Prelegentka Personal Democracy Forum: Otwarte dane mogą pomóc zmienić świat [ROZMOWA]

Personal Democracy Forum - wydarzenie poświęcone technologii, demokracji i zaangażowaniu obywatelskiemu, trwa w ECS. Wśród prelegentów z całego świata, którzy w dniach 6-7 kwietnia obradują w Gdańsku, jest także Mor Rubinstein z brytyjskiej organizacji Open Knowledge International. Rozmawiamy o tym, jak otwarte dane wpływać mogą na codzienne decyzje każdego człowieka i pomóc w walce z nieuleczalnymi chorobami.

Prelegentka Personal Democracy Forum: Otwarte dane mogą pomóc zmienić świat [ROZMOWA]
A
A
data publikacji: 07 kwietnia 2017 r.

Mor Rubinsten
Mor Rubinsten
Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl

Izabela Biała: W misji Open Knowledge International, organizacji którą reprezentujesz, czytamy: “dostęp do danych daje nam wolność podejmowania decyzji na temat tego, jak żyjemy, co kupujemy i na kogo oddamy głos w wyborach”. Możesz to rozwinąć?

Mor Rubinstein: - Dane to surowiec, z którego powstaje to co nazywamy informacją. Z tej informacji można zaś wyciągnąć wiedzę. Dane, informacja i wiedza tworzą piramidę. U jej podstaw leżą właśnie dane: fundament dla stworzenia wiedzy.

Jeśli chcę wiedzieć na kogo głosować w najbliższych wyborach, mam do dyspozycji cały zestaw danych do stworzenia informacji na temat poszczególnych kandydatów. Jeden przykład w kontekście ostatnich wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych: Donald Trump podczas kampanii twierdził, że w jego kraju jest wysokie bezrobocie, chociaż jest cały zestaw statystyk mówiących, że zatrudnienie w tym kraju jest na wysokim poziomie. To pokazuje, jak ważna jest umiejętność “odfiltrowania hałasu”, zdolność do samodzielnego osądu, kiedy ktoś mówi ci prawdę, a kiedy jego wypowiedź jest fałszywa i dowód na to, że u podstaw wiedzy leżą właśnie dane.


A jak to się ma do zakupów?

- Ja nie kupię niczego co nie zostało wyprodukowane na zasadzie Fair Trade. Przy takim założeniu trzeba podejmować wiele świadomych decyzji, np. jeśli kupisz coś w second handzie, zawsze masz pewność że to fair trade, bo ktoś już to wcześniej nosił, a ty kupując używane ubrania, nie wytwarzasz zapotrzebowania na pracę za grosze szwaczy w Bangladeszu czy Indiach.

Żeby dowiedzieć się, jakie produkty odpowiadają tej zasadzie, muszę dotrzeć do danych na ten temat, ale to nie jest proste zadanie. Większość firm nie powie mi tego, gdzie są ich fabryki i ile płacą osobom zatrudnionym w produkcji. Takie dane zebrano jednak w ramach globalnej kampanii Clean Clothes - na tym przykładzie widać ważną rolę otwartych danych, wykorzystanie ich do tworzenia kampanii społecznych.


Czy z tymi danymi nie jest trochę tak, że można je znaleźć samemu w Internecie, trzeba tylko wiedzieć w jaki sposób i jak zrobić z nich użytek?

- W dzisiejszym świecie przeładowanym informacjami płynącymi zewsząd, przeciętny obywatel jest na to zbyt leniwy, nie ma na to czasu. Potrzeba więc pośredników, którzy potrafią wytworzyć wiedzę na podstawie danych. Mogą nimi być dziennikarze, politycy, ale także obywatele. Misją Open Knowledge jest wsparcie organizacji obywatelskich w tym zakresie, żeby także i one wytwarzały wiedzę dla współobywateli.


Czy masz tu na myśli także ruch civic tech - czyli zaangażowanie społeczności takich jak Koduj dla Polski w wytwarzanie aplikacji ułatwiających życie - właśnie na podstawie otwartych danych?

