Wystawa stała MIIWŚ. Ponownie zobaczymy o. Maksymiliana Kolbe i rodzinę Ulmów

- W ciągu kilku miesięcy na wystawę stałą w Muzeum II Wojny Światowej wrócą o. Maksymilian Kolbe i rodzina Ulmów - zapowiedział w poniedziałek, 8 lipca, dyrektor placówki prof. Rafał Wnuk. Dodał, że zmiany w ekspozycji dotyczyć też będą innych zagadnień. - Nasze muzeum reprezentuje polską politykę historyczną i jest bardzo ważnym głosem w wielkiej debacie o drugiej wojnie światowej - podkreślił.    
08.07.2024
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
Zdjęcie przedstawia nowoczesny budynek o wyjątkowej architekturze, wykonany z czerwonej cegły i szkła. Jest to Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Budynek ma charakterystyczny, pochylony kształt, z dużą przeszkloną powierzchnią na górze. Na pierwszym planie widoczny jest plac otoczony trawnikiem i niewielkimi klombami. Po lewej stronie kadru znajduje się kanał wodny otoczony zielenią. W tle widać zabudowania miasta, parkingi oraz inne budynki. Całość tworzy harmonijną kompozycję, gdzie nowoczesna architektura współgra z otaczającym krajobrazem miejskim.
Muzeum II Wojny Światowej zostało otwarte 23 marca 2017 r.
fot. Jerzy Pinkas/ gdansk.pl

Emocje i protesty po decyzji dyrekcji muzeum

Deklaracja prof. Rafała Wnuka, który Muzeum II Wojny Światowej kieruje od kwietnia tego roku, padła podczas spotkania z dziennikarzami w siedzibie tej instytucji (pl. W. Bartoszewskiego 1 w Gdańsku). Przedstawiciele mediów mieli okazję uczestniczyć w prawie 2,5-godzinnym oprowadzaniu po wystawie stałej z udziałem dyrekcji MIIWŚ. 

O MIIWŚ zrobiło się głośno pod koniec czerwca, gdy nowe kierownictwo placówki postanowiło usunąć z wystawy głównej portrety o. Maksymiliana Kolbego, rodziny Ulmów, a także zdjęcie rotmistrza Witolda Pileckiego. Stanowiło to przywrócenie pierwotnego kształtu ekspozycji. Elementy dotyczące o. Maksymiliana Kolbego, rodziny Ulmów oraz rtm. Witolda Pileckiego wprowadził na wystawę Karol Nawrocki, dyrektor MIIWŚ w latach 2017-2021, za rządów Prawa i Sprawiedliwości

Prof. Rafał Wnuk został p. o. dyrektora Muzeum II Wojny Światowej

Decyzja nowego kierownictwa MIIWŚ wywołała liczne protesty. W sprawie zabierał głos m.in. premier Donald Tusk mówiąc, że zależy mu na tym, by muzeum "łączyło różne narracje, ale by łączyło też Polaków w odczuwaniu i rozumieniu historii". W jego opinii, z bohaterami z przeszłości, jak rtm. Witold Pilecki czy o. Maksymilian Kolbe - symbolami polskiego patriotyzmu i martyrologii, powinno się "także w przestrzeni muzealnej, postępować (...) niezwykle delikatnie".

Zdjęcie przedstawia grupę osób w sali muzealnej, prawdopodobnie podczas prezentacji lub wykładu. Na pierwszym planie, po prawej stronie, znajduje się mężczyzna w średnim wieku, noszący okulary i ciemną marynarkę, który mówi do grupy. Wygląda na prowadzącego lub przewodnika. W tle, na lekko zakrzywionym ekranie, wyświetlany jest czarno-biały film lub prezentacja, co nadaje zdjęciu historyczny kontekst. Po lewej stronie kadru widoczne są trzy osoby, dwie kobiety i jeden mężczyzna, które słuchają i notują informacje. Cała scena odbywa się w ciemnym pomieszczeniu, co podkreśla atmosferę skupienia i powagi tematu prezentacji.
Grupę gdańskich dziennikarzy po wystawie oprowadzał kustosz dr Jan Szkudliński, kierownik Działu Naukowego MIIWŚ
fot. Krzysztof Mystkowski/ KFP
 

Przeciwko decyzji dyrekcji MIIWŚ zaprotestował m.in. Władysław Kosiniak-Kamysz, minister obrony narodowej. Lider Polskiego Stronnictwa Ludowego stwierdził m.in., że wystawa Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku musi być “przykładem tego, co nas łączy, nie dzieli. Usuwanie z niej tych, którzy dawali świadectwo patriotyzmu i niezłomnej walki o dobro Ojczyzny jest niedopuszczalne". 

W sprawie zmian na wystawie w MIIWŚ zwołano też, na wniosek radnych PiS, specjalną sesję sejmiku województwa pomorskiego. Działacze i zwolennicy tej partii zorganizowali też przed budynkiem muzeum manifestację, podczas której domagano się zaprzestania dokonywania zmian na wystawie. 

Porządki w Muzeum II Wojny Światowej. Dokument „Dyptyk” wrócił na wystawę główną

Kiedy ojciec Kolbe oraz Ulmowie wrócą na wystawę?

