• Start
  • Wiadomości
  • “Uśmiechnięta wizjonerka, która nie bała się marzyć” - Oliwa pożegnała Danutę Rolke-Poczman

“Uśmiechnięta wizjonerka, która nie bała się marzyć” - Oliwa pożegnała Danutę Rolke-Poczman

Społeczniczka, artystyczna dusza, łączniczka pokoleń - tak o Danucie Rolke-Poczman, prezesce Stowarzyszenia Stara Oliwa i szefowej Domu Zarazy mówili najbliżsi podczas jej ostatniego pożegnania. Urna z prochami znanej oliwianki spoczęła na Cmentarzu Oliwskim 28 stycznia 2022. - Dom i Stowarzyszenie nie mogą zostać teraz samotne. To dziedzictwo, które musi być dalej realizowane - powiedziała podczas pożegnania prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz.
( Publikacja: 28.01.2022 )
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Pogrzeb Danuty Rolke-Poczman odbył się 28 stycznia 2022 r. na Cmentarzu Oliwskim
Pogrzeb Danuty Rolke-Poczman odbył się 28 stycznia 2022 r. na Cmentarzu Oliwskim
Fot. Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

 

Wiadomość o śmierci Danuty Rolke-Poczman nadeszła 20 stycznia, 86-letnia gdańszczanka, znana zwłaszcza mieszkańcom jej ukochanej Oliwy i bywalcom tutejszego Domu Zarazy, zmarła na skutek powikłań zakażenia covid-19. Najbliżsi, przyjaciele, współpracownicy z różnych etapów jej życia, posłowie i samorządowcy, tłumnie pożegnali ją na Oliwskim Cmentarzu.

 

Zdjęcie Danuty Rolke-Poczman wystawione przy urnie w jej ulubionym, charakterystycznym nakryciu głowy - rzadko chodziła bez kapelusza
Zdjęcie Danuty Rolke-Poczman wystawione przy urnie w jej ulubionym, charakterystycznym nakryciu głowy - rzadko chodziła bez kapelusza
Fot. Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

 

- Pani Danuta uosabiała samorządność rozumianą jako branie spraw w swoje ręce, konsekwencję i ciężką pracę, i umiejętność przyjmowania często nietuzinkowych sposobów załatwiania różnych spraw. Ale nie dla siebie, tylko dla Stowarzyszenia Stara Oliwa, dla ludzi, którzy się wokół niego gromadzili, gromadzą i głęboko wierzę, że gromadzić się będą - powiedziała prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. - Pani Danuta w swoim pięknym kapeluszu i z uśmiechem, czasem też z twardym słowem, konsekwentnie dążyła do celu i zostawia nam zadanie kontynuowania swego dzieła. Myślę że, ani Dom Zarazy, ani Stowarzyszenie nie mogą zostać teraz samotne. Ja, jak tylko będę mogła, to chętnie pomogę. To jest takie dziedzictwo, które nie może zostać zaprzepaszczone, a musi być dalej realizowane. 

 

Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz
Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz
Fot. Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

 

Prof. Lucyna Nyka, dziekan Wydziału Architektury Politechniki Gdańskiej: - Dzisiejszy dzień jest przepełniony żalem, ale jest to też dzień zachwytu nad wielką osobowością i darem, jakim było dla nas wszystkich życie pani Danuty Rolke-Poczman. Wielka wizjonerka, człowiek o niesamowitej wyobraźni, wielu zainteresowaniach (muzyka, architektura, pasja do sztuki, duch społecznika), to wydaje się za dużo jak na jeden życiorys. Przez wiele lat pracowała na Wydziale Architektury, miała też swoją pracownię architektoniczną (...)

Miała niesamowitą charyzmę i wiedzę, a przy tym odwagę do przełamywania schematów, do myślenia z wizją, przez co przyciągała młodzież, która ją otaczała. Miałam zaszczyt jako młoda osoba pracować wspólnie z nią, był to niesamowity czas…. To ona przekonała mnie do podjęcia pracy na politechnice, za co jestem jej wdzięczna. Danuta Rolke-Poczman nigdy nie myślała o sobie, tylko o ludziach i swoich dziełach. Miała wizjonerskie spojrzenie na tożsamość miejsc, na sąsiedztwo, w kulturze widziała nośnik budowy tożsamości. Dom Zarazy wymyśliła i rozwijała jako miejsce wymiany idei, rozwoju talentów. Uśmiechnięta wizjonerka, która nie bała się marzyć. Tak ją zapamiętamy. 

