• Start
  • Wiadomości
  • ECS. Marcin Święcicki, minister w rządzie Mazowieckiego, oprowadzał po wystawie stałej

Marcin Święcicki, minister w rządzie Tadeusza Mazowieckiego oprowadzał po wystawie stałej ECS

Z okazji Święta Wolności i Solidarności ECS zaprosiło na zwiedzanie wystawy stałej z udziałem świadków przełomu 1989 roku. Jednym z nich był Marcin Święcicki, ekonomista i polityk, minister współpracy gospodarczej z zagranicą w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, uczestnik Okrągłego Stołu po stronie rządowej.
02.06.2019
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Marcin Święcicki uczestniczył w obradach Okrągłego Stołu po stronie rządowej, w zespole do spraw gospodarki i polityki społecznej
Marcin Święcicki uczestniczył w obradach Okrągłego Stołu po stronie rządowej, w zespole do spraw gospodarki i polityki społecznej
fot. Dawid Linkowski / Archiwum ECS

 

Marcin Święcicki* poprowadził ok. 40 uczestników wycieczki szlakiem swoich wspomnień, które odnalazł na wystawie stałej ECS.

- Nie wierzyłem w to, że system w Polsce może zmienić się całkowicie, próbowałem zmieniać go od środka, jako członek PZPR, ale miałem przyjaciół i rodzinę w “Solidarności” - powiedział przewodnik.

Zatrzymał się m.in. przed ekspozycją prezentującą historię Tygodnika Solidarność.

- Tygodnik ukazywał się do wprowadzenia stanu wojennego, jego powstanie było wynikiem Porozumień Sierpniowych. Ukazywał się w wysokim jak na owe czasy nakładzie pół miliona - mówił Marcin Święcicki. - Ciekawe było to, że prasa wówczas podlegała cały czas cenzurze, ale można było zaznaczyć miejsce ingerencji cenzora. Niewiele tytułów miało odwagę, by skorzystać z tego prawa, ale Tygodnik Solidarność i Tygodnik Powszechny korzystały z tego.

 

Marcin Święcicki uzyskał mandat posła na Sejm kontraktowy w drugiej turze
Marcin Święcicki uzyskał mandat posła na Sejm kontraktowy w drugiej turze
fot. Dawid Linkowski / Archiwum ECS

 

Święcicki przypomniał słuchaczom, że plany wprowadzenia stanu wojennego w Polsce były już gotowe jesienią 1980 r. i że zaplanowano wówczas wkroczenie wojsk radzieckich na manewry w naszym kraju, ale dowiedział się o tym wywiad amerykański i Zbigniew Brzeziński (doradca ówczesnego prezydenta Stanów Zjednoczonych Jimmy Cartera) spowodował, że Ameryka dała sekretarzowi Leonidowi Breżniewowi do zrozumienia, że reakcja na ten krok będzie bardzo ostra.

- Odstąpiono więc od tego planu, ale jednocześnie w mediach zaczęto propagować pożyteczną rolę wojska. Pisano o trójkach żołnierzy, którzy doglądają zaopatrzenia sklepów i chodzą po mieście pilnując porządku - opowiadał przewodnik.   

Marcin Święcicki wspomniał także o momencie, w którym zobaczył wywieszone na ścianie obwieszczenie o wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 r. Na wystawie eksponowany jest egzemplarz tego dokumentu.

- Zwróćcie uwagę, że nie ma na nim daty i powołania się na artykuł jakiejkolwiek ustawy. O tym, że obwieszczenie było wydrukowane wcześniej, świadczy także dobry gatunek papieru, obwieszczenia państwowe drukowano zazwyczaj na szarym, byle jakim papierze - tłumaczył Maciej Święcicki. - Jakość papieru wskazuje, że drukowano je w tajemnicy, w ZSRR. Nikt dziś tego nie udowodni, ale gdyby wydrukowano je w Polsce, sprawa najpewniej wyszłaby wcześniej na jaw.

Opowiedział także, jak wyglądał jego pierwszy dzień po wprowadzeniu stanu wojennego - pracował wówczas w Komitecie Planowania przy Radzie Ministrów.

- W poniedziałek nie wpuszczono mnie do mojego gabinetu lecz odesłano do stołówki, gdzie usłyszałem, że mam bezterminowy urlop płatny z zakazem wstępu do pracy - mówił. - Bezpieka doskonale wiedziała, że miałem kontakty z ludźmi z “Solidarności”.

