• Start
  • Wiadomości
  • Gdańskie Targi Książki od piątku. Tłumacz literatury islandzkiej: - W Islandii wszyscy zawsze pisali i czytali książki

Gdańskie Targi Książki. Jacek Godek, tłumacz literatury islandzkiej: - W Islandii wszyscy zawsze pisali i czytali książki

Nie jedzą śledzi, mają wisielcze poczucie humoru, kochają sagi - o Islandczykach opowiada Jacek Godek, tłumacz literatury islandzkiej i znawca tamtejszej kultury. Na II Gdańskich Targach Książki, które odbędą się od 29 do 31 marca w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej, będzie prowadził rozmowy z gośćmi specjalnymi wydarzenia - literatami z Islandii.
( 28.03.2019 )
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
W zeszłym roku Nagrodę Europejski Poeta Wolności wygrała islandzka poetka Linda Vilhjálmsdóttir.. Nagrodę
W zeszłym roku Nagrodę Europejski Poeta Wolności otrzymała islandzka poetka Linda Vilhjálmsdóttir. Nagrodę dla tłumacza odebrał Jacek Godek
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

 

Anna Umięcka: Magdalena Kalisz, która wraz z Pawłem Szopowskim organizuje Gdańskie Targi Książki powiedziała mi, że pomysł zaproszenia Islandii jako gościa honorowego targów wyszedł od Pana. Wychowywał się pan tam, więc zanim zaczniemy rozmawiać o literaturze islandzkiej, ciekawa jestem ludzi, którzy ją piszą. Porozmawiajmy chwilę o ich kraju. Jest niewielki…

Jacek Godek: - Islandia terytorialnie to jedna trzecia Polski.


Ale mniej zaludniony, niż Polska.

- Islandczyków jest tyle, co jedna druga Gdańska.


Jest więcej różnic. W Polsce, jak wynika z raportu czytelnictwa Biblioteki Narodowej - 63 proc. badanych nie przeczytało w 2018 roku ani jednej książki, a tam wydaje się najwięcej książek w przeliczeniu na jednego mieszkańca.

- Tego nie wiem dokładnie. Podobno w rankingach Islandia ściga się z Norwegią, ale rzeczywiście czytają dużo.


Niewielki, słabo zaludniony kraj, a tak bogata kultura. Chyba każdy wie kim jest Björk, Gdańsk odwiedzały też zespoły Sigur Rós, Múm, koncertował (niedawno zmarły) Jóhann Jóhannsson. A film? Obraz Hafsteinna Gunnara Sigurðssona "W cieniu drzewa" otrzymał nominację do Oscara, znam zaciekłych fanów Dagura Káriego i jego filmów: "Noi Albinoi", "Fúsi" czy "Zakochani widzą słonie". Sama wspominam z rozrzewnieniem "101 Reykjavík" Baltasara Kormákura czy "Barany. Islandzką opowieść" Grímura Hákonarsona. W Gdańsku rok temu Nagrodę Europejski Poeta Wolności odebrała islandzka poetka Linda Vilhjálmsdóttir (i pan jako jej tłumacz). Skąd taki wysyp talentów na małej wyspie?

- We wczesnych latach 70., kiedy chodziłem tam do szkoły, już można było spodziewać się wielkiego buntu muzycznego. Bo tam wszyscy uczyli się grać na jakimś instrumencie, zakładali zespoły. To był trochę znak czasów - lata 70, hipisi, muzyka młodzieżowa. Od tego się zaczęło. W latach 80. nastąpił wybuch kapel garażowych. Organizowano uliczne festiwale muzyczne. A ojcem chrzestnym tego boomu lat 80. był mój kolega ze szkolnej ławy, dziś kompozytor muzyki filmowej.

Ale w Islandii wszyscy zawsze pisali i czytali książki. To się wywodzi z pewnego rodzaju tradycji czuwań wieczornych, podczas których ktoś albo czytał, albo opowiadał jakieś historie. Telewizja zawitała na Islandię dość późno, a nawet jak już była - to tylko jeden program islandzki, który nadawał po południu przez kilka godzin, a w czwartki wcale. A tam przecież pół roku jest ciemno! Ludzie muszą sobie jakoś czas skracać i tam robią właśnie w ten sposób.

