze środowisko. Niezależnie więc od tego, gdzie będziemy się spotykać w tych najbliższych miesiącach i przy jakich okazjach - których nie zabraknie w różnych zakątkach Gdańska i Pomorza - pamiętajmy, czego Lech Bądkowski od nas w obecnych realiach chciałby przede wszystkim. Chciałby przede wszystkim myślenia, zimnej krwi i dużo pracy. To będzie najlepszy pomnik, który wystawimy mędrcowi z Targu Rybnego.