- Civic tech to technologia wytworzona przez obywateli dla obywateli, z myślą o ułatwieniu życia. Oczywiście potrzebne są do tego jakieś dane, bo każda aplikacja je zawiera, ale nie muszą być to wcale dane otwarte przez instytucje publiczne (open government data)


A kiedy takie otwarte dane są niezbędne i jak oceniasz zaangażowanie władz samorządowych i państwowych w Europie do dzielenia się nimi z obywatelami?

- Wiele instytucji państwowych czy władz lokalnych nie publikuje potrzebnych danych. Czasem nie są do tego zdolni technicznie, czasem nie podają ich z rozmysłem, czasem nie wiedzą jak to zrobić. A to bardzo ważne, by mieć dobre jakościowo dane, żeby móc dzięki temu podejmować odpowiednie decyzje. Tego wciąż się uczymy. Na początku ruchu open government mówiliśmy “tak, publikujcie wszystkie dane, ujawnijcie je”.... a to nie takie proste.


Myślałam, że właśnie o to chodzi: opublikujmy i zobaczmy co ludzie z tym zrobią dalej…

- Jako obywatel oczekuję od władz mojego państwa czy miasta, że będą otwarte. Ale co to znaczy? Czy chodzi o oczekiwanie “daj mi wszystkie dane”, czy może raczej “daj mi te dane, których teraz potrzebują”? A jak mają się otwarte dane do demokracji i jak mogą pomóc w ugruntowaniu jej? To zagadnienia, z którym mierzymy się także podczas Personal Democracy Forum w Gdańsku. Dla przeciętnego obywatela może się to wydać strasznie nudziarskie i hermetyczne, ale zapewniam że jest niezwykle ważne w rzeczywistości w jakiej żyjemy.

Przy okazji tworzenia Global Open Data Index, zbioru różnych otwartych danych instytucjonalnych z całego świata, które uruchomimy już w maju, zdaliśmy sobie sprawę, że każdy chyba samorząd czy rząd centralny na świecie publikuje dane na temat założeń budżetu, ale kiedy chodzi o sam etap wydatkowania, nie znajdziesz takich informacji. Czasem dlatego, by nie można było wyśledzić korupcji, a czasem ponieważ rządzący nie rozumieją, po co obywatelom takie szczegółowe dane.


Po co w takim razie?

- To oczywiste, że przesuwa się wydatki w budżecie, w ciągu roku zdarzają się sytuacje losowa, na które trzeba reagować, np. powodzie - ale jeśli nie podzielisz się tym faktem z obywatelami, nie wyjaśnisz dlaczego przesunięto środki finansowe z grupy wydatków X na Y, będą niezadowoleni, że np. poziom edukacji jest wciąż zły chociaż prezydent obiecywał coraz lepszy. Może się też okazać, że ktoś z zewnątrz wykryje powtarzające się błędy w wydatkowaniu i że dzięki temu jakieś miasto zacznie lepiej funkcjonować.


Mor Rubinsten z brytyjskiej organizacji Open Knowledge International - prelegentka Personal Democracy Forum w ECS
Mor Rubinsten z brytyjskiej organizacji Open Knowledge International - prelegentka Personal Democracy Forum w ECS
Jerzy Pinkas/www.gdansk.pl

W idealnym świecie dostęp do otwartych danych ma pomóc także w zwalczaniu globalnych problemów ludzkości, jak zmiany klimatyczne czy choroby...

- Jeśli chcemy coś potwierdzić naukowo, musimy powtarzać raz osiągnięte wyniki. Wiele testów, które odbywają się w różnych instytucjach naukowych na świecie, nie jest powtarzanych, albo zostały wykonane na małej próbie. Gdyby społeczność naukowców dzieliła się między sobą wynikami swojej pracy, szybciej udałoby się rozwikłać naukowe problemy, a jeśli tego nie robią, jeśli za lekturę wartościowych artykułów naukowych w sieci trzeba płacić, jak możemy tego dokonać?


Między naukowcami panuje ostra konkurencja, wyścig o to, kto pierwszy opatentuje swoje rozwiązania, tu chodzi o ogromne pieniądze….

