• Start
  • Wiadomości
  • Niesamowita reakcja mieszkańców Trójmiasta. Do granicy z Ukrainą pojechało 10 aut z pomocą

Niesamowita reakcja mieszkańców Trójmiasta. Do granicy z Ukrainą pojechało 10 aut z pomocą

Wystarczyła informacja o transporcie i 12 godzin, by setki mieszkańców Trójmiasta zorganizowały pomoc dla uchodźców i przyniosły dary na parking na Przymorzu. Dzisiaj rano (26 lutego) do granicy z Ukrainą ruszyło z Gdańska dziesięć samochodów wyładowanych po brzegi. W drogę powrotną zabrały 25 uchodźców. Reakcja mieszkańców Trójmiasta była niesamowita: błyskawicznie na wpis na Fb Gdańsk.pl zareagowały tysiące osób, post miał ponad 700 udostępnień.
( Publikacja: 26.02.2022 )
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Busy na krótko przed wyruszeniem z Przymorza w drogę do granicy polsko-ukraińskiej. Wiozą nie tylko dary dla uchodźców, ale też czterech młodych mężczyzn, którzy jako ochotnicy zaciągną się do ukraińskiej armii
Zaczęło się od inicjatywy jednego człowieka - Michała, gdańszczanina o ukraińskich korzeniach, który prowadzi firmę budowlano-drukarską
Fb Monika Zet

 

 

Zaczęło się od odruchu serca jednej osoby. Michał - gdańszczanin z ukraińskimi korzeniami - napisał na swoim profilu Fb, że jedzie po uchodźców na granicę, więc jeśli ktoś ma jakieś rzeczy, które mogłyby dostarczyć tam potrzebującym, to chętnie je zawiezie. 

 

W ciągu dwóch godzin dosłownie setki osób przyniosły na parking na Przymorzu większe lub mniejsze dary dla uchodźców na granicy z Ukrainą
W ciągu dwóch godzin dosłownie setki osób przyniosły na parking na Przymorzu większe lub mniejsze dary dla uchodźców na granicy z Ukrainą
Fb Julia Hladiy

 

Michał wychował się i dorastał na Ukrainie. Dzisiaj bardzo dobrze mówi po polsku, ma polskie obywatelstwo. Dla Ukraińców jest Michaiłem, na Ukrainie ma część rodziny i znajomych.

- Mieszkam w Gdańsku do sześciu lat, prowadzę firmę budowlano-blacharską - mówi Michał. - Pomyślałem, że trzeba coś zrobić. Skrzyknąłem ludzi w firmie, postanowiliśmy jechać w trzy busy po Ukraińców, a właściwie Ukrainki i ukraińskie dzieci, które uciekają przed wojną przez granicę do Polski. Dałem to ogłoszenie na Facebooku i nawet do głowy mi nie przyszło, co z tego wyniknie.

 

Zaczęło się od inicjatywy jednego człowieka - Michała, gdańszczanina o ukraińskich korzeniach, który prowadzi firmę budowlano-drukarską
Busy ruszyły z Przymorza w drogę do granicy polsko-ukraińskiej. Wiozą nie tylko dary dla uchodźców, ale też czterech młodych mężczyzn, którzy jako ochotnicy zaciągną się do ukraińskiej armii
Fb Julia Hladiy

 

O inicjatywie Michała niemal w ostatniej chwili dowiedział się nasz portal. Późno, bo po godzinie 18. w piątek, daliśmy wpis na Fb Gdańsk.pl:

“INFORMACJA Z OSTATNIEJ CHWILI. Pilnie potrzebne rzeczy dla uchodźców na granicy z Ukrainą! Jutro rano, o godz. 8.00 z Gdańska odjadą dwa prywatne busy po pierwsze osoby. W tamtą stronę mogą zawieźć: ciepłą odzież dla kobiet i dzieci, pampersy w każdym rozmiarze, koce, kołdry, papier toaletowy, leki typu ibuprom, nurofen, coldrex. Busy odjadą z parkingu przy Galerii Przymorze, ul. Obrońców Wybrzeża 1 - od strony Leclerca. Rzeczy  będą przyjmowane od godz. 6.30. Telefony kontaktowe: 791 324 906 lub 666 465 670”.

Reakcja była błyskawiczna i na wielką skalę. Post miał ponad 70 tysięcy odbiorców i 734 udostępnienia. Wiele osób napisało: "Jesteśmy tam jutro!". 

 

Dary, które w drogę do granicy z Ukrainą zabrał ostatni z samochodów o godz. 9.27
Dary, które w drogę do granicy z Ukrainą zabrał ostatni z samochodów o godz. 9.27
Fb Julia Hladiy

 

Od rana na parking zaczęły przyjeżdżać samochody z darami. Przywożono zgodnie z zapotrzebowaniem: ciepłe ubrania, koce, lekarstwa na przeziębienie, papier toaletowy, pampersy, ale też zgrzewki z wodą i zabawki dla dzieci. Okazało się, że jest tego tyle, że nie było gdzie pomieścić.

Trzeba było ściągać kolejne samochody z kierowcami. Ludzie spontanicznie podejmowali decyzję, że też jadą.

 

UkrainaLeclerc
Fb Julia Hladiy

 

Ostatecznie w drogę ruszyło 10 samochodów - sześć busów i cztery auta osobowe. Ostatni z samochodów o godz. 9.27. Wszystkie dary udało się pomieścić.  

- To naprawdę niesamowite, że się udało - mówi Michał. - Myślałem w pewnej chwili, że nie damy rady, bo tyle tego było. Jedziemy do granicy. Jest z nami dwóch psychologów i czterech mężczyzn, którzy jadą jako ochotnicy, będą walczyć o wolną Ukrainę.