Cztery gole Lechii przeciwko Miedzi Legnica. Pewne zwycięstwo nadzieją na przyszłość

Ufff, ależ to były nerwy. Spokojniej było dopiero w 88. minucie po golu na 3:0 a radośnie w 94. minucie, gdy rywali z Miedzi Legnica dobił Flavio Paixao. Dobry mecz Lechii w drugiej połowie a w zasadzie przez dwa kwadranse. Bardzo dobry mecz Łukasza Zwolińskiego, świetna zmiana Ilkaya Durmusa. W piątek, 10 marca, niespełna 4,8 tysięca kibiców na Polsat Plus Arenie Gdańsk cieszyło się z wygranej 4:0.
10.03.2023
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Piłkarz w zielonej koszulce przy piłce, blokuje zawodnik w czerwonym stroju
Rafał Pietrzak dobrze bronił i inicjował akcje
fot. Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

Czy zwycięstwo było pewne - jak w tytule? Niekoniecznie, bo w drugiej połowie piłkarze Miedzi zdominowali gdańszczan na kwadrans. Pachniało dla nich golem, ale wtedy poszła kontra. Legniczanie atakowali także, gdy przegrywali dwoma bramkami. Zawodnicy Lechii pewnie poczuli się dopiero po skutecznym rzucie karnym. 

Ale po kolei.

Zwoliński uspokoił kolegów z obrony

Miedź zaczęła jak tydzień wcześniej Lech Poznań (Lechia przegrała wtedy 0:5), czyli pierwszą szansę na zdobycie gola miała nim minęło 30 sekund od rozpoczęcia spotkania. Po rzucie rożnym głową strzelał Giannis Massouras, piłka zmierzała w światło bramki, wybił Jakub Bartkowski.

Goście nacierali, obrońcy Lechii nie radzili sobie, nie potrafili wyjść z własnej połowy, główkowali do góry zamiast dalej od bramki lub dokładnie do kolegów. W końcu przy polu karnym Lechii znalazł się - chyba mocno poirytowany - Łukasz Zwoliński. Przejął piłkę, przedryblował dwóch rywali i podał do jednego z kolegów defensorów. Nieco uspokoił grę w obronie Biało-Zielonych.   

W 9. minucie szybka akcja Lechii zakończona rzutem rożnym, z którego nic nie wynikło. 

Miedź nadal próbowała

W 20. minucie rzut rożny dla gości, Dusan Kuciak strącił piłkę, która wyszła na aut. Po aucie trochę zamieszania w polu karnym, w końcu Maxime Dominguez strzelił pół metra nad poprzeczką. 

I kolejna akcja Miedzi, długie podanie do przodu, za pole karne wybiegł Kuciak, zdążył przed rywalem, przyjął piłkę na klatkę piersiową i wybił przed siebie. Za chwilę strzał legniczan, trafiony Mario Maloca, który w tym spotkaniu nosił opaskę kapitana. 

Kilka prób Lechii

W końcu Lechia w polu karnym: 28. minuta. Było tłoczno, próbowali Bassekou Diabate i Zwoliński. Nie przebili się przez nogi obrońców legniczan. 

Serca kibiców Lechii mocniej zabiły, gdy z kilkudziesięciometrowym rajdem z własnej połowy ruszył Diabate. Zmierzał w pole karne gości, podał na prawo do Zwolińskiego, ten chciał oddać do wychodzącego na pozycję Malijczyka, ale został zablokowany. 

W 43. minucie zza pola karnego strzelił Marco Terrazzino, wprost w bramkarza.

W rewanżu po rzucie rożnym główkował niebezpiecznie Kamil Drygas, piłka o centymetry minęła słupek bramki Kuciaka. 

Statystyki po pierwszej połowie: 

  • strzały: Lechia 4 – Miedź 3
  • strzały celne: Lechia 1 – Miedź 0
  • posiadanie piłki: Lechia 58 proc. - Miedź 42 proc.
  • przebiegnięty dystans: Lechia 55 km – Miedź 55 km

 

Piłkarz w zielonej koszulce w wyskoku, przed nim piłka. Po bokach dwaj zawodnicy w czerwonych strojach
Łukasz Zwoliński wyskoczył do piłki, która za chwilę znajdzie się w bramce Miedzi
fot. Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

Gol, który tchnął życie

Po przerwie na boisku - kosztem Kevina Friesenbichlera - pojawił się Ilkay Durmus. Zapewne dlatego, że Austriak w pierwszej części meczu złapał żółtą kartkę. Tak samo postąpił trener Miedzi, który wykartkowanego Leventa Galuna zastąpił Szymonem Matuszkiem. 

W końcu skuteczna akcja Lechii. Rafał Pietrzak mocno z lewej strony w pole karne, Na piątym metrze między dwóch obrońców (dość daleko od siebie ustawionych) wyskoczył Zwoliński. Głową wpakował piłkę do siatki. Lechia od 48. minuty prowadziła 1:0

Nie minęło półtorej minuty a kiks obrońcy Miedzi wykorzystałby młodzieżowiec Dominik Piła - trafił w boczną siatkę. 

Gol tchnął życie w gdańszczan, kolejna akcja tym razem zakończona niecelnym strzałem Diabate. Szkoda, bo mógł Malijczyk podawać na lewo do niepilnowanego Pietrzaka. 

