PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Jan Daniluk o tajemnicach obrony Poczty Polskiej w Gdańsku w 1939 roku

Jan Daniluk o tajemnicach obrony Poczty Polskiej w Gdańsku w 1939 roku
5 października w Gdańsku to zawsze czas pamięci o Obrońcach Poczty Polskiej. W kolejną rocznicę egzekucji 38 bohaterów warto pokusić się o refleksję, co tak naprawdę wiemy obecnie o obronie 1 września 1939 r. polskiego gmachu na dawnym Heveliusplatz.
1 września 1939 roku. Walki przed siedzibą Poczty Polskiej w Gdańsku
1 września 1939 roku. Walki przed siedzibą Poczty Polskiej w Gdańsku
fot. Archiwum Muzeum Gdańska / Hans Sönnke

 

We wtorek, 5 października, miną 82 lata od rozstrzelania przez Niemców obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku. Dokonana wówczas przez władze III Rzeszy zbrodnia sądowa była jedną z najbardziej ponurych kart początku II wojny światowej. Tego dnia Miasto zaprasza na doroczną uroczystość, która odbędzie się na gdańskiej Zaspie, przy cmentarnej kwaterze pocztowców (ul. Bolesława Chrobrego 80) o godz. 17.00. 


O bohaterskich obrońcach Poczty Polskiej w Gdańsku pisze poniżej dr Jan Daniluk

5 października 1939 r. za kulochwytem zespołu policyjnych strzelnic na gdańskiej Zaspie zamordowano 38 obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku. Egzekucji dokonano na podstawie wyroku sądu wojskowego związku taktycznego „Gdańsk”, popularnie zwanego Brygadą lub Grupą Eberhardta. W istocie była to jednak zbrodnia sądowa, bowiem nie było podstaw, aby sąd nie tylko wydał wyroki wobec Obrońców, ale aby w ogóle funkcjonował!

Historia bohaterskiej walki polskich urzędników i pocztowców w Gdańsku, wydawałoby, nie powinna mieć już żadnych tajemnic przed nami. Stała się jednym z najwyraźniejszych symboli oporu, jaki Polacy stawili niemieckim napastnikom już pierwszego dnia wojny. Zdjęcia czy ujęcia filmowe prezentujące gmach na Heveliusplatz tak podczas walk, jak i po ich zakończeniu, należą bez wątpienia do kategorii ikonicznych, jeśli chodzi o wrzesień 1939 r. Jest zresztą pewnym paradoksem, że zawdzięczamy to samym Niemcom, którzy postarali się, by (z ich perspektywy) „wyzwolenie Gdańska” zostało należycie przygotowane pod kątem propagandowym i medialnym. Wynajęto fotografów, zapewniano ekipę filmową czy reportera radiowego, który nagrywał wypowiedzi dowódców atakujących polskie placówki.

W przypadku obrony Poczty Polskiej w Gdańsku mówimy zresztą zaledwie o jednym dniu walki i jednym miejscu. Innymi słowy, arenie kilkunastogodzinnych walk ograniczonych do relatywnie niewielkiej przestrzeni, w którą zaangażowanych było (łącznie) nie więcej, niż kilkaset osób (kilkudziesięciu obrońców oraz orientacyjnie pewnie 100-200 atakujących). Przecież w naszej historiografii mamy świetnie udokumentowane o wiele większe batalie...

 

Pojmani obrońcy Poczty Polskiej w Gdańsku. Zostaną rozstrzelani 34 dni później. Miejsce ukrycia ciał zostało odnalezione przypadkowo w 1991 roku
Pojmani obrońcy Poczty Polskiej w Gdańsku. Zostaną rozstrzelani 34 dni później. Miejsce ukrycia ciał zostało odnalezione przypadkowo w 1991 roku
fot. Archiwum Muzeum Gdańska / Hans Sönnke

 

A jednak. Choć literatury na temat obrony Poczty Polskiej na Heveliusplatz jest sporo, to jest ona zaskakująco uboga, jeśli chodzi o rzetelne przedstawienie przebiegu samych walk.  Wnikliwa analiza opublikowanych do tej pory prac, w których znalazły się informacje o obronie Poczty Polskiej w Gdańsku, zarówno polskich autorów (by wspomnieć Aleksandra Śnieżko, Aleksandra Świtalskiego czy Franciszka Bogackiego), jak i niemieckich (Rolfa Michaelisa i Dietera Schenka) jasno wskazuje, jak wiele w tej materii jest wciąż znaków zapytania. Pewną próbą uzupełnienia stanu wiedzy podjąłem w 2014 r. publikując niewielką broszurę (poprawioną i nieznacznie uzupełnioną wersję tekstu opublikowano cztery lata później w zbiorze artykułów). Mimo tego badania na obroną Poczty Polskiej w Gdańsku należy nadal uważać za otwarte.

Warto zauważyć, że część materiałów wytworzonych po wojnie (pierwsze zeznania pięciu osób, które przeżyły wojnę, a były w gmachu poczty na Heveliusplatz 1 września) zaginęła, podobnie zresztą jak materiały, na których pracowała specjalna komisja ZBOWiD, która w latach 50. ub. w. podjęła się wyjaśnienia, czy czterech obrońców, którym udało się uciec i przeżyć wojnę, faktycznie nimi byli (była to jedna z pierwszych, ale nie ostatnia, kontrowersja, która dotknęła środowisko rodzin byłych obrońców Poczty Polskiej).

