W 2023 roku ustanowiła rekord Guinnessa w kategorii kobiet za najdłuższy kontakt całego ciała z lodem. Rok później przyczyniła się do ustanowienia innego, nowego rekordu Guinnessa — tym razem w największej sztafecie w morsowaniu, której była nie tylko uczestniczką, ale także główną organizatorką. Uzyskała też najwyższy czas w oficjalnych Mistrzostwach Polski w zimowych kąpielach w 2023 roku, a wynik ten został zapisany jako rekord świata. Promuje zimne kąpiele i zdrowy styl życia, jednocześnie budując i integrując społeczność morsów. Kim tak naprawdę jest Katarzyna Jakubowska znana jako „Królowa Lodu”?
Pierwsze kroki w morsowaniu
Ice Queen morsuje od dziesięciu lat. Jej historia z bezpośrednim kontaktem z zimnem rozpoczęła się w 2016 roku.
— Moja koleżanka, do której chodziłam na fitness, stworzyła swoją grupę. Od razu do niej napisałam, że też bym chciała dołączyć. Morsowałam tam przez cztery lata — mówi Katarzyna Jakubowska.
Jak wyglądało pierwsze morsowanie?
— Idąc na to morsowanie, nie byłam pewna, czy w ogóle do tej wody wejdę. No, ale byłam pozytywnie nastawiona. Udało się - tak naprawdę weszłam wtedy trzykrotnie i stwierdziłam, że ten trzeci raz był fantastyczny. I tak już zostałam w morzu do dzisiaj — dodaje z uśmiechem Ice Queen.
Plan na rekord Guinnessa
Na zlocie morsów w Mielnie wygrała zawody. Tytuł Mistrzyni Polski uzyskała za sprawą spędzenia czterech godzin i siedemnastu minut w wodzie z lodem schłodzonej do temperatury wynoszącej 0 stopni Celsjusza.
To osiągnięcie pokazało Katarzynie Jakubowskiej, że granice są ruchome i można je przesuwać.
— Stwierdziłam wtedy, że chyba jestem gotowa na rekord Guinnessa. Ponieważ męskie rekordy już były, poprosiłam polskie Biuro Rekordów, żeby w moim imieniu wystąpiło o stworzenie kobiecej kategorii — wspomina Ice Queen.
Po czterech miesiącach Katarzyna Jakubowska dostała pozytywną odpowiedź. Wtedy zaczęły się przygotowania do ustanowienia rekordu.
Droga do sukcesu
Jak wyglądały przygotowania do ustanowienia rekordu? Choć Ice Queen planowała sześć treningów, to ze względu na komplikacje, wykonała tylko połowę z nich.
— Wystarczyły mi tak naprawdę trzy treningi, podczas których przebywałam w lodzie przez godzinę lub półtorej. Wtedy weryfikowałam, co mi w lodzie przeszkadza, czy coś mogę zmienić, jak trzymam temperaturę, czy ona spada, czy nie, jak się czuję. Podczas tych treningów notowałam ważne informacje i eliminowałam wszystko, co mogłam — wyjaśnia Ice Queen.
Katarzyna Jakubowska chodziła również do komory normobarycznej, żeby dotlenić organizm, ale to nie wszystko...
— Korzystałam też z autohipnozy, żeby zwizualizować sobie, że jednak będę stała w cieple, a nie w zimnie. Tym bardziej, że ustanowienie rekordu odbywało się w grudniu i to na otwartej przestrzeni. Zadbałam o więcej szczegółów, żeby to wszystko mogło się wydarzyć, i żebym tak naprawdę mogła odnieść sukces — podkreśla Ice Queen.
I odniosła sukces, ustanawiając kobiecy rekord — trzy godziny, sześć minut i czterdzieści pięć sekund.
Jakie myśli przychodzą do głowy, gdy jest się przez wiele godzin w bezpośrednim kontakcie z ekstremalnym zimnem?
— Jeśli się stoi w zimie, nic nie ma dookoła, to się myśli tylko o tym, jak jest zimno. Mnie pomogło to, że byli dookoła mnie ludzie i była świetna zabawa, bo to mi też zabierało czas — wspomina Ice Queen.
Ważna była również obecność prowadzącej, która animowała otoczenie. Obserwujący mogli tańczyć, śpiewać i dopingować, a Ice Queen... kiwać głową.
