"Uczniowie wstydzą się korzystać z pomocy psychologa szkolnego". Jak to zmienić?

Problemy psychiczne dzieci i młodzieży są obecnie jednym z najbardziej palących problemów społecznych. Okazją do debaty na ten temat stało się w sobotę (29 lipca) Święto Równości, zorganizowane w ramach , Jarmarku Św. Dominika. Mówiono o tym, w jaki sposób dyskryminowani są uczniowie, jak to na nich wpływa, jak i gdzie mogą szukać pomocy. Oto nasza relacja.
29.07.2023
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
na scenie siedzi na krzesłach pięć osób, trzy kobiety i dwóch mężczyzn, dyskutują
Debata o zdrowie psychicznym młodzieży odbyła się w ramach Święta Równości w Gdańsku
Fot. Grzegorz Mehring/www.gdansk.pl

Fachowcy w debacie

Do udziału w tej rozmowie zaproszono Krzysztofa Tokarskiego, psychologa, psychoterapeutę i autora bloga "Autyzm i życie z zespołem Aspergera", dr Kalinę Skwarską, psychiatrę dziecięcą, ordynatorkę i twórczynię Psychiatrycznego Oddziału Dziennego dla Dzieci i Młodzieży w Gdańskim Centrum Zdrowia w Nowym Porcie, a także Dastina Suskiego, psychologa i psychoterapeutę, wiceprezesa fundacji "Fosa" i Wiktorię Bojanowską, przewodniczącą Młodzieżowej Rady Miasta Gdańska.

Rozmowę moderowała Anna Dobiegała, dziennikarka Gazety Wyborczej Trójmiasto.

W kwietniu br. opublikowany został raport "Młode głowy", który przygotowano na podstawie badań przeprowadzonych przez fundację Martyny Wojciechowskiej "Unaweza". W ich ramach przebadano ponad 180 tys. uczniów szkół podstawowych i ponadpodstawowych w całym kraju, i okazało się, że co trzecie dziecko w Polsce nie ma chęci do życia, a 9 proc. deklaruje, że podjęło próbę samobójczą. Ten raport był punktem wyjścia do debaty.

Informacja o pomocy psychologicznej w Gdańsku w jednym miejscu. Odwiedź (także wirtualnie) Punkt Informacyjno Konsultacyjny

Dyskryminacja uczniów prowadzi do ich złego stanu psychicznego

Wiktoria Bojanowska stwierdziła na wstępie, że z jej obserwacji wynika, iż uczniowie są w szkołach dyskryminowani.

- Mówię to z przykrością. Przyczyny tego są różne. To nie tylko kwestie tożsamości płciowej, orientacji seksualnej, ale też niepełnosprawności, chorób. Uczniowie są też czasem dyskryminowani ze względu na wiek m.in. przez starszych uczniów, ale też ze względu na wygląd.

Znajdź wsparcie przez Internet

To jest problem, bo spada samoocena takich osób, tracą pewność siebie. To prowadzi do różnych problemów, depresji, a nawet prób samobójczych - oceniła przewodnicząca Młodzieżowej Rady Miasta Gdańska.

W ocenie Wiktorii Bojanowskiej, dyskryminowani uczniowie szukają pomocy przede wszystkim u rówieśników, a także u rodzeństwa, rzadziej u rodziców. Uczniowie rzadko zgłaszają się, jej zdaniem, do psychologa szkolnego.

- Bo jest wciąż taki stereotyp "wariata", oni się wstydzą korzystać z takiej pomocy - przyznała.

W Gdańsku odbyło się, po raz drugi, Święto Równości

Brakuje dobrych kampanii społecznych

Powodów takiego myślenia, stereotypów, dr Kalina Skwarska szuka m.in. w braku odpowiedniej edukacji w naszym społeczeństwie.

- Pójście do psychologa jest wciąż trochę wstydliwe, nie mówiąc już o pójściu do psychiatry - potwierdziła dr Skwarska. - Brakuje kampanii społecznych, które edukują dorosłych o tym, jak radzić sobie w związkach, jak budować dobre relacje z dziećmi, i to, że pójście do psychologa czy psychiatry nie powinno być napiętnowane. To ważna przestrzeń, która nie działa. Brakuje też takiej edukacji w szkołach - dodała.