 

Prof. Lucyna Nyka, dziekan Wydziału Architektury Politechniki Gdańskiej
Prof. Lucyna Nyka, dziekan Wydziału Architektury Politechniki Gdańskiej
Fot. Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

 

Bożena Kisiel, prezes Pomorskiego Oddziału Związku Miłośników Ziemi Wileńskiej: - W imieniu własnym i wszystkich członków Związku chciałabym ci, Danusiu, bardzo podziękować za Twoje serce i ogromną życzliwość jaką miałaś dla nas, gdańskich wilnian. Dziękuję za te 10 lat współpracy, za wspólne przedsięwzięcia i niekończące się rozmowy, które zawsze były dla mnie ważne. Masz swoje stałe miejsce w naszych gdańsko - wileńskich sercach.

 

Bożena Kisiel prezes Pomorskiego Oddziału Związku Miłośników Ziemi Wileńskiej
Bożena Kisiel, prezes Pomorskiego Oddziału Związku Miłośników Ziemi Wileńskiej
Fot. Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

 

Józef Możdżer, przyjaciel Danuty Rolke-Poczman i Domu Zarazy: - Pani Danuta była naszą sąsiadką od zawsze, czyli od migracji powojennej w 1945 roku. Starą Oliwę miała zawsze za najpiękniejszą: jej przyrodę, wzgórza, strumienie, oryginalną architekturę. Emerytura nie była dla niej hamulcem aktywności. W roku 1997 założyła Stowarzyszenie Stara Oliwa, aby swą energią i kwalifikacjami działać na rzecz społeczności oliwskiej i dla pielęgnowania piękna tej dzielnicy. W 2002 roku władze Gdańska użyczyły dla stowarzyszenia Dom Bramny z XIV wieku (Dom Zarazy - red.). Dzięki swojej wiedzy i energii doprowadziła go do użytku na rzecz mieszkańców: ekspozycji, imprez artystycznych i towarzyskich, integrujących społeczność. W 2006 roku Stowarzyszenie zorganizowało wydarzenie na wzór Europejskiego Dnia Sąsiedztwa. W Polsce była to zupełna nowość, a w Oliwie odbył się wówczas nie dzień, a tydzień sąsiedztwa. Z tego wydarzenia wyrosła popularna dziś w Gdańsku i w kraju instytucja Domu Sąsiedzkiego, z ofertą zajęć integracyjnych dla seniorów, a nawet możliwością dziennego pobytu dla dzieci i młodzieży. 

 

Józef Możdżer
Józef Możdżer, przyjaciel Danuty Rolke-Poczman
Fot. Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

 

Michał Wodziński, przyjaciel Danuty Rolke-Poczman, dziennikarz prowadzący Kurier Oliwski: - Panią Poczman poznałem jesienią 2007 roku. Gdzieś się spieszyła, ale zdążyła wziąć ode mnie wizytówkę i od razu zaczęła mnie zapraszać na wydarzenia w Domu Oliwskim. Kiedy tam poszedłem, otrzymałem propozycję wskrzeszenia Kuriera Oliwskiego, którego sześć numerów Danuta Rolke-Poczman zredagowała osobiście, a później przestała. Jej ambicją było, by pisać o wszystkim, co się dzieje w Oliwie. Chodziłem więc na wystawy i koncerty (..), ale gazety zrobić nie mogłem, bo brakowało zapowiedzi planowanych imprez i nie mogłem takich informacji od szefowej stowarzyszenia za nic wydobyć. Nie wyobrażałem sobie jeszcze wtedy, że takich planów po prostu może nie być. W końcu na marginesach pierwszych stron dałem zapowiedzi najbliższych wydarzeń, oczywiście całkowicie wyssane z palca.(...) Bardzo spodobał jej się mój zmyślony kalendarz wydarzeń, postanowiła go opublikować, ale pod tytułem “Mogłoby się wydarzyć w Domu Zarazy”. (...). Wśród wielu jej działań szczególnie ważne było uratowanie budynku garażowo - warsztatowego na zapleczu Domu Zarazy i przekształcenie go w miejsce, gdzie mogłyby się odbywać imprezy (...) Ostatnim, wychodzącym poza granice Domu Zarazy pomysłem pani Poczman był hejnał oliwski. Dla niewtajemniczonych rozbrzmiewa on o godz. 17, dla wtajemniczonych - o 16.60. Ma bowiem upamiętniać Pokój Oliwski z 1660 roku. “Początkowo myślałam, czy by nie zrobić hejnału o godz. 16.27, żeby upamiętniał Bitwę pod Oliwą. Jednak doszłam do wniosku, że mimo iż życie nieraz zmusza nas do walki, pokój jest znacznie ważniejszy” - wyznała mi pani Danuta. 

