Warsztaty dla rodziców w Europejskim Centrum Solidarności. Jak rozmawiać z dziećmi o wojnie?

„Tato, czy wojna do nas dojdzie?”, „Zabierzemy rybki, jak trzeba będzie uciekać?”, „Mamo, czy Rosjanie to źli ludzie?”. - Nasze dzieci też się boją i pytają rodziców o wojnę - zaznacza Aleksandra Musielak, psycholog, wicedyrektor Morskiej Szkoły Podstawowej im. Aleksandra Doby w Gdańsku, która wyjaśnia jak rozmawiać z dziećmi i nastolatkami o ataku Rosji na Ukrainę. 
( Publikacja: 08.03.2022 )
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Młoda kobieta w okularach, długie ciemne włosy
Aleksandra Musielak: Kondycja psychiczna naszych dzieci może się obecnie znacznie pogorszyć. Apeluję do rodziców i nauczycieli o czujność, uwagę, troskę. Jeśli nastolatek nie rozmawia o wojnie, izoluje się, to nie znaczy że się nie przejmuje. Trzeba rozmawiać o uczuciach i emocjach.
Fot. Dawid Linkowski

 


- Znaleźliśmy się jako rodzice, opiekunowie, wychowawcy w obliczu sytuacji, do której nikt nas nie przygotował. Nie tylko musimy zmierzyć się z własnymi, często trudnymi emocjami, ale i jednocześnie być wsparciem dla najmłodszych - mówi Aleksandra Musielak, psycholożka, która poprowadzi warsztaty. - Dzieci nie rozumieją tego, co się dzieje, a wiedzę o tym, jak sobie radzić i co myśleć, czerpią z obserwacji nas, dorosłych. W dużej mierze od nas zależy, jak dzieci poradzą sobie z otaczającą je rzeczywistością, jaką opinię na jej temat w sobie wykształcą i w jaki sposób będą rozmawiać o tym, co się dzieje, ze swoimi kolegami i koleżankami w przedszkolu czy w szkole.


Alicja Katarzyńska: Informacje o napaści Rosji na Ukrainę, wojnie, ginących ludziach można ukryć chyba tylko przed zupełnie małymi dziećmi. Jaką strategię przyjąć w rozmowach ze starszymi dziećmi? Rozmawiać o wojnie czy unikać tego tematu? 

Aleksandra Musielak: - My dorośli, jesteśmy teraz ciągle podłączeni do mediów, internetu, więc nasze dzieci są mimowolnymi świadkami tego, co się dzieje. Choć zawsze mówię, że te najmłodsze nie powinny oglądać kanałów informacyjnych w ogóle, nie tylko jak dzieją się tragiczne wydarzenia. Dziś nam samym jest trudno poradzić sobie z nagle zmienioną tak dramatycznie rzeczywistością. Nie wiemy, jak odpowiadać na pytania dzieci, bo nikt nas tego nie uczył. Część z nas chce chronić dzieci przed tragicznymi faktami, ukrywamy prawdę, ale jesteśmy równocześnie przejęci, zdenerwowani i smutni, zaprzeczamy swoim emocjom i to jest niespójne, z tym co mówimy dziecku. Rodzic uspokaja dziecko, a jego ciało mówi co innego, tak rodzi się brak zaufania do rodziców. 

A więc nie ukrywać prawdy, bo dzieci i tak się o niej dowiedzą. Funkcjonują przecież w szkole, przedszkolach, tam są i były już wcześniej dzieci z Ukrainy, część dzieci nie wróciła po feriach, to też rodzi pytania. Dziecko i tak zderzy się z rzeczywistością, usłyszy na przykład w szkole o nowym koledze, którym trzeba się zaopiekować.

 

 

No więc jak rozmawiać z dzieckiem o wojnie?  

- Biorąc pod uwagę możliwości percepcyjne dziecka. W rozmowach na tzw. trudne tematy warto nie mówić tylko słuchać. Dzieci same zapytają, jeśli nasza odpowiedź nie będzie satysfakcjonująca, będą pytały dalej, nie będą - to znaczy, że na razie udzieliliśmy wyczerpującej odpowiedzi. Tym najmłodszym można powiedzieć, że wojna jest innym rodzajem konfliktu. Przypomnieć, że dzieci też się kłócą między sobą, na przykład o zabawkę. Wojna to kłótnia tylko na dużo większa skalę. To konflikt między dorosłymi, którego nie rozwiązała rozmowa. Warto powiedzieć, że to trudna sytuacja dla nas wszystkich, że też się tego obawiamy, martwimy, czujemy złość.  


A jak zapytają, czy u nas też będzie wojna, czołgi, bomby, żołnierze, którzy będą strzelać?

- Pięciolatkowi nie powiemy, że jesteśmy w NATO, w Unii Europejskiej i nasza sytuacja jest  inna niż walczącej Ukrainy. Możemy za to powiedzieć, że jak się czasami kłócimy, to mamy pomocników, przyjaciół, którzy nam pomagają i my takich przyjaciół mamy, wojna do nas nie dojdzie. Język trzeba dostosować do świata dziecięcego. Na przykład do świata bajek, w których mamy złego czarnoksiężnika albo smoka, który napada i kradnie. I tak jak w bajkach, które zwykle dobrze się kończą, powinniśmy też odwołać się do tego dobra, które przy okazji się ujawnia: że wszyscy się jednoczą, pomagają innym osobom, które z powodu tej wojny cierpią. Powiedzieć, że dziecko też może coś zrobić, to buduje poczucie sprawczości, na przykład oddać zabawkę koledze, zaprosić do domu, pobawić się razem, napisać list, namalować plakat. 