Dawno temu, w tych torfowych chatkach ludzie sobie opowiadali historie - powstawały sagi. I bardzo szybko zaczęli pisać. Islandczycy szczycą się tym, że pierwsza rozprawka, pierwszy artykuł teoretyczny na temat gramatyki i podstaw języka, został napisany u nich. W 1130 roku. Królowie Norwescy na swoich dworach mieli nadwornych poetów i wszyscy oni byli Islandczykami. Oni mają więc ogromną tradycję literacką.


O czym są te opowieści?

- Sagi to cały przekrój gatunków literackich: opowieści kryminalne, zemsty rodowe i takie, które opowiadają o mitologii skandynawskiej. Są i romanse.


To pachnie Szekspirem. A może wielki Stratfordczyk miał jakieś korzenie islandzkie?

- Raczej nie, chociaż... mógł mieć! Bo przecież skąd wzięli się Anglicy? Kto tam rządził w średniowieczu? Wikingowie.


Te opowieści to część kultury ludowej Islandii?

- Tak, bo to jest lud z ludu. Potomkowie uciekinierów z Norwegii, często przestępców, którzy przyjechal do Islandii, żeby zajmować się uprawianiem ziemi... której tam nie ma.


A to może stąd ta skłonność do opowieści. Z braku zajęcia.

- Ale za to morze bogate jest w ryby. Chociaż opowiadają, że kiedy Islandczycy w IX wieku zasiedlali wyspę, to rosły tam drzewa, lasy, było cieplej. W okresie średniowiecza klimat się zmienił. Wymarli ci, którzy osiedlili się na Grenlandnii, młodsi przenieśli się do Islandii. Ale głównie jest to naród chłopski.   


Ale są potomkami Wikingów.

- A kim oni byli? Bandytami!

Jacek Godek urodził się w Sopocie, ale w latach 1969-74 mieszkał w Islandii. Dziś jest z zawodu aktorem i tłumaczem literatury islandzkiej oraz wielkim fanem tego kraju
Jacek Godek urodził się w Sopocie, ale w latach 1969-74 mieszkał w Islandii. Dziś jest z zawodu aktorem i tłumaczem literatury islandzkiej oraz wielkim fanem tego kraju
Mateusz Ochocki/KFP

 

Ma pan swoje ulubione sagi?

- Lubię te nowsze utwory, z XVII, XVIII wieku. Mamy tu do czynienia z bardziej rozwiniętą tradycją literacką. Są to opowieści gminne, z nutą romantyzmu. Tak jak u nas romantycy jeździli i spisywali sielskie opowieści, tak i tam to miało miejsce. W XIX wieku powstało trzytomowe dzieło z opowieściami z Islandii, które jak też wykorzystuję na moje stronie.


Czy Islandczycy mają poczucie humoru?

- Ogromne. Takie trochę wisielcze. I ogromny dystans do siebie.


Może dlatego, wg badań, są to najszczęśliwsi ludzie na świecie.

- Możliwe. Patrząc na to z perspektywy, to oni łatwo nie mieli. Skalista wyspa, wietrznie, mało słońca, trudno się wyżywić, bieda. Myślę, że to ich nauczyło takiego stosunku do życia.   


Dziś możemy mówić tam o dobrobycie.

- Pierwsze możliwości wzbogacenia się pojawiły się na początku XX wieku, kiedy pojawiły się śledzie na wodach Islandiii i okazało sie, że ktoś na świecie je je, bo Islandczycy nigdy ich nie jedli.


Naprawdę? A jedzą tyle ryb. Statystyki mówią, że najwięcej na świecie.

- Śledź to nie jest ryba, to najgorszy gatunek ryb, jaki może być - wg Islandczyka. Oni je tylko łowili i sprzedawali. Ale po jakimś czasie wielkie ławice przetrzebili, reszta śledzi uciekła i się skończyło. Druga fala dobrobytu przyszła wraz z okupacją amerykańską, w latach 40. Żołnierze musieli coś jeść, gdzieś mieszkać, poruszać się po drogach. W latach 80. świat się zmienił, jeszcze przed rewolucją informatyczną zmienił się świat bankowy - politycy zezwolili bankom konsumenckim na inwestowanie, w związku z czym pieniądz zaczął szybciej się kręcić, a ludzie bogacić. Koniec lat 80. i 90. to była szybka prywatyzacja. Powstało kilka bogatych rodów, ale przy okazji skorzystali inni. Pojawiło się więcej pieniędzy w kulturze - literatura, film, sztuka zaczęły się też bardziej rozwijać.

