Uchwała krajobrazowa a wymiana szyldów w lokalach i sklepach: wielu przyda się mały “tuning” [ROZMOWA]

- Konieczność wymiany szyldów to wymierny kłopot finansowy, ale jeśli już ten wydatek poniesiemy, będziemy mogli z satysfakcją stanąć przed własnym sklepem, firmą, zakładem usługowym i cieszyć się jego nowym wizerunkiem - mówi Dariusz Gobis, dyrektor Pomorskiej Izby Rzemieślniczej Małych i Średnich Przedsiębiorstw, komentując projekt uchwały krajobrazowej Gdańska.

Uchwała krajobrazowa a wymiana szyldów w lokalach i sklepach: wielu przyda się mały “tuning” [ROZMOWA]
A
A
data publikacji: 22 lutego 2018 r.

Dariusz Gobis
Dariusz Gobis
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

Izabela Biała: Jest pan dyrektorem Pomorskiej Izby Rzemieślniczej Małych i Średnich Przedsiębiorstw - czy także przedsiębiorcą, którego będą obowiązywały przepisy uchwały krajobrazowej?

Dariusz Gobis: - Nie prowadzę swojej działalności, jestem pracownikiem izby, natomiast izba jako firma na różne sposoby musi informować o swojej działalności, w tym także reklamować się. Jesteśmy właścicielami kilku nieruchomości w Gdańsku, więc często powodem do korzystania z reklam jest potrzeba zawiadomienia o lokalach do wynajęcia. Informacje tego typu pojawiały się także w witrynach naszych lokali na starówce. Zawsze staraliśmy się by były jak najbardziej schludne, żeby nie przeszkadzały nikomu w przemieszczaniu się i jednocześnie przykuwały uwagę, ale też żeby nie szpeciły budynku - naszego budynku. Reklama, którą się posługujemy jest przecież naszą wizytówką, pokazuje jakim sprzedawcą jesteśmy, czy dbamy o swój wizerunek, zwłaszcza że nasza główna siedziba znajduje się w sercu gdańskiej starówki i bardzo dbamy, by tego serca nie zranić nieodpowiednią reklamą.

Zna pan założenia projektu uchwały krajobrazowej Gdańska i zdanie przedsiębiorców na ten temat. Czy mówi się na ten temat dobrze czy źle?

- Pierwsze rozmowy na temat uchwały prowadziliśmy rok temu z przedstawicielami GZDiZ w czasie konsultacji społecznych. Jako gdańszczanie wszyscy chcielibyśmy żeby nasze miasto było schludne, uporządkowane i piękne. Nie wszystkie reklamy, które pojawiają się w mieście służą takiemu wizerunkowi. Estetyzacja miasta jest jak najbardziej potrzebna. Jak w każdym działaniu potrzebna jest odwaga i rozwaga, które Gdańsk czerpie ze swojej dewizy. I mam nadzieję, że ta uchwała będzie takim wyważonym dokumentem, a jednocześnie, że nie będzie stanowiła nienaruszalnego dogmatu. Myślę, że jej wprowadzenie będzie dla wszystkich swego rodzaju eksperymentem i dopiero życie pokaże, jak ten eksperyment zostanie przyjęty, jak się sprawdzi. Mogą pojawić się obszary, których być może nie zauważono lub nie doceniono i dopiero wprowadzenie uchwały ujawni je. Takim zagadnieniem może być wpływ na rynek pracy: ilu ludzi żyje z projektowania, produkcji i montażu reklam? Ja nie potrafię tego oszacować ale dopuszczam takie zagrożenie.

Wtedy ważna będzie otwartość władz miasta na reakcje przedsiębiorców czy mieszkańców, w jaki sposób należałoby te przepisy "zmodernizować"...

- Uregulowania formalne zawarte w uchwale muszą przetrzeć się w boju. Jest jeszcze inna ważna kwestia: 20 lat temu nie słyszeliśmy o reklamach ledowych, a dziś zalewają ulice miasta - nie wiemy, jakie będą reklamy za kolejne 20 lat i czy w ogóle będą jeszcze obecne w przestrzeni publicznej. Być może całe “życie promocyjne” sprowadzi się wtedy do sieci, a być może o tym co się dzieje będzie nas informował już wyłącznie nasz telefon komórkowy.

