Czarny poniedziałek. Mimo złej pogody kobiety protestują w Gdańsku przeciwko całkowitemu zakazowi aborcji

Zimny deszcz, lejący non stop, nie zniechęcił kobiet uczestniczących w Czarnym Poniedziałku. Od rana protestują w Gdańsku przeciwko restrykcyjnej ustawie antyaborcyjnej proponowanej przez PiS.

Czarny poniedziałek. Mimo złej pogody kobiety protestują w Gdańsku przeciwko całkowitemu zakazowi aborcji
A
A
data publikacji: 03 października 2016 r.

Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Rewolucja rzeczywiście jest kobietą, jak skandowały uczestniczki. I to ubraną na czarno. I to taką, która wzięła wolne z pracy czy z uczelni.

Gdańszczanki nie przestraszyły się ulewnego deszczu. Od godziny 9 stanęły na placu obok Krewetki, przed hotelem Scandic. Ubrane od stóp do głów na czarno. Pod parasolami. Protestując przeciwko drakońskiej ustawie antyaborcyjnej, którą pod dyktando Kościoła katolickiego i katolickiej organizacji Ordo Iuris, przygotowuje PiS, przy poparciu partii Kukiz’15.

Magda Doborzyńska, z gdańskiego zarządu Partii Razem: - Nie poszłam na inaugurację roku akademickiego. Uważam, że kobiety powinny mieć wybór, czy chcą przerwać ciążę czy ją donosić. Ustawa procedowana w sejmie jest łamaniem praw człowieka. Ustawa PiS zmusza kobiety, żeby rodziły dzieci z gwałtu, żeby rodziły uszkodzone płody, żeby donosiły ciążę, kiedy ich zdrowie i życie jest zagrożone. To łamanie praw człowieka!

Lało, od deszczu wysiadało nagłośnienie, było coraz zimnej. Ale kilkaset kobiet stało, chcąc wyrazić swój protest przeciwko planom, które - jak wszystko na to wskazuje - popiera większość posłów. Kobiety potrafią protestować, kto wie, czy nie lepiej od mężczyzn. Na stole ciasta, kanapki, napoje. Obok biegają dzieci, bo niektóre kobiety przyszły z wózkami czy małymi pociechami. Trzeba więc i protestować w obronie swoich praw i zająć się maluchami. Kobieta potrafi!

Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Protest przygotowała nieformalna organizacja Dziewuchy Dziewuchom, która skrzykuje się na facebooku. Ale przecież nie tylko dziewuchy pomagały tu i wspierały solidarnie inne dziewuchy. Matki matkom. Nastolatki nastolatkom. Emerytki emerytkom. Studentki studentkom. Wszystkie kobiety solidarnie walczyły o swoje prawa, wspierali je też, w mniejszości, mężczyźni.

Katarzyna Hobgarska-Buja z organizacji Dziewuchy Dziewuchom czytała: - To oni wypowiedzieli nam wojnę! Znamy ich z imienia i nazwiska. To posłowie i posłanki głosujący nad skierowaniem do dalszych prac projektu ustawy, który robi z kobiety bezwolny inkubator. To oni wyrzucili do śmieci projekt “Ratujmy Kobiety!”, pod którym podpisało się ćwierć miliona Polek i Polaków. Z naszego okręgu wyborczego to: Tadeusz Cymański (PiS), Jan Kilian (PiS), Grzegorz Raczak (PiS), Jarosław Sellin (PiS), Kazimierz Smoliński (PiS) i Magdalena Błeńska (Kukiz’15). Nigdy wam tego nie zapomnimy!

Justyna Niezabitowska, z grupy Partnerów Nieruchomości z Gdańska Wrzeszcza stała w deszczu z grupą kilku koleżanek z pracy: - Wszystkie kobiety u nas nie poszły do pracy. Razem około 20 kobiet. Pracują mężczyźni. Szef jest mężczyzną, ale nas popiera. Jesteśmy solidarne z kobietami. Same urodziłyśmy córki. Chciałybyśmy więc, żeby i one i my, były ratowane w momencie zagrożenia życia. Chcemy być zdrowe w ciąży i chcemy same decydować kiedy, jak, z kim i gdzie.

Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Anonimowa emerytka: - Jestem tu, ponieważ moje dwie córki pracują i nie mogą tu być, więc jestem w ich zastępstwie. Kompromis aborcyjny jest dobry. Ja nie jestem zwolenniczką aborcji, ale kobiety muszą mieć możliwość wyboru. Jeśli ktoś jest wierzący i uważa, że jakakolwiek ciąża powinna przetrwać, to jest indywidualne zdanie kobiety. Każda kobieta ma prawo mieć własne poglądy. Żadna z kobiet nie podejmie decyzji o aborcji, jeśli nie ma do tego dramatycznych przesłanek.

17-letnia Katarzyna Gulińska, młodzieżowa radna Gdańska, powiedziała: - Walczę o prawa moje, mojej siostry i wszystkich kobiet z całej Polski, po to, żeby mogły czuć się bezpiecznie podczas ciąży i mogły decydować o sobie i swoich ciałach.

Jej koleżanka, Alicja Nawra: - Nie wyobrażam sobie, żeby moja mama miała zagrożoną ciążę i nie mogła usunąć płodu. Nie wyobrażam sobie jej śmierci! Mogę protestować i cieszę się, że jeszcze tego PiS mi nie zabrał!

Kolejna młoda kobieta: - Kobiety są na tyle inteligentne, że nikt nie powinien im narzucać swoich norm religijnych i moralnych. Możemy decydować o sobie.

Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Kobiety zebrały też góry zabawek, gier planszowych, pieluch i innych rzeczy, które przekażą do domu samotnej matki we Wrzeszczu. - To nasz obowiązek, żeby pomagać innym kobietom, działać dla ich dobra, a taki protest to dobra okazja do zbiórki rzeczy - powiedziała jedna z organizatorek. 

Później protestujące kobiety zorganizowały swoisty hyde park: każda mogła zabrać głos w czasie protestu. W dalszym ciągu dnia: debaty, dyskusje, zbieranie rzeczy na domy samotnej matki. Na godz. 17 zapowiadany jest wielki protest na Placu Solidarności. Mają dołączyć kobiety z Gdyni i Sopotu. 

AKTUALIZACJA: 

Coraz więcej kobiet przed Krewetką. Trwa panel dyskusyjny z udziałem kobiet z Partii Razem, KOD-u, UG i innych organizacji. Pojawiło się dużo więcej młodych matek z dziećmi w wózkach; docierają też kobiety, które poszły dziś do pracy i mogły dołączyć dopiero do popołudniowego protestu. Wszyscy stoją w deszczu, dyskutują, skandują hasła. Rozdawana jest ciepła herbata i ciastka. 

Na godz. 15 organizatorki przewidziały przerwę techniczną. Trzeba zwinąć namioty, sprzęt i przenieść się na plac Solidarności. Wiele zmarzniętych uczestniczek protestu przyszło na kawę i herbatę do pobliskiego centrum handlowego Madison. Później idą dalej protestować. 

Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Sebastian Łupak (0)
www.gdansk.pl
sebastian.lupak@gdansk.pl
więcej tekstów autora