Obchody Grudnia ’70. Lech Wałęsa ostrzega i zapowiada

Przez całą środę, 16 grudnia, w Gdańsku trwały obchody 45. rocznicy krwawej rozprawy komunistów z protestującymi robotnikami Wybrzeża. Wszystko przyćmił Lech Wałęsa komentarzami na temat aktualnej sytuacji w kraju: - Jeśli się nie opamiętamy, jeśli nie zrozumiemy że trójpodział władzy jest niezbędny, to będę musiał jeszcze raz stanąć na czele i poprowadzić ten bój.

Obchody Grudnia ’70. Lech Wałęsa ostrzega i zapowiada
A
A
data publikacji: 17 grudnia 2015 r.

Wieczorne uroczystości pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców.
Wieczorne uroczystości pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców.
Jerzy Pinkas

Przed południem Wałęsa złożył kwiaty pod Pomnikiem Poległych Stoczniowców, następnie uczestniczył w zorganizowanej przez Europejskie Centrum Solidarności uroczystej konferencji w pod tytułem "Epitafium pamięci ofiar Grudnia'70". Była ona poświęcona nie tyle samym obchodom 45-lecia tragedii na Wybrzeżu, co 35-leciu odsłonięcia Pomnika Poległych Stoczniowców. ECS przypomniał w ten sposób, że najsłynniejszy gdański monument stał się ważną częścią pejzażu miasta i świadomości gdańszczan 16 grudnia 1980 r., w trakcie tzw. karnawału Solidarności. Z tej okazji esej pt. "Grudzień '70 dzisiaj" odczytał pisarz Stefan Chwin - znawca twórczości Czesława Miłosza, badacz literackich i historycznych kontekstów wiążących się z Pomnikiem Poległych Stoczniowców. 

Ważnym gościem środowych uroczystości był reżyser Andrzej Wajda. W ECS otwarto bowiem wystawę "Ukryte/Wypowiedziane/Przypomniane".Grudzień'70", która odwołuje się do tryptyku filmowego Andrzeja Wajdy: "Człowieka z marmuru", "Człowieka z żelaza" i "Wałęsy. Człowieka z nadziei".     

Do ECS przyszło kilkadziesiąt osób - w tym m.in.: wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz, Krystyna Zachwatowicz, abp Sławoj Leszek Głódź, proboszcz parafii ewangelickiej w Sopocie Marcin Hintz i prezydent Gdańska Paweł Adamowicz.

- Ta dramatyczna lekcja dla społeczeństwa i władzy pozytywnie zaowocowała w trudnych dniach Sierpnia ’80 - mówił Paweł Adamowicz. - Grudzień ’70 to kamień węgielny tożsamości gdańszczan.

Swoim wspomnieniem z grudnia 1980 r. podzielił się z zebranymi Andrzej Wajda: - Przeżyłem wtedy coś, co zrobiło na mnie wielkie wrażenie. Mianowicie zobaczyłem te krzyże jadące na plac i zorientowałem się, że one są olbrzymie, niebywałej wysokości. I zapytałem Lecha Wałęsę: „Panie Lechu, te krzyże są takie duże”. I Lech Wałęsa odpowiedział mi wtedy tak: „Panie Andrzeju, te krzyże powinny być jeszcze wyższe, powinny być tak wysokie, żeby władza komunistyczna z każdego miejsca w tym mieście widziała, że te krzyże istnieją i żeby nigdy nie odważyła się podnieść rękę na robotników" - powiedział reżyser.

Głównych gości nagrodzono oklaskami. Miłą atmosferę popsuł nieco Jacek Kurski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, który zwrócił uwagę, że w zorganizowanych przez ECS obchodach nie uczestniczą niektórzy działacze „Solidarności” - jak Andrzej Gwiazda, czy aktualny  przewodniczący związku, Piotr Duda.

- Proszę pana Basila Kerskiego, by spróbował wypracować formułę, która będzie łączyć i pozwoli czuć się w tym miejscu dobrze wszystkim tym, którzy do tradycji „Solidarności” się przyznają - mówił Jacek Kurski.

Dyrektor ECS Basil Kerski odparł na to, że jest to tylko część oficjalnych obchodów: - To dzięki „Solidarności” możemy się dziś różnić i mamy pluralizm. Potrafimy też jednak wspólnie stanąć pod pomnikiem Poległych Stoczniowców i uczcić pamięć zabitych.

Niespodziewanie ostro na temat aktualnej sytuacji w kraju wypowiedział się Lech Wałęsa, który zawsze uczestniczy w obchodach 16 Grudnia, ale zazwyczaj unika spektakularnych wystąpień. Tym razem było inaczej.