Gdański Program Ochrony Zdrowia Psychicznego na lata 2016-2023

Red. Anna Dobiegała nawiązała do danych z badania "Młode głowy", z którego wynika, iż 80 proc. uczniów twierdzi, że przerasta ich stres dnia codziennego.

- Bardzo ważny w takich sytuacjach jest czas. Jeśli pojawiają się jakieś trudności, to ważne by dziecko powiedziało o tym osobie dorosłej, to pierwszy krok. Osoba dorosła, rodzic, powinien na to od razu zareagować. Czasem wystarczy rozmowa z psychologiem. To nie zawsze musi być od razu terapia - podkreślała dr Kalina Skwarska.

Kto znajdzie pomoc w Gdańskim Centrum Zdrowia?

- Prowadzę oddział dzienny, na który przyjmujemy młodzież mającą w swojej historii dłuższe leczenie ambulatoryjne, a które jest niewystarczające, lub młodzież, która ma za sobą próby samobójcze, a więc osoby wymagające intensywnego leczenia, ale nie hospitalizacji - zaznaczyła dr Skwarska. - Pobyt w szpitalu ma sens tylko wtedy, gdy dziecko jest w takim stanie, że istnieje duże ryzyko próby samobójczej.

Na wspomnianym oddziale znajdują się miejsca dla około 55 osób. Co jednak istotne, pobyt na nim pacjenta trwa minimum rok. Normą są jednak dwa lata leczenia. Stąd też długie kolejki oczekiwania, by dostać się na taki oddział.

Zobacz jak było na Pomorskim Święcie Rzemiosła

W "Niebieskich trampkach" też znajdziesz pomoc

Warto pamiętać o tym, że w naszym mieście działa Fundacja Fosa, która oferuje wsparcie dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Fundacja prowadzi m.in. Środowiskowy Dom Samopomocy "Młodzieżowy Szopen". To placówka terapeutyczna, gdzie młodzież odbywa także obowiązek szkolny.

- Zapewniamy szerokie wsparcie terapeutyczne, a także wsparcie ambulatoryjne. Prowadzimy również punkty, do których młodzież może przyjść, posiedzieć i tylko pogadać. W centrum handlowym Forum Gdańsk, mamy taki punkt - nazwaliśmy go "Niebieskie trampki". To jest miejsce, gdzie młodzież może pograć w bilard, gry planszowe. Prowadzone są też warsztaty przez psychologów i pedagogów. Pokazujemy na początku, że psycholog też jest człowiekiem, że "nie gryzie", można z nim porozmawiać, bez zobowiązań - zaznaczał Dastin Suski. - Do tego punktu w Forum przychodzi około 100 dzieciaków dziennie. Mieliśmy już kilka interwencji, bo kilka osób zastanawiało się nad podjęciem próby samobójczej.

Czy choroby, w tym spektrum autyzmu, mogą być powodem do dyskryminacji w środowisku szkolnym?

Zdaniem Krzysztofa Tokarskiego, to nie może być powód do dyskryminacji, ale niestety jest.

- Jeżeli osoba autystyczna ma nieco inny model reagowania na bodźce: przerażają ją dźwięki, słońce, liczba dzieci w klasie, zapachy czy źle ustawiony stół, to takie osoby reagują niestandardowo, inaczej niż osoby, które nie mają autyzmu, są neurotypowe - tłumaczył Krzysztof Tokarski. - Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że nikt nic nie robi z problemami osób autystycznych, i tego typu bodźce, problemy komunikacyjne nawarstwiają się przez rok, dwa, a nawet osiem lat, to mamy gotowy wzorzec człowieka o wiecznie niezaspokojonych potrzebach, o gotowości do zaburzeń adaptacyjnych, depresji, nerwic, do zaburzeń obsesyjno - kompulsywnych. I potem mamy pacjenta - jeżeli zdążymy - ponieważ aż 60 proc. osób chorych na autyzm rozważa odebranie sobie życia - dodał.

Podkreślał on też, że od akceptacji tego, że każdy jest inny, zaczyna się wszystko. Każdy uczeń ma inne potrzeby, dlatego czujność, uważność na drugiego człowieka, jest podstawą.

TV

W zoo zamieszkały dwa lemury