Fala płynie z Australii
Australia jest pierwszym państwem na świecie, które odcięło dzieci i młodzież od mediów społecznościowych. Firmy takie jak Meta, TikTok czy YouTube muszą podjąć działania uniemożliwiające osobom poniżej 16. roku życia posiadanie konta na ich platformach: Facebook, Instagram, Snapchat, Threads, TikTok, Twitch, X, YouTube, Kick i Reddit. Zakaz uzasadniono koniecznością ochrony dzieci przed szkodliwymi treściami, cyberprzemocą i algorytmami. Do tego dochodzą takie aspekty, jak uzależnienie czy FOMO (ang. fear of missing out czyli lęk przed przegapieniem czegoś istotnego).
Australijskie rozwiązanie bazuje na odpowiedzialności korporacji, a nie rodziców i dzieci. Firmom technologicznym grożą kary finansowe – do 49,5 mln AUD (118 mln zł) za poważne naruszenia w przestrzeganiu ograniczeń wiekowych.
Kolejne kraje, takie jak Dania, Grecja, Malezja, Singapur czy Brazylia obserwują Australię jako przykład. Również Polska zapowiedziała ograniczenia. Klub Koalicji Obywatelskiej ma przygotować do końca lutego br. poselski projekt ustawy ograniczającej możliwość korzystania z social mediów przez dzieci i młodzież do ukończenia 15. roku życia.
O opinię na ten temat zapytaliśmy dr. Julię Balcerowską z Zakładu Psychologii Osobowości i Psychologii Sądowej w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego, która oprócz pracy naukowej i dydaktycznej prowadzi praktykę jako psychoterapeutka w Centrum Terapii Nurt. Dr. Balcerowska jest także laureatką Nagrody Miasta Gdańska dla Młodych Naukowców im. Jana Uphagena za badania nad osobowościowymi uwarunkowaniami problematycznego korzystania z portali społecznościowych.
Negatywne skutki korzystania z social mediów
Dr Julia Balcerowska przyznaje, że naukowcy dysponują już wieloma danymi na temat wpływu szkodliwych treści na zdrowie psychiczne dzieci użytkujących media społecznościowe, a badania wskazują, że korzystanie z nich może negatywnie wpływać na wszystkie ważne sfery funkcjonowania młodych osób – od problemów z uwagą, pamięcią, trudnościami w regulacji emocji, zwiększonymi stanami lęku czy obniżonego nastroju na skutek porównań społecznych oraz poczucia bycia pominiętym (FOMO), co objawia się przymusem ciągłego sprawdzania mediów społecznościowych i bycia online.
Jako przykład podaje opublikowany w 2025 roku systematyczny przegląd i metaanalizę 55 badań autorstwa Madriaza i współpracowników, którzy analizowali wpływ ekspozycji na treści pełne nienawiści w mediach online i w mediach tradycyjnych.
- Wyniki tych analiz wskazują, że ekspozycja na hejt zwiększa negatywne postawy wobec grup mniejszościowych oraz wzmacnia stereotypy, a także zmniejsza zaufanie międzygrupowe i wiąże się z witalizacją, oraz obniżonym dobrostanem. W badaniu tym wykazano również, że ekspozycja na hejt w internecie sprzyja nasileniu mowy nienawiści w komentarzach online, lecz nie wydaje się bezpośrednio wpływać na poziom przestępstw z nienawiści poza siecią – tłumaczy psycholożka.
Jako dodaje dr Julia Balcerowska, w innym badaniu z ubiegłego roku zanalizowano 4 492 filmy rekomendowane dzieciom i nastolatkom na platformach TikTok, Instagram (Reels) oraz YouTube (Shorts) w ramach eksperymentu polegającego na obserwacji rekomendacji bazujących na algorytmach.
- Wyniki tego badania wskazują, że szkodliwe treści np. dotyczące samookaleczeń, albo takie wywołujące lęk są nadreprezentowane w tych rekomendacjach. Co więcej, treści te charakteryzują się określonymi markerami wizualnymi, m.in. ciemnym oświetleniem oraz tematyką ryzyka, które sprzyjają temu, że są one „wzmacniane” przez algorytmy. Dzieje się tak dlatego, gdyż zwiększają one poziom zaangażowania użytkowników, nawet bez aktywnego wyszukiwania takich materiałów przez dzieci – mówi naukowczyni. - Wnioski autorów tego badania wskazują na systemowy problem w projektowaniu platform, podkreślając potrzebę skuteczniejszej moderacji automatycznych systemów rekomendacyjnych. Dlatego też wydaje się wysoce zasadnym, aby to także firmy technologiczne wzięły odpowiedzialność za to, w jaki sposób udzielają dostępu oraz moderują treści zamieszczane na swoich platformach.