Mówiąc o internowanych w stanie wojennym (Marcin Święcicki przypomniał, że w dwóch falach internowano ponad 7 tys. osób), opowiedział anegdotę o znanym satyryku Januszu Szpotańskim, który najpierw został internowany, a później na miesiąc zwolniony z powodów zdrowotnych.

- On oczywiście po tym miesiącu nie zgłosił się z powrotem. Proszę więc wyobrazić sobie jego reakcję, gdy któregoś poranka słyszy dzwonek do drzwi, a za nimi stoi dwóch “bezpieczników” i jego sąsiadka. “Panie Januszu, zostawiam panu klucze do mieszkania, jestem internowana”.

Przy ekspozycji na temat poszukiwanych w stanie wojennym działaczy “Solidarności” wspomniał, jak w jego mieszkaniu ukrywali się Helena i Wiktor Łuczywo.

- Wychodzili rano na miasto i zbierali informacje: o kolejnych aresztowaniach i prześladowaniach, które później spisywali maczkiem na bibułce i ukrywali w paczce papierosów - wspominał przewodnik. - Później taka paczka codziennie trafiała do ich kontaktu na Dworcu Gdańskim, skąd pociągiem przerzucano ją do Wiednia. Wyobraźcie sobie, jaki to był stres: każdy milicjant na ulicy miał informacje o tym, że są poszukiwani, a Helena miała wpisany jako miejsce pracy w dowodzie Tygodnik Mazowsze NSZZ “Solidarność”! Na szczęście nie złapano ich.

 

W zwiedzaniu wystawy stałej ECS z Marcinem Święcickim udział wzięło ponad 40 osób
W zwiedzaniu wystawy stałej ECS z Marcinem Święcickim udział wzięło ponad 40 osób
fot. Dawid Linkowski / Archiwum ECS

 

Kiedy wycieczka dotarła do jednej z ostatnich sal wystawy stałej, tej z imitacją okrągłego stołu, Marcin Święcicki powiedział:  - Dla solidarnościowych uczestników obrad okrągłego stołu, najważniejsze były postulaty legalizacji związku i indeksowania dochodów. To, że mieli trafić do sejmu, miało być dla “Solidarności” raczej kosztem uzyskania tych postulatów społecznych, niż zyskiem. Nikt z nas wówczas nie podejrzewał, że właśnie ta część polityczna okaże się dla rozwoju Polski kluczowa i to w tak szybkim tempie.

Marcin Święcicki przypomniał, że PZPR miała gwarantowaną większość z sejmie kontraktowym po wyborach 4 czerwca 1989 r., ale że posłowie, którzy reprezentowali partię to byli w większości ludzie młodzi, którzy chcieli zmian w Polsce (jak on) i dostali się do sejmu z wolnej listy.

- To była rzecz niebywała, że każdy szeregowy członek partii, taki jak ja, mógł sam wystawić swoją kandydaturę, wystarczyło 3 tys. podpisów poparcia, żadnej akceptacji ze strony struktur partyjnych - zaznaczył. - Niektórzy kandydaci z naszej listy mieli nawet poparcie “Solidarności”.

Przewodnik przypomniał również, że ten pierwszy, kontraktowy sejm był jednym w historii, który sam siebie rozwiązał, przeprowadzając wcześniej szereg ważnych reform, mi.n ordynacji wyborczej i samorządu, a także wykreślił z konstytucji zapis o przewodniej roli ZSRR i PZPR.

- Okrągły stół i sejm kontraktowy to było nie tylko wielkie wydarzenie w historii Polski, ale i świata. Daliśmy przykład innym krajom, w jaki sposób pokojowo zmieniać system - podsumował Marcin Święcicki.

*Marcin Święcicki w 1989 roku uczestniczył w obradach Okrągłego Stołu po stronie rządowej, w zespole do spraw gospodarki i polityki społecznej. Był współautorem propozycji urynkowienia gospodarki. W tym samym roku uzyskał mandat posła na Sejm kontraktowy, otrzymując w drugiej turze poparcie Komitetu Obywatelskiego.

W rządzie Tadeusza Mazowieckiego objął stanowisko ministra współpracy gospodarczej z zagranicą. Podpisywał pierwszą umowę gospodarczą o współpracy ze Wspólnotą Europejską. Negocjował, zakończone powodzeniem, umorzenie polskich długów wobec Związku Radzieckiego, o wartości 9,2 miliarda dolarów amerykańskich. Jego ojciec Krzysztof Święcicki był prezesem Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie.

 

TV

Westerplatte – beneficjent czy ofiara polityki historycznej?