Albo otoczy nas internet rzeczy z treściami reklamowymi?

- I będziemy coraz bliżsi świata Lema czy innych autorów fantastyki naukowej.

Ważnym elementem reklamy, którego jako laik nie postrzegałam jako takiej, są po prostu szyldy na sklepach i lokalach. Czeka nas wręcz masowa wymiana szyldów w mieście, które trzeba będzie dostosować do zapisów uchwały. Czy dwa lata okresu przejściowego wystarczą, żeby się do tego przygotować, zaplanować, odłożyć pieniądze na ten cel?

- Z punktu widzenia przedsiębiorców, zwłaszcza tych małych, to będzie ten najbardziej bolesny element uchwały. Czy dwa lata to wystarczający okres? Jakiegokolwiek by się nie ustaliło, będzie zły i będzie miał swoich przeciwników. Znam opinie gdańskich rzemieślników, którzy optowaliby za trzy lub czteroletnim okresem przejściowym. Każdy kogo dotknie koszt wymiany szyldu czy innych tego typu elementów przy lokalu, wolałby żeby to było odłożone w czasie. Rozumiem, że ten dwuletni okres ma być środkiem dopingującym do tego, żeby to zrobić jak najprędzej. Rozumiem także przedsiębiorców, więc może warto aby gdańscy radni w interesie biznesu rozważyli dłuższy okres przejściowy? Jeśli spojrzymy na przedsiębiorców w tradycyjnych zawodach rzemieślniczych: szewców, krawców, często fryzjerów, to właśnie w tych małych zakładach, proporcjonalnie do obrotów może być to znaczny koszt. To będzie bolesne i będzie powodem protestów, a co najmniej złego opiniowania uchwały. Jednak nie umkniemy przed tym, i czy będzie to dwa, czy pięć lat i tak trzeba będzie to zrobić, a etap krytyki i tak się pojawi. Ze szczytem w momencie dochodzenia do końca okresu przejściowego, kiedy większość przedsiębiorców zdecyduje się na działanie. Będzie to jednocześnie “złoty wiek” firm reklamowych, które będą przygotowywały nowe rozwiązania. Pojawi się więc grupa tych, którzy będą przez chwilę bardziej zadowoleni niż inni, ale takie jest życie gospodarcze. Jedyną pewną rzeczą w życiu jest zmiana i uchwała krajobrazowa jest jednym z przykładów na to. Myślę, że wielu reklamom i witrynom, które na co dzień widujemy, faktycznie przyda się mały “tuning”.

Symulacja zmian, które nastąpią po wejściu przepisów uchwały krajobrazowej w klasycznym przed i po
Symulacja zmian, które nastąpią po wejściu przepisów uchwały krajobrazowej w klasycznym przed i po
Gdański Zarząd Dróg i Zieleni

Na uchwałę można spojrzeć jako na przymus zadbania o swój wizerunek dla każdego.

- Myślę, że tak i chyba dobrze byłoby żebyśmy w ten sposób to odbierali. Nie jako “kolejny bezrefleksyjny wymysł urzędników”, bo myślę że i z takimi opiniami będziemy się spotykać, ale żebyśmy starali się szukać tego dobrego, co w tych przepisach jest. Będą stanowiły wymierny kłopot finansowy, ale jeśli już ten wydatek poniesiemy, będziemy mogli z satysfakcją stanąć przed własnym sklepem, firmą, zakładem usługowym i cieszyć się jego nowym wizerunkiem.

Kiedy rozmawiałam z przedstawicielami stowarzyszenia Inicjatywa Miasto, podkreślali, że te przepisy pozwolą grać firmom na równych warunkach, bo nikt nie będzie mógł mieć większego i bardziej krzykliwego szyldu niż jego sąsiedzi.