Zgodnie z wcześniejszym komunikatem MIIWŚ z końca czerwca o. Maksymilian Kolbe i rodzina Ulmów zostaną ponownie włączeni do ekspozycji.

W poniedziałek, 8 lipca, podczas spotkania w siedzibie MIIWŚ, dziennikarze pytali prof. Rafała Wnuka, kiedy to się stanie. 

- Konieczność i potrzeba rozmowy z wieloma instytucjami i dokonania pewnych kwerend sprawia, że nie chcę podać żadnej twardej daty. Bo jeśli się kogoś zaprasza do rozmów i chce się poważnie wziąć pod uwagę jego opinie, to nie mogę założyć, że nasi partnerzy z innych muzeów i instytucji odpowiedzą nam “na wczoraj”. Myślę, że mówimy o miesiącach. Nie wiem, czy o 2 czy 3 miesiącach. Będę starał się doprowadzić jak najszybciej do tych końcowych ustaleń. Na pewno chcę, żeby to wszystko stało się w tym roku. Marzy mi się, żeby w ciągu najbliższych trzech miesięcy
- odpowiedział dyrektor MIIWŚ. 
Zdjęcie przedstawia eksponat muzealny, który składa się z trzech czarno-białych fotografii przedstawiających więźnia obozu koncentracyjnego. Zdjęcia pokazują mężczyznę w trzech ujęciach: z profilu, en face i półprofilu. Więzień nosi pasiak, typowy strój obozowy, oraz czapkę. Na zdjęciu frontowym widoczny jest numer więźnia oraz nazwisko Klaschka . Obok zdjęć, po lewej stronie, znajduje się dokument napisany na maszynie, który jest lekko pożółkły z wiekiem. Cała ekspozycja jest oświetlona w sposób, który podkreśla powagę i znaczenie prezentowanych materiałów historycznych, przypominając o tragicznych wydarzeniach z okresu II wojny światowej.
Sylwetka rotmistrza Witolda Pileckiego jest obecna na wystawie MIIWŚ od początku jej powstania
fot. Krzysztof Mystkowski/ KFP
 
Wśród instytucji, z którymi MIIWŚ planuje podjąć konsultacje historyczne wymienił m.in. Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu oraz Muzeum w Markowej (woj. podkarpackie) poświęcone rodzinie Ulmów.  

Co przesądziło o zmianie decyzji przez muzeum?

Rafał Wnuk wyjaśniał też, dlaczego zdecydowano przywrócić na wystawę o. Maksymiliana Kolbe i rodzinę Ulmów. 
To nie jest tak, że argument jakiegoś historyka, czy pojedynczego polityka sprawił, że postanowiliśmy coś zmienić. Zauważyliśmy, że nasze zamierzenia, nie wynikające ze złej woli, zostały źle zrozumiane przez naszych widzów. A oni są dla nas najważniejsi.
Dlatego też robimy to, aby z jednej strony zachować rytm, sens i przesłanie wystawy, a z drugiej strony, żeby zrobić wszystkie zmiany przestrzegając zasady wolności twórczej i badań naukowych. A z trzeciej strony, aby uwzględnić autentyczną potrzebę społeczną.
Rafał Wnuk podkreślił, że żadne muzeum nie jest “zamkniętym zbiorem”. 
 
- Muzeum żyje. Ale musi ewoluować w taki sposób, aby nie naruszać dobrych zasad, z których podstawową jest konieczność szacunku dla swobody wypowiedzi naukowej i twórczej. Nie chcę dokonywać zmian i nie będę dokonywał zmian bez rozmowy z innymi ludźmi odpowiedzialnymi za kształt wystawy - zapewnił szef MIIWŚ. 

Dzwony z Lubeki zabrzmiały w Gdańsku. Nowy symbol pojednania polsko-niemieckiego

Dlaczego dokonano zmian w wystawie?

Rafał Wnuk był też pytany o argumenty, jakimi kierowało się kierownictwo MIIWŚ decydując się na zdjęcie z wystawy portretów o. Maksymiliana Kolbe i rodziny Ulmów. 

Zdjęcie przedstawia ekspozycję muzealną, której centralnym punktem jest maszyna szyfrująca Enigma, umieszczona w szklanej gablocie. Na pierwszym planie po prawej stronie stoi mężczyzna w okularach i ciemnej marynarce, który wygląda na przewodnika lub eksperta, prowadzącego prezentację dla grupy zwiedzających. Obok niego znajduje się młoda kobieta w jasnej kurtce i czapce, słuchająca z zainteresowaniem.
Rozpracowanie niemieckiej maszyny szyfrującej Enigma przez grupę polskich matematyków to największy wkład naszego kraju w zwycięstwo aliantów podczas II wojny światowej - ocenił dr Jan Szkudliński
fot. Krzysztof Mystkowski/ KFP
- Były po pierwsze: niewłaściwie opisane. Czyli przesądziły względy merytoryczne. Po drugie: były wstawione w nieodpowiednich miejscach - powiedział dyrektor MIIWŚ. 
 
