Spór o historię wrócił na pierwszy plan
Zdaniem Useinowa mamy do czynienia z kolejną odsłoną nierozwiązanego od lat sporu o pamięć historyczną, w którym obie strony często posługują się odmienną wrażliwością i innym sposobem interpretowania przeszłości. Według eksperta pamięć historyczna zbyt często staje się narzędziem politycznym wykorzystywanym przez różne środowiska do realizacji bieżących celów. Jednocześnie podkreślał, że tragedia Wołynia pozostaje dla Polaków niezwykle ważnym i bolesnym elementem pamięci zbiorowej, którego znaczenia nie można lekceważyć. Useinow skrytykował decyzję prezydenta Wołodymyra Zełeńskiego, który nie przybył do Gdańska.
Przeszłość widziana różnymi oczami - spotkanie z profesorem Robertem Trabą
- To jest duża szkoda. Powinien, moim zdaniem, przyjechać mimo wszystko, ponieważ prezydent Zełeński mówił o nagrodzie, która mu została cofnięta, że to była nagroda dla całego narodu ukraińskiego. Ta konferencja też jest dla całej Ukrainy. Jego obecność byłaby też dla całej Ukrainy, nie tylko dla niego i dla ewentualnych rozgrywek politycznych, które toczą się teraz między Warszawą a Kijowem - powiedział.
"Pamięć pada ofiarą interesu politycznego"
Obecne tarcia Useinow uważa za "kolejną eskalację nie rozwiązanego sporu o pamięć, o historię i o to, że Ukraińcy i Polacy cały czas mówią do siebie różnymi językami". Dodał, że "pamięć pada zbyt często ofiarą interesu politycznego".
Komentując kontrowersyjne decyzje podejmowane przez ukraińskie władze dot. nazwania jednostki wojskowej imieniem bohaterów UPA oraz reakcję polskiej opinii publicznej, Useinow ocenił, że nie były to działania przeciwko Polsce, jednak ich konsekwencje zostały wykorzystane przez uczestników sporu po obu stronach granicy.
- To jest punkt, w którym obie strony nie mogą się zrozumieć, bo Ukraińcy mówią "Ale Polacy też mordowali Ukraińców", a ci im odpowiadają, że "nie w taki bestialski sposób" - stwierdza Useinow i dodaje, że mordy na Wołyniu były wyjątkowo okrutne i bestialskie, a strona polska wie o tym z książek i przekazu polityków, podczas gdy strona ukraińska nie jest tego świadoma.
Polacy i Ukraińcy mają podobny charakter. To problem?
Zdaniem eksperta jednym z największych problemów jest wzajemne niezrozumienie. W Polsce pojawiają się głosy uzależniające europejską przyszłość Ukrainy od rozliczenia kwestii historycznych, podczas gdy wielu Ukraińców odbiera takie stanowisko jako paternalistyczne i naruszające ich podmiotowość.
- Ukraińcy odbierają to jako język kolonizatorski.
Jednocześnie rozmówca podkreślał, że zarówno Polacy, jak i Ukraińcy są narodami bardzo wrażliwymi na kwestie godności i niezależności. To podobieństwo charakterów może utrudniać porozumienie, ale równocześnie daje nadzieję na znalezienie wspólnego języka.
- Jeśli ktoś powie Polakowi, żeby zrobił tak, to zrobi na odwrót, ponieważ nie będzie mu ktoś dyktował z zewnątrz. Tak samo robią Ukraińcy.
Ekspert przyznaje, że boi się o bliskich w Polsce
Szczególnie osobisty wymiar miała część rozmowy dotycząca bezpieczeństwa Ukraińców mieszkających w Polsce. Useinow przyznał, że obserwując wzrost napięć i agresywnych wypowiedzi w przestrzeni publicznej, zaczął obawiać się o swoją rodzinę.
Podkreślał, że nie dostrzega masowej wrogości wobec Ukraińców, jednak nawet pojedyncze akty agresji mogą mieć poważne konsekwencje.
- Będzie przychodził obok nich jakiś agresywny mężczyzna albo agresywna kobieta, akurat sfrustrowany tego dnia innymi rzeczami. Ale nasłuchawszy się propagandy od nieodpowiedzialnych polityków w Internecie lub w telewizji, akurat w tej chwili zechce mu się podnieść rękę i zrobić jakąś krzywdę - powiedział.
Jako przedstawiciel narodu Tatarów Krymskich przypominał również własne rodzinne doświadczenia związane z deportacją przeprowadzoną przez władze sowieckie w 1944 roku.
Według niego historia pokazuje, że propaganda i język nienawiści mogą prowadzić do tragicznych skutków. Dlatego tak ważne jest odpowiedzialne prowadzenie debaty publicznej i unikanie retoryki, która pogłębia podziały.
Potrzebne są cierpliwość i refleksja
Pytany o przyszłość relacji polsko-ukraińskich Useiow nie ukrywał, że najbliższe miesiące mogą przynieść dalsze napięcia. Jednocześnie wyraził przekonanie, że zarówno polskie, jak i ukraińskie społeczeństwo są już zmęczone eskalacją sporów.
W jego ocenie konieczne jest kontynuowanie badań historycznych, ekshumacji i dialogu między ekspertami, ale także wypracowanie konkretnych rozwiązań, które pozwolą zamknąć najbardziej bolesne rozdziały przeszłości.
Rozmówca podkreślał, że przyszłość relacji między Polską a Ukrainą nie powinna być zakładnikiem sporów historycznych. Potrzebne są cierpliwość, wzajemny szacunek i gotowość do rozmowy - szczególnie dziś, gdy bezpieczeństwo Europy pozostaje jednym z najważniejszych wyzwań dla całego regionu.