PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Trzecia dawka szczepionki przeciw Covid-19. Wątpliwości wyjaśnia prof. Tomasz Smiatacz

Trzecia dawka szczepionki przeciw Covid-19. Wątpliwości wyjaśnia prof. Tomasz Smiatacz
We wtorek 2 listopada 2021 roku Ministerstwo Zdrowia zamierza uruchomić system skierowań na trzecią dawkę szczepienia przeciwko Covid-19 dla wszystkich osób pełnoletnich. Szczepienia będą dobrowolne, warunkiem jest, by od poprzedniego szczepienia na koronawirusa minęło sześć miesięcy. Na pytania związane z trzecią dawką szczepionki odpowiada profesor Tomasz Smiatacz, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, konsultant wojewódzki chorób zakaźnych.
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Prof. Tomasz Smiatacz jest konsultantem wojewódzkim chorób zakaźnych, debata pt.: Koronawirus oczami ekspertów w Olivia Business Centre, wrzesień 2020
Prof. Tomasz Smiatacz jest konsultantem wojewódzkim chorób zakaźnych, debata pt.: Koronawirus oczami ekspertów w Olivia Business Centre, wrzesień 2020
Fot. Krzysztof Mystkowski/KFP

 

 

Alicja Katarzyńska: Wielu naszych czytelników pyta, dlaczego trzeba czekać aż sześć miesięcy na trzecią dawkę szczepionki przeciw Covid-19 ? A jeśli wyniki przeciwciał wyjdą niskie już po na przyklad trzech miesiącach od szczepienia? 

Tomasz Smiatacz: Wyniki przeciwciał nie są precyzyjnym miernikiem odporności. Możemy jedynie ogólnie powiedzieć, że im jest ich więcej we krwi, tym ryzyko zakażenia dla danej populacji (nie osoby) jest mniejsze. Niestety nie mamy jasno określonego progu odcięcia, powyżej którego każdy z nas byłby całkowicie chroniony przed zakażeniem wariantem Delta. Oprócz przeciwciał wytwarzamy również komórki odpornościowe, chroniące nas przed infekcją, jednak ich aktywności nie umiemy mierzyć rutynowo poza laboratoriami naukowymi. Okres sześciu miesięcy wynika z rezultatów badań klinicznych, z tego co udało się nam w sposób wiarygodny zaobserwować i potwierdzić, że ryzyko ZAKAŻENIA (ale nie ZACHOROWANIA lub ZGONU) rośnie po około sześciu miesiącach od zakończenia szczepień. Chcemy umożliwić szczepienia trzecią dawką, aby ograniczyć również ryzyko zakażenia i przekazania wirusa bliskim. Wcześniejsze szczepienia trzecią dawką są zalecane i wykonywane u pacjentów z niedoborami odporności, którzy mają problem z wytworzeniem odporności po standardowym cyklu szczepień podstawowych, to trochę inna sytuacja. 

 

Podobno korzystne jest krzyżowanie szczepionki, czyli jeśli ktoś dwa razy był zaszczepiony Pfizerem, dobrze jaką trzecią dawkę wziąć Modernę. Czy to prawda?

Przede wszystkim należy podkreślić, że korzystne jest przyjęcie trzeciej dawki szczepionki niezależnie od jej producenta. Trzecia dawka około dziesięciokrotnie redukuje nam ryzyko zakażenia i ponad dwudziestokrotnie redukuje seniorom ryzyko ciężkiego zachorowania. Naukowcy zawsze chcą wiedzieć więcej i rzeczywiście wyliczyli, że poziomy przeciwciał po trzeciej dawce Moderny są nieco wyższe niż po Pfizerze, jednak te różnice są kilkuprocentowe, pomijalne wobec korzyści wynikających z samego faktu przyjęcia trzeciej dawki. Przypomnę, że dziesięciokrotny wzrost poziomu przeciwciał obserwowany po trzeciej dawce to różnica aż tysiąca procent. Na razie nie mamy dobrego uzasadnienia do stosowania podstawowego szczepienia w postaci trzydawkowej. Warto też zauważyć, że po Modernie odczyny poszczepienne są nieco bardziej nasilone.

 

 

Czy można samemu wybrać sobie rodzaj trzeciej szczepionki?

Niestety nie, zgodnie z obecnym zarządzeniem trzecia dawka wykonywana jest wyłącznie przy użyciu szczepionki Pfizera. Proszę jednak zauważyć, że znacząca większość ludzi na świecie bardzo chciałaby nadal otrzymać choćby pierwszą dawkę dowolnej szczepionki o potwierdzonej skuteczności i bezpieczeństwie. Jako Polacy znajdujemy się w niezwykle uprzywilejowanej sytuacji.

