Płot na kierownicy, żeby rybitwa nie uciekła z Polski

Zainstalują kamerę, w ziemię wkopią tablice informacyjne, wzmocnią ogrodzenie, a w razie konieczności ustawią elektronicznego pastucha. Działania ekologów i urzędników mają chronić ptaki gniazdujące u ujścia Wisły w pobliżu Wyspy Sobieszewskiej przed zagrożeniami: nieodpowiedzialnym człowiekiem i drapieżnikiem.
( Publikacja: 24.11.2015 )
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl

Ptasią Wyspę chętnie odwiedzają foki szare, gniazdują tu rybitwy, siweczki, a także śmieszki.

Piaszczysty teren, znajdujący się u ujścia Wisły do Zatoki Gdańskiej w pobliżu Wyspy Sobieszewskiej, ptaki wybrały nieprzypadkowo. Ogromny teren, cisza, spokój, dostęp do wody i – co najważniejsze – utrudniony dostęp przypadkowych ludzi i lisów. Wyspę w rezerwacie Mewia Łacha nazwano Ptasią. Ekolodzy otoczyli ją specjalną opieką, bo na stałe zagościły na niej rzadkie gatunki zwierząt.

– W ubiegłym roku na wyspie gniazdowało około tysiąca ptasich par. Swoje kolonie mają tu rybitwa rzeczna i białoczelna, siweczka obrożna, a także mewa śmieszka. Wyspę upodobała sobie również rybitwa czubata, nigdzie indziej w Polsce niewystępująca – wylicza Szymon Bzoma, ornitolog i szef Grupy Badawczej Ptaków Wodnych Kuling.

Wyspę stale odwiedzają foki szare. W 2013 roku ekolodzy z WWF Polska zaobserwowali aż 51 wylegujących się na piasku zwierząt.

 

30 piskląt z 500 gniazd

Ptasia Wyspa powstała w 2007 roku w wyniku usypywania piasku wydobywanego podczas przebudowy ujścia Wisły. Wydłużono wówczas m.in. tzw. kierownicę wschodnią, czyli falochron zbudowany wzdłuż brzegu rzeki, o 200 metrów. Przebudowa ułatwia swobodny spływ lodu i odpływ wód powodziowych przy zapewnieniu odpowiedniej głębokości rzeki. Powstałe na obu brzegach kierownice (falochrony) wyprowadzają wody Wisły w głąb Zatoki Gdańskiej, gdzie morze jest na tyle głębokie, że osady nie powodują utrudnień. Zapewnia to bezpieczeństwo żeglugi w ujściowym odcinku Wisły i od strony Gdańska, i od strony Nowego Dworu Gdańskiego.

– Wyspa w naturalny sposób zaczęła się zbliżać do falochronu. W ubiegłym roku była już tak blisko, że bez trudu mogły się na nią przedostać drapieżniki – zdradza Bogusław Pinkiewicz, rzecznik Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gdańsku (RZGW).

– Lisy i norki, które dostały się na wyspę, zaczęły wyjadać pisklaki. W ubiegłym roku naliczyliśmy około tysiąca gniazd, z czego połowa to rybitwa czubata. Po atakach drapieżników przeżyło zaledwie około 30 piskląt – dodaje Szymon Bzoma, szef Kulinga.

Ekolodzy obawiają się, że ptaki nie zechcą w kolejnych latach wracać na wyspę. – Musimy je ochronić przed nieproszonymi gośćmi – tłumaczy Pinkiewicz.

Wyspa powoli przesuwa się w stronę lądu. Drapieżnikom i ludziom coraz łatwiej się tu dostać.

 

Płot na kierownicy

Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej zobowiązał się do przeprowadzenia potrzebnych prac jeszcze przed rozpoczęciem przyszłorocznych lęgów. Zawarł w tym celu porozumienie z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska w Gdańsku (RDOŚ) i grupą Kuling.

– Wykonamy tymczasowy płot na kierownicy wschodniej chroniący przed ingerencją drapieżników i ludzi. Udostępnimy też obraz z kamery, która zostanie zainstalowana przy ujściu Wisły. Monitoring będzie służyć identyfikacji bieżących zagrożeń i szybkiemu reagowaniu na nie. W razie potrzeby, ustawimy także elektronicznego pastucha, który będzie odstraszał drapieżniki – zapowiada Bogusław Pinkiewicz.

– Prace muszą ruszyć jak najszybciej, bo okres lęgowy rozpoczyna się w kwietniu. Istnieje ryzyko, że ptaki – zwłaszcza rybitwa czubata – nie zagnieżdżą się w Polsce – tłumaczy Szymon Bzoma.

 

Człowiek szkodnik i ratownik

Drapieżniki to nie jedyny wróg. Ekolodzy zwracają uwagę, że na teren wyspy systematycznie próbują dostać się turyści. Wcześniej podpływali na kajakach i motorówkach. Teraz, gdy wyspa zbliżyła się do falochronu, wchodzą nawet od strony lądu.

– Zamierzamy ustawić wokół odpowiednie tablice, które będą informowały o lęgowisku – mówi Pinkiewicz. – Mamy nadzieję, że turyści uszanują mieszkające tu zwierzęta.

Poza bieżącą ochroną zostaną również podjęte działania długofalowe. Stowarzyszenie Kuling zajmie się eliminacją drapieżników i postara się pozyskać środki na prowadzenie kilkuletniego nadzoru i monitoringu łachy w sezonie lęgowym. W przygotowanie projektu zaangażują się, oprócz grupy Kuling, WWF Polska, RZGW w Gdańsku i RDOŚ w Gdańsku.

W planach jest jeszcze analiza możliwości utworzenia tzw. klapowiska, które będzie sprzyjało tworzeniu się naturalnych piaszczystych wysp, bezpiecznych dla ptaków i znajdujących się w odpowiedniej odległości od lądu. Analizą ma się zająć RZGW, a później nastąpią uzgodnienia z RDOŚ i Urzędem Morskim w Gdyni.