Autor dramatu “Syn, matka i ojciec siedzą przy stole i długo milczą”, chorwacki dramaturg Ivor Martinić, jako punkt wyjścia stawia dylemat zaczerpnięty niczym z greckiej tragedii.
Jeśli faktycznie skończy się świat jaki znamy, zaleje go wojna nuklearna i trzeba będzie zejść do za małych schronów. Jak wybrać, kogo ocalić? Ratować siebie czy dzieci? Jak zdecydować, które dziecko ocalić, a które skazać na pewną śmierć? Jak przyznać, także przed samym sobą, że jedno dziecko kocha się bardziej od innych?
Przed hipotetycznym pytaniem stają Matka i Ojciec - bo to właśnie rodzice, mają prawo wziąć udział w badaniu jako pierwsi i wypełnić kontrowersyjny formularz, w którym odpowiedzą “co by było gdyby”. Lawinę spekulacji wywołuje najstarszy Syn, dobrze prosperujący nowoczesny singiel, który odwiedza rodziców i za wszelką cenę chce poznać hipotetyczną prawdę.
Wieczór Literacki – półfinał Pomorskiej Nagrody Literackiej „Wiatr od morza"
Atmosfera, od pierwszych chwil napięta, gęstnieje od wybuchów emocji i wyrzucania niewypowiedzianych wcześniej zarzutów. Czarę goryczy przelewa prawda - rodzice wybiorą najmłodszego syna, problematycznego alkoholika, a nie odnoszącego sukcesy pierworodnego czy córkę - wziętą lekarkę. Na jaw wychodzą niedomknięte sprawy, żale i dawno zadane sobie nawzajem rany. Finalnie - to, co miało być tylko hipotetyczne, w rzeczywistości jest trudne do zniesienia. Podobnie, jak niełatwy jest odbiór samego spektaklu.
Problemem nie jest możliwość wyobrażenia ziszczającej się wizji dramaturga, dosłownie i w przenośni. Problemem może być sama inscenizacja (choć do pewnego momentu wypada ciekawie w ruchomej scenografii) - szczególnie przerysowana i chaotyczna w finale. Również - za głośna. Bo warto zaznaczyć, że to nie jest propozycja dla osób sensorycznie wrażliwych - w spektaklu występują światła stroboskopowe i głośne efekty dźwiękowe. Pojawia się pytanie o zasadność tak intensywnych efektów - czy już i tak duży ciężar dramatu nie nawet w ciszy?
Święto muzyki dawnej. Od środy jesienna edycja festiwalu ORGANy PLUS+
Być może też ten tekst sprawdziłby się lepiej jako czytanie performatywne, może dramat wybrzmiałby głośniej w ciszy. Pewne jest jednak, że to nie jest spektakl, do którego będzie się wracać łatwo. Warto jednak chociażby dla duetu aktorów: Katarzyny Kaźmierczak (świetnej w roli miotanej uczuciami matki) i Grzegorza Gzyla w roli pierdołowatego i śmiesznego (bo trudno powiedzieć, że naprawdę zabawnego) ojca. Kontrastowy duet przyćmiewa nieco młodszych kolegów, ale też zręcznie pokazuje znakomity warsztat.
Spektakl ten jednych odrzuci - tematyką, formą, duszną atmosferą, drugich zachwyci z tych samych powodów. I raczej nie pozostawi obojętnym.