 

Wstępnie trzecią dawkę szczepionki przeciw Covid-19 zalecało się osobom z grup ryzyka, o poważnie osłabionym systemie odpornościowym. Czy to oznacza, że te dwie dawki poprzednie były mało skuteczne? 

Trochę już o tym wspomniałem przy jednym z poprzednich pytań. Osoby poddane immunosupresji - po przeszczepie narządowym, dializowane, w trakcie chemioterapii, pełnoobjawowego AIDS czy leczenia przeciwciałami monoklonalnymi - z definicji słabo odpowiadają na standardowe szczepienia, potrzebują dodatkowych dawek i to podawanych wcześnie, aby wytworzyć nawet słabą odporność. Dotyczy to wszelkich szczepionek, np. HBV, grypy etc. Tu nie mówimy o trzeciej dawce, szczepieniu przypominającym, to raczej jest powiększone szczepienie podstawowe. Osoby w immunosupresji też będą potrzebowały kolejnych dawek przypominających, ale najpierw muszą skutecznie odpowiedzieć na powiększone szczepienia podstawowe.

 

Mężczyzna w średnim wieku siedzi, obok niego stoi pielęgniarka, trzyma w ręku strzykawkę, przytykają do ramienia mężczyzny
Na początku października 2021 roku władze uczelni i lekarze z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego zachęcali do szczepienia przeciw grypie szczepiąc się na oczach dziennikarzy. Nz. Profesor Tomasz Smiatacz
Fot. Dominik Paszliński/gdansk.pl

 

 

Dlaczego trzecia dawka jest teraz dla wszystkich, a nie dla osób mniej odpornych, z grup ryzyka? Czy będą następne przypominające dawki? 

Przyczyna tkwi w samym wirusie SARS-CoV-2, który latem zaatakował nas wygenerowanym nieco wcześniej wariantem Delta. Delta cechuje się dwukrotnie wyższą zakaźnością, dwukrotnie łatwiej przenosi się z człowieka na człowieka. To duża różnica. Dla porównania rok temu osoba zakażona wyjściowym wariantem SARS-CoV-2 zakażała przeciętnie kolejne 2-4 osoby (przy braku stosowania szczepień, dystansowania się, maseczek etc.) - obecnie jest to już 4-8 osób. Ujmując to inaczej, szczepionka mRNA dawała nam ponad 90 procent ochrony przed zakażeniem, a w przypadku Delty to już około 80 procent. Przeciwciała wytworzone po szczepieniu nadal wiążą się z wariantem Delta, jednak z nieco mniejszą siłą, dlatego najprostszym działaniem jest podanie trzeciej dawki szczepionki w celu podniesienia odporności, w tym również poziomu przeciwciał. SARS-CoV-2 stara się wytworzyć warianty omijające odporność poszczepienną i pochorobową, na szczęście jak dotąd niezbyt skutecznie. Jeśli jednak kiedyś uda mu się ta sztuka - trzeba będzie zmienić skład szczepionki i ponowić szczepienia. Jedynym sposobem aby zapobiec takiemu scenariuszowi jest uniemożliwienie swobodnego namnażania się SARS-CoV-2 - poprzez szczepienia, maseczki i dystansowanie się.

 

 

Jakaś część osób zaszczepionych trafia jednak do szpitala, nie przechodzi choroby łagodnie, dlaczego? Czy zdarza się, że osoby w pełni zaszczepione, umierają na Covid-19?

Żadna szczepionka nie daje gwarancji ochrony przed zachorowaniem. Wykazywana w badaniach klinicznych skuteczność indywidualna szczepionek mRNA na poziomie 90-95 procent oznacza, że 5-10 procent osób zakazi się i łagodnie zachoruje nawet pomimo szczepienia. U części z tych osób obciążonych np. sędziwym wiekiem, otyłością, chemio- lub dializoterapią, cukrzycą - odpowiedź na szczepienie może być bardzo słaba, ci pacjenci mogą chorować równie ciężko jak niezaszczepieni, a nawet umrzeć. Skuteczność populacyjna szczepień jest zbliżona do 100 procent jednak pod warunkiem, że szczepieniom poddała się większość z nas, ponad 90 procent populacji. Wtedy prawdopodobieństwo transmisji wirusa znacznie spada poniżej wartości umożliwiających dalsze szerzenie się epidemii. Całkowitą gwarancję ochrony przed zakażeniem da nam wygaśnięcie pandemii. Podejmując osobistą decyzją o szczepieniu przede wszystkim chronimy siebie, ale pośrednio decydujemy także o losie tych, którzy sami nie mogą się bronić.