• Start
  • Wiadomości
  • "Co się stało z naszym lasem, jaka jest jego przyszłość?"

"Co się stało z naszym lasem, jaka jest jego przyszłość? ". Dyskusja o tym, czy plany leśników są słuszne

O kondycji polskich lasów dyskutuje się od wielu lat. Powstały w ostatnim czasie różne ruchy i koalicje społeczne na rzecz ochrony lasów przed wycinkami. W trakcie sobotniej debaty, zorganizowanej w ramach Święta Wolności i Praw Obywatelskich, rozmawiano m.in. o tym, czy faktycznie w ostatnich latach mamy do czynienia z masową wycinką, czy też jest to tylko takie "wrażenie" społeczne, bo staliśmy się bardziej wrażliwi na przyrodę?
03.06.2023
Więcej artykułów poświęconych Gdańskowi znajdziesz na stronie głównej gdansk.pl
na zdjęciu niewysoka scena na niej pięć jasnych foteli, na których siedzą i debatują osoby w średnim wieku, jedna kobieta i czterech mężczyzn
W sobotę, na terenach postoczniowych odbyła się debata pod hasłem: Co się stało z naszym lasem?
Fot. Dominik Paszliński / www.gdansk.pl

Kto wziął udział w debacie?

Gośćmi tej rozmowy byli: Marta Jagusztyn-Krynicka, założycielka fundacji "Lasy i Obywatele" i współtwórczyni mapy rębni, dr Michał Orzechowski, prodziekan Wydziału Leśnego Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, Janusz Dawidziuk, były dyrektor Lasów Państwowych w latach 2001 - 2005, obecnie Dyrektor Biura Urządzenia Lasów i Geodezji Leśnej oraz Paweł Pawlaczyk, członek zarządu Klubu Przyrodników.

Debatę prowadził Maciej Sandecki, dziennikarz trójmiejskiej redakcji Gazety Wyborczej.

Skąd się wzięła i czym jest fundacja "Lasy i Obywatele"?

Fundacja narodziła się... z poczucia niemocy wśród lokalnej społeczności. Marta Jagusztyn-Krynicka tłumaczyła, że wszystko zaczęło się od planów wycinki drzew niedaleko jej miejsca zamieszkania.

- Nasza fundacja wzięła się z tego, że nikt nie chciał rozmawiać na temat lasu z obywatelami mojej społeczności. Okazało się, że mają być spore zręby koło wsi, która jest mi, i dużej grupie innych osób, bardzo bliska. Chcieliśmy się dowiedzieć, dlaczego nie mamy nic do powiedzenia na ten temat i skąd to się w ogóle bierze, i... zderzyliśmy się ze ścianą. Stąd wzięła się fundacja. Zaczęliśmy testować różne drogi, by nawiązać dialog, by mieć wpływ, bo las jest publiczny, nas wszystkich. Okazało się, że się nie da. Testowaliśmy tak aż do sprawy sądowej, która dała nam zabezpieczenie na naszym lesie. I nasz las nadal stoi - opowiadała Marta Jagusztyn-Krynicka. - Przy okazji dowiedzieliśmy się, że Lasy Państwowe łamią jeden z zakazów zapisanych w planie ochrony parku krajobrazowego. Nagle wiele osób z całej Polski zaczęło się z nami kontaktować i pytać, jak to zrobiliśmy, bo mają podobny problem. Okazało się, że jest olbrzymie zapotrzebowanie na to, żeby pomóc ludziom angażować się w kwestie lasów, powiedzieć im, jakiego rodzaju narzędzia do tego istnieją. Obecnie pomagamy głównie lokalnym inicjatywom, ale też działamy na rzecz zmian systemowych.

Wybory 2023. Nie śpij, bo Cię przegłosują

Czy rzeczywiście jest się czym oburzać, czy naprawdę mamy do czynienia z ogromną wycinką drzew w ostatnich latach?

Zdaniem dra Michała Orzechowskiego, drzew w polskich lasach jest więcej wycinanych ze względu na ich wiek.

