• Start
  • Wiadomości
  • Zło, które powraca. W sobotę, 17 września, gdańszczanie modlili się o pokój pod Golgotą Wschodu

Zło, które powraca. W Dzień Sybiraka gdańszczanie modlili się o pokój pod Golgotą Wschodu

Prawie 200 gdańszczanek i gdańszczan uczciło na Cmentarzu Łostowickim pamięć mieszkańców dawnych polskich Kresów, którzy po wrześniu 1939 r. zostali przez Sowietów wywiezieni na Sybir. Uroczystość odbyła się jak zwykle, pod pomnikiem Golgota Wschodu. Modlono się o pokój dla świata. W przemówieniach obecne było przekonanie, że to, co dzieje się obecnie na Ukrainie, przypomina tragedię Polaków na Wschodzie, podczas II wojny światowej.
( Publikacja: 17.09.2022 )
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Opis taki sam jak pod zdjęciem
Wieniec od prezydent Miasta Gdańska Aleksandry Dulkiewicz i Rady Miasta Gdańska. Obok - niebiesko-żółta wiązanka od gdańskich Ukraińców
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

Na poniewierkę i często śmierć

Uroczystość zaczęła się w sobotę, 17 września, o godz. 10. Data absolutnie nieprzypadkowa - tego dnia w roku 1939 Sowieci dokonali agresji na wschodnie Kresy Rzeczypospolitej. Tego też dnia w 2004 roku ustanowiono Światowy Dzień Sybiraka. Jednym z najbardziej tragicznych skutków sowieckiej napaści na początku II wojny światowej było zajęcie większości Kresów, eksterminacja polskich elit niepodległościowych i zsyłka setek tysięcy osób na Sybir - na poniewierkę i często śmierć. 

Wszystkie Strony Miasta. Zobacz wspomnienia gdańskich sybiraków

W sobotę na Cmentarz Łostowicki przyszli kombatanci, sybiracy, bliscy osób, które doświadczyły sybirackiego losu, członkowie Rodziny Katyńskiej i Rodziny Ponarskiej. Były poczty sztandarowe, wojskowa orkiestra, kompania reprezentacyjna, która oddała karabinowe salwy. Byli też przedstawiciele gdańskich władz samorządowych i wojewódzkich. O oprawę artystyczną zadbali nauczyciele i młodzież z VII LO na Chełmie.

Uratowani z Nieludzkiej Ziemi

- 17 września zawsze będzie się nam kojarzyć ze zdradziecką napaścią sowiecką na Polskę w 1939 roku - mówił Kordian Borejko, prezes Związku Sybiraków w Gdańsku. - I będzie przypominać o poniesionych ofiarach, o zaborze naszych ziem i eksterminacji naszego narodu. Jakżesz tożsame i pełne ludzkich nieszczęść, tragedii, jest obecna agresja Rosjan na Ukrainę. 

Konrad Borejko mówił o cierpieniu sybirackich rodzin, poświęceniu polskich matek, które dbały o swoje dzieci najlepiej, jak to było możliwe - by przeżyły i nie uległy wynarodowieniu.

- Z Sybiru, Nieludzkiej Ziemi, trafiliśmy na Ziemię Gdańską, która nas przygarnęła - podkreślił prezes Borejko, który podziękował też wszystkim, którzy wspierają działalność gdańskich Sybiraków, “w tym władzom Miasta i województwa pomorskiego”.   

Wiosna 1945 - rodzi się polski Gdańsk. Rozmowa z Sylwią Bykowską z Instytutu Historii PAN

Tam znowu są Skrwawione Ziemie 

Piotr Grzelak, zastępca prezydent Gdańska, mówił: - Spotykamy się tu, pod pomnikiem Golgoty Wschodu, by uczcić pamięć naszych rodaków, ofiar sowieckich represji podczas II wojny światowej. Dla wielu rodzin w naszym mieście, dla wielu rodzin w Gdańsku ten pomnik stał się symbolem, symbolem losu ich bliskich, rodzin i krewnych rzuconych w bezkres Syberii. Pomnik powstał prawie 25 lat temu z inicjatywy gdańskiego oddziału Związku Sybiraków. Przewodniczył mu wówczas profesor Stefan Angielski (biochemik, rektor Akademii Medycznej w Gdańsku w latach 1990-1993 - przyp. red.), który odszedł w kwietniu tego roku. Dla skupionych wokół niego sybiraków, wzniesienie tego pomnika było symbolicznym aktem zadośćuczynienia za lata milczenia w PRL-u, kiedy nie mogli opowiedzieć o tym, co przeżyli w łagrach. Syberia to wielka rana w naszej narodowej pamięci. Rana, która się nie goi, bo nie możemy zapomnieć o tym, czym była Syberia dla wielu pokoleń Polaków. 

