Co kryje się za “Horyzontem zdarzeń”? Joanna Rajkowska: "Trzeba zbudować nowy porządek, znaleźć nowe światło"

Co się wyłoni, jaka myśl pojawi się za “Horyzontem zdarzeń”? - zastanawia się wybitna artystka Joanna Rajkowska dekonstruując swoje wcześniejsze prace. Pozornie przygnębiający koncept, ma swoją jasną stronę. - Kluczem do czytania ekspozycji jest światło i władza ulokowana w spojrzeniu - pisze kuratorka Anna Mituś. Jak tłumaczy to artystka?
( Publikacja: 26.06.2022 )
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
artystka stoi na tle jednej ze swoich prac - geometrycznej biało-czarnej konstrukcji, ma przewieszoną przez ramię torbę z kolorami tęczy
Joanna Rajkowska jest artystką wszechstronną, tworzy rzeźby, fotografię, rysunki, obiekty i instalacje. Najbardziej znane są jej projekty publiczne, jak np. "Pozdrowienia z Alej Jerozolimskich" w Warszawie czy "Dotleniacz"
Fot. Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Od red.: wystawę Joanny Rajkowskiej pt. Horyzont zdarzeń, w Gdańskiej Galerii Miejskiej 2 można było oglądać przez dwa miesiące, do 26 czerwca 2022 roku. 

Anna Mituś, kuratorka: "Wystawa została zbudowana niemal w całości na zasadzie dekonstrukcji i ponownego użycia elementów znalezionych w pracowni artystki. To między innymi zdjęcia z cyklu Uhyst, wykonane przez Joannę Rajkowską w 2008 roku w Saksonii w budynku dawnego Pedagogicznego Instytutu Szlacheckiego oraz fragmenty cyklu "Światło loży", który w różnej formie prezentowany był m.in. w 2011 r. we Wrocławiu, w 2012 r. w Kopenhadze oraz w 2014 r. na wystawie w galerii Charim w Wiedniu. Pokazy te konfrontowały wówczas dziedzictwo europejskiego oświecenia z rzeczywistością kryzysów pierwszej dekady XXI wieku. Dziś autorka zamyka je w muzealnych ramach, lub pozwala im się rozpaść tak, jak na naszych oczach rozpadają się inne złudzenia zachodniej cywilizacji, takie jak postęp i wzrost."

 

 

ROZMOWA Z ARTYSTKĄ

Anna Umięcka: - Kuratorka Anna Mituś opisała tę wystawę jako podróż w przeszłość i w przyszłość jednocześnie, podróż, która umożliwia przyjrzenie się, jakich kontekstów nabrały dawne prace.

Joanna Rajkowska*: - Był taki zamysł. Ta wystawa jest jak człowiek, któremu spalił się dom. On wraca i patrzy na to, co zostało, na zgliszcza. Słowo “zgliszcza” od razu kojarzą mi się z projektem, który chciałam zrobić o Piotrze Glińskim - ministrze kultury, który po dekadach wysiłków budowania mocnej struktury, zostawia za sobą "dymiące pola". Nie chcę być patetyczna, ale uważam, że to kultura buduje tożsamość i to my jesteśmy tymi budowniczymi, którzy patrzą na zgliszcza - dosłownie - tego co wydawało się nam stabilne, trwałe, co buduje nie tylko tożsamość, ale nasz sposób widzenia rzeczywistości, nasze prognozy na przyszłość, naszą egzystencję.

Użyłam tu prac, które powstawały w 2014, 2015 roku, kiedy wszystko zaczynało się chwiać. Mieszkałam w Wielkiej Brytanii, więc pilnie obserwowałam narastanie przedziwnej sytuacji związanej z przedbrexitowym napięciem. Rząd Wielkiej Brytanii prowadził politykę tzw. “hostile environment”, czyli “nienawistnego, nieprzyjaznego środowiska”, szczególnie w stosunku do migrantów, przybyszów, obcych. Ciekawy eksperyment społeczny. Dziś już wiem, że te działania nie były tylko świadectwem kryzysu kultury europejskiej, ale były ostro podgrzewane ze Wschodu. Po inwazji Rosji na Ukrainę widać, że miały na celu rozmontowanie Europy w każdym jej aspekcie.

praca artystki: zdjęcie przedstawia kobietę z dzieckiem na ręku patrzących przez okno na miasto
Joanna Rajkowska, "Horyzont zdarzeń", GGM 2
Fot. Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Czyli jesteśmy według pani świadkami ataku barbarzyńców, a nie rozkładu i słabości Europy?  

