PORTAL MIASTA GDAŃSKA
PL | EN | DE

Finał piłkarskiej Ekstraklasy: Lechia przez błąd sędziego straciła 1 mln zł i europejskie puchary  

Finał piłkarskiej Ekstraklasy: Lechia przez błąd sędziego straciła 1 mln zł i europejskie puchary  
Lechia Gdańsk przegrała w Białymstoku z Jagiellonią 1:2 w ostatniej kolejce Ekstraklasy sezonu 2020/21. Decydujący wpływ na wynik i przebieg meczu miał błąd sędziego, który już w 6. minucie podyktował dla Jagielloni karnego, choć zawodnik białostockiej drużyny wcześniej celowo zagrał piłkę ręką. Ten wynik oznacza, że Lechia nie wystąpi w europejskich rozgrywkach pucharowych i straci blisko 1 mln zł wypłaty od Ekstraklasy - bo taka jest finansowa różnica między czwartym miejscem, które powinna zająć, a siódmym, które ostatecznie zajęła.
Boisko piłkarskie na stadionie w Białymstoku. Jeden z zawodników Lechii w biało-zielonym stroju leży centralnie na brzuchu, zakrywając twarz po przegranej. Po lewej stoi inny zawodnik Lechii. Po prawej stoi w czerwono-żółtym stroju jeden z zawodników Jagielloni
Mecz w Białymstoku wskutek błędu sędziego przyniósł wynik, który jest dla Lechii kosztowny - zarówno w wymiarze finansowym, jak i sportowym
Lechia.pl

 

Trener Biało-Zielonych Piotr Stokowiec zaraz po meczu nie krył rozgoryczenia: - Myślę, że na pewno czujemy się pokrzywdzeni. Po to jest VAR, żeby takie sytuacje wychwytywać. Nawet z ławki rezerwowych było widać, że zawodnik Jagielloni zagrał ręką. Ten błąd będzie miał dla naszej drużyny poważne konsekwencje.

Wieczorem, już po meczu, w studio telewizyjnym Canal+ analizowano kontrowersje związane ze spotkaniem Jagiellonia Białystok - Lechia Gdańsk. Główne pytanie dotyczyło tego, czy ten karny w ogóle powinien być podyktowany. Ekspert Canal+ od sędziowania, Sławomir Stempniewski, nie miał wątpliwości: tej "jedenastki" nie powinno być, ponieważ zawodnik Jagielloni Bartosz Bida najpierw zrobił rękę, by opanować piłkę. Potem rzeczywiście Bida został sfaulowany przez bramkarza Biało-Zielonych Dusana Kuciaka, ale wcześniej była ręka, więc nie ma znaczenia, co działo się chwilę później w polu karnym.

Dziennikarze Canal+ dopytywali Sławomira Stempniewskiego: ale jak to, dlaczego sędzia nie odgwizdał ręki, skoro jest VAR i można wszystko sprawdzić?

- Nie winiłbym sędziego głównego, miał trudne zadanie, mógł tego nie zauważyć - odpowiedział Sławomir Stempniewski. - To było zadanie dla sędziego w wozie VAR.

- Kto był w wozie VAR? - dopytywali dziennikarze.

- Sędzia Stefański - odpowiedział ekspert. - Już wielokrotnie w tym programie zgłaszałem krytyczne uwagi do pracy sędziego Stefańskiego na VAR. To jest mój kolejny kamyczek do jego ogródka.

 

Kadr z relacji telewizyjnej Canal+. Zapis filmowy pokazuje wyraźnie, że zawodnik Jagielloni przepchnął sobie piłkę wewnętrzną częścią dłoni, tak by móc ją opanować i kontynuować atak na bramkę gdańszczan
Kadr z relacji telewizyjnej Canal+. Zapis filmowy pokazuje wyraźnie, że zawodnik Jagielloni przepchnął sobie piłkę wewnętrzną częścią dłoni, tak by móc ją opanować i kontynuować atak na bramkę gdańszczan
Canal+

Nagranie rozmowy sędziów przy analizie tej sytuacji w wozie VAR wskazuje, że Stefański miał wątpliwości czy Bida dotknął piłki - choć zawodnik Jagielloni wyraźnie wykonał "zagarniający" ruch lewą ręką, by lecąca z góry piłka spadła po jego prawej stronie. W ten sposób uniemożliwił skuteczną interwencję Karolowi Fili z Lechii, który biegł z nim bark w bark. Co więcej - Stefański uznał, że to Fila mógł dotknąć piłki prawą ręką, ponieważ w walce o pozycję skrzyżował ją z lewą ręką napastnika Jagiellonii. Wątpliwości sędziego VAR nie rozwiało to, że ruch ręki Bidy miał zdecydowanie charakter intencjonalny - białostocczanin zgasił piłkę po swojej prawej stronie, co umożliwiło mu uwolnienie się od gdańskiego obrońcy i samodzielną szarżę w polu karnym Lechii, która zakończyła się faulem popełnionym przez bramkarza Dusana Kuciaka.  

Sytuacja jest tym bardziej bulwersująca, że według wielu kibiców Daniel Stefański wiosną 2019 roku jako sędzia główny wypaczył wynik spotkania Lechia - Legia Warszawa, gdy nie podyktował rzutu karnego po tym, jak skierowana do bramki piłka została zatrzymana ręką przez kładącego się na murawie obrońcę stołecznej drużyny. Od tego czasu PZPN unikał wyznaczania Daniela Stefańskiego jako sędziego prowadzącego mecze Lechii.

