• Start
  • Wiadomości
  • “Ukraińcy to naród honorowy” - Agnieszka Michajłow rozmawia z Katarzyną Brodovską

“Ukraińcy to naród honorowy” - Agnieszka Michajłow rozmawia z Katarzyną Brodovską

W programie “Jestem z Gdańska. Rozmowy Agnieszki Michajłow” dziennikarka rozmawia z Katarzyną Brodovską, Ukrainką, lektorką języka polskiego, działaczką społeczną, która założyła i prowadzi szkołę językową w naszym mieście. Opowiada, co myśli o Putinie i czego nie wiemy o Ukraińcach.  
( Publikacja: 23.03.2022 )
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Podcastów “Jestem z Gdańska. Rozmowy Agnieszki Michajłow” można oglądać i słuchać na stronie portalu gdansk.pl oraz na profilu miasta Gdańska na Spotify
Podcastów “Jestem z Gdańska. Rozmowy Agnieszki Michajłow” można oglądać i słuchać na stronie portalu gdansk.pl oraz na profilu miasta Gdańska na Spotify
źródło: gdansk.pl

 


Katarzyna Brodovska pochodzi z Białej Cerkwi, miasta położonego kilkadziesiąt kilometrów od Kijowa. To miejsce strategiczne, są tam trzy bazy wojskowe i lotnisko, dlatego atak na Białą Cerkiew Rosjanie przypuścili już pierwszego dnia inwazji na Ukrainę.

Katarzyna, która od kilku lat mieszka w Gdańsku, wspomina, że pierwsze chwile po wybuchu wojny były dla niej koszmarem. Spała w gdańskim mieszkaniu, gdy o 5 rano budzić ją zaczęły przychodzące smsy od przyjaciół z Polski, a potem od mamy z Ukrainy, z wiadomością: “zaczęło się”. Dziewczyna przez pierwsze dwa tygodnie prawie nie spała, przy życiu trzymała ją adrenalina. Natychmiast zaangażowała się w pomoc dla Ukrainy, zgłosiła się do punktów zbiórek rzeczy, organizowała pieniądze na kamizelki kuloodporne, karmiła i dbała o wolontariuszy. 

Mama Katarzyny początkowo nie chciała uciekać do Polski. Przekonywała nawet córkę, że wszystko jest ok, że wszyscy żyją. Tak chciała ją chronić i odwieść od pomysłu powrotu na Ukrainę. Na wyjazd zdecydowała się dopiero, gdy rakieta uderzyła 300 metrów od domu. 

Dziś Kasia jest już spokojna, chociaż oczywiście nie obojętna. 

- Staram się odnaleźć w tej rzeczywistości - mówi Katarzyna Brodovska. - Pomagać ludziom cały czas, choć wojna toczy się od prawie miesiąca. Staramy się być w zdrowym rozsądku, bo nie będziemy mogli pomagać. 

- Ludzie wciąż potrzebują pomocy. Skala pomocy potrzebnej i udzielanej jest przeogromna. Mnie to momentami przeraża. Czy Ciebie też? - pytała dziennikarka. 

- Już nie, bo to jest właśnie ta realność, w której musimy się odnaleźć - odpowiedziała lektorka. - Chciałam przy okazji podziękować Polsce, Polakom, ludziom, że tak się zjednoczyli. W tym momencie nie istnieją różnice narodowościowe, są po prostu ludzie. Jest człowiek, który pomaga.

Według Katarzyny trwająca wojna jest efektem uporu jednego człowieka - Putina, który postanowił przejść do historii jako postać wielka i nie mają dla niego znaczenia moralność czy skutki tej decyzji. 

- To jest okrucieństwo niedopuszczalne w XXI wieku - mówi Katarzyna. - Jeszcze osiem lat temu, w 2014 roku, nie mogłam w ogóle zrozumieć, jak to jest możliwe we współczesnym świecie. Okazało się, że jest możliwe. To jest trochę większe od nas, nie jesteśmy w stanie tego pojąć do końca. Teraz wojna jest częścią mojego życia i tak pozostanie. Wojna pozostanie w każdym z nas.

kobieta z długimi czarnymi włosami, siedzi za stołem, ubrana jest w obcisły czarny golf
Katarzyna Brodovska jest lektorką języka polskiego, działaczką społeczną, która prowadzi z koleżanką szkołę językową w Gdańsku. Od wybuchu wojny ich szkoła organizuje darmowe kursy polskiego dla Ukraińców
źródło: gdansk.pl


Katarzyna uważa, że 10 czy 14 dzień wojny to czas, kiedy człowiek się przyzwyczaja, nawet do takiej tragedii, a pomagać wciąż trzeba. Chciałaby, żeby inne kraje europejskie bardziej się zaangażowały, współpracowały ze sobą, na przykład wysyłając busy po imigrantów prosto na granicę, ponieważ, jak sądzi, dla 80 procent Ukraińców nie ma znaczenia, gdzie przeczekają zły czas. Nie trzeba się bać, że będą chcieli zostać, ponieważ większość z nich planuje powrócić do Ukrainy.   

- To są ludzie, którzy mają dużo do stracenia - przekonuje. - Mają nieruchomości, domy, rodziny. Niektórzy już wracają. Ja wyjechałam z własnej woli, oni wyjechali z przymusu.

Po co, do czego wracać, gdy kraj będzie zniszczony?

- Po to, żeby odbudować - mówi mocno dziewczyna. - Te osiem lat, od kiedy toczy się wojna na wschodzie Ukrainy, to była też wojna o świadomość ukraińską. Ludzie mieszkający w Ukrainie w większości tę świadomość nabyli i wiedzą, że nie po to walczyli przez osiem lat, żeby teraz po prostu się poddać. Dlatego Ukraina będzie stała do końca. 

Czego nie wiemy o Ukraińcach?

- To jest naród honorowy, jak Polacy - mówi Katarzyna. - To nie są ludzie, którzy nie są w stanie czegoś zrobić, tylko chwilowo znaleźli się w trudnej sytuacji. Większość z nich nie będzie chciała być obciążeniem. Są pełni wdzięczności i patrzą do przodu. Wszyscy musimy się tego nauczyć, bo historia już się odbyła, to już przeszłość. Musimy wynieść z niej lekcję i iść do przodu. 

Jakie marzenia ma dziś Katarzyna?

- Marzę banalnie, jak w tym filmie z Sandrą Bullock, żeby był pokój na całym świecie - uśmiecha się. - Żeby moja rodzina była zdrowa, bezpieczna. Marzę też, zawsze o tym marzyłam, o dobrych relacjach między dwoma narodami, które są mi bardzo, bardzo bliskie. Kocham Polskę, wybrałam ją na własne życzenie, bo zakochałam się w Polsce, w Gdańsku, który uwielbiam. To jest miasto wielu możliwości, zupełnie innych ludzi. Chcę też, żeby ludzie pozostawali ludźmi. Chyba jestem optymistką, wierzę, że to możliwe, bo widzę to po tych, którzy dali radę utrzymać w sobie człowieka nawet w czasie wojny.  

Podcastów “Jestem z Gdańska. Rozmowy Agnieszki Michajłow” można oglądać i słuchać na stronie portalu gdansk.pl oraz na profilu miasta Gdańska na Spotify.