- Dzisiejsze obchody mają szczególne znaczenie za sprawą wojny Putina w Ukrainie - zaznaczył Piotr Grzelak. - Trwa ona już ponad 200 dni. I jest podobnie okrutna, jak ta, która rozpoczęła się tu, w Gdańsku, 83 lata temu. Groby odkryte w Irpieniu, Buczy, czy ostatnio w Iziumie, przywołują pamięć o zbrodniczej polityce Związku Sowieckiego wobec Polaków na Kresach II Rzeczypospolitej. Określenie “Skrwawione Ziemie: niestety znowu stało się aktualne. Trudno nam to sobie dzisiaj wszystko wyobrazić, ale dzisiaj gdy słyszymy o masowych zbrodniach rosyjskich w Ukrainie, wysiedleniach, mordach i gwałtach, niestety odnoszę wrażenie, że na naszych oczach powraca przeszłość sowiecka w najbardziej zbrodniczym wydaniu. Wierzę jednak, że prędzej czy później doczekamy się chwili, gdy sprawcy tych zbrodni i gwałtów zostaną ukarani, a Armia Rosyjska zostanie pokonana.

NASZA FOTOGALERIA Z UROCZYSTOŚCI

Wiele naznaczonych istnień, nie wiadomo nawet ile

Mijają 83 lata od tamtych wydarzeń. Sowiecki aparat represji działał sprawnie. Jesienią 1939 r. i przez pierwsze miesiące roku następnego NKWD przygotowały listy rodzin oficerów Wojska Polskiego, urzędników państwowych, leśników, policjantów, przedstawicieli inteligencji, ziemian, przedsiębiorców. Na podstawie tych spisów w latach 1940-1941 przeprowadzono cztery wielkie akcje deportacyjne ludności z zajętych wojska radzieckie Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej. Historycy do dzisiaj mają kłopot z ustaleniem, jak duża liczba osób wywieziona została na Sybir. Mowa jest o 900 tysiącach, 1,6 miliona, a nawet 1 875 000 osób. Śmiertelność była wysoka, sięgała od 15 do 30 procent.

Warto podkreślić, że słowo Sybir w polskiej tradycji oznacza nie tylko obszar Syberii, ale wszystkich wschodnich i północnych kresów Rosji, dokąd wywożono zesłańców - m.in. tereny za kołem podbiegunowym.

Muzeum Pamięci Sybiru w Białymstoku otwarte - ważne dla tożsamości wielu Gdańszczanek i Gdańszczan

Jakie były losy tych, których wywieziono

Sowieci transportowali zesłańców bydlęcymi wagonami. Podróż była ciężka, w mrozie lub upale, dlatego część wywożonych umierała już w drodze na Sybir - w pierwszej kolejności osoby w podeszłym wieku i małe dzieci.

Wysoka śmiertelność na miejscu zsyłki miała przede wszystkim związek z trudnymi warunkami bytowania, niedożywieniem, chorobami.

Ile osób ocalało? Nie więcej niż połowa.

Dla około 115 tysięcy, głównie mężczyzn, ocaleniem okazała się umowa Sikorski - Majski, zawarta przez rządy ZSRR i Polski na uchodźstwie. Dzięki niej utworzono Armię Andersa, która ostatecznie w roku 1942 opuściła Sowiety i przeniosła się do Iranu, a potem dalej na Bliski Wschód. Towarzyszyło im kilka tysięcy cywili, wśród nich dzieci, które udało się skierować do Indii. 

Inni zdołali później dostać się do tworzonego przez Sowietów Ludowego Wojska Polskiego. 

Cywile wracali po wojnie do Polski w nowych granicach. Niektórych wypuszczono z ZSRR dopiero po śmierci Stalina, która nastąpiła w marcu 1953 roku.