• Start
  • Wiadomości
  • „Przystanek Alaska” a depresja sezonowa. Jak sobie radzić?

„Przystanek Alaska” a depresja sezonowa. Jak sobie radzić?

Listopad. Ledwie kilka godzin dnia, słońce rzadko wygląda zza ołowianych chmur i zachodzi już po 15.00. Dopada nas przejmujący smutek, odczuwamy brak energii. Czy to normalna, związana z porą roku zmniejszona aktywność, czy już depresja sezonowa?
( Publikacja: 21.11.2015 )
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl

Jak rozpoznać depresję sezonową i jak skutecznie ją leczyć, mówi dr n. med. Karol Grabowski, psychiatra i psychoterapeuta poznawczo-­behawioralny z Kliniki Psychiatrii Dorosłych Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Pomagająca w walce z depresją lampa, przy której siedzi dr Karol Grabowski, ma moc około 10 tysięcy luksów, wielokrotnie więcej niż nasze domowe żarówki.

 

Alicja Katarzyńska: Mamy głęboką jesień, przed nam zima. Kiepski nastrój nas nie opuszcza. Po jakim czasie powinniśmy zacząć się niepokoić, że coś może z nami nie tak?

Karol Grabowski: – Na przygnębienie, brak energii, kłopoty ze snem możemy dać sobie najwyżej dwa tygodnie. Jeśli po tym czasie wracamy do jako takiej normy, nie ma sprawy. Ale jeśli po dwóch tygodniach smutek nie mija, trzeba rozważyć, jaki wpływ ten stan ma na nasze codzienne funkcjonowanie. Ale samo przygnębienie, nawet trwające ponad dwa tygodnie, to za mało, żeby rozpoznawać u siebie depresję. W tej chorobie smutkowi towarzyszy zwykle utrata energii, brak sił, męczliwość psychiczna i fizyczna, poczucie braku nadziei. Trudno nam pracować, wykonywać codzienne czynności i ten stan się pogłębia.

Depresja sezonowa, jak nazwa wskazuje, pojawia się sezonowo, właśnie wraz z nadejściem jesieni, zimy.

Najczęstsze objawy depresji sezonowej:

  • uczucie smutku
  • lęk, niepokój
  • uczucie przewlekłego przemęczenia
  • obniżona aktywność, brak motywacji i inicjatywy do działania
  • wzmożona senność z jednoczesnym pogarszaniem się jakości snu, ospałość, trudności z porannym wstawaniem
  • zwiększony apetyt, szczególnie związany z większym spożywaniem węglowodanów; często zwiększanie się masy ciała
  • osłabienie popędu seksualnego

Mogą też występować inne charakterystyczne dla depresji objawy:

  • nadmierna drażliwość
  • anhedonia – osłabienie lub utrata zdolności odczuwania przyjemności
  • problemy z pamięcią, koncentracją uwagi
  • problemy z wykonywaniem codziennych czynności
  • utrata zainteresowań, zobojętnienie
  • myśli samobójcze

– Ta sezonowość ma dwa aspekty. Wraz z nadejściem jesieni u części osób już leczonych objawy choroby znów narastają. U człowieka, chorującego na „zwykłą” depresję cały rok, jesienią objawy choroby znów są mocno wyrażone, także jeśli wcześniej nastąpiła poprawa. Drugi aspekt to właśnie choroba afektywna sezonowa. Człowiek funkcjonuje bardzo dobrze latem i wiosną, ma energię, radzi sobie, a właśnie z nadejściem jesieni, kiedy zmienia się cykl dnia i nocy, pojawiają się objawy depresyjne. Każdy inaczej na tę sezonowość reaguje. Jest depresja łagodna, umiarkowana, a u innych tak ciężka, że nie pozwala normalnie funkcjonować. Cały zestaw objawów depresji wywołuje właśnie pora roku.

A konkretnie, drastyczne zmniejszenie ilości światła słonecznego...

– Ewolucyjnie człowiek jest gatunkiem, który działa w ciągu dnia. Skracanie się dnia powoduje wygaszanie aktywności. Dawniej jesień i zima były czasem „zimowego snu”: mniej zajęć, mniej energii. Coraz krótszy dzień sprawia, że człowiek ma mniej ekspozycji na światło, układ regulujący rytm okołodobowy jest mniej pobudzony. A światło wpływa na sposób funkcjonowania różnych struktur mózgowych, na procesy powstawania i regulacji neuroprzekaźników i hormonów niezbędnych do wielu życiowych czynności. Brak światła słonecznego powoduje np. zwiększone wydzielanie melatoniny – tzw. hormonu snu, przez co nasz mózg „czuje się” oszukany co do pory dnia. Brak światła zaburza również inne rytmy wydzielania hormonów, np. zmniejsza poziom serotoniny, która odpowiedzialna jest m.in. za utrzymywanie dobrego nastroju. Krótko mówiąc, nasz organizm chce zwolnić, a my mu nie pozwalamy. Po wakacjach zaczyna się nauka, praca, teoretycznie powinniśmy być wypoczęci, a jest właściwie odwrotnie. Właśnie teraz chcemy zwolnić, więcej spać, mniej pracować. Mamy wręcz poczucie winy, złość do siebie za mniej energii.  

