Warsztat szlifowany u mistrzów
Marek Brodzki to postać, której filmowe rzemiosło hartowało się niczym wiedźmiński miecz - w zawodowej walce. Ścieżka reżysera to imponująca lista kooperacji z gigantami dziesiątej muzy. Jako asystent i bliski współpracownik Andrzeja Wajdy współtworzył polską klasykę, ale jego talent dostrzeżono także w Hollywood. Doświadczenie zbierał na planach u takich wizjonerów jak Steven Spielberg, co pozwoliło mu przenieść światowe standardy na polski grunt. Dziś, jako wykładowca w Warszawskiej Szkole Filmowej, przekazuje tę bezcenną wiedzę młodym adeptom sztuki.
Narodziny pogromcy potworów
Największym wyzwaniem w karierze Brodzkiego okazało się przeniesienie na ekran prozy Andrzeja Sapkowskiego. Filmowy i serialowy „Wiedźmin” stał się produkcją kultową, która po raz pierwszy nadała twarz Geraltowi z Rivii. Piękną twarz Michała Żebrowskiego.
Marek Brodzki za punkt honoru wziął wierne oddanie historii najsłynniejszego wiedźmina, choć nie krył, że aby to zrobić, musiał odbiec od książkowego pierwowzoru. Zainspirował się dwoma opowiadaniami "Mieczem przeznaczenia" i "Ostatnie życzenie", opowiadając o losach Geralta od momentu, gdy jako dziecko zostaje odebrany rodzicom i poddany bolesnym, magicznym mutacjom, a w dorosłym życiu szuka własnego przeznaczenia.
Była wizja, był zapał, powstał w końcu film (i 13-odcinkowy serial) ze znakomitą muzyką Grzegorza Ciechowskiego. Interpretacja Brodzkiego spotkała się jednak z krytyką fanów sagi Andrzeja Sapkowskiego. Reżyserowi "dostało się" m.in. za (wywołujące dziś śmiech) efekty specjalne, w tym gumowego smoka), a także, a raczej - przede wszystkim, za obsadzenie w głównej roli młodego wówczas Michała Żebrowskiego. Krytycy wytykali wiek aktora i zbyt delikatną urodę jak na surowego, naznaczonego życiem spędzonym na walkach Wiedźmina.
Wielkanocne skarby w sercu Oliwy. MNG zaprasza na świąteczny Etnokiermasz
Z perspektywy czasu jednak produkcja urosła w pewnych kręgach do miana kultowej - nawet, jeśli służącej do tworzenia niekończących się memów. Nie da się jednak ukryć, że "Wiedźmin" Marka Brodzkiego był jednym z ciekawszych przykładów rozwijającej się coraz szybciej wyobraźni filmowców z początku millenium.
Kultowa produkcja
Trudno też, do stosunkowo niedawna, wyobrazić sobie inną twarz Geralta niż tę, którą dał mu Michał Żebrowski. Aż nad kultową sagą pochylił się Netflix i... wywołał jeszcze większe wzburzenie wśród fanów Sapkowskiego, pod względem zarówno obsady, jak i narracji czy chronologii opowieści.
Wydaje się więc, że tym chętniej widzowie wracają do tego, co na temat Wiedźmina miał do powiedzenia rodzimy przemysł filmowy. Przynajmniej ci, którzy nie traktują tej opowieści zero-jedynkowo.
Pomorskie Sztormy rozdane. Triumfowała LeŚnia i nie tylko
Ci głodni wiedzy, nowinek i opowieści, jak doszło do tego, że polska adaptacja "Wiedźmina" przybrała taki, a nie inny kształt i wydźwięk, nie mogą przegapić spotkania z Markiem Brodzkim w ramach kolejnej odsłony Dyskusyjnego Klubu Filmowego "Miłość Blondynki".
Spotkanie odbędzie się w czwartek 26 marca o 18:30. Tradycyjnie, w auli 1.43 Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Gdańskiego (ul. Wita Stwosza 55). W programie rozmowa z reżyserem i seans "Wiedźmina". Billety: 15 zł normalny i 10 zł uglowy.