Gdański Tydzień Demokracji. Prof. Davies: “To zaszczyt, że jestem w Gdańsku”

Dlaczego snucie narracji o II wojnie światowej w wąskiej, nacjonalistycznej, perspektywie jest szkodliwym błędem? Co się stało z pamięcią Polaków o tragicznych latach 1939-45? Jaką wizję historii prezentują muzea II wojny światowej na Wschodzie i Zachodzie? O tym wszystkim można było się dowiedzieć z wykładów i dyskusji pierwszego dnia Gdańskiego Tygodnia Demokracji.

Gdański Tydzień Demokracji. Prof. Davies: “To zaszczyt, że jestem w Gdańsku”
A
A
data publikacji: 14 września 2018 r.
Prof. Norman Davies w Dworze Artusa
Prof. Norman Davies w Dworze Artusa
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl


Przygotowana przez Muzeum Gdańska sesja naukowa “II wojna światowa - operacje na pamięci” odbyła się w piątek, 14 września, w reprezentacyjnym Dworze Artusa. Trzeba powiedzieć, że organizatorzy wpadli na świetny pomysł, by inaugurację wydarzenia powierzyć brytyjskiemu historykowi o międzynarodowej renomie, a jednocześnie bardzo popularnemu w Polsce - prof. Normanowi Daviesowi. To właśnie autor “Bożego igrzyska” przykuł uwagę słuchaczy wykładem “II wojna światowa - między doświadczeniem narodowym a globalnym”.

- Jestem zaszczycony że mogę znowu być w Gdańsku, mieście które przyciąga osoby zafascynowane historią - zaczął Norman Davies.

Było to świetne otwarcie dla kolejnych prelegentów: prof. Rafała Wnuka i prof. Piotra Majewskiego, dra hab. Piotra Kwiatkowskiego, a także Petera Oliviera Loewa i prof. Cezarego Obrachta-Prondzyńskiego (dwaj ostatni mówili o Gdańsku jako “laboratorium pamięci”).

ZOBACZ ZAPIS SESJI W DWORZE ARTUSA: Norman Davies (20:55), Piotr Kwiatkowski (1:04:05), Rafał Wnuk i Piotr Majewski (1:36:05), dyskusja (2:13:45)

 

Dr hab. Piotr Kwiatkowski, socjolog z Instytutu Filozofii i Socjologii Akademii Pedagogiki Specjalnej podjął niezmiernie ciekawą próbę opisania, jak w polskim społeczeństwie funkcjonuje pamięć o II wojnie światowej i dlaczego obecnie stosunkowo skuteczne są ideologicznie motywowane działania, by tę pamięć kształtować na nowo.

Prof. Rafał Wnuk i prof. Piotr Majewski przygotowali w duecie przegląd narracji, jakie spotkamy w różnych krajach w placówkach muzealnych, które są poświęcone II wojnie światowej. Analizie porównawczej poddano muzea w Rosji, na Białorusi, Ukrainie, Litwie, Łotwie, w USA, i Czechach. Wnioski z tego przeglądu okazały się dość zaskakujące: postradziecka perspektywa spojrzenia na II wojnę światową jest lustrzanym odbiciem narracji amerykańskiej. Czesi z kolei tworzą swoje muzea tak, by odbiorca odniósł wrażenie że walczyli przeciwko Niemcom, a całe społeczeństwo sprzeciwiało się złu nazizmu - co pełni zapewne funkcje kompensacyjne za niepodjęcie obrony w roku 1938 i faktyczną bierność czeskiego społeczeństwa w czasie wojny.

 

Konferencja 'II wojna światowa - operacje na pamięci'
Konferencja 'II wojna światowa - operacje na pamięci'
zdj. Grzegorz Mehring/gdansk.pl



Mądrzejsi dzięki historii

- Wojna nie jest grą między równymi sobie - mówił prof. Norman Davies. - To brutalny, złożony biznes, gdzie silny bardzo często wyżywa się na słabym. Silny zostawia podejmowanie kluczowych decyzji dla siebie.

Zdaniem Daviesa oczywiście możliwe jest ograniczanie narracji historycznej do wąskiej perspektywy narodowej, ale takie podejście jest jałowe pod względem poznawczym i skazane na niepełne zrozumienie procesu historycznego. W takiej opowieści II wojna światowa dla Polski zaczynałaby się 1 września 1939 r. od ataku na Westerplatte i kończyła w maju 1945 r., wraz z upadkiem III Rzeszy. Tymczasem atak na Polskę był finałem dłuższego procesu, który można nazwać “podpalaniem Europy”. Dyskusyjne też jest przekonanie, że od 1 września 1939 r. możemy mówić o wybuchu wojny światowej. Zdaniem prof. Daviesa, konflikt przybrał charakter ogólnoświatowy dwa dni później, 3 września, kiedy to wojnę Niemcom wypowiedziały Francja i Wielka Brytania. Skąd takie przekonanie? Otóż do tej daty można mówić jedynie o lokalnym konflikcie w Europie. Wejście do gry Wielkiej Brytanii i Francji jako mocarstw oznaczało, że konflikt został automatycznie rozszerzony na kolonie w Azji i Afryce, oraz kraje Commonwealth’u: Australię, Nową Zelandię, Kanadę.

