• Start
  • Wiadomości
  • Oblężenie Mariupola. Partnerskie miasto Gdańska całkowicie odcięte od świata, wciąż stawia opór

Oblężenie Mariupola. Partnerskie miasto Gdańska całkowicie odcięte od świata, wciąż stawia opór

Słowa przy opublikowanym przez lokalną telewizję zdjęciu: “Ojciec płacze nad martwym ciałem syna w Mariupolu. Nasze miasto jest pod ciągłym ostrzałem już od trzech dni. Ile dzieci powinno umrzeć, żeby świat działał? Przestańcie zabijać Mariupol!”. Po 10 dniach putinowskiej inwazji miasto jest całkowicie okrążone, odcięte od elektryczności i wody. Rosjanie utrudniają ewakuację rannych, kobiet i dzieci. 
( 05.03.2022 )
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
 Nasze miasto jest pod ciągłym ostrzałem już od trzech dni. Ile dzieci powinno umrzeć, żeby świat działał? Przestańcie zabijać Mariupol!
Trzy dni po ukazaniu się na naszym portalu tego artykułu ukraińskie media podały, że chłopiec miał 15 lat, nazywał się Ilja. Grał z kolegami w piłkę, gdy Rosjanie rozpoczęli atak rakietowy. "Nasze miasto jest pod ciągłym ostrzałem już od trzech dni. Ile dzieci powinno umrzeć, żeby świat działał? Przestańcie zabijać Mariupol!"
Mariupol.tv

 

To zdjęcie zrobione zostało w piątek, 4 marca. Rozdziera serce. Nie wiadomo jak nazywają się ojciec i jego zabity syn. Po prostu - mieszkańcy Mariupola. Zapłakany mężczyzna w średnim wieku przytula swoją głowę do głowy nieżyjącego chłopaka. Podobne fotografie kilka lat temu robiono podczas walk o Aleppo w Syrii. Teraz takie zdjęcie przyszło z Ukrainy, najbliższego sąsiada Polski.

- To rzeczywiście z Mariupola?

- Dlaczego pytasz?

- W internecie krążą fejki, więc…

- To zdjęcie jest niestety prawdziwe i niestety z mojego miasta. Zrobili je i rozpowszechnili moi znajomi - mówi Olga, mieszkanka Mariupola, która zaraz po rozpoczęciu inwazji przez Rosjan wyjechała i po czterech dniach podróży przez Ukrainę dotarła do Polski. Wybrała nasze miasto, ponieważ miała udział we współpracy Mariupola z Gdańskiem. 

Teraz siedzimy przy kawie w spokojnym miejscu. Dopiero co z Olgą spotkała się prezydent Aleksandra Dulkiewicz. 

- Jak można pomóc Mariupolowi? - pytała prezydent Gdańska.

- Nie da się - odpowiedziała Olga. - Chyba, że Rosjanie pozwolą na utworzenie korytarza humanitarnego. Obiecali “zielonyj koridor” dla Mariupola podczas rozmów z przedstawicielami prezydenta Zełeńskiego, ale nikt nie wie, czy do tego dojdzie.

 

 

Olga ma zaczerwienione od płaczu oczy.

Próbuję jeszcze dopytywać o to zdjęcie ojca z zabitym synem, zrobione w szpitalu w Mariupolu. Nie, nikt nie wie kim są. To przecież byłoby nieludzkie podejść w takiej chwili i zapytać: “Przepraszam, jak się pan nazywa?". 

- Zaraz pewnie zdjęcia z Mariupola przestaną docierać - mówi Olga. - Wszystko przez to, że Rosjanie całkowicie już odcięli miasto od elektryczności. Zrobili to celowo. Nie masz prądu, to nie masz internetu i nie możesz naładować swojej komórki. Szach mat. Świat nie będzie wiedział, co naprawdę dzieje się w moim mieście. Nie zobaczy zdjęć, nie usłyszy, co mówią oblężeni mieszkańcy.  

 

ZBIÓR FILMÓW ZROBIONYCH NA ULICACH OBLĘŻONEGO MARIUPOLA

 

Proszę, nie rób mi zdjęć

Mariupol leży nad morzem Azowskim, blisko granicy z Rosją. Propozycja partnerskiej współpracy między miastami wyszła ze strony Gdańska, za sprawą prezydenta Pawła Adamowicza. Było to w 2014 roku po pierwszej inwazji Rosji na Krym i wschodnie obszary Ukrainy. Przed ośmiu laty Mariupol - tak jak Donieck i Ługańsk - został zajęty przez rosyjskie wojska, ale udało się go odbić.

