Uratowała życie choremu na epilepsję. "Nie jestem żadną bohaterką, tylko zainteresowałam się człowiekiem"

W lutowy poranek jeden z podróżnych w gdańskim tramwaju leżał na podłodze. Mężczyzna miał atak epilepsji. Na jego cierpienie nikt nie zareagował. Niektórzy myśleli, że jest pijany. Z pomocą ruszyła tylko Beata Wielgocka, na co dzień pracownik punktu obsługi klienta ZTM na pętli w Łostowicach. W środę, 8 marca, za dobre serce podziękowała pasażerce prezydent Gdańska. - Pani daje przykład innym - mówiła Aleksandra Dulkiewicz. - Nie czuje się żadną bohaterką. Po prostu zainteresowałam się człowiekiem - odparła skromnie mieszkanka Gdańska. 
08.03.2023
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Uśmiechnięta kobieta w średnim wieku
Pani Beata Wielgocka twierdzi, że to, co zrobiła nie jest nic wyjątkowym i w ten sposób widząc kogoś w potrzebie powinien się zachować każdy z nas
fot. Dominik Paszliński/ gdansk.pl

Zatłoczony tramwaj pełen obojętnych ludzi

Pani Beata jechała tego dnia do pracy. 
 
- Wsiadłam do tramwaju przy Bramie Wyżynnej. Ten pan leżał skulony na podeście na samym końcu tramwaju. Jak zaczęłam do niego podchodzić, to podróżni zaczęli mówić: “niech Pani da sobie święty spokój, on już tak z nami długo jedzie, jest pijany”. Jeden z pasażerów powiedział wprost: “o już zważony leży”. Powiedziałam, że nie wydaje mi się, żeby tak było. Spytałam go, czy mu pomóc i może wezwać pogotowie. Odparł, że nie trzeba. Powiedział, że ma lekki atak epilepsji - opowiadała gdańszczanka podczas spotkania z Aleksandrą Dulkiewicz

Gdańscy strażacy oraz młodzi uchodźcy z Białorusi i Ukrainy uratowali życie 47-latkowi

Okazało się, że mężczyzna choruje od kilku lat na padaczkę, a tego dnia zapomniał zabrać ze sobą leków i w tej sytuacji musi trochę poleżeć. 

Nie miał siły, aby wysiąść z tramwaju

- Usiadłam naprzeciwko niego. Miał ok. 50-60 lat. I zaczęłam z nim rozmawiać. Powiedział, że jedzie tramwajem z Przymorza. Chciał wysiąść we Wrzeszczu, ale nie starczyło mu na to siły. Tramwaj był wtedy nabity ludźmi i było bardzo gorąco. Opowiadał mi też, że jest samotną osobą, mieszka na ul. Jagiellońskiej. I jak zachorował, to go żona zostawiła - relacjonowała zdarzenie z lutowego ranka Beata Wielgocka

 
Dwie kobiety ściskające się za dłonie, stojące na tle biało-czerwonej flagi
Pani Beata, uhonorowana przez prezydent Gdańska, pracuje w Zarządzie Transportu Miejskiego (ZTM) od dwóch lat
fot. Dominik Paszliński/ gdansk.pl
W trakcie rozmowy mężczyzna wyznał, że czuje się coraz gorzej, ma mroczki przed oczami tak, jakby miał za chwilę stracić przytomność.     

Ja tylko zainteresowałam się człowiekiem

Wtedy Beata Wielgocka zdecydowała się udać do motorniczego, aby ten zatrzymał tramwaj. W międzyczasie do pojazdu wsiadł pasażer, który okazał się być ratownikiem medycznym. Już we dwójkę asystowali choremu mężczyźnie aż do przyjazdu karetki pogotowia. 
- Czasami wydaje nam się, że ktoś jest pijany i nie pomagamy. Nie wolno się jednak odwracać plecami. Każdy ma prawo otrzymać pomoc. Nie czuje się żadną bohaterką. Po prostu zainteresowałam się człowiekiem. Źle się czuję z tą popularnością i szumem wokół mojej osoby. Wolałabym zostać anonimowa - podkreśliła pani Beata. 

Mojemu ojcu też ktoś pomógł

Przyznała, że jest wrażliwa na krzywdę ludzką także z powodu osobistych doświadczeń. - Mam przykład z moim tatą, który już nie żyje, ale chorował na cukrzycę. Kiedyś zasłabł pod sklepem i wszyscy przechodzili obok. Jedna osoba się zainteresowała i dzięki temu przeżył - wyjaśniła.  

Kierowca GAiT odnalazł zaginionego seniora i zaopiekował się nim: “Wiedziałem, że może nie dotrzeć do celu”

Co napisała prezydent Gdańska w liście gratulacyjnym?

Prezydent Gdańska podziękowała pracownicy Zarządu Transportu Miejskiego za jej zachowanie w tramwaju. Wręczyła jej list gratulacyjny wraz z drobnym upominkiem. 
Dziękuję Pani za pomoc mężczyźnie, który miał atak epilepsji w gdańskim tramwaju. Historia zakończyła się szczęśliwie, mężczyzna został uratowany. To piękny przykład bezinteresownej pomocy drugiemu człowiekowi, także dla innych. Gotowość do niesienia pomocy innym to kwestia odwagi cywilnej. Jest Pani wzorem do naśladowania. Bardzo bym chciała, żeby większość z nas zachowała się podobnie. Podpisuję się pod Pani apelem, aby ludzie reagowali na to, co się dzieje wokół nas. Nie ulegajmy znieczulicy, nie zostawiajmy potrzebujących bez pomocy. Często słyszymy o obojętności, o braku reakcji na kryzysowe sytuacje. Ubolewam nad taką postawą, pomaganie nas kształtuje, odkrywa dobro, które jest w nas. Z wdzięcznością za to, co wydaje się normalne, choć niestety w dzisiejszych czasach nie jest Serdeczności - Aleksandra Dulkiewicz.

ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ ZE SPOTKANIA PREZYDENT GDAŃSKA Z BEATĄ WIELGOCKĄ ORAZ ZASTĘPCĄ DYREKTORA ZTM DS. EKONOMICZNYCH AGNIESZKĄ WASIK:

 

 

TV

Inscenizacja na Górze Gradowej. Jak przed trzema wiekami odparto atak Rosjan