 

Do dzieci docierają rozmowy dorosłych, ale też obrazy, które łatwo zobaczyć w Internecie czy telewizji. Zniszczony wybuchem dom, za nim blok mieszkalny, przypominający te, które mamy w Polsce. Takie zdjęcie może wzbudzić niepokój osób w każdym wieku
Do dzieci docierają rozmowy dorosłych, ale też obrazy, które łatwo zobaczyć w Internecie czy telewizji. Zniszczony wybuchem dom, za nim blok mieszkalny, przypominający te, które mamy w Polsce. Takie zdjęcie może wzbudzić niepokój osób w każdym wieku
Fb Маріупольська міська рада

 

W naszych szkołach są uczniowie z Ukrainy, Rosji, Białorusi... 

- Musimy o tym pamiętać, że w szkołach i przedszkolach są dzieci ze wszystkich stron konfliktu. Od nas zależy czy ten konflikt przeniesie się do szkoły, od naszej mądrości - żeby nie powstała sytuacja, w której dzieci staną się ofiarami napaści, wykluczenia. Ważne żeby przy dzieciach kontrolować emocje, nie używać niecenzuralnych wyrażeń, nie mówić językiem agresywnym, wulgarnym. Można przecież powiedzieć: "jestem zły, bo zły człowiek robi złe rzeczy". 

W mojej szkole, w ósmej klasie mamy chłopca z Białorusi i z Ukrainy, przyjaźnią się ze sobą. Ten z Białorusi powiedział, że jest mu wstyd za swojego prezydenta, że chciałby pochodzić z innego kraju, że bardzo mu przykro i przeprasza, za to co robi jego prezydent. To też bardzo trudne emocje, dlatego ważne żeby rodzice nie posługiwali się stereotypami, "ten zły, ten dobry", nie przekazywali ich dzieciom. 

 

 

Starsze dzieci i nastolatki mają w ogóle trudną sytuację. Jeszcze nie doszły do siebie po epidemii, zdalnym nauczaniu, a tu wojna. Szok dla nas wszystkich. Rozumieją, co się dzieje, sami przeszukują media, trafiają na różne treści 

- Są w bardzo trudnej sytuacji. Epidemia, izolacja, do tego własne problemy dorastającego młodego człowieka. Znamy najnowsze statystyki dotyczące prób samobójczych i samobójstw wśród dzieci i nastolatków, dramatyczne, a pomorskie zajmuje w nich niestety pierwsze miejsce. Już pandemia doprowadziła do bardzo złego stanu psychicznego u wielu dzieci i nastolatków, wiele z nich zmaga się z depresją. Te problemy pojawiają się już w przedziale od sześciu do dziesięciu lat! Teraz ich kondycja może się jeszcze pogorszyć, lęk, osamotnienie, niepewność nałożyć na już wcześniej obniżony nastrój. Apeluję do rodziców i nauczycieli o czujność, uwagę, troskę. Jeśli nastolatek nie rozmawia o wojnie, izoluje się, to nie znaczy że się nie przejmuje. Trzeba rozmawiać o uczuciach, emocjach, też i o tym, jak odróżnić fake newsy i od prawdziwych informacji, monitorować w miarę możliwości treści, które czytają. Obecna sytuacja na wielu poziomach pogarsza funkcjonowanie wszystkich dzieci i nastolatków. Dlatego pytajmy, co czują, jak się czują, rozmawiajamy i czuwajmy nad nimi.     

 

 

Aleksandra Musielak jest psycholożką, pasjonatką od lat pracującą z dziećmi i nastolatkami. Wicedyrektorka ds. wychowawczych jednej z gdańskich szkół podstawowych oraz wiceprezeska Stowarzyszenia Educational Cha(lle)nge. Pomysłodawczyni Gdańskiego Forum Edukacyjnego, które przy udziale uczniów, rodziców, nauczycieli i ekspertów zmienia gdańską edukację. Prowadzi zajęcia ze studentami. Popularyzuje wiedzę psychologiczną.

Ukończyła Uniwersytet SWPS oraz Psychologię Kliniczną, intensywny trening Nonviolent Communication. Pracuje w nurcie Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach. Członkini Polskiego Towarzystwa Psychologicznego.

Aleksandra Musielak 10 marca w ogrodzie zimowym ECS-u przy okrągłym Stole Dobrych Słów prowadziła warsztaty dla rodziców. Rozmawiano o tym, jak przy użyciu słów radzić sobie z lękiem, smutkiem, poczuciem niemocy, a dzieci uczyć jednocześnie empatii, szacunku do ludzi w potrzebie, aktywizować do działania. Warsztaty realizowane były w ramach projektu DOBRE SŁOWO / SŁOWO ZŁE.