• Start
  • Wiadomości
  • Lechia wyszarpała zwycięstwo z Górnikiem Zabrze i na zimę uciekła ze strefy spadkowej ekstraklasy

Lechia wyszarpała zwycięstwo z Górnikiem Zabrze i na zimę uciekła ze strefy spadkowej ekstraklasy

Całe szczęście, że te ponad 5000 gdańskich kibiców, którzy w piątek wieczorem przyszli na mecz z Górnikiem, mogło zobaczyć wygraną Lechii - choć przez większość czasu zanosiło się na porażkę. Zwycięstwo wydarte w ostatniej chwili, na ośnieżonej i śliskiej murawie, przeciwko zespołowi, który piłkarsko był po prostu lepszy. Jak do tego doszło?
( Publikacja: 18.11.2022 )
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Lechia wygrała w bardzo trudnym meczu z lepszym pod względem sportowym Górnikiem, choć trudno było się tego spodziewać do 84. minuty. Zadecydowała ambicja, nieugięta wola zwycięstwa i odrobina szczęścia
Lechia wygrała w bardzo trudnym meczu z lepszym pod względem sportowym Górnikiem, choć trudno było się tego spodziewać do 84. minuty. Zadecydowała ambicja, nieugięta wola zwycięstwa i odrobina szczęścia
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Dlaczego Lechia powinna przegrać z Górnikiem

Wystarczy spojrzeć na meczowe statystyki. 

  • Lechia strzeliła celnie dwa razy - zdobyła dwie bramki. 100 proc. skuteczności, co w sporcie zdarza się naprawdę rzadko.
  • Górnik celnie uderzał 5 razy - skończył z jedną bramką.

Prawie wszystkie inne parametry były na korzyść gości:

  • Posiadanie piłki - 55 proc. do 45 proc. dla Górnika.
  • Celność podań - 78 proc. do 76 proc. dla Górnika
  • Strzały celne i niecelne - 17 do 7 dla Górnika.
  • Liczba podań - 560 do 454 dla Górnika.

Niestety znowu porażka. Lechia przegrała u siebie z Piastem Gliwice 1:3

Śnieg pada, na płycie boiska jest naprawdę zimno, ale radość rozgrzewa zawodników kibiców. Nz. zdobywca zwycięskiej bramki Łukasz Zwoliński
Śnieg pada, na płycie boiska jest naprawdę zimno, ale radość rozgrzewa zawodników kibiców. Nz. zdobywca zwycięskiej bramki Łukasz Zwoliński
Lechia.pl

Lechia - Górnik. Statystyki to nie wszystko 

Jednak to gdańszczanie górowali pod względem przebiegniętego dystansu - 113,3 km do 112,5 km. To świadczy o jednym: choć Lechia była słabsza piłkarsko, nadrobiła stratę dzięki zaangażowaniu i woli zwycięstwa. Nie zawsze w ostatnich tygodniach tak było. Zdarzało się, że gdańszczanie przebiegali 6, a nawet 10 kilometrów mniej niż rywale.

A w piątek było naprawdę ciężko, bo goście wyszli na prowadzenie. 

  • W doliczonym czasie gry w I połowie (45 min. + 1) wrzutka z prawej strony boiska w pole karne Lechii. Najwyżej wyskoczył Emil Bergström i uderzył piłkę po przekątnej na prawy słupek. Niestety, wpadła do siatki.
W drugiej połowie meczu był to prawdziwy pojedynek na śniegu. Piłkę trzeba było zamienić na pomarańczową, by była widoczna w tej zimowej scenerii
W drugiej połowie meczu był to prawdziwy pojedynek na śniegu. Piłkę trzeba było zamienić na pomarańczową, by była widoczna w tej zimowej scenerii
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Kibice Lechii byli szczęśliwi, gdy padło wyrównanie 

Górnik dominował i w II połowie można było się spodziewać podwyższenia wyniku dla gości. 

Tymczasem w przerwie spadł śnieg, zmieniły się warunki gry. Murawa była tak biała, że trzeba było zmienić piłkę na pomarańczową. Trener Lechii Marcin Kaczmarek wprowadził kilka zmian, Lechia szarpała, ale nic nie wskazywało, że może odmienić losy tego meczu. Futbol to jednak gra niespodzianek, która potrafi skarcić najlepszych.