- Tak, choć z drugiej strony, jak mówi mój mąż Brytyjczyk, trzeba brać pod uwagę fakt, że tamte hasła trafiały na podatny grunt. Podobnie w Polsce. Prawica nie jest tylko ręcznie sterowana przez Władimira Putina, ale niestety jej idee trafiają na podatny grunt i mamy teraz u władzy grupę ludzi, których można nazwać brytyjskim terminem “useful idiot“, z wielkim entuzjazmem rozmontowujących nasze bezpieczeństwo.

Prace prezentowane na tej wystawie też uległy w pewnym momencie demontażom, bo składają się z fragmentów poprzednich ekspozycji. Skąd taka koncepcja?

- To powrót do przeszłości, do momentu gdy podstawy pod naszymi stopami zaczęły dopiero drżeć. Pomyślałam wtedy, że dobrze byłoby spojrzeć w dół, na fundamenty współczesnej Europy - i za każdym razem trafiałam na wiek oświecenia. Uznałam, że takim dzieckiem oświecenia, które można poddać analizie i przeprowadzić na niej wizualny eksperyment - jest masoneria. Zaczęłam więc przyglądać się od strony bardzo rozbudowanej, skomplikowanej symboliki, czym jest ruch, która wprowadzał do Europy edukację i był emblematycznym ciałem głoszącym wielką prawdę o tym, że “wiedza to władza”.

Joanna Rajkowska w GGM 2
Joanna Rajkowska w GGM 2
Fot. Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Czy “elity”, którymi tak chętnie straszą nas populiści, nie uosabiają właśnie jej cech, czyli wiedzy i pozycji?

- Tak, chociaż masoneria dziś już nie jest tym, czym była w XVIII wieku i ja starałam się ten teren omijać.

Wiem, że na hasło “masoneria”, ludziom którzy nie znają historii tego ruchu, włosy stają dęba i zaczynają być podejrzliwi. Faktem jest, że ruch posługiwał się mnóstwem przedziwnych rytuałów.

Podobno król Stanisław August należał do masonerii. 

- Konstytucja 3 Maja też powstała pod wpływem myśli oświeceniowej. Zafascynowało mnie, że masoneria - to dziecko oświecenia niosące kaganek oświaty, mające taki wpływ na elity polityczne, na podejmowanie światłych demokratycznych decyzji, posługiwało się tak dziwnymi obrzędami. Ciemną, nieprzystającą do naszych czasów, symboliką.

Pracowałam wtedy w Kopenhadze i w Wiedniu, gdzie miałam niezwykłe szczęście organizować wystawę indywidulaną w galerii Charim, która była kiedyś lożą masońską. Zupełnie magiczna przestrzeń, Mozart grywał tam na fortepianie. Kiedy wtargnęłam tam z moimi neonami i dywanami, okazało się, że to wspaniałe dla nich środowisko. Był rok 2014 i wszystko zaledwie się chwiało. Dzisiaj patrzymy już na dymy i zgliszcza tego świata, a nasz lęk o przyszłość jest ogromny i niebezpodstawny. Zauważyłam, że również moje prace przestały rezonować.

Postanowiłam więc przyjrzeć się im w 2022 roku i kompletnie je zdemontować. Z części symboli powstała dziwna, abstrakcyjna, posługująca się zupełnie innym porządkiem wizualnym instalacja, która już nic nie znaczy. Jakby zdanie, które niosło kiedyś jakieś znaczenie podzielić nawet nie na litery nawet, ale na zgłoski, na nieartykułowane dźwięki.

Szukałam w pani pracach nadziei, ale jej tu nie znalazłam. Artyści zwykle czują więcej, pani spoglądając w przyszłość widzi tylko rozkład? To przygnębiające. 

