• Start
  • Wiadomości
  • Wielkie serca. Mieszkańcy angielskiego Gloucester pomagają Ukrainie we współpracy z Gdańskiem

Wielkie serca. Anglicy z Gloucester pomagają Ukrainie, we współpracy z Gdańskiem

Właściciel firmy transportowej Paul Lusty w czwartek 24 lutego rano usiadł przed telewizorem, wstrząśnięty tym, że Rosja naprawdę rozpoczęła inwazję na Ukrainę. Jego rodzinne miasto było poruszone tak samo, jak cała Europa i większość świata. Mieszkańcy Gloucester zaczęli działać. We wtorek, 22 marca, Paul przywiózł do Gdańska 120 ton darów dla Ukrainy. Mówi, że to pierwszy, ale na pewno nie ostatni transport.
( Publikacja: 24.03.2022 )
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Paczki przygotowały tysiące mieszkańców Gloucester. Logistyką zajęła się firma Paula Lusty'ego
Paczki przygotowały tysiące mieszkańców Gloucester. Logistyką zajęła się firma Paula Lusty'ego
Anna Lubiewska

 

Gloucester leży 180 kilometrów na zachód od Londynu. Miasto z długą historią, sięgającą starożytności i wpływów rzymskich. Dzisiaj liczy ponad 120 tysięcy mieszkańców.   

Ludzie są niesamowici. Co z tego, że Gloucerster dzielą do granicy ukraińskiej ponad 2 tysiące kilometrów? Trzeba pomóc napadniętemu narodowi, który broni się i jest w potrzebie. W brytyjskich programach informacyjnych robi się głośno o wsparciu, jakie Polacy niosą ukraińskim uchodźcom i walczącej Ukrainie. Tysiące mieszkańców Gloucester też nie chcą przyglądać się temu z założonymi rękami. Za pośrednictwem mediów społecznościowych skrzykują się, żeby pomagać. Dyskutują, konsultują. Czego najbardziej potrzeba? Na pewno bandaży, opatrunków, lekarstw, strzykawek. Śpiwory - też. Jakieś ubrania? Tylko jakie? A co z jedzeniem? Najlepiej zupy i posiłki instant - zalewasz wrzątkiem i masz gotowe, genialny wynalazek na czas wojny.

W sobotę, dwa dni po wybuchu wojny, dzwoni Viv Blick, organizator akcji pomocowej.

- Cześć, masz może w swojej firmie jakiś wolny magazyn? Zbieramy pomoc dla Ukrainy, jest już tego tyle, że nie mamy gdzie trzymać!

 

TIR wkrótce będzie gotowy do podróży. Stoją: Viv Blick (organizator akcji pomocowej w Gloucester), Silvia Kuźma (załatwia papiery) i Clare - Irlanda, która jest dobrym duchem przedsięwzięcia, pociesza wszystkich, którzy mają słabsze momenty
TIR wkrótce będzie gotowy do podróży. Stoją: Silvia Kuźma ze Słowacji, która załatwia papiery; Clare Brownbill - Irlandka, która jest dobrym duchem przedsięwzięcia, dla wszystkich ma słowo otuchy; Viv Blick - organizator akcji pomocowej w Gloucester. Viv i Paul Lusty stali się przyjaciółmi, współpracując przy organizacji transportu   
Anna Lubiewska

 

Paul nie wyobraża sobie, żeby mógł odmówić. I szybko sam daje się wciągnąć w tę akcję po uszy. Z jednej strony prosto do serca przemawia porywający zapał, poświęcenie mieszkańców Gloucester. Z drugiej - nadchodzą coraz bardziej przerażające wiadomości z Ukrainy. 

Brytyjczycy nigdy nie zapomnieli, czym jest wojna. Widać to szczególnie w listopadzie, od pierwszych dni miesiąca. Ludzie noszą przypięte do ubrań znaczki w postaci kwiatu czerwonego maku, który jest symbolem pamięci o poległych żołnierzach. Każda kolejna rocznica zakończenia I wojny światowej - 11 listopada - to Poppy Day, dzień refleksji, zadumy i pamięci o tych, którzy oddali życie w wojnach. Swój rytuał mają nawet mecze piłki nożnej, kiedy to trębacz w wojskowym mundurze gra na boisku przejmującą melodię, a kibice stoją w milczeniu.

- Moją rodzinę szczęśliwie ominęła wojenna trauma, zarówno w pokoleniu dziadków, jak i rodziców - mówi Paul. - Tak więc osobiście nie miałem tego typu motywacji. Po prostu wystarczyła mi świadomość, jak bardzo Ukraina potrzebuje tej pomocy. 

 

FILM Z ZAŁADUNKU I UROCZYSTEGO WYJAZDU DARÓW Z GLOUCESTER:

 

Tak więc to firma Paula zawiozły te dary TIR-ami z Gloucester na wschód Europy. Dlaczego właśnie do Gdańska?

- Pracują u mnie Polacy, w naszym mieście mieszka dużo Polaków. Znamy się, szanujemy, lubimy. Tak więc to była jedna z pierwszych myśli, żeby zaangażować naszych polskich przyjaciół do tej akcji.

Po brexicie niemal wszystko w relacjach międzynarodowych stało się trudniejsze, również transport darów na obszar Unii Europejskiej. Formalnościami zajęła się Anna Lubiewska, gdańszczanka, która mieszka w Gloucester od lat i jest tam brokerką ubezpieczeniową.

- Poprosiłam mamę, żeby się zorientowała, jak najlepiej to wszystko zorganizować, komu przekazać w Gdańsku te 120 ton - mówi Anna Lubiewska. - Mama sama zaangażowana jest w pomoc Ukrainie. Od razu powiedziała, że najlepsza będzie centrum Gdańsk Pomaga Ukrainie na stadionie w Letnicy. Tak więc tutaj przyjechaliśmy.

 

 

Paul Lusty i Anna Lubiewska nad Motławą, po dostarczeniu transportu do centrali na stadionie Polsat Plus Arena Gdańsk
Paul Lusty i Anna Lubiewska nad Motławą, po dostarczeniu transportu do centrali na stadionie Polsat Plus Arena Gdańsk
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

 

Paul okiem speca od logistyki obejrzał to wszystko, co dzieje się w centrum pomocowym na gdańskim stadionie. I był pod wrażeniem, jak dobrze jest to zorganizowane. Pracownicy stadionu jako liderzy poszczególnych odcinków i działający pod ich kierownictwem wolontariusze. Gdańsk ma już dużą praktykę w przyjmowaniu i dalszej dystrybucji darów dla Ukrainy. Przyjeżdżają TIR-y z Niemiec, Holandii, Danii, Szwecji.  

I teraz pierwszy transport z Anglii. Wielu mieszkańców Gloucester włożyło do paczek listy skierowane do nieznanych im jeszcze Ukraińców. “Jesteśmy z Wami! Trzymamy za Was kciuki! Chcemy się z Wami zaprzyjaźnić. Odpiszcie, jeśli chcecie”. Jeden z takich listów napisała i włożyła do paczki Stephanie, córka Paula. Tak więc on sam jechał do Gdańska z poczuciem, że wojna na Ukrainie i los Ukraińców to teraz jest już również jego osobista sprawa.