- Jest wiele takich miejsc, gdzie reklama przykrywa reklamę, a odrapane, brudne banery trzepoczą na wietrze. Kiedy się patrzy na takie reklamy, nie są one sztandarami chwały firm, których nazwy na nich widnieją. Być może my, mieszkańcy przyzwyczajamy się jakoś do takich widoków i może na co dzień nas to tak bardzo nie razi, ale mieszkamy w perełce miast hanzeatyckich, odwiedzanej przez miliony turystów, także dlatego, wspólnymi siłami powinniśmy zadbać o elementy wpływające na nasz wizerunek.

Wspomniał pan banery, których wywieszania uchwała zabroni. Czy ocenia pan, że przedsiębiorcy wciąż uważają baner za atrakcyjną formę reklamy?

- Na pewno, bo banery są atrakcyjnym narzędziem przekazu szybkiej informacji. To dotyczy zresztą nie tylko przedsiębiorców, ale także organizacji pozarządowych, czy wspólnot religijnych. Na przykład Kościół św. Elżbiety przekazuje wiernym informacje za pomocą banerów, ale robi to akcyjnie, w związku z konkretnym wydarzeniem i one po dwóch tygodniach znikają. Pytanie, jak sobie z takim zapotrzebowaniem na przekaz informacyjny poradzić. Jeżeli nie na banerze, to jak w przyszłości będzie można to robić? Może na przystankach komunikacji miejskiej?

Podobno ma nastąpić renesans słupów ogłoszeniowych.

- Może i tak, różnego rodzaju wydarzenia rozrywkowe także są w ten sposób reklamowane. To może być jakiś sposób, ale trzeba będzie dbać o estetykę słupów, z czym dziś bywa różnie. Jeśli papier z plakatów będzie cięższy niż sam słup, takie nośniki, zamiast do lektury, skłaniać będą do omijania ich szerokim łukiem. Wszystko ma swoje wady i zalety, kwestia jak o to zadbamy. Jeśli się przyłożymy, interesy wszystkich stron mogą zostać poszanowane, jeśli nie - i puścimy to trochę na żywioł, zrobi się “dziki zachód” i w jakimś zakresie możemy wrócić do tego, z czym dziś chcemy walczyć.

Dariusz Gobis, dyrektor Pomorskiej Izby Rzemieślniczej Małych i Średnich Przedsiębiorstw przed siedzibą Izby w sercu starówki, przy ul. Piwnej
Dariusz Gobis, dyrektor Pomorskiej Izby Rzemieślniczej Małych i Średnich Przedsiębiorstw przed siedzibą Izby w sercu starówki, przy ul. Piwnej
Dominik Paszliński/www.gdansk.pl

Przeglądał pan uchwałę i ocenia pan zawarte w niej przepisy jako zawiłe. Jakiej pomocy dla przedsiębiorców ze strony miasta oczekiwałby pan, by ułatwić im wejście w te zmiany?

- Muszę „pogratulować” autorom uchwały - 337 stron, ordynacja podatkowa ma 225 stron - sprawdziłem. Mało kto zna ją dokładnie, nawet eksperci, a przecież podatki płacimy wszyscy. Możemy zapomnieć o tym, że przedsiębiorca poświęci czas na przebrnięcie przez uchwałę krajobrazową. I to będzie kolejny z powodów do narzekań. To będzie wyzwaniem dla Gdańskiego Zarządu Dróg i Zieleni, jak wyjść naprzeciw potrzebom firm czy instytucji, które będą chciały się w jakiś sposób reklamować.

Przygotowywany jest informator na potrzeby przedsiębiorców i mieszkańców, ale czy sam, nawet najbardziej czytelny na świecie informator wystarczy, czy jednak musi być ten drugi człowiek, z którym można porozmawiać?

- W dużej mierze jesteśmy nastawieni na kontakt z żywym człowiekiem, a nie z infolinią. O Pokolenie młodych ludzi najprawdopodobniej nie będzie tego potrzebować, potrzebne informacje znajdzie po prostu w sieci. Trochę starsze pokolenie jest jednak bardziej przyzwyczajone do metod tradycyjnych i będzie chciało zadawać pytania. W rozmowach, nie tylko z przedsiębiorcami, odnoszę wrażenie, że informacja usłyszana od pracownika urzędu ma o wiele większą wartość, niż informacja przeczytana gdziekolwiek.