Nie odnaleziono do tej pory także dokumentacji wytworzonej przez stronę niemiecką (tzn. formalnie gdańskich oddziałów policyjnych i SS). Tymczasem tego typu źródła wytworzone przez jednostki Grupy Eberhardta, w tym przede wszystkim dwa raporty poświęcone tylko i wyłącznie walkom na Heveliusplatz, który na pewno został sporządzony (są znane o nim wzmianki), byłyby kluczowe dla odtworzenia pełniejszego obrazu dramatycznych wydarzeń z ranka 1 września 1939 r.

Powracające co jakiś czas pytanie o sens obrony jest tak naprawdę w moim odczuciu, najmniej aktualne. Decyzję o podjęciu walk przez Pocztowców należy bowiem rozpatrywać nie tylko w kategoriach wojskowych, ale także - a może właśnie przede wszystkim - w politycznych. Wtedy sens stawiania oporu staje się jasny.

 

Pomnik upamiętniający obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku
Pomnik upamiętniający obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku
fot. Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

 

Jakie więc pytania pozostają nadal otwarte? Zaskakująco ich wiele.

Nie jesteśmy do dziś w stanie określić z całą pewnością, ile było osób nad rankiem w gmachu na Heveliusplatz (najpewniej 58-59). Niezidentyfikowane pozostają wciąż dwie ofiary wśród obrońców, które spłonęły w wyniku podpalenia piwnic gmachu. Nie znamy dokładnie uzbrojenia, jakim dysponowali obrońcy, jak i ich dokładnych pozycji w budynku w przeciągu całego dnia walk. Nie wiadomo, jakie dokładnie siły atakowały Polaków, jak były one liczne i jakim uzbrojeniem w istocie dysponowały (podczas poszczególnych ataków, których było łącznie trzy w ciągu dnia). Warto przypomnieć, że znany jest szczegółowy plan agresji, przygotowany na początku lipca 1939 r., ale na pewno uległ on modyfikacji. W jakim jednak zakresie – tego nie wiemy.

W istocie także dokładny przebieg walk - godzina po godzinie - nie jest jasny. Znamy liczbę prób zdobycia budynku, ich ogólny zarys... Dane jednak dotyczące strat, jakie ponieśli atakujący, są enigmatyczne. Istnieją też duże wątpliwości co do faktu, czy kapitulacja nastąpiła faktycznie po słynnych 14 godzinach (wg moich ustaleń, jednak nieco mniej, od około 4:45/4:50 do około 17:45). Podobnie nie jest prawdą, że atakiem od początku kierował dowódca gdańskiej Schutzpolizei, płk Willy Bethke. 

Bardzo ostrożnie należy podchodzić do informacji o podłożeniu pod gmach przez saperów policji gdańskiej ładunku wybuchowego o sile rzekomo 600 kg trotylu (takie informacje można spotkać w powojennej literaturze). Gdyby faktycznie zdetonowano taki ładunek, to z całą pewnością wyrządziłby on o wiele większe szkody, niż to miało miejsce.

Czy uda się tajemnice obrony Poczty Polskiej rozwikłać? Ostatnie lata dają cień nadziei, że tak. Udało się odnaleźć kilka ciekawych źródeł, które uzupełniły stan naszej wiedzy o walkach na Heveliusplatz. Równolegle wiemy więcej o samych Pocztowcach, co też powoli pozwala nam lepiej zrozumieć kontekst podjęcia decyzji o obronie czy postawę polskich urzędników. Ciekawym wątkiem jest w tym względzie odkrywanie działalności wywiadowczej Polaków w przededniu wybuchu II wojny światowej, a także tożsamości osób, które decyzję o obronie placówki wydały… Nowe informacje na ten temat to zasługa przede wszystkim benedyktyńskiej pracy kierownika Muzeum Poczty Polskiej, oddziału Muzeum Gdańska, Marka Adamkowicza. Choć to zaskakujące, ale do tej pory brakowało nawet podstawowych danych biograficznych o większości z Obrońców (funkcjonowały nawet błędne!). Krok po kroku przedstawiane są ciekawe i bogate w działalność życiorysy Obrońców. Wyniki badań Marka Adamkowicza są publikowane chociażby na łamach Gedanopedii, czyli elektronicznej wersji „Encyklopedii Gdańska”. Do tego nie można zapomnieć o popularyzacji zweryfikowanej wiedzy nie tylko o samej obronie, ale w ogóle o funkcjonowaniu środowiska polskich Pocztowców w międzywojennym Gdańsku.

Dwa lata temu dramatyczne wydarzenia z Heveliusplatz z 1 września 1939 r. doczekały się wreszcie udanego opracowania w postaci filmu dokumentalnego. Obraz „Obrońcy Poczty” w reżyserii pochodzącego z Gdańska reżysera Damiana Wenty zebrał pozytywne recenzje i cieszył się uznaniem także publiki.

W tym roku na początku września Narodowy Bank Polski wyemitował okoliczny znaczek pocztowy oraz monetę kolekcjonerską, poświęconą obronie Poczty Polskiej w Gdańsku. Z drugiej strony – w USA wydano (póki co tylko w wersji anglojęzycznej) grę planszową „Soldiers in Postmen’s Uniforms”, mocno osadzoną w realiach historycznych. To kolejne inicjatywy wpisujące się w upamiętnienie bohaterskiej Obrony czy jej popularyzację. Pamiętajmy jednak, że nadal wiele z nią kwestii związanych pozostaje zagadką…


Artykuł jest zmienioną i uzupełnioną wersją tekstu pt. „Pytania o obronę Poczty Polskiej na Heveliusplatz”, który został opublikowany po raz pierwszy na blogu Autora www.jandaniluk.pl 5 października 2016 r.