Oblężenie bramki Lechii

Gdańszczanie po kilkuminutowym naporze oddali inicjatywę. W 58. minucie Drygas z półobrotu nad poprzeczką. Pół minuty później Matuszek dostał podanie za obrońców Lechii, minął ich, sięgnął piłkę, ale odskoczyła mu i nie zdołał strzelić. Ufff. Chwilę później jeszcze jedna podobna sytuacja, tym razem Chuca z czwartego metra nad poprzeczką (!) - ta sytuacja była jednak ze spalonego. W 68. minucie Dominguez nad poprzeczką. W 73. minucie Chuka z dystansu, Kuciak złapał. 

 

Piłkarz w zielonej koszulce klęczy, dłonie ma zbliżone do twarzy
Ilkay Durmus po golu na 2:0
fot. Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

Kontra, która dała gola

Gdy pachniało golem dla Miedzi, kontra Lechii.

Jarosław Kubicki posłał długie podanie do przodu z prawej na lewą stronę, gdzie był Durmus. Przyjął piłkę lewą nogą, przełożył na prawą, uderzył z 16 metra wysoko, przerzucił wysuniętego do przodu bramkarza Stefanosa Kapino. Od 75. minuty Lechia prowadziła 2:0

W 80. minucie Chuca tuż przy spojeniu słupka z poprzeczką. Miedź nie odpuszczała. 

VAR sprawdzał, sędzia zdecydował 

Po kilkuminutowym naporze Miedzi w końcu Zwoliński ruszył do przodu. Był osamotniony, obok niego trzech rywali, dał jednak radę, przebijał się do przodu, w końcu został sfaulowany przed polem karnym. Wywalczył rzut wolny. Kapino piąstkował, piłka trafiła do Bartkowskiego w polu karnym, który po kontakcie z obrońcą miedzian przewrócił się. Sędzia Krzysztof Jakubik puścił akcję, Bartkowski leżał na murawie. Sytuację sprawdzał VAR, w końcu arbiter podbiegł do monitora. Rzut karny. 

Zwoliński niczym Robert Lewandowski, ruszył, przystanął na sekundę, zrobił krok do przodu i strzelił. Płasko w swoje lewo. Kapino rzucił się, trącił piłkę ręką, ale gol padł. Od 88. minuty Lechia prowadziła 3:0

3:0 to było mało 

Chwilę później bohatera Lechii zmienił Flavio Paixao. I Portugalczyk w 94. minucie wbił czwartego gola!!!

Durmus z lewej strony, Flavio przejął piłkę na piątym metrze (bliźniacza sytuacja, gdy na 1:0 strzelał Zwoliński), przerzucił rzucającego się Kapino, doszedł jeszcze raz do piłki i z metra ustalił wynik spotkania. 4:0.

Trener Lechii Marcin Kaczmarek podczas meczu chyba ani razu się nie uśmiechnął, ale mógł być zadowolony, szczególnie z drugiej połowy - z pominięciem kwadransa, gdy jego podopieczni dali się absolutnie zdominować. Ale od czego w futbolu są szybkie i skuteczne kontry. 

 

Kilkanaście osób (piłkarze, sztab szkoleniowy) cieszy się, obejmują się, uśmiechają
Zasłużona radość Biało-Zielonych po wygranym meczu
fot. Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

Statystyki po całym meczu: 

  • strzały: Lechia 14 – Miedź 10
  • strzały celne: Lechia 6 – Miedź 2
  • posiadanie piłki: Lechia 54 proc. - Miedź 46 proc.
  • przebiegnięty dystans: Lechia 113 km – Miedź 111 km

Lechia ma 25 punktów. Zrównała się z Górnikiem Zabrze i Jagiellonią Białystok, które dzień później - w sobotę, 11 marca - grają między sobą w stolicy Podlasia.   

Biało-Zieloni następne spotkanie rozegrają 19 marca (niedziela) na wyjeździe z Wartą Poznań. 

Lechia Gdańsk - Miedź Legnica 4:0 (0:0)

Bramki:

1:0 - Łukasz Zwoliński 48'

2:0 - Ilkay Durmus 75'

3:0 - Łukasz Zwoliński 88' (k.)

4:0 - Flavio Paixao 90+4'

Żółte kartki: Friesenbichler (Lechia), Guelen, Obieta, Kostka, Carolina (Miedź).

Lechia: Dusan Kuciak - Jakub Bartkowski, Mario Maloca, Joel Abu Hanna, Rafał Pietrzak - Jarosław Kubicki - Dominik Piła, Marco Terrazzino (76' Kristers Tobers), Bassekou Diabate (70' Jakub Kałuziński), Kevin Friesenbichler (46' Ilkay Durmus) - Łukasz Zwoliński (89' Flavio Paixao)

Miedź: Stefanos Kapino - Levent Guelen (46' Szymon Matuszek), Nemanja Mijusković, Jurich Carolina - Giannis Masouras (62' Chuca), Maxime Dominguez, Kamil Drygas, Dimitar Velkovski - Michael Kostka, Koldo Obieta, Luciano Narsingh (90' Dawid Drachal).


ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ Z MECZU

 

TV

Światowa stolica bursztynu