PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Profesor Krystyna Bieńkowska-Szewczyk z UG: Masowe szczepienia jedną dawką sposobem na walkę z brytyjską mutacją koronawirusa

Profesor Krystyna Bieńkowska-Szewczyk z UG: Masowe szczepienia jedną dawką sposobem na walkę z brytyjską mutacją koronawirusa
Z badań naukowców z Uniwersytetu Gdańskiego wynika, że brytyjska mutacja koronawirusa jest obecnie dominującym wariantem patogenu na Pomorzu. Co to oznacza dla mieszkańców Pomorza tłumaczy profesor Krystyna Bieńkowska-Szewczyk, kierownik Zakładu Biologii Molekularnej Wirusów Międzyuczelnianego Wydziału Biotechnologii UG i GUMed.
Kobieta w średni wieku, w okularach, siedzi przed ekranem komputera
Nz. Profesor Krystyna Bieńkowska-Szewczyk: Na Pomorzu mieliśmy przez wiele miesięcy stosunkowo niski wskaźnik zakażeń, jest u nas więcej osób, które nie przechorowały koronawirusa, nie mają przeciwciał i nie stanowią “bariery” dla wirusa
                                                                                                                                                                                                           Fot. UG

 

 

Alicja Katarzyńska: Brytyjski wariant koronawirusa jest obecnie główną przyczyną zakażeń na Pomorzu? 

Profesor Krystyna Bieńkowska-Szewczyk: W naszym instytucie sekwencjonowaniem wirusa zajmuje się doktor Łukasz Rębalski. W połowie stycznia 2021 roku na 96 próbki, które otrzymał do analizy, trzy były z sekwencją brytyjskiego wariantu, potem było ich już 16, w ostatnim badaniu, z końca lutego na 65 próbek 50 wykazało brytyjski wariant. Tempo narastania, dynamika transmisji tego brytyjskiego wariantu jest alarmująca. Przy czym to są dane anonimowe, nie wiemy, czy są na przykład z jednej dzielnicy, czy jednego miejsca pracy, więc trudno miarodajnie stwierdzić, że ten wariant dominuje równomiernie na całym Pomorzu. Ale nie ma wątpliwości, że jest go coraz więcej, to realne i oczywiste, to są dane z naszego laboratorium. 

 

Brytyjski wariant wirusa Covid-19 jest bardziej zakaźny od pierwotnej postaci wirusa, jest też bardziej zjadliwy i śmiertelny?

Tak, ale nie tylko w tym problem. Na Pomorzu mieliśmy przez wiele miesięcy stosunkowo niski wskaźnik zakażeń, to oznacza że jest u nas więcej osób, które nie przechorowały koronawirusa, nie mają przeciwciał i nie stanowią “bariery” dla wirusa. Ta brytyjska mutacja nie powoduje innego obrazu klinicznego choroby, nie atakuje na przykład innego narządu niż płuca. Natomiast szybciej się namnaża, szybciej atakuje komórki. Dlatego zachęcam, apeluję, aby jak najwięcej osób zaszczepić pierwszą dawką, bo ona już chroni przed wirusem.

 

Jak najwięcej osób zaszczepić pierwszą dawką, ale nie rezygnować z drugiej, tylko ją przesunąć w czasie? 

Tak. Nie ma żadnych obaw, że coś się stanie, jak przesuniemy szczepienie drugą dawką o dwa, trzy tygodnie czy miesiąc, czy trzy miesiące, a zaszczepimy dzięki temu pół miliona więcej osób pierwszą dawką.  

Każda zaszczepiona osoba, zaszczepiona tylko pierwszą dawką, jest już chroniona, jest odporniejsza na wirusa. A właśnie teraz mamy kluczowy miesiąc, brytyjskiego wariantu przybywa, więc dobrym rozwiązaniem byłaby decyzja o wyszczepieniu możliwie dużej liczby osób pierwszą dawką i spokojne czekanie na drugą. W przypadku szczepionki Pfitzera ten odstęp między dawkami wynosi minimum 21 dni, ale przerwa może być dłuższa, w przypadku szczepionki Astrazeneca przerwa może być nawet trzymiesięczna.

 

 

Czy coś jeszcze jako mieszkańcy Pomorza możemy zrobić, oprócz tego co już robimy, żeby przed tym brytyjskim wariantem się uchronić?

Kto ma możliwość, niech się szczepi. Zachęcamy nauczycieli, którzy mają opory przed szczepionką AstraZeneca ze względu na działania niepożądane, a to są efekty przemijające, żeby się szczepili, to naprawdę daje ochronę!. 

Oczywiście nosić maseczki, wszyscy, także zaszczepieni. Nosić z rozsądkiem, nie uważam aby na samotnym spacerze w lesie było to konieczne, czy na przykład jeśli spotykają się dwie zaszczepione osoby, ale w miejscach publicznych, w większych zbiorowiskach ludzkich bezwzględnie trzeba mieć maseczkę.  

 

Pojawiają się też informacje, że wiele osób zbyt późno zgłasza się do lekarza, próbuje przechodzić chorobę

Jako wirusolog widzę, co dzieje się, kiedy namnażamy wirusa w komórkach w naszym laboratorium. Najpierw namnaża się wolno, z czasem, im hodowla jest dłuższa, namnażanie staje się szybsze i coraz więcej komórek jest zniszczonych. I tak może być w organizmie ludzkim, jeśli dojdzie do zakażenia, a jeszcze na przykład dużą "dawką" wirusa, to mogą powstać warunki do jego szybszego namnażania się. Im dłużej trwa taka sytuacja, tym trudniej wirusa zatrzymać. Dlatego nie wolno bagatelizować zbyt długo utrzymujących się objawów. 

 

 

Czy osoby zaszczepione mogą przenieść wirusa i nim zarazić?

Z ostrożności zakładamy, że tak się może stać: ktoś zaczepiony spotka się z chorym i na przykład trochę wirusa dostanie się do jego nosa, zaszczepiony nie zachoruje, ale spotka się z osobą nie zaszczepioną i może przenieść wirusa. Na pewno prawdopodobieństwo zakażenia jest mniejsze niż od osoby chorej, ale jest. Dbajmy o rozsądną ochronę i szczepienia dla jak największej liczby osób.

 

 

Alicja Katarzyńskawww.gdansk.plalicja.katarzynska@gdansk.pl
Alicja Katarzyńska - najnowsze
Alicja Katarzyńskawww.gdansk.plalicja.katarzynska@gdansk.pl
Alicja Katarzyńska - najnowsze