 

 

Od czasu walk w 2014 roku Mariupol ma w Ukrainie status miasta-bohatera. To buduje jego współczesną tożsamość. Ukraińcy mówią, że wtedy Mariupol się nie poddał i teraz poddać się nie może. Jednak sytuacja jest obecnie znacznie trudniejsza, niż w 2014 roku.

Do dnia rozpoczęcia drugiej putinowskiej inwazji Mariupol miał około 540 mieszkańców. Ile osób jest teraz w oblężonym przez Rosjan mieście? Nikt nie potrafi powiedzieć. 

Wiadomo jedynie, że zdążyły wyjechać tysiące. Większość rozproszyła się prawdopodobnie po wsiach regionu, znaleźli miejsce w domach krewnych i przyjaciół. Reszta ruszyła w kierunku zachodnim. 

Olga wybrała Zachód. Wzięła ze sobą dokumenty, pieniądze, walizkę i najpotrzebniejsze rzeczy. Nie wie, czy kiedykolwiek dane jej będzie wrócić do własnego domu. Putin chce położyć łapę na całym kraju i nawet jeśli mu się to nie uda, to wschodniej Ukrainy na pewno nie zamierza odpuścić. Mariupol znajduje się na ziemiach, które potrzebne są, żeby Rosja miała lądowe połączenie z zajętym w 2014 roku Krymem.

Jak długo Mariupol jest w stanie się bronić? 

- Nikt tego nie wie - mówi Olga. 

 

Jedna z posesji zniszczonych przez rosyjski ostrzał w lewobrzeżnej części Mariupola
Jedna z posesji zniszczonych przez rosyjski ostrzał w lewobrzeżnej części Mariupola
Fb Маріупольська міська рада

 

Od dłuższego czasu było wiadomo, że Rosjanie mogą rozpocząć inwazję. W mieście umocniły się doborowe jednostki ukraińskiego wojska, miały czas na przygotowania. Wśród nich elitarny Pułk Azowski.

Rosjanie podczas walk na Ukrainie ponieśli tak duże straty, że boją się bezpośrednio atakować obrońców. Podobnie jest w Mariupolu. Rosyjskie wojska otoczyły miasto, prowadzą ostrzał rakietowy i artyleryjski. Pociski padają na dzielnice mieszkalne.

- Przez Mariupol płynie niewielka rzeka - opisuje Olga. - Zdjęcia i filmy pokazujące ostrzelane domy pochodzą z lewobrzeżnej części. Centrum jest na prawym brzegu, tam chyba nie ma jeszcze większych zniszczeń.

Możliwe, że obrona miasta wytrzyma jeszcze kilka tygodni, a nawet miesięcy. Być może do tego czasu rozpoczną się rozmowy pokojowe. To byłby najlepszy scenariusz.

A jeśli nie? Rosjanie pewnie będą się mścić za straty, jakie zadali im ukraińscy obrońcy. 

Wolę Olgi nawet o to nie pytać. Ona po prostu jest przerażona Rosjanami, lęka się ich. Boi się o swoją rodzinę, która została w Ukrainie. 

Będąc w Gdańsku, Olga prosi, żeby nie podawać jej nazwiska. Nie chce rozmawiać z dziennikarzami - dla mnie zrobiła wyjątek, dzięki poręczeniu znajomych. Robienie zdjęć? Wykluczone.

 

Życie w oblężeniu toczy się w warunkach, które są trudne do wytrzymania dla ludności cywilnej. Porównywalny do Gdańska pod względem wielkości, Mariupol zagrożony jest katastrofą humanitarną na wielką skalę
Życie w oblężeniu toczy się w warunkach, które są trudne do wytrzymania dla ludności cywilnej. Porównywalny do Gdańska pod względem wielkości, Mariupol zagrożony jest katastrofą humanitarną na wielką skalę
Fb Маріупольська міська рада

 

Telegram wysłany do Marsylii

Tego samego dnia, gdy świat poznał zdjęcie ojca rozpaczającego nad zabitym synem, w Marsylii odbywał się szczyt Europejskiego Komitetu Regionów. Samorządowcy twardo stanęli po stronie Ukrainy. Za pośrednictwem Internetu zdołali skontaktować się z Mariupolem. Mieli przed sobą wielki ekran z twarzą i słowami człowieka, który trwa w okrążonym mieście. 

Z powodu odcięcia Mariupola od dostaw elektryczności, być może była to ostatnia chwila na taki kontakt.

Zebrani w sali słuchali tego głosu w wielkim napięciu. Mówił do nich Sergij Orłow, zastępca burmistrza Mariupola.