W 1994 roku mieszkałem tam ponownie pół roku. Grałem w teatrze, bywałem w ich instytucjach kultury. W ciągu tygodnia było tyle imprez kulturalnych na mieście, że w głowie się nie mieści. Nie dało się wszystkiego zobaczyć.

Jest jeszcze jeden istotny aspekt kulturowego boomu - zniesienie prohibicji piwnej w 1989 roku.


Skąd taki pomysł? Zakaz picia akurat piwa?

- Oni twierdzili, że to chroni młodzież, bo ona zaczyna od piwa. Co nie było trafną diagnozą, bo jak nie było piwa, to młodzież piła wódkę.


A Islandczycy piją dużo?

- Jak smoki! Ukuto tam nawet takie powiedzenie, że wszyscy Islandczycy są przed, w trakcie, albo po odwyku [śmiech].


Połączmy więc teraz te wszystkie wątki - czy to właśnie są powody ich sukcesów artystycznych?

- Tak. Zanim zniesiono prohibicję to, jak pamiętam, w Reykjaviku były trzy, cztery lokale z wyszynkiem i zawsze był tam straszny tłok. Po jej zniesieniu otworzyło się mnóstwo knajp w centrum i tam koncentruje się życie. Zaczynają w domu, bo w knajpach jest drogo, potem idą do lokalu, a kończą już nad ranem - też w domu.


Czyli siedzą w knajpach i słuchają muzyki na żywo?

- Również, ale przede wszystkim służy to niczym nieskrępowanej wymianie myśli [śmiech].


I rozwiązuje języki. A propos - jakby pan opisał melodię tego języka?

- Nie zastanawiałem się nad tym, ale kiedyś, na własny użytek próbowałem zrobić podział języków nordyckich ze względu na melodię i uznałem, że duński kojarzy mi się z niemieckim, szwedzki z francuskim, norweski kojarzy mi się - nie wiem dlaczego - z Urugwajem, a islandzki jest najbardziej polski z melodii spośród języków nordyckich. Bo farerski to jest czeski [śmiech].


WIĘCEJ O TYM:
Islandia gościem honorowym Gdańskich Targów Książki. Jacy pisarze przyjadą do Gdańska?
II Gdańskie Targi Książki już od 29 marca. Sprawdź szczegółowy program wydarzenia

ISLANDIA – WYDARZENIA SPECJALNE na II Gdańskich Targach Książki:

Piątek, 29 marca

  • 15.00 Uroczyste otwarcie Gdańskich Targów Książki
  • 16.15 Literatura północy – dyskusja z udziałem Einara Karasona oraz tłumaczy literatury: Karoliny Drozdowskiej (STL), Agaty Lubowickiej (STL) i Jacka Godka, prowadzenie: Ana Matusevic (Sala Kameralna)

Sobota, 30 marca

  • 11.00 Spotkanie z Sigríður Hagalín Björnsdóttir, prowadzenie: Adam Szaja, tłumaczenie: Jacek Godek (Sala Kameralna)
  • 13.00 - Kultura czytelnicza - tkanka łącząca w demokracji? W debacie wezmą udział: Prezydent Miasta Gdańska Aleksandra Dulkiewcz, islandzki pisarz Hallgrímur Helgason oraz tłumacz i literaturoznawca Tomasz Swoboda, prowadzenie Agnieszka Michajłow (Sala Kameralna)
  • 16.00 Spotkanie ze Steinunn Sigurðardóttir połączone z czytaniem fragmentów prozy w wykonaniu Karoliny Gruszki, prowadzenie: Jakub Konefał, tłumaczenie: Jacek Godek (Sala Kameralna)
  • 18.00 Spotkanie z Einarem Karasonem, Anną Świerczyńską (WUJ) i Fabianem Cieślikiem (Marpress), tłumaczenie: Jacek Godek (Sala Jazzowa).

Niedziela, 31 marca

  • 11.00 Spotkanie z Elísabet Jökulsdóttir i Jackiem Godkiem połączone z czytaniem fragmentów poezji w wykonaniu Małgorzaty Brajner (Sala Jazzowa)
  • 14.00 Wspólne tłumaczenie piosenki Björk z udziałem publiczności oraz tłumaczy literatury islandzkiej: Jackiem Godkiem, Anną Karen i Niną Słowińską (Sala Kameralna).