Nerwy do końca. Pierwsze zwycięstwo Lechii po trzech porażkach

1:0 dla Lechii Gdańsk w niedzielnym meczu z Zagłębiem Lubin. Ponad 16 tys. kibiców do końcowego gwizdka drżało o wynik. Tym razem dopisało szczęście. Raczej trudno powiedzieć, że gra biało-zielonych była lepsza niż w ostatnich tygodniach, które przyniosły stratę 9 punktów.

Nerwy do końca. Pierwsze zwycięstwo Lechii po trzech porażkach
A
A
data publikacji: 02 kwietnia 2017 r.

27. minuta meczu - gdańszczanie cieszą się ze zdobycia bramki
27. minuta meczu - gdańszczanie cieszą się ze zdobycia bramki
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

Wynik meczu rozstrzygnął się w 27 minucie. Wielką klasę pokazał pomocnik Lechii Rafał Wolski, który obok bramkarza Dusana Kuciaka był najlepszym zawodnikiem gdańskiej drużyny. Wolski dostał piłkę na 35. metrze przed bramką Zagłębia. Mogło być typowo: wejście między obrońców drużyny przeciwnej, próba przebicia się z piłką - zapewne nieudana. Wolski zamarkował ruch w kierunku bliższego obrońcy, ale niespodziewanie zrobił zwód w lewo i lewą nogą przerzucił piłkę nad obrońcami Zagłębia - do wbiegającego w pole karne Haraslina. Ten ostatni pociągnął przy lewej linii pola karnego i dośrodkował ostro wzdłuż bramki - wprost na głowę Marco Paixao, który już raczej nie mógł spudłować z 5 metrów i nie spudłował.

Lechia w pierwszej połowie grała naprawdę dobrze, mogła podobać się ze względu na pomysłowość w grze i wymienność zawodników na pozycjach. Posiadanie piłki 60:40 na korzyść gospodarzy.

Biało zieloni atakowali dynamicznie i powinni zdobyć dwie bramki, co by uspokoiło mecz i być może otworzyło widoki na wyższą wygraną. Mieli zresztą ku temu wyborne okazje, które niestety - jak zwykle - kończyły się niczym. Niedokładne ostatnie podania, łatwe straty piłki pod polem karnym przeciwnika… Dwa razy gdańszczanie sami pozbawili się gola. Strzał Wolskiego wpadłby najprawdopodobniej przy słupku, ale po drodze nogę wstawił M. Paixao i piłka po rykoszecie poszła bliżej środka bramki, dzięki czemu złapał ją goalkiper Zagłębia. W innej sytuacji mocno bita przez Janickiego z prawej strony pola karnego piłka leciała wzdłuż bramki przed bezradnym bramkarzem. Zamykający akcję na lewym skrzydle Haraslin już składał się do strzału, ale ułamek sekundy wcześniej piłkę próbował dopaść wślizgiem M. Paixao. Futbolówka przeszła nad poprzeczką.

Przed rozpoczęciem drugiej połowy piłkarze Zagłębia stanęli na środku boiska w kółeczku i zagrzewali się wzajemnie do walki. Widać było, że wyczuwają słabe strony Lechii, wcale nie chcą tego meczu przegrać.

Druga połowa i Lechia jakby odmieniona na gorsze. Zagłębie zaczęło dominować.

Najlepsza sytuacja dla gości: 56 minuta podanie prostopadłe do Janoszki i ten wychodzi sam na sam z Kuciakiem. Bramkarz Lechii interweniuje z wielkim wyczuciem i spokojem - zabiera piłkę sprzed nóg napastnika Zagłębia.

W starciu z obroną Zagłębia - Marco Paixao, zdobywca zwycięskiego gola
W starciu z obroną Zagłębia - Marco Paixao, zdobywca zwycięskiego gola
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

W 71 minucie wymiana zdań między komentatorami telewizyjnej transmisji meczu w Canal+: “Ja się zastanawiam, czy to jest w DNA Lechii Gdańsk, żeby oddać pole rywalowi”.

Odpowiedź: “Tak to od 15 minut wygląda”.

82 minuta i powinno być 1:1. Znowu Janoszka i znowu nieskutecznie. Napastnik Zagłębia wbiegł w pole karne Lechii, dostał dobrą wrzutkę na głowę i… strzelił w środek bramki. Świetnie dysponowany Kuciak oczywiście nie miał kłopotu ze złapaniem piłki. Warto jednak zauważyć, że Janoszce nie utrudniła zadania obrona Lechii - po prostu nie był przez nikogo pilnowany.

Do końca 16 263 widzów drżało o wynik, choć mecz mógł się rozstrzygnąć w pierwszej połowie.

Obrazu gry dla Lechii nie może poprawić nawet sytuacja z 87 minuty, gdy Borysiuk huknął jak z armaty spoza pola karnego. Piłka odbiła się od poprzeczki i wyszła poza boisko. Piękny strzał! Gdyby piłka poszła 10 cm niżej - bramkarz Zagłębia byłby bez szans.

Piotr Nowak zapowiadał, że po trzech przegranych spotkaniach (Lech Poznań, Ruch Chorzów, Legia Warszawa) mecz z Zagłębiem będzie dla Lechii sprawdzianem charakteru. Czy tak było rzeczywiście? Kibice oglądali wszystko co w grze biało-zielonych musi się podobać, ale też wszystko, co irytuje. Lechia wygrała i pozostaje w stawce czterech drużyn, które walczą o mistrzostwo Polski. Jeśli jednak nie pozbędzie się szybko swoich boiskowych mankamentów, o pierwszej ligowej koronie w historii miasta Gdańsk będzie mógł tylko pomarzyć.

Zobacz statystyki meczu Lechia Gdańsk - Zagłębie Lubin
 

Lechia Gdańsk - Zagłębie Lubin 1:0 (1:0)
Bramka: M. Paixao (27.)

Żółte kartki: Kuświk (Lechia) - Guldan, Kubicki (Zagłębie)

Lechia Gdańsk: Kuciak - Stolarski, Janicki, Maloca, Wawrzyniak - Borysiuk, Krasić - F. Paixao (88. Sławczew), Wolski, Haraslin (59. Nunes) - M. Paixao (80. Kuświk)

Zagłębie Lubin: Polacek - Todorovski, Tosik, Guldan, Dziwniel - Janus (69. Vlasko), Starzyński, Kubicki (79. Żyra), Łukasz Piątek, Jagiełło (46. Janoszka) - Woźniak

Sędzia: Mariusz Złotek (Stalowa Wola)

Roman Daszczyński (0)
www.gdansk.pl
roman.daszczynski@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Roman Daszczyński (0)
www.gdansk.pl
roman.daszczynski@gdansk.pl
więcej tekstów autora