W niedzielę, 16 maja, po błędzie sędziego Daniela Stefańskiego bramkę dla Jagielloni z karnego strzelił Jakov Puljić.

Lechia musiała gonić wynik. I wytrwale dążyła do celu. Jeszcze w pierwszej połowie powinno paść wyrównanie.

Najpierw Joseph Ceesay przelobował bramkarza Jagielloni i piłka odbijając się od murawy leciała do siatki gospodarzy - co potwierdziło nagranie z wnętrza bramki. Wówczas jednak dopadł do niej Żarko Udovicić i… uderzył piłkę głową, ale zamiast zamienić na gola, przeniósł ją nad poprzeczką. Komentatorzy sportowi okrzyknęli to zagranie od razu “pudłem sezonu”.

Jeden z komentatorów Canal+: - Prawdę mówiąc, w pierwszej chwili myślałem, że to któryś z obrońców wybija piłkę i w ostatniej chwili ratuje swój zespół przed utratą bramki.

Osiem minut później świetne dośrodkowanie z lewej strony boiska dostał na głowę Flavio Paixao. I strzelił gola - jednak powtórki wykazały to, co było trudne do zauważenia w pierwszej chwili: gdański napastnik walcząc o piłkę oparł rękę łokciem na karku wyskakującego w górę obrońcy Jagielloni - uderzona głową piłka dotknęła jego ręki i wpadła do bramki. Naprawdę trudno to było zauważyć na żywo. Tym razem jednak sędzia Stefański w wozie VAR był skrupulatny przy oglądaniu powtórek.

Wyrównanie dla Biało-Zielonych padło w 61 minucie po strzale Karola Fili z 30 metrów. Piłka mocno bita w środek bramki skozłowała jeszcze na mokrej od deszczu murawie i zmyliła młodego bramkarza Jagielloni.

Lechia grała o zwycięstwo, atakowała. I niestety przyniosło to skutek odwrotny od zamierzonego. Jedna z kontr Jagielloni w 79 minucie zakończyła się golem dla gospodarzy. Tomas Prikril dostał piłkę na nie pilnowane przez obrońców miejsce po prawej stronie pola karnego i strzelił obok bezradnego Dusana Kuciaka. 

Biało-Zieloni robili, co tylko mogli, by wyrównać. Gola powinna przynieść fantastyczna kontra lewym skrzydłem w wykonaniu Żarko Udovicicia. Wrzucił mocną płaską centrę w pole karne Jagielloni. Do piłki dopadł Flavio Paixao i huknął nogą przy lewym słupku. To musiał być gol! To byłby gol w 9 na 10 sytuacji! Tym razem jednak bramkarz Jagielloni instynktownie wybił piłkę w pole.

W końcówce meczu były jeszcze dwie sytuacje dla Biało-Zielonych, ale raz Flavio był na spalonym, a w ostatnich sekundach gry bramkarz wybił piłkę po groźnej główce Tobersa - a Flavio przy dobitce zabrakło trochę szczęścia.

Przegrana Lechii ma poważne konsekwencje sportowe i finansowe dla gdańskiego klubu. Gdyby Biało-Zieloni zremisowali w tym meczu, zajęliby 4. miejsce w tabeli i otrzymali prawo udziału w europejskich rozgrywkach pucharowych. Dostaliby też blisko milion złotych więcej od PZPN za zajęcie czwartego miejsca w tabeli - w porównaniu z miejscem siódmym, które ostatecznie zajęli.

W pucharach zagra Śląsk Wrocław, który zdobył punkt więcej niż Lechia i czwarte miejsce w tabeli Ekstraklasy, po niedzielnym remisie ze Stalą Mielec 1:1.

 

JAGIELLONIA BIAŁYSTOK - LECHIA GDAŃSK 2:1 (1:0)

Niedziela, 16 maja, godz. 17.30

Stadion Miejski w Białymstoku

  • 1:0 - Jakov Puljić 9' (k.)
  • 1:1 - Karol Fila 61'
  • 2:1 - Tomas Prikril 79'

Jagiellonia Białystok: Xavier Dziekoński - Tomas Prikril, Bogdan Tiru (46' Bartosz Kwiecień), Błażej Augustyn (75' Ariel Borysiuk), Bojan Nastić - Jakub Orpik (61' Jesus Imaz), Martin Pospisil - Konrad Wrzesiński (46' Maciej Makuszewski), Przemysław Mystkowski, Bartosz Bida - Jakov Puljić (72' Fedor Cernych).

 

Lechia Gdańsk: Dusan Kuciak - Karol Fila (85' Mykoła Musolitin), Bartosz Kopacz, Mario Maloca, Rafał Pietrzak - Tomasz Makowski (79' Kristers Tobers), Maciej Gajos (88' Jakub Kałuziński), Jarosław Kubicki - Żarko Udovicić (85' Egy Maulana Vikri), Flavio Paixao, Joseph Ceesay (79' Mateusz Żukowski).

  • Żółte kartki: Bida, Pulić, Mystkowski (Jagiellonia), Maloca, Ceesay (Lechia).
  • Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce).
  • Widzów: 4 572
oprac. RDwww.gdansk.plredakcja@gdansk.pl