— Guinness zazwyczaj wymaga, żeby ustanawiane rekordu odbywało się w miejscu publicznym, żeby była widownia. Ja przy sobie miałam bardzo dużą liczbę osób ze względu na to, że działo się to praktycznie przed samym sylwestrem. Ludzie do Międzyzdrojów przyjeżdżali, żeby świętować. To wszystko odbywało się na Alei Gwiazd — dodaje Katarzyna Jakubowska.
Bez hipotermii
Ice Queen po pobiciu rekordu szybko „doszła do siebie” mimo długotrwałego kontaktu z zimnem. Ostatnia temperatura jej ciała, mierzona przed wyjściem z lodowej skrzyni, wynosiła 35,5 stopnia. Po wyjściu temperatura wzrosła do 35,7 stopnia. Jak zaznacza Katarzyna Jakubowska, nie jest to wcale oczywiste, ponieważ u większości osób temperatura potrafi spaść o stopień, a nawet więcej.
Rekordzistka była pod stałą opieką medyków, którzy znają się na hipotermii, wychładzaniu organizmu i spadkach temperatury ciała.
— Znali mnie, wiedzieli, jak funkcjonuję, jak się do tego przygotowuję. Można powiedzieć, że w pół godziny już byłam gotowa do wyjścia. Oczywiście eksperci z Medyk Rescue Team podchodzą do swojej pracy bardzo profesjonalnie i nie pozwolili mi tak szybko wyjść — zaznacza Ice Queen.
Po tak długotrwałej ekspozycji na chłód ciało przez następnych kilka godzin odczuwa zimno. Katarzyna Jakubowska porównuje to do wrażenia, jakie wywołuje opadający na nagie ciało śnieg.
Podczas tak ekstremalnego morsowania, jakie uprawia Ice Queen, spala się kilka tysięcy kalorii. Dlatego ważne jest odpowiednie przygotowanie żywieniowe i kaloryczne.
— Do ogrzania swojego ciała wykorzystuję drżenia mięśniowe. Żeby utrzymywać temperaturę, muszę mieć „z czego drżeć”, dlatego organizm musi być dobrze naładowany, nawodniony, dosuplementowany i dożywiony. To jest jeden filarów sukcesu — podkreśla Katarzyna Jakubowska.
Porady dla początkujących morsów
Morsowanie może się wydawać niezwykle trudne. Jakie porady dla początkujących ma Ice Queen?
— Zawsze mówię, że jeśli ktoś chce spróbować morsowania pierwszy raz, to niech nie robi tego sam, a z osobą, która już w tym zimnie jest, która wie, jak to funkcjonuje — zaznacza rekordzistka.
Niezwykle ważny jest również świadomy i spokojny oddech.
— Bardzo często zaczynamy szybko oddychać. To jest normalne, bo nasze serce przyspiesza i z automatu też przyspiesza oddech. Wtedy mogą wpaść do naszych głów złe myśli, że coś się z nami dzieje. W takim przypadku należy uspokoić oddech. Osoba, która będzie obok nas, nam o tym przypomni — dodaje Ice Queen.
A co w przypadku, gdy czujemy, że jest nam naprawdę zimno?
— Jeśli komuś jest zimno i informuje, że czuje chłód na przykład w stopach, to mówię wtedy: „Zamknij oczy, puść oddech w to miejsce, gdzie ci jest najzimniej, pomyśl sobie o cieple”. I to działa. Człowiek zaczyna się uspokajać, przez co mniej odczuwa zimno — wyjaśnia Katarzyna Jakubowska.
Wsparcie drugiej osoby, odpowiednie oddychanie i próba zachowania spokoju - to kluczowe elementy przy pierwszych krokach w morsowaniu.
Należy pamiętać o bezpieczeństwie i morsować w odpowiednich warunkach. My spotkaliśmy się z Ice Queen na terenie AZS Hotel Galion w Gdańsku. Od 2025 roku funkcjonuje tu „Marina Endorfin”. Z morsowania na terenie obiektu może skorzystać każdy chętny, ponieważ przestrzeń jest do tego odpowiednio przystosowana. Osoby, które wolą cieplejsze klimaty, mogą skorzystać z zewnętrznej sauny, jednak należy pamiętać o jej rezerwacji z kilkugodzinnym wyprzedzeniem.
Mecz Polska - Holandia 3 marca. Bilety już w sprzedaży