Socjolog - dr hab. Piotr Kwiatkowski - na podstawie badań mówił o tym, jakie są w polskich rodzinach mechanizmy pamięci o II wojnie światowej
Socjolog - dr hab. Piotr Kwiatkowski - na podstawie badań mówił o tym, jakie są w polskich rodzinach mechanizmy pamięci o II wojnie światowej
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Bez szerokiego kontekstu historycznego nie sposób też zrozumieć, dlaczego prezydent USA Franklin Delano Roosevelt nie był zainteresowany obroną interesów polskich wobec polityki Stalina. Otóż - jak wyjaśnia prof. Norman Davies - ZSRR wobec zaangażowania w wojnę na kontynencie europejskim wygasił swój konflikt z Japonią, by nie prowadzić ryzykownej walki na dwa fronty. Stany Zjednoczone nie miały takiego komfortu - musiały jednocześnie rzucić swoje siły przeciwko Japończykom na Pacyfiku i Niemcom w Europie. Gdy na początku 1945 r. było już jasne, że upadek III Rzeszy jest kwestią kilku miesięcy, wojna z Japonią wciąż groziła USA dużymi stratami w ludziach. Wówczas Roosevelt uznał, że potrzebuje sojuszu ze Stalinem przeciwko Japonii - i uzyskał to, w zamian za uznanie zdobyczy ZSRR w Europie. W tej sytuacji Churchill umył ręce.

Od lewej: prof. Piotr Majewski i prof. Rafał Wnuk - współorganizatorzy Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku - zmuszeni przez PiS do odejścia. Zajmują się praca naukową na uczelniach. W Dworze Artusa przedstawili analizę porównawczą narracji muzealnych w różnych krajach i kręgach kulturowych
Od lewej: prof. Piotr Majewski i prof. Rafał Wnuk - współorganizatorzy Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku - zmuszeni przez PiS do odejścia. Zajmują się praca naukową na uczelniach. W Dworze Artusa przedstawili analizę porównawczą narracji muzealnych w różnych krajach i kręgach kulturowych
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

- Kolejne pytanie dotyczy możliwości wykorzystania tej perspektywy przez historyków i muzeologów, w podejściu do konkretnych projektów - mówił prof. Davies. -  Mógłbym mówić przez następne pół godziny o własnych doświadczeniach, własnych książkach, moich własnych działaniach z muzeami w Brukseli i Gdańsku, ale myślę, że te tematy pojawią się w trakcie konferencji, więc zakończę tym, że koniec końców widząc wiele innych muzeów sam przez wiele lat wsłuchiwałem się w słowa dyrektora i kolegów zrzeszonych wokół Rady Programowej Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku i widząc wystawę, która została przejęta jestem przekonany, że ta krytyka (ze strony - przyp. red.) nowego zarządu właściwie nie ma solidnych podstaw. (...) To podkreśla właściwość decyzji Donalda Tuska, by stworzyć to muzeum tutaj, w Polsce. Każe nam to znów pochylić się nad skomplikowanym łańcuchem wydarzeń, które stanowią konflikt lat 1939-1945. Wyklucza to upraszczające schematy i otwiera drogę do złożonej gry perspektyw krajowych, kontynentalnej i globalnej.

Między Gdańskiem a Orwellem

W jakim celu zorganizowano tę debatę? Odpowiedzi udzielił we wstępie do sesji prezydent Gdańska Paweł Adamowicz:

- Niedawno mieliśmy poważne wypowiedzi ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka pod adresem myślę, nie tylko mówiącego te słowa Pawła Adamowicza, ale  bardzo wielu gdańszczan. Ale i inny przedstawiciel tego samego obozu wyrażał się, cytuję: że w Gdańsku ze względu na rację stanu Polski nie należy mówić, podkreślam teraz, o niemieckiej przeszłości Gdańska. Koniec cytatu. A więc po upadku realnego socjalizmu, po likwidacji tego co nazywaliśmy “białymi plamami” pod koniec drugiej dekady XXI wieku pojawiają się głosy na temat potrzeby cenzurowania przeszłości! Na temat segregowania tej przeszłości, co można, a nie powinno się mówić. Wolność debaty, dyskusji niektórzy chcą bardzo zasadniczo ograniczyć. W tych latach, ostatnich dwóch, bardzo często powtarzamy wypowiedź, cytat Georga Orwella z “1984”, tytuł książki. “Kto kontroluje przeszłość, ten kontroluje przyszłość”. Dlatego konferencja nasza “II wojna światowa - operacje na pamięci” jest konferencją, można powiedzieć w sam raz. We właściwym momencie. Momencie, bym powiedział niezwykle kluczowym. Dlatego bardzo wszyscy radzi jesteśmy z przyjazdu naszych gości z kraju i zagranicy, za to, że podzielicie się swoimi punktami widzenia. Liczymy na waszą szczerość, otwartość, prawdomówność… Że nie będziecie ograniczali się do tej czy innej rozumianej “racji stanu”. Bo my, w Gdańsku, uważamy że trzeba poszukiwać prawdy, bez względu na  to, jaka ona jest. I żadne wymówki typu “racja stanu” czy inne zaklęcia nas po prostu nie obowiązują, my je odrzucamy, i to w sposób bardzo stanowczy. Witam was w Gdańsku, mieście wolności i solidarności, i niech tak zawsze zostanie.

oprac. RD (0)
www.gdansk.pl
oprac. RD (0)
www.gdansk.pl