 

Michał Wodziński
Michał Wodziński, dziennikarz prowadzący Kurier Oliwski
Fot. Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

 

Przedstawiciel młodego pokolenia przyjaciół Domu Zarazy używający pseudonimu Ronnie Ironwood: - Do Domu Zarazy przyjechałem po raz pierwszy z moim rokiem, ze studentami i wykładowcami, żałując, że nie wiedziałem wcześniej o istnieniu tego miejsca. Kiedy zobaczyłem jej bratni kapelusz, przytuliłem ją i od tamtego czasu zawsze miałem w Oliwie przyjaciela. Takiego, z którym człowiek nie zawsze się zgadza, ale za którym zawsze się tęskni. (...) Imponowało mi, że pani Danuta pięknie potrafiła łączyć rzeczy. Na początku wątpiłem, że w ramach jednego wydarzenia będzie do siebie pasowała rzeźba, gotowanie, moja muzyka i jeszcze kilka rzeczy, a zawsze świetnie to wychodziło. I tak samo świetnie łączyła pokolenia: były osoby starsze, młodsze, jedne dla drugich występowały i wszyscy chętnie brali w tym udział.

 

Ronnie Ironwood
Ronnie Ironwood
Fot. Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

 

Prof. Monika Zytke, nowa prezes Zarządu Stowarzyszenia Stara Oliwa: - Dom Zarazy znałam z opowiadań bywających tam moich znajomych, z których wnioskowałam, że to instytucja z kilkunastoma etatami. Jakże się zdziwiłam, gdy okazało się, że za tym wszystkim stoi tylko jedna maleńka kobietka. Poznałyśmy się dużo później, weszliśmy wtedy z przyjaciółmi do Domu Zarazy, by schronić się przed deszczem. I tak już zostałam. Zaczęłam robić jakieś swoje muzyczne projekty, poznałyśmy się wtedy dobrze. Trzy tygodnie temu zaprosiłaś, żeby odwiedzić Cię w szpitalu i poprosiłaś mnie, żebym została Twoją następczynią. Spadło to na mnie zupełnie niespodziewanie, ale zdecydowałam się. Rozmawiałyśmy długo. Wręczyłaś mi pismo z oficjalną nominacją dla zarządu, odbyło się zebranie i zostałam wybrana prezeską. To był wtorek, a w czwartek odeszłaś... (...)

Miałaś pełno pomysłów w głowie, ale wydaje mi się, chyba już niezbyt dużo siły, żeby je realizować. Ale wszystkie pamiętam: Oliwski Parnas - żeby każda muza miała się gdzie podziać; rada ekspercka - żeby ludzie przychodzili poradzić się fachowców, a nie (jak powiedziałaś) “dziuni z internetów”; muzykoterapia - bo farmakologia już nie wyrabia na stresy i depresje dzisiejszych czasów i wiele innych. Obiecuję, że to zrobimy. Jest miejsce i są ludzie. Oczywiście niezbędne jest też wsparcie władz i mediów, bo bez środków trudno zrobić coś z rozmachem, "a inaczej nie warto" - twoje słowa. Jednak moją pierwszą decyzją jako prezesa, będzie nadanie Stowarzyszeniu Stara Oliwa imienia Danuty Rolke-Poczman. Obiecuję, że nie zmarnujemy tego, co osiągnęłaś. 