Czy można oszacować, ilu podmiotów w Gdańsku może dotyczyć ta uchwała?

- To są dziesiątki tysięcy. W województwie mamy zarejestrowanych blisko 280 tys. firm różnego rodzaju. Lwia część z nich to jednoosobowe działalności gospodarcze, następna grupa to firmy mikro zatrudniające od 1 do 10 pracowników. Większość z tych przedsiębiorstw reklamuje się w jakiś sposób. Nawet jeśli uznamy, że jest to ułamek z globalnej liczby i tak będziemy mieć do czynienia z kilkudziesięcioma tysiącami podmiotów.

Proszę zwrócić uwagę: branża piekarnicza, fryzjerska, motoryzacyjna - wszystkie te usługi, których liczebność na rynku jest duża, które są nastawione na ogromną rzeszę klientów. Tam konkurencja jest bardzo mocna i walka toczy się każdego dnia o każdego klienta. Myślę, że to będą te firmy, które najbardziej odczują istnienie tej uchwały.

Będą musiały się najbardziej natrudzić, by mimo wyrównania, jednak jakoś się wyróżnić... Mam też nadzieję, że uchwała spowoduje wykluczenie złej konkurencji w samym funkcjonowaniu reklam. Może przerysowuję, ale chodzi mi o sytuacje, gdy jeden przedsiębiorca swoją reklamą zasłania reklamy swojego konkurenta, że nie będzie już takiej dziecinady.

Dariusz Gobis: - zniszczone banery nie są sztandarami chwały dla firm, których nazwy na nich widnieją...
Dariusz Gobis: - zniszczone banery nie są sztandarami chwały dla firm, których nazwy na nich widnieją...
Mateusz Ochocki/KFP

Możemy założyć, że tak będzie, ale uchwała musi najpierw wejść w życie.

- Tak, myślę, że nawet niezliczone konsultacje nie dadzą nigdy realnego obrazu tego, co naprawdę się wydarzy. Możemy symulować pewne rozwiązania, ale ciężko oczekiwać żebyśmy znaleźli model, który w stu procentach odpowie rzeczywistości.

Jeśli chodzi o liczbę firm, które czekają inwestycje w wizerunek w związku z wejściem uchwały, są to dane statystyczne, oparte na wpisach do ewidencji działalności gospodarczej. Dopiero wejście przepisów pokaże, dla ilu ludzi jest to problemem. Choć byłoby fajnie, gdyby się okazało, że to bardzo ograniczone grono, co nie znaczy jednak, że nie powinno się z tym gronem liczyć. Stąd oczekiwanie, że w jakiejś perspektywie czasowej umówimy się na powtórne konsultacje i ocenę tego, co nam się udało w uchwale, a co wymaga poprawy. To byłoby bardzo cenne i to byłby element, który zaktywizowałby wszystkich tych naprawdę zainteresowanych do pracy nad wspólną poprawą wizerunku miasta. Ale od czegoś trzeba zacząć. Rozumiem, że tym początkiem jest uchwała o której rozmawiamy. Obyśmy odczuli wszyscy jej pozytywne efekty i wspólnie potrafili ją w przyszłości doskonalić.

Więcej na ten sam temat:

Prawnik o uchwale krajobrazowej: wierzę, że się "ostanie" w porządku prawnym [ROZMOWA]

Uchwała krajobrazowa to początek świadomego kreowania wizerunku Gdańska

Jest gdański projekt uchwały krajobrazowej. Chodzi o to, żeby reklamy nie szpeciły miasta

Uchwała krajobrazowa. Czy zakończy reklamowy "wyścig zbrojeń"?

Firmy reklamowe: my też chcemy uporządkowania przestrzeni w Gdańsku

Izabela Biała (0)
www.gdansk.pl
izabela.biala@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Izabela Biała (0)
www.gdansk.pl
izabela.biala@gdansk.pl
więcej tekstów autora