  • Nieoczekiwanie zdarzył się gol Mario Malocy, który jest obrońcą i nie strzela zbyt często. W 84 minucie piłka bita z rzutu rożnego z prawej strony poleciała na głowę Diabate - ten ją skontrował w stronę prawego słupka, a tam dopadł do niej Maloca i strzałem prawą nogą z bliska wbił do siatki.

Dwa razy prowadzenie, dogrywka i rzuty karne. Lechia odpadła z Pucharu Polski (piłka jednak jest okrutna)

Mario Maloca zdobył gola na 1:1, tutaj widać radość gdańskiego obrońcy po strzeleniu bramki Górnikowi. Trzeba podkreślić, że obaj stoperzy Lechii wykonali w tym meczu świetną robotę. Po pierwsze w obronie, po drugie - w ataku. Michał Nalepa zaliczył asystę przy zwycięskim golu Łukasza Zwolińskiego
Mario Maloca zdobył gola na 1:1, tutaj widać radość gdańskiego obrońcy po strzeleniu bramki Górnikowi. Trzeba podkreślić, że obaj stoperzy Lechii wykonali w tym meczu świetną robotę. Po pierwsze w obronie, po drugie - w ataku. Michał Nalepa zaliczył asystę przy zwycięskim golu Łukasza Zwolińskiego
Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Kibice Lechii oszaleli za sprawą zwycięskiej bramki

Gdy wszyscy cieszyli się, że Lechia uniknęła przegranej - zupełnie niespodziewanie dla wszystkich padła zwycięska bramka. 

  • Ostatnia akcja meczu, doliczony czas gry (90 min + 6). Górna piłka w pole karnym Górnika. Michał Nalepa wyskakuje wysoko i przedłuża podanie w stronę bramki - tam, mimoasysty obrońcy, głową uderza Łukasz Zwoliński. Bramkarz gości próbuje ratować się robinsonadą, ale nie daje rady! Szaleństwo wśród biało-zielonych na boisku, szaleństwo na trybunach.

Lechia dzięki tej wygranej uciekła ze strefy spadkowej i awansowała na 14. pozycję. Walka o utrzymanie w Lotto Ekstraklasie dopiero się zaczyna. Nie jest bardzo źle, ale wiosną potrzeba będzie naprawdę dużo pracy i walki, żeby było po prostu dobrze.

ZOBACZ FOTOGALERIĘ Z MECZU Z GÓRNIKIEM

LECHIA GDAŃSK 2-1 GÓRNIK ZABRZE

  • piątek, 19 listopada 2022 r., godz. 20.30
  • stadion Polsat Plus Arena Gdańsk
  • Bramki: Mario Maloča 84, Łukasz Zwoliński 90 - Emil Bergström 45

LECHIA: 12. Dušan Kuciak - 72. Filip Koperski (46’, 29. David Stec), 25. Michał Nalepa, 23. Mario Maloča, 2. Rafał Pietrzak - 99. İlkay Durmuş (56’, 10. Bassekou Diabaté), 88. Jakub Kałuziński (67’, 11. Dominik Piła), 6. Jarosław Kubicki, 33. Marco Terrazzino, 20. Conrado - 28. Flávio Paixão (56’, 9. Łukasz Zwoliński).

GÓRNIK: 1. Daniel Bielica - 5. Kryspin Szcześniak, 13. Emil Bergström, 3. Richard Jensen (90’, 4. Aleksander Paluszek) - 15. Norbert Wojtuszek, 7. Dani Pacheco (76’, 8. Blaž Vrhovec), 23. Jean Mvondo, 33. Kanji Okunuki (90’, 96. Robert Dadok), 64. Erik Janža - 20. Szymon Włodarczyk (64’, 21. Piotr Krawczyk), 10. Lukas Podolski (76’, 11. Mateusz Cholewiak).

 

  • żółte kartki: Terrazzino, Kuciak - Jensen, Krawczyk, Mvondo, Janža, Dadok.
  • sędziował: Paweł Raczkowski (Warszawa).
  • widzów: 5297