Proszę powiedzieć naszym czytelnikom, jakie objawy mogą wskazywać na depresję sezonową, oprócz tego trwającego dłużej niż dwa tygodnie smutku.

– Dodam, że w depresji ten smutek jest na tyle dojmujący, że powoduje cierpienie znacznie utrudniające życie. A więc: uczucie smutku, bezradności, bezsensu, ciągłe zmęczenie, brak energii, wzmożony apetyt albo jego osłabienie, bezsenność albo nadmierna senność – ta jest częstsza w depresji sezonowej. Co do snu, najczęściej nie daje on wypoczynku, niezależnie od czasu trwania. Spada libido, maleje satysfakcja seksualna, pogarsza się pamięć i koncentracja, uczenie się zaczyna sprawiać trudność. Z powodu tych wszystkich deficytów człowiek zaczyna się obwiniać, pojawia się poczucie winy, wstydu, odrazy do siebie, co z kolei napędza objawy depresji. Tworzy się takie zamknięte koło, a my wycofujemy się z aktywności społecznej

Jest takie pojęcie triady depresyjnej, która pojawia się w myśleniu człowieka chorego. Składają się na nią trzy negatywne obrazy: własnej osoby, otaczającego świata i przyszłości. Przekłada się to na myślenie: jestem do niczego, moja sytuacja jest zła i na pewno nie będzie lepsza. Te wszystkie dolegliwości składają się na bardzo duże cierpienie. Moi pacjenci mówią, że woleliby przeżywać ból fizyczny niż ten psychiczny, którego doświadczają. Światowa Organizacja Zdrowia prognozuje, że depresja w 2020 roku będzie drugą przyczyną niepełnosprawności na świecie.

W Gdańsku, podobnie jak w innych ośrodkach w Polsce, depresję sezonową leczy się fototerapią, czyli serią naświetlań pod lampami.

– To skuteczna metoda, a Gdańsk ma w tym już długą tradycję. Do leczenia wykorzystuje się specjalne lampy o mocy do 10 tys. luksów, czyli dające światło kilka albo kilkanaście razy silniejsze od domowego. Im większa moc, tym krótszy czas naświetlania. Pod lampą o mocy 10 tys. luksów wystarczy 30 minut dziennie. Nasi pacjenci siadają przed lampą ze śniadaniem, kawą, rozmawiają, czytają, a w tym czasie światło leczy. Fototerapię przeprowadza się w godzinach porannych, sesje powtarza się codziennie przez dwa tygodnie. Taką kurację można w ciągu sezonu powtarzać.

Można przedawkować naświetlanie?

– Pewnie wiele osób pamięta serial „Przystanek Alaska”. W jednym z odcinków wszyscy bohaterowie mieli na głowach daszki ze świecącymi lampkami. Jeden z bohaterów przeholował ze światłem i nie mógł sobie poradzić z nadmiarem energii, pobudzeniem, nie było to przyjemne. Dlatego – choć dziś lampy do domowej fototerapii można sobie kupić – radzę uważać z naświetlaniem na własną rękę. Oprócz podrażnienia oczu, zapalenia spojówek, bólów głowy można sobie inaczej zaszkodzić. Zawsze warto skonsultować się z lekarzem psychiatrą, żeby zdiagnozował, co nam jest, i dobrał leczenie.

W takim razie co można zrobić samemu, żeby przejść czas jesieni i zimy bez szwanku?

– Nie trzeba zaraz jechać do Tajlandii, wystarczy dobrze zadbać o siebie. Przede wszystkim uznać, że w tym okresie funkcjonujemy nieco inaczej i mamy prawo czuć zmęczenie, gorszy nastrój itp. Zadbać o trochę wypoczynku codziennego, dostarczać sobie przyjemności, pamiętać o regularnej aktywności, w tym aktywności społecznej. Nie uciekajmy od znajomych, hobby, wysiłku fizycznego, odpoczynku. Musimy przecież mieć energię, szef nam nie pozwoli przespać zimy, więc warto dać sobie prawo do zmęczenia, a jednocześnie wspomagać się tym, co poprawia nam nastrój i dodaje sił. I jak najwięcej korzystać ze światła naturalnego, w ciągu dnia wychodzić na zewnątrz, nawet jak są chmury.