I tyle ich było widać
Dwa polskie F-35 wystartowały o godz. 9.20 z lotniska w Łasku pod Łodzią. Towarzyszyły im dwa starsze i mniej zaawansowane technologicznie myśliwce F-16. Piękna, słoneczna, pogoda umożliwiła przelot na niskim pułapie, miało być zaledwie 300 metrów - było raczej 400 - 500. W tle, na niebie - wspaniałe kłębiaste chmury.
Nad Westerplatte cała ta czwórka była tuż po godz. 9.45. Samoloty zrobiły nalot od strony Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, gdzieś między Gdynią i Sopotem. Chwilę później były nad Nowym Portem, dalej poleciały wzdłuż brzegu Zatoki Gdańskiej - i skierowały się na Warszawę, wzdłuż linii Wisły.
ZOBACZ ROLKĘ Z PRZELOTU MYŚLIWCÓW NAD GDAŃSKIEM:
Wszystko to trwało zaledwie kilkadziesiąt sekund. Samoloty pomknęły z prędkością ok. 600 km/h. Na Westerplatte i na falochronie zachodnim Portu Gdańsk zebrali się licznie fani lotnictwa - niewiele mogli zobaczyć, dosłownie kilka sekund. Maszyny mknęły szybko i wysoko. Trochę więcej było je słychać, niż widać.
Nad Warszawą polskie "efy" były 20 minut później.
Kolejne 15 minut zabrał im przelot do Krakowa, który stanowił ostatni punkt "Powitania z Polską".
WIDOK NA PRZELOT MYŚLIWCÓW, Z DACHU BIUROWCA KOGA NA STOGACH:
Potwory z biało-czerwoną
Ministerstwo Obrony Narodowej zapowiedziało ten przelot kilka dni wcześniej, właśnie pod hasłem "Powitanie z Polską". Celem był pokaz siły naszego lotnictwa wojskowego.
Każdy F-35 ma niesamowite zdolności operacyjne.
- jako pierwszy myśliwiec w dziejach lotnictwa wojskowego jest pokryty nie metalowymi płatami, ale ma poszycie z kompozytu - co powoduje, że jest praktycznie niewykrywalny dla radarów z odległości większej, niż 35 km. Lotniska pasażerskie niejednokrotnie wstrzymują ruch, gdy te maszyny mają pojawić się w pobliżu. W warunkach pokoju F-35 stosują tzw. soczewki Luneburga, które czynią je widocznymi dla radarów cywilnych
- F-35 jest tak nafaszerowany wysoko zaawansowaną elektroniką, że - dzięki pokładowym radarom i sensorom - “widzi” wszystko, co się wokół niego dzieje w promieniu setek kilometrów. Nie ukryje się przed nim żaden cel, ani żadne zagrożenie w postaci nadlatujących pocisków lub maszyn nieprzyjaciela
- jego systemy operacyjne mają zdolność pełnego współdziałania z innymi myśliwcami, mniej zaawansowanymi technologicznie, takimi jak właśnie F-16. Co to oznacza? Mówiąc w uproszczeniu: F-35 dzięki temu, że tak dużo “widzi”, może się tymi zdolnościami dzielić w powietrzu z F-16, który dzięki temu “widzi” tak samo dużo. Przelot dwóch par takich myśliwców to coś więcej, niż efektowna parada - one są przeznaczone do współpracy ze sobą
NASZA FOTOGALERIA: WIDOK Z FALOCHRONU ZACHODNIEGO PORTU GDAŃSK
- F-35 napędzany jest najnowocześniejszym i najmocniejszym silnikiem odrzutowym na świecie Pratt & Whitney 135 F. Siła ciągu została tutaj softwarowo ograniczona, ponieważ praca silnika z maksymalną mocą doprowadziłaby do nadmiernego wzrostu temperatur i zagrożenia uszkodzeniem powłok samolotu. F-35, zależnie od pułapu na jakim się znajduje, rozwija maksymalną prędkość 1700 - 1900 km/h
- uzbrojenie tych maszyn można konfigurować w sposób potrzebny do wykonania konkretnych zadań bojowych. Nie ma sensu wymieniać całej litanii rakiet, pocisków, bomb i działek, jakie są na wyposażeniu F-35, bo to zabawa dla specjalistów. Dość powiedzieć, że siła rażenia takiego myśliwca odpowiada sile ognia niejednego okrętu wojennego. Krótko mówiąc: F-35 to potwór w szeregach polskich sił powietrznych
Problem dla wrogich sił
F-35 jest pierwszym w historii samolotem wojskowym zaprojektowanym w całkowicie cyfrowy sposób, bez ani jednego rysunku technicznego. Producentem tych maszyn jest amerykańskie konsorcjum Lockheed Martin, z centralą w Teksasie. Cena jednego takiego “Husarza” to - bagatela - ponad 500 mln złotych. Trzeba oczywiście pamiętać, że w cenie są zawarte: szkolenie pilotów, części zamienne i niektóre z prac serwisowych.
Dwa F-35 to duży problem dla nieprzyjaciela. Polska kupiła 32 takie maszyny za 4,6 mld dolarów. Umowę z producentem podpisano w styczniu 2020 roku. Gdy samoloty już będą w komplecie - nieprzyjaciel będzie miał wielki problem.