- Kiedy spojrzymy na ostatnie 10 lat, to w zasadzie nic się nie zmienia. Wycinane jest około 40 mln metrów sześciennych, rok w rok. Połowa z tego to są zabiegi pielęgnacyjne. Coraz większy jest udział drzew, które samoczynnie zamarły. I jest to mniej więcej połowa, która pochodzi z cięć rębnych, a więc cięć, których efektem jest odnowa drzewostanu. Tak na to patrzymy jako leśnicy. To próba przemiany pokoleń. Ta przemiana może się odbywać w różny sposób. Może to być zręb zupełny - ten najbardziej drastyczny, po to, aby w miejscu starego drzewostanu posadzić gatunki światłorządne, dopasowane do warunków siedliskowych, np. sosna, modrzew. Mogą to być też cięcia częściowe, gniazdowe - tłumaczył Michał Orzechowski. - Czy ta wartość jest większa niż 30, 40 lat temu? Tak, ta wartość jest większa, ale to nie wynika z sugerowanej tutaj potrzeby surowca. Ta wartość wzrosła głównie ze względu na strukturę wiekową drzewostanów. Mamy po prostu coraz więcej lasów, które dorastają do "wieku rębności". Taka jest moja interpretacja tego zjawiska.

 

ZOBACZ WIĘCEJ ZDJEĆ Z DEBATY

 

Czy las można traktować jako fabrykę drewna, produkt gospodarczy?

W opinii Pawła Pawlaczyka wycinki drzew są wynikiem przygotowanego kilka lat wcześniej planu, ale też poczucia misji leśników.

-Traktować można, czemu nie. Drewno, niewątpliwie, jest produktem gospodarczym, ale dla "rasowego" leśnika drewno jest odpadem z hodowli lasu. To, że lasy są cięte intensywnie wynika z poczucia misji ich przekształcania i wymiany pokoleń, czyli z poczucia, że tak trzeba robić dla dobra lasu - słusznego czy nie, to już inna sprawa. Myślę, że nie została złamana generalna reguła, która może czasami jest trochę naciągana - mówiąca o tym, że wycinana ilość drewna jest brana z sufitu. Nie, to jest wynik pewnego planu i misji, ale czy ten plan i misja są słuszne, i czy są doskonałe, to już inne pytanie - zwracał uwagę Paweł Pawlaczyk.

Dlaczego potrzebujemy nowej reformy samorządowej?

Czy jest tak, że faktycznie Lasy Państwowe dbają o lasy, a wszystkie pretensje dotyczące wycinek są nieuzasadnione?

Janusz Dawidziuk argumentował, iż zasoby w polskich lasach podwoiły się w ostatnich 50 latach.

- Ostatnie lata zwiększyły zainteresowanie społeczeństwa lasem. Rzeczywiście, od dekad gospodarka leśna w Lasach Państwowych jest oparta na planach urządzenia lasu. One są robione w systemie dekadowym dla każdego nadleśnictwa. Raz na 10 lat specjalistyczne ekipy wchodzą do lasu, dokonują jego inwentaryzacji, oceny stanu lasu, według naczelnej zasady prowadzenia gospodarki leśnej - zachowania trwałości lasu. W ten sposób, z dekady na dekadę, zasoby polskich lasów zwiększają się. Statystyki wyraźnie mówią, że od roku 1968 zasoby leśne w Lasach Państwowych podwoiły się, wzrosła też powierzchnia lasów [...] Chcę zwrócić uwagę, że las jest systemem, który ma bardzo wielu interesariuszy, to m.in. cały przemysł leśno - drzewny. To ważna branża, która daje 350 tys. miejsc pracy - podkreślał Janusz Dawidziuk.

Po wystąpieniach zaproszonych gości, pytania mogły zadawać osoby, które przysłuchiwały się debacie. 

 

ZOBACZ CAŁĄ DEBATĘ

TV

Westerplatte – beneficjent czy ofiara polityki historycznej?