Lech Wałęsa w trakcie przemówienia w ECS.
Lech Wałęsa w trakcie przemówienia w ECS.
Jerzy Pinkas

 

Robi się niebezpiecznie

- Uznałem, że muszę dać głos - mówił Wałęsa w ECS. - Nas naprawdę drogo kosztowało to dojście do wolności. I krew popłynęła i starty wielkie. Dlatego jesteśmy zobowiązanie szanować tę wolność. Wspominać tych, którzy zapłacili tę cenę ale też zwracać uwagę, by nie mogło się to powtórzyć. Jeszcze nie jest za późno. Ale uwierzcie, ja mam doświadczenie. To wszystko staje się coraz bardziej niebezpieczne. Jeśli się nie opamiętamy, jeśli nie zrozumiemy że trójpodział władzy jest niezbędny, to będę musiał jeszcze raz stanąć na czele i poprowadzić ten bój.

Zdaniem Wałęsy, kluczowe dla rozwoju sytuacji politycznej w Polsce mają być najbliższe miesiące. Legendarny przywódca „Solidarności” wieszczy nawet, że może dojść do referendum w sprawie odwołania prezydenta RP i rozwiązania obecnego Parlamentu. Zapowiada jednak, że przez najbliższe sześć miesięcy będzie jedynie przyglądał się następstwom rządów PiS i po tym czasie - w razie potrzeby - wkroczy do akcji.

- Jeśli po pół roku będzie to destabilizowane, jeśli będą niszczone nasze zdobycze, nasza wolność jeśli będzie to ubliżało Polsce na arenie międzynarodowej to nie mamy wyboru - mówił Wałęsa. - Konieczne będzie referendum. Oby do tego nie doszło.

Uczestnicy uroczystości w ECS nagradzali wypowiedzi Wałęsy brawami. Były prezydent zauważył, że demokracja przeżywa kryzys na całym świecie - tym bardziej trzeba pilnować, by standardy demokratyczne nie ucierpiały w Polsce.

 

Do św. Brygidy i pod pomnik

W środę przed południem kilkudziesięciu emerytowanych i czynnych pracowników Stoczni Gdańskiej zapaliło znicze. Towarzyszyła im delegacja dyrekcji zakładu. Pod pomnik przyszły też delegacje młodzieży i nauczycieli gdańskich szkół. Odczytano apel poległych, odmówiono modlitwę za ofiary. Basil Kerski, dyrektor ECS, podkreślił, że Grudzień ’70 stał się fundamentem „Solidarności” i filozofii pokojowej walki z komunizmem.

- Wspólnie z miastem Gdańsk, Solidarnością, IPN-em, staramy się zrealizować marzenia i postulaty tych, którzy budowali ten pomnik 35 lat temu - mówił Kerski. - Wyrażali oni wówczas nadzieję, że ten pomnik stanie się symbolem pojednania i odnowy społeczeństwa polskiego. Dzisiaj to dla nas oczywiste. To miejsce dzisiaj jest tym symbolem.

Przemarsz z kościoła św. Brygidy pod Pomnik Poległych Stoczniowców.
Przemarsz z kościoła św. Brygidy pod Pomnik Poległych Stoczniowców.
Jerzy Pinkas

Paweł Włodkowski, prezes Stowarzyszenia Rodzin Ofiar Grudzień ’70, który był uczestnikiem tragicznych wydarzeń Grudnia jako pracownik gdańskiego portu, przypomniał o co wówczas chodziło protestującym robotnikom: - Walczyliśmy o godność, która była wtedy zdeptana.

Późnym popołudniem zapalono sześć zniczy (cztery białe i dwa czerwone) pod byłym gmachem Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Gdańsku, gdzie znajduje się tablica pamiątkowa upamiętniająca ofiary Grudnia ’70. W uroczystości uczestniczyło kilkadziesiąt osób. Następnie na Targu Siennym uczczono pamięć Antoniego Browarczyka - pierwszej ofiary stanu wojennego w Gdańsku, który zginął 17 grudnia 1981 r., w czasie demonstracji.

Ta część środowiska „Solidarności”, o którą kilka godzin wcześniej w ECS upomniał się wiceminister Jacek Kurski - wzięła udział w tradycyjnej mszy świętej w kościele św. Brygidy. Po niej nastąpił przemarsz ulicami Gdańska pod Pomnik Poległych Stoczniowców. Na miejscu złożono kwiaty, a Maciej Łopiński, minister Kancelarii Prezydenta RP odczytał list prezydenta Andrzeja Dudy. W wieczornej uroczystości uczestniczyli m.in. marszałek Senatu RP, Stanisław Karczewski i przewodniczący NSZZ „Solidarność”, Piotr Duda.

W grudniu 1970 r. na ulicach Gdańska, Gdyni, Szczecina i Elbląga od kul milicji i wojska zginęły 44 osoby, a blisko 1200 zostało rannych. Była to reakcja władz komunistycznych na protesty robotników przeciwko podwyżkom cen żywności. Uczestnicy manifestacji podpalili m.in. gmach Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Gdańsku.

Kamila Grzenkowska (0)
www.gdansk.pl
kamila.grzenkowska@gdansk.pl
więcej tekstów autora
Kamila Grzenkowska (0)
www.gdansk.pl
kamila.grzenkowska@gdansk.pl
więcej tekstów autora