 

Prof. Monika Zytke
Prof. Monika Zytke
Fot. Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

 

Ewa Lewicka, córka Danuty Rolke-Poczman: - Ty nie tylko mnie urodziłaś i wychowałaś, Mamo. Ty mnie ukształtowałaś, a Twoja choroba i te ostatnie tygodnie to było moje dalsze dorastanie (...) Nasza relacja była wyjątkowa. Od zawsze byłam Tobą zachwycona (...), byłaś mamą od spraw ważnych, od sensu życia, od osądu, co jest dobrym, właściwym (...). Miałaś niezwykle błyskotliwy umysł i wiele talentów. Pięknie rysowałaś i malowałaś, i pisałaś przepiękne wiersze. A jak grałaś Etiudę Rewolucyjną Chopina, to zamierałam z zachwytu. Zabrałaś mnie do opery, kiedy miałam pięć lat i nie wyobrażam sobie teraz życia bez muzyki. A w dniu mojego ślubu włożyłaś mi pod poduszkę bukiecik kwiatów. Miałaś kapitalne poczucie humoru. Pamiętam Twoje riposty i cięte komentarze (...) Byłaś moją guru, moją wyrocznią (...) Myślę, że Tobie zawdzięczam, że jestem lekarzem. To był ten jeden jedyny raz, kiedy mi coś kazałaś, byłaś zła i krzyczałaś (...) Dziękuję Ci za to z perspektywy mojego zawodowego życia.

Miałaś łatwość poznawania ludzi. Pamiętam, jak wracałyśmy kiedyś z wakacji - na przystanek autobusowy odprowadzało nas pół pensjonatu. Ciągle się czymś zachwycałaś, ludźmi też i tak często słyszałam jak o kimś mówisz: “sama dobroć”. Ufałaś ludziom, ale często przeżywałaś zawody z tego powodu (...).

Stale byłaś żądna wiedzy, do końca kreatywna. Mówiłaś: “a co, mam leżeć i czekać na śmierć?” (...) Musiałaś postawić na swoim, jeśli to było dla Ciebie ważne. I tak też było z Twoim odejściem, kiedy nie chciałaś już dłużej żyć i leżąc już na oddziale covidowym, obmyślałaś, jak zainicjować kampanię promującą szczepienia, kogo w to zaangażować, jak przeprowadzić zgodnie z prawem. I to była ostatnia idee fix mamy.

Jako lekarz powiem w jej imieniu - szczepienia to dobro ludzkości. Czy ktoś zastanawia się nad zasadnością szczepienia dzieci przeciwko gruźlicy? (....)

W czasie obecnej pandemii sytuacja jest absurdalna - dysponujemy skuteczną i sprawdzoną bronią, jaką jest szczepienie, a wytaczane są przeciwko niej armaty, argumenty zaprzeczające bezsprzecznemu faktowi, jakim jest lawinowy rozwój medycyny w ostatnich dekadach. (...) Dbajcie o siebie nawzajem. Poczucie wolności nie ma nic wspólnego z zaszczepeniemi się! Szczepimy się dla innych, dla bliskich i obcych, jeśli nie dla siebie (...). Covid zabiera życie, tak jak mojej mamie. Dzięki szczepieniom przeżyła ostry okres choroby, niestety odeszła w wyniku jej powikłań. I to, o czym mówię to także jej słowa, jej ostatnia, ważna misja. Proszę, jeżeli nie mnie, to dajcie się przekonać mojej mamie. 

Na zakończenie pożegnania nad grobem Danuty Rolke-Poczman zabrzmiał wspomniany wielokrotnie tego dnia Oliwski Hejnał Pokoju. - Po raz pierwszy usłyszeć go można było z Domu Zarazy 3 maja 2021 roku, w rocznicę zawarcia Pokoju Oliwskiego - przypomniał Tomasz Sokołów ze Stowarzyszenia Stara Oliwa. - Zagrała go na carillonie gdańskiego kościoła św. Katarzyny Monika Kaźmierczak, a skomponowała Jadwiga Możdżer. Hymn przypomina o wartości pokojowego dialogu, szukania tego, co łączy. To także przypomnienie, że Dom Zarazy jest miejscem niezwykłym: zaraża twórczą energią, pomysłami i otwartością. Tak też będzie dalej, a nad wszystkim czuwać będzie jego dobry duch, ukochana pani Danuta. Dziś ten hejnał brzmi dla niej i na jej cześć. 

 

Ewa Lewicka
Ewa Lewicka, córka Danuty Rolke-Poczman
Fot. Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

 

W dniu pogrzeby Danuty Rolke-Poczman Dom Zarazy pozostał otwarty do późnego wieczoru, wystawiono w nim “księgę kondolencyjną i wspomnieniową”.