Dodał, że w przypadku o. Maksymiliana Kolbe dotyczyło to antysemickich artykułów w prasie wydawanej przed II wojną światową przez franciszkanina z Niepokalanowa
- Określenie, iż te teksty mające charakter antysemicki, są swego rodzaju próbą nawracania Żydów na chrześcijaństwo, nie powinno się znaleźć na wystawie. Tak naukowiec i muzealnik nie postępuje. Szerzenie nienawiści nie jest działalnością ewangelizacyjną. Co nie zmniejsza absolutnie ofiary ojca Kolbe. Bo to, co on zrobił, czyli pójście dobrowolnie do bunkra głodowego za innego więźnia, jest świadectwem  niewyobrażalnego heroizmu. Natomiast historyk musi opisywać świat w całej jego złożoności 
- ocenił Rafał Wnuk. 
Zdjęcie przedstawia portret mężczyzny w średnim wieku, ubranego w elegancką, jasnoszarą marynarkę i jasnobłękitną koszulę. Mężczyzna ma krótko przystrzyżone, siwiejące włosy i brodę. Jego wyraz twarzy jest spokojny i pewny siebie, a wzrok skierowany jest bezpośrednio w obiektyw aparatu, co nadaje zdjęciu formalny i profesjonalny charakter.
Zmiany w wystawie muszą uwzględniać jej sens i przesłanie, zasady wolności twórczej i badań naukowych oraz autentyczną potrzebę społeczną - uważa prof. Rafał Wnuk, dyrektor MIIWŚ
fot. Krzysztof Mystkowski/ KFP

Jak na wystawie upamiętniony jest rotmistrz Pilecki?

Dyrektor MIIWŚ poinformował, że do soboty, 6 lipca, Muzeum II Wojny Światowej otrzymało ok. 300 maili i listów, wyrażających protest przeciwko zmianom wprowadzonym na wystawie głównej. Przyznał jednocześnie, że większość z nich ma charakter obraźliwy i nie da się na nie odpowiedzieć.

Janusz Marszalec, zastępca dyrektora MIIWŚ odniósł się natomiast do obecności rtm. Witolda Pileckiego na wystawie. Przypomniał, że polski bohater jest na ekspozycji od początku jej powstania w części dotyczącej życia w obozach koncentracyjnych.

- Na placu przed muzeum stoi wielki pomnik Witolda Pileckiego. To jest dzieło naszych poprzedników, ale szanujemy ten gest, który odzwierciedla autentyczne emocje Polaków - mówił. 

Jego zdaniem, muzeum nie może być jednak podobne do katedry ze świętymi lub miejscem zawierającym tylko katalog bohaterów. - Tutaj muszą być prezentowane różne postaci. Widz zobaczy też zbrodniarzy i przestępców. W naszym muzeum jest pełna gama opowieści. Rotmistrz Pilecki jest godnie upamiętniony w muzeum - zapewnił Janusz Marszalec.

Wystawa kabinetów w Muzeum Bursztynu. Prezent, podróżny mebel czy dzieło sztuki?

Co czeka wystawę w przyszłości?

Rafał Wnuk zapowiedział jednocześnie, że na wystawie stałej dokonane zostaną także inne zmiany i modyfikacje. 
 
Nie chcą zdradzać więcej szczegółów ujawnił, że będzie to np. uzupełnienie elementów w amerykańskim czołgu Sherman, którego używała podczas walk w zachodniej Europie 1. Dywizja Pancerna gen. Stanisława Maczka czy też poprawa treści dotyczącej działań wojennych na terenie Finlandii.  
- Mieliśmy Państwo możliwość obejrzenia wystawy, którą przygotowywaliśmy ponad osiem lat. Przyznam, że oglądałem ją z dużą przyjemnością.
I po raz kolejny uświadomiłem sobie, że nie realizuje ona ani niemieckiej, ani rosyjskiej, ani niczyjej innej polityki historycznej. Ale reprezentuje polską politykę historyczną. Jest bardzo ważnym głosem w wielkiej debacie o II wojnie światowej
 oświadczył Rafał Wnuk. 

Zupa z żółwia i komunistyczne specsłużby w lampie. Poznaj historię gdańskich hoteli

Jakich modyfikacji dokonano w filmie na wystawie?
Na zakończenie konferencji prasowej dr Jan Szkudliński, kierownik Działu Naukowego MIIWŚ, wymienił natomiast kilka zmian, jakich dokonano w przywróconym filmie kończącym wystawę główną. Motywem muzycznym w tym materiale jest piosenka “The House of the Rising Sun” grupy The Animals. Film został zdjęty siedem lat temu przez poprzednie kierownictwo muzeum. 
W nowej wersji filmu dodano m.in. ostatnie słowa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza wypowiedziane 13 stycznia 2019 r. podczas finału WOŚP tuż przed atakiem zamachowca, ujęcia dotyczące pandemii COVID-19, zajęcia przez demonstrantów Kapitolu w Waszyngtonie, ataku Hamasu w Gazie i jej bombardowania przez wojska izraelskie oraz rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 r. 
 
 
 

TV

Festiwal Historyczny Wisłoujście przyciągnął tłumy