- Dwie obecne tu prace powstały w cyklu “Światło loży” i odwołują się do światła, które jest wiedzą, hierarchią, porządkiem, prawem. Ale mrok, który powstaje po zburzeniu tego porządku, daje jednak nadzieję.

Praca na wystawie Joanny Rajkowskiej, Horyzont zdarzeń , GGM 2
Praca na wystawie Joanny Rajkowskiej, "Horyzont zdarzeń", GGM 2
Fot. Grzegorz Mehring/gdansk.pl
Joanna Rajkowska, Horyzont zdarzeń , GGM 2. Na ścianach zdjęcia z cyklu Uhyst, wykonane przez Joannę Rajkowską w 2008 roku w Saksonii w budynku dawnego Pedagogicznego Instytutu Szlacheckiego
Joanna Rajkowska, "Horyzont zdarzeń", GGM 2. Na ścianach zdjęcia z cyklu Uhyst, wykonane przez Joannę Rajkowską w 2008 roku w Saksonii w budynku dawnego Pedagogicznego Instytutu Szlacheckiego
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Joanna Rajkowska: Oświecenie miało przecież też swoje ciemne, odwołując się do symboliki światła, zakamarki. Nie można zapominać, że to właśnie oświecenie produkuje takie kwestie, jak wykluczenie, oddzielanie, segregacja, czyszczenie. I że jeśli oświecenie walczy z wykluczeniem, to walczy z własnym dzieckiem. 

Ale gdy zapada zmrok i granice są niejasne, hierarchie są zniszczone, trzeba wszystko ustrukturyzować na nowo. Trzeba zbudować nowy porządek, znaleźć nowe światło. To daje nadzieję, że nowe struktury społeczne, które zbudujemy na tych zgliszczach będą dużo bardziej skuteczne.

Joanna Rajkowska na tle pracy otwierającej ekspozycję. To resztki neonu Fartuszek/Apron  z cyklu Światło loży. Mroczna masońska symbolika, którą rozpoznać można w kształtach stelażu rozmontowanej pracy, budzi skojarzenia z nigdy do końca w Polsce nie przepracowanym oświeceniem. W pozostałościach, które na pierwszy rzut oka przypominają minimalistyczną rzeźbę, z trudem rozpoznać można kształty fartucha, w którym wzajemny układ prostokąta i trójkąta, kielni i cyrka symbolizować miał pochwycenie materii przez ducha
Joanna Rajkowska na tle pracy otwierającej ekspozycję. To resztki neonu "Fartuszek/Apron" z cyklu Światło loży. Mroczna masońska symbolika, którą rozpoznać można w kształtach stelażu rozmontowanej pracy, budzi skojarzenia z nigdy do końca w Polsce nie przepracowanym oświeceniem. W pozostałościach, które na pierwszy rzut oka przypominają minimalistyczną rzeźbę, z trudem rozpoznać można kształty fartucha, w którym wzajemny układ prostokąta i trójkąta, kielni i cyrkla symbolizować miał pochwycenie materii przez ducha
Grzegorz Mehring/gdansk.pl

Kim jest Joanna Rajkowska?

Joanna Rajkowska studiowała malarstwo ścienne na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie w pracowni prof. Jerzego Nowosielskiego, którą ukończyła dyplomem magistra w 1993 roku. Rok wcześniej otrzymała dyplom magistra z historii sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Artystka rozszerzyła swoją edukację studiując na nowojorskim uniwersytecie SUNY w ramach programu Studio Semester Programme w 1994 i 1995 roku.
 
Rajkowska jest artystką wszechstronną, tworzy rzeźby, fotografię, rysunki, obiekty i instalacje, jednak jej najbardziej znane prace to projekty publiczne. Wśród nich, najbardziej znane "Pozdrowienia z Alej Jerozolimskich" z 2002 roku, projekt, który stał się jednym z symboli Warszawy. Jedno z dzieł artystki "Rydwan" (2020) znajduje się w gdańskim Nowym Muzeum Sztuki NOMUS.