Czy od serwisów społecznościowych można się uzależnić? Rozmowa z psycholożką dr Julią Balcerowską
Zakaz czy detoks?
Dr Balcerowska potwierdza także, że młodzi ludzie w Polsce spędzają znaczną część swojego życia online, korzystając z mediów społecznościowych - aby utrzymywać kontakty towarzyskie, zdobywać informacje, czy po prostu spędzać tam swój wolny czas.
- Pomimo wielu korzyści związanych z mediami społecznościowymi coraz więcej badań wskazuje, że dla niektórych użytkowników korzystanie z nich może stać się szkodliwe, prowadząc do problemów z samokontrolą. Badacze często nazywają to zjawisko uzależnieniem od mediów społecznościowych – mówi dr Julia Balcerowska.
Problem ten dostrzega już sama młodzież i ich rodzice lub opiekunowie. Wraz ze wzrostem świadomości społecznej wielu młodych użytkowników oraz ich opiekunów próbuje różnych strategii, aby odzyskać cyfrową równowagę.
- Niektórzy ustawiają limity czasowe lub zostawiają telefony w innym pokoju na noc, aby zmniejszyć poczucie rozproszenia. Inni robią sobie całkowite przerwy w używaniu mediów społecznościowych – czasami nazywane cyfrowym detoksem – na kilka dni, tygodni, a nawet dłużej – tłumaczy dr Julia Balcerowska i dodaje, że cyfrowy detoks stał się również trendem marketingowym – w postaci produktów oraz aplikacji promowanych i sprzedawanych przez firmy.
Jednocześnie nasza rozmówczyni zauważa, że perspektywa naukowa na problem uzależnienia i odstawienia mediów społecznościowych jest wielowymiarowa.
- Pomimo rosnącej popularności różnych form ograniczeń korzystania z mediów społecznościowych oraz debaty publicznej na ten temat, wyniki badań naukowych dotyczące ich rzeczywistych skutków pozostają niejednoznaczne – tłumaczy psycholożka. - Podczas gdy niektóre badania pokazują, że ograniczenie korzystania z mediów społecznościowych poprawia nastrój i zmniejsza objawy depresji, inne wskazują na niewielką lub żadną zmianę w obszarze dobrostanu. Rodzi to ważne pytania: jakie rodzaje ograniczeń korzystania z mediów społecznościowych są skuteczne w kontekście dobrostanu, dla kogo i w jakich warunkach? Wydaje się, że w przypadku dzieci i nastolatków niezwykle ważne jest zrozumienie jaką funkcję pełni korzystanie z mediów społecznościowych. To pozwoli nam zidentyfikować dlaczego obserwujemy tak duże zaangażowanie w korzystanie z tych aplikacji wraz z rosnącą liczbą alarmujących sygnałów, że nie jest to korzystne dla zdrowia fizycznego i psychicznego.
Potrzebne konsultacje i edukacja
Według psycholożki regulacje prawne są obiecującym pomysłem, ponieważ z perspektywy czasu mogą przyczynić się do zmiany norm kulturowych i grupowych – jeżeli większość dzieci i nastolatków nie będzie miała dostępu do tego typu serwisów to ich brak może z czasem wydawać się mniej dotkliwy. Równocześnie istnieje duże zagrożenie, że młodzi będą migrować do innych aplikacji, obchodzić zakazy lub zastępować je innymi problematycznymi formami aktywności, takimi jak kompulsywne granie w gry czy zakupy online.
Dlatego, jak tłumaczy dr Julia Balcerowska, bardzo istotne jest aby w przypadku wprowadzania tego typu regulacji prowadzić konsultacje społeczne oraz szeroko zakrojoną edukację cyfrową zarówno dzieci jak i rodziców oraz innych osób i specjalistów, którzy pracują z nimi na co dzień, jak np. przedstawiciele systemu edukacji.
- Przykład Australii jest swego rodzaju eksperymentem. Warto jest uważnie obserwować jego przebieg i skutki, aby wyciągać wnioski dla naszych krajowych rozwiązań. Może być on ważnym punktem odniesienia, ale warto pamiętać też o różnicach kulturowych między Polską i Australią. Nie należy jednocześnie bagatelizować problemów, które niewątpliwie dotykają najmłodszych użytkowników sieci i zdecydowanie warto projektować rozwiązania, które chroniłyby je przed szkodliwymi skutkami użytkowania nowych technologii – podsumowuje psycholożka.