- W dawnych czasach ludzie nauki wysyłali do siebie listy, żeby podzielić się odkryciami. Potrzebujemy pełnego zasobu wiedzy, musimy dzielić się danymi, by pomóc rozwiązać np. problem zmian klimatycznych, znaleźć lekarstwo na wirus Zika czy chorobę Alzheimera. W pojedynkę żaden z nas nie da rady. Oczywiście kwestia patentów, np. farmaceutycznych nie ułatwia sprawy. Próbujemy jednak już tworzyć rozwiązania: Open Knowledge i Uniwersytet w Oksfordzie rozpoczęły już wspólne działania w tej sprawie. W Wielkiej Brytanii można już wydobywać teksty i dane z płatnych czasopism naukowych. Jeśli możemy robić to w Anglii, możemy również w całej Europie. I pracujemy nad tym, to kwestia czasu. Jeśli my tego nie zrobimy, nie damy przykładu, to co z krajami afrykańskimi, krajami rozwijającymi się w Ameryce czy Azji?


Tu potrzebna byłaby chyba organizacja “Open Data ONZ”?

- Już to mamy. Open Data for Developement to kanadyjska inicjatywa badawcza, która organizuje coroczną konferencję, gdzie ponad dwa tysiące osób z całego świata spotyka się by rozmawiać o tym co przynosi dostęp do otwartych danych. Jeśli stworzymy dobrą międzynarodową społeczność, która będzie razem pracować nad rozwiązywaniem naszych wspólnych problemów, to damy sobie radę. Musimy być realistami, nie ma jednego rozwiązania na wszystko, ale będziemy coraz lepsi. Chociaż powiedzmy sobie - wizja zaangażowania każdego obywatela w ten proces jest nierealna, to się napewno nie wydarzy. Trzeba jednak przypomnieć ludziom, że jeśli nie będziemy razem pracować umrzemy na skutek globalnego ocieplenia, w wielkiej powodzi. Otwarte dane mogą pomóc zmienić dzisiejszy świat, ale pamiętajmy także o tym, że wszyscy jesteśmy ludźmi i pragniemy pokoju.


Czy często bierzesz udział w podobnych konferencjach jak Personal Democracy Forum w Gdańsku?

- W zeszłym roku wzięłam udział w pięciu. Mam to szczęście, że mogę podróżować po świecie, poznawać ludzi innych kultur i pytać ich czym się zajmują. Pierwszy raz jestem na PDF w Europie Wschodniej i spotykam się z tutejszą społecznością aktywistów, jestem podekscytowana. Z wieloma osobami rozmawiałam wcześniej wirtualnie, ale nigdy nie widziałam ich w działaniu, nie miałam możliwości osobistego kontaktu, który jest bezcenny - dostęp do sieci go nie zastąpi.

Wiem, że latynoamerykańska społeczność świetnie ze sobą współpracuje, ale oni wszyscy mówią po hiszpańsku. Ciekawa jestem, jak jest u was, w tej części Europy, przy tylu różnych językach. Jak współpracujecie - macie tu przecież wszyscy podobne wyzwania polityczne i gospodarcze.


PERSONAL DEMOCRACY FORUM CEE 2017


Piąta edycja Forum Demokracji Osobistej Europy Środkowo-Wschodniej to największe wydarzenie w Europie poświęcone połączeniu: technologii, demokracji i zaangażowania obywatelskiego. W dniach 6-7 kwietnia w Europejskim Centrum Solidarności obraduje 400 uczestników i 50 prelegentów z Europy i świata (przedstawiciele organizacji pozarządowych, aktywiści, pracownicy administracji publicznej, naukowcy, dziennikarze).


Wydarzenie zorganizowała Fundacja ePaństwo we współpracy z TechSoup Europe, Miastem Gdańsk, TransparenCEE oraz Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku.

Izabela Biała (0)
www.gdansk.pl
izabela.biala@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Izabela Biała (0)
www.gdansk.pl
izabela.biala@gdansk.pl
więcej tekstów autora