- Niektóre rzeczy pokazują, że zbliża się kryzys humanitarny. Dla Putina Ukraina nie powinna istnieć jako naród, to nie jest wojna z ukraińską armią, to jest wojna z ukraińskim narodem. Mój Mariupol nie jest już spokojnym miastem. Przez ostatnie dwadzieścia godzin kontynuowany był ostrzał. Putin używa całej swojej broni. Ma artylerię i system rakietowy. To dlatego sytuacja w Mariupolu jest zła i zmierza do kryzysu humanitarnego.

 

Szczątki rosyjskiej rakiety bojowej na terenie osiedla mieszkaniowego w Mariupolu
Szczątki rosyjskiej rakiety bojowej na terenie osiedla mieszkaniowego w Mariupolu
Fb Маріупольська міська рада

 

- Panie Orłow, jest dzisiejsze porozumienie między Rosją a Ukrainą w sprawie korytarz humanitarnych. Czy to pomoże Mariupolowi czy też miasto jest otoczone, nie ma dróg dotarcia z pomocą humanitarną? Biorąc to pod uwagę to, że mówi pan teraz do burmistrzów z całej Europy, chciałby pan od nich pomocy?

- Patrzę na sytuację dwojako. Jedna strona to strona militarna, druga humanitarna, to jak miasto funkcjonuje. Z punktu widzenia militarnego sytuacja jest całkiem stabilna. Ukraińska armia broni miasta. Jesteśmy otoczeni faktycznie z trzech stron. Armia Ukraińska broni miasta. Zmierzamy jednak do humanitarnego kryzysu i swoistego ludobójstwa. Od trzech dni miasto jest bez prądu. Jesteśmy pozbawieni wody, systemu sanitarnego i ogrzewania. Był tylko dostawy gazu ziemnego. Korytarz humanitarny powinien być utworzony tak szybko, jak to tylko możliwe. Nasz informacje o tym znalazły się na liście wczorajszych negocjacji w Rosją. Mariupol jest na liście miast potrzebujących utworzenia korytarza humanitarnego. 

Sergij Orłow powiedział następnie coś, co zabrzmiało, jak przestroga dla całego wolnego świata. 

- Moim kolegom z Europy chciałbym powiedzieć, że możecie zapomnieć o wszystkich swoich wyobrażeniach o wojnie. Wojny przeszłości tak nie wyglądają. Ukraińska armia walczy z rosyjską. Styl Putina to wojna nowej generacji, nie z ukraińską armią tylko z cywilami. Nie wyobrażam sobie jak to możliwe, żeby widzieć zaopatrzenie w wodę, elektryczność i ogrzewanie, jako cel ataku. On niszczy całą infrastrukturę. Chce wywołać humanitarny kryzys, który zmusi armię ukraińską do wycofania się ze swoich pozycji. Taki jest jego styl wojny. Potrzebujemy korytarza humanitarnego i silnej pomocy od Unii Europejskiej i całego świata. Walczymy o wolność, o przyszłość i o to, czy Ukraińcy mieszkają na kontynencie europejskim czy nie.

- Panie Orłow dziękujemy. To jest przekaz dla nas wszystkich - odpowiedział głos z Marsylii.

 

Sergij Orłow, wicemer Mariupola przemawia do europejskich burmistrzów, zebranych w Marsylii: - Moim kolegom z Europy chciałbym powiedzieć, że możecie zapomnieć o wszystkich swoich wyobrażeniach o wojnie. Wojny przeszłości tak nie wyglądają. Styl Putina to wojna nowej generacji, nie z ukraińską armią tylko z cywilami
Sergij Orłow, wicemer Mariupola przemawia do europejskich burmistrzów, zebranych w Marsylii: - Moim kolegom z Europy chciałbym powiedzieć, że możecie zapomnieć o wszystkich swoich wyobrażeniach o wojnie. Wojny przeszłości tak nie wyglądają. Styl Putina to wojna nowej generacji, nie z ukraińską armią tylko z cywilami
Marek Wałuszko/www.gdansk.pl


Burmistrzowie z całej Europy byli wstrząśnięci tą rozmową. 

Bo przecież nasz kontynent przyzwyczaił się do myśli, że po II wojnie światowej takie bestialstwo nie powinno już mieć miejsca. Tragedię rozpadającej się Jugosławii potraktowaliśmy jak wyjątek, odstępstwo od reguły. I teraz oto przychodzi takie przesłanie z Mariupola, jakby nadane w innej epoce. Taki “telegram”, z którego wynika, że Europa do jakiej przywykliśmy od